Mieszkanka Rzeszyna Urszula Czyściecka (na zdjęciu), broniąc szkoły w Rzeszynku mówiła podczas poniedziałkowej sesji Rady Gminy: - „Jako rodzic czuję się pokrzywdzona tym co się dzieje, ze względu na to, że przemiany oświatowe nie idą w dobrym kierunku”. Przed głosowaniem wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski przestrzegał: - ”Muszę to państwu powiedzieć, że jeżeli ta szkoła zostanie, to proszę nie liczyć na to, że będą inwestycje i że będzie gmina się rozwijać”. Aż na 12 radnych te słowa nie wywarły żadnego wrażenia. Nie zgodzili się na rozpoczęcie procedury likwidacji szkoły w Rzeszynku.
fot. Paweł Lachowicz
Uchwała, likwidacja, Szkoła Podstawowa, Rzeszynek, radni, mieszkańcy
Szkoła w Rzeszynku ocalała, wójt bez poparcia radnych
Tylko dwoje radnych - Katarzyna Kasztarynda i Franciszek Pałucki - było za tym, by podjąć uchwałę o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Rzeszynku. Przed głosowaniem wójt Zbysław Woźniakowski mówił: - Muszę to państwu powiedzieć, że jeżeli ta szkoła zostanie, to proszę nie liczyć na to, że będą inwestycje i że będzie gmina się rozwijać. Aż na 12 radnych te słowa nie wywarły żadnego wrażenia.
Wójt Zbysław Woźniakowski cały czas przypominał, że dalsze utrzymywanie szkoły w Rzeszynku jest nieekonomiczne, gdy w przyszłości szykują się tam klasy cztero- czy pięcioosobowe
fot. Paweł Lachowicz
Szef ZNP na terenie gminy Józef Modracki pytał wójta, czy ma zagwarantowane pieniądze na odprawy dla ewentualnie zwalnianych nauczycieli
fot. Paweł Lachowicz
Dwaj radni Franciszek Pałucki oraz Katarzyna Kasztarynda zagłosowali za przyjęciem uchwały
fot. Paweł Lachowicz
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, 26 stycznia jeziorańscy radni podejmowali uchwałę o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Rzeszynku. Projekt uchwały zaproponował wójt Zbysław Woźniakowski. Klasy I-III miały zostać przeniesione do SP w Jeziorach Wielkich. Z klasami IV-VI stało się to już w poprzedniej kadencji. Już wtedy część rodziców posłała swoje dzieci poza teren gminy, m.in. do niepublicznej szkoły w Racicach (gm. Kruszwica). Gimnazjum we Włostowie znalazło swą lokalizację w Strzelnie, gdzie wchodzi w skład Zespołu Szkół.
Już przed sesją docierały informacje, że na obrady wybierają się rodzice z terenów nadgoplańskich, by ratować szkołę przed jej zamknięciem. I tak się stało, na poniedziałkową sesję przybyło kilkoro rodziców, nauczyciele i pracownicy obsługi szkoły i przedszkola.
Mieszkanka Rzeszyna Urszula Czyściecka apelowała, by radni podejmowali mądre decyzje i zawsze pamiętali, że reprezentują mieszkańców.
- Ja jako rodzic czuję się pokrzywdzona tym, co się dzieje ze względu na to, że przemiany oświatowe nie idą w dobrym kierunku. Nie sztuką jest pozamykać wszystko, czy pooddawać stowarzyszeniom. Po co są nasze podatki? Żeby jakieś prywatne inicjatywy prowadziły szkoły i coś robiły za nas. Chyba dochodzimy do pewnych absurdów. Jeżeli miało powstać stowarzyszenie w przeszłości, miał być do tego przeznaczony budynek we Włostowie, to ja się dziwię, że to nie zostało zrobione. Bo mi się wydaje, że gmina kurę znoszącą złote jajka zarżnęła dlatego, że jeżeli mieliśmy okazję zgarnąć dzieci z całego tamtejszego obszaru, to żeśmy tego nie wykorzystali. Dziwne - mówiła mieszkanka.
Urszula Czyściecka uważała, że obarczanie winą rodziców za to, że przenieśli swoje dzieci do innych placówek poza teren gminy jest niesprawiedliwe. - Decyzje, które były przeprowadzane w latach poprzednich doprowadziły do tego, że rodzice byli zdezorientowani. I to nie rodziców winić należy za to, co się stało, tylko tych, którzy wówczas gdzieś tam pociągali sznureczkami - mówiła.
Mieszkanka Rzeszyna była zdania, że nie należy zapominać o pracownikach szkoły. - Ja czuję się oszukana, bo jeżeli mówiło się w ubiegłym roku coś innego, a w tym roku zaczyna się coś innego. Obietnice swoją drogą, a rzeczywistość swoją drogą - mówiła.
Przewodniczący ZNP w gminie Jeziora Wielkie Józef Modracki stanął w obronie pracowników zatrudnionych w rzeszyńskiej podstawówce. Twierdził, że obowiązkiem samorządu jest zadbać o pracę dla nauczycieli, nawet przy zamykaniu szkół. - Przerabialiśmy to w Siedlimowie. Wówczas dla wszystkich ta praca była. Panie wójcie, jeżeli pan mówi w „Pałukach”, że nie jest duchem świętym i nie wie co z nauczycielami zrobić, to czy zaplanował pan odprawy dla tych nauczycieli. Czy Rada o tym wie, że trzeba tym nauczycielom dać odprawy. Jaki jest sens zamykania szkoły, kiedy w budynku zostaje oddział przedszkolny. Przecież koszty będą takie same, bo trzeba ten budynek ogrzewać. Domyślam się, że jest jakiś projekt unijny i trzeba to utrzymać, bo gmina straci dotację - pytał Józef Modracki.
Mieszkanka Kościeszek Sylwia Galińska pytała Zbysława Woźniakowskiego: - Czy pan wójt w tym roku skorzysta z urlopu, czy nie i znów pieniądze weźmie.
Wójt Woźniakowski twierdził, że Urszula Czyściecka nic nie rozumie, mówiąc o płaconych przez mieszkańców podatkach. - Mówi pani o stowarzyszeniu i pyta z jakiej racji ma ktokolwiek prowadzić szkołę. Bo przecież pani płaci podatki. Wszyscy płacą, cała gmina.
Do szefa ZNP mówił: - Panie przewodniczący, pan przecież wie, że odprawę gmina nie musi płacić jednorazowo, a co miesiąc. Wie pan, że nie ma w budżecie tych pieniędzy, bo wcześniej likwidacja szkoły nie była przewidywana, więc ich nie wyodrębniliśmy - tłumaczył wójt. Twierdził, że dopiero z końcem roku gmina otrzymała informacje, ile trzeba zapłacić za dzieci, które poszły do szkół i przedszkoli poza gminę Jeziora Wielkie.
Wójt tłumaczył, że analizując sytuację finansową gminy jako odpowiedzialny za jej funkcjonowanie podjął decyzję o likwidacji oddziałów I-III w szkole w Rzeszynku. - Państwo radni macie materiały, jak wszystko wygląda. Jak z roku na rok ilość dzieci maleje [te dane zamieściliśmy w Pałukach tydzień temu - przyp. pal]. A poza tym nie mamy gwarancji, że dzieci urodzone w poszczególnych rocznikach przyjdą no naszej szkoły. Może się okazać, że 1 września będzie budynek, jako szkoła i będą nauczyciele, lecz niestety nie będzie uczniów, a nauczycielom będziemy musieli płacić. Wszelkie okoliczności musimy brać pod uwagę. Muszę to państwu powiedzieć, że jeżeli ta szkoła zostanie, to proszę nie liczyć na to, że będą inwestycje i że będzie gmina się rozwijać.
Zdaniem radnej Anety Bemke z Lubstówka, posyłanie dzieci do innej gminy nie odbywa się tylko w Rzeszynku, podał przykłady dzieci z terenu gminy, które zasiliły szkoły w Strzelnie, Kruszwicy, czy Inowrocławiu. - Mieli takie prawo, bo mamy przecież demokrację. Dzisiaj jestem zdenerwowana i jest mi ciężko się wypowiedzieć, bo budynek we Włostowie stoi pusty. Nie ma pomysłu na ten budynek, a można było przenieść szkołę do tego budynku. Na pewno dzieci by nie poszły do Racic - mówiła.
Przewodniczący Rady Gminy Dariusz Ciesielczyk proponował, by szkołę w Rzeszynku zamknąć dopiero wówczas, gdy rozbuduje się szkołę w Jeziorach Wielkich.
Ostatecznie za podjęciem uchwały głosowało tylko 2 radnych Franciszek Pałucki i Katarzyna Kasztarynda. Pozostałych 12 radnych głosowało przeciw. W sesji nie uczestniczyła radna Grażyna Zwolińska.
Dyrektor szkoły Roma Nowińska zwracała się do radnych: - Dziękuję za podjęcie tak ważnej decyzji. Jesteśmy świadomi, że ta decyzja stanęła ponad ekonomię, że chyba pierwszy raz zaczął liczyć się uczeń, dziecko i człowiek. Do podziękowań dołączyła się również radna Lidia Sucharska, która jest przewodnicząca Rady Rodziców w szkole w Rzeszynku. Przewodniczący Dariusz Ciesielczyk sugerował, aby rozmowy z wójtem Woźniakowskim w sprawie zamknięcia szkoły odbywały się na zbliżających się zebraniach wyborczych w poszczególnych sołectwach.
Tuż po sesji wójt Zbysław Woźniakowski powiedział reporterowi: - Jestem zbudowany postawą tych radnych, którzy zagłosowali za podjęciem uchwały. Uważam że jako najstarsi wiekiem radni głosowali za dobrem naszej gminy, które nie jest im obojętne.
Sylwia Galińska pytała wójta, czy w tym roku wykorzysta urlop czy nie, a potem znów weźmie pieniądze
fot. Paweł Lachowicz
Rodzice i nauczyciele z Rzeszynka i okolic sprzyjające im wypowiedzi nagradzali oklaskami
fot. Paweł Lachowicz
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1198 (4/2015)
Komentarz
Chcieli utrzeć nosa wójtowi
Próba wójta Zbysława Woźniakowskiego zmierzająca do zamknięcia szkoły w Rzeszynku spełzła na niczym. Przygotowaną przez niego uchwałę o zamiarze likwidacji placówki poparło tylko dwoje radnych. Radni, którzy - moim zdaniem - trzeźwo patrzą na realia finansowe gminy. Pozostałych 12 radnych zachowało się - moim zdaniem - czysto politycznie. Pokazali wójtowi, że nie dadzą wodzić się za nos. Pokazali, że oni też mają coś do powiedzenia, stanęli murem za garstką rodziców i nauczycieli ze szkoły w Rzeszynku. A przecież nie musieli się niczego obawiać. Obecnie przy okręgach jednomandatowych radni z Wójcina, Gaju, Nowej Wsi, Siedlimowa, nie muszą walczyć o głosy poparcia wśród mieszkańców terenów nadgoplańskich. Na nich i tak oni nie głosują. Rozumiem głosowanie radnych z Lubstówka, Kościeszek, Rzeszynka, które w tym momencie było uzasadnione. Oni muszą walczyć o poparcie wśród swoich wyborców.
Tylko, że radni chcąc utrzeć nosa wójtowi podnosząc rękę przeciw, zagłosowali za dalszym marnotrawieniem pieniędzy publicznych. Utrzymywanie trzyoddziałowej szkoły, w której na dzień dzisiejszy naukę pobiera zaledwie 46 uczniów, jest nieekonomiczne. Do tego gmina musi jeszcze utrzymać istniejące tam przedszkole. Rozumiem rodziców, że walczą o szkołę, rozumiem też nauczycieli, którzy walczą o swoje posady. Tylko dlaczego kosztem gminy utrzymywać coś, co i tak nie ma przyszłości. Przecież w kolejnych latach będzie jeszcze mniej dzieci.
Szef ZNP, zgodnie ze swoją rolą walczy o utrzymanie stanowisk dla nauczycieli. Nikt jednak nie myśli o tym, że nauczycieli traktuje się jak wyjątki. W wielu zakładach pracy stanowiska są tak przydzielone, aby opłacała się produkcja. Zakłady nieekonomiczne są po prostu zamykane. W ubiegłym roku zamknięto w Mogilnie zakład, w którym pracowało 50 osób i nikt się nie martwił, czy będą mieli pracę. Uważam, że nauczyciel powinien być traktowany tak samo. Skoro brakuje dzieci, to niestety ale stanowisko powinno być zlikwidowane. Nie powinno się dokładać do wynagrodzeń nauczycieli z budżetu gminy.
Radni, garstka rodziców i nauczyciele obronili szkołę. Nadal gmina będzie dokładała kolosalne pieniądze do jej funkcjonowania. Tym samym nie będzie pieniędzy w budżecie na inwestycje, remonty dróg i świetlic wiejskich, o co też mieszkańcy ciągle walczą.
Pieniądze w budżecie są dla całej gminy, nie tylko dla części nadgoplańskiej. Decyzja radnych podjęta na poniedziałkowej sesji ogranicza też potrzeby mieszkańców innych części gminy.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1198 (4/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze