Ta brązowa teczka architekta poznańskiego Grzegorza Sadowskiego kryje projekt funkcjonalno-użytkowy rozbudowy szpitala w Mogilnie.
fot. Marek Holak
Mogilno, rozbudowa, szpital, SPZOZ, służba zdrowia
Szpital choruje, władza leczy
- Przez 12 lat doprowadził pan panie starosto ochronę zdrowia w powiecie mogileńskim do katastrofy finansowej. Dzisiaj pan mówi, że nie ma pan czasu. Na co pan nie ma czasu (...) Pooglądaliśmy sobie obrazki, jeden, drugi, trzeci, dzierżawa operatorska. Teraz, kiedy został pan doradcą starosty Jaszczuka w Pałuckim Centrum Zdrowia, to mówi pan o współpracy z Pałuckim Centrum Zdrowia. I taką papką wyborczą dzisiaj jesteśmy karmieni - grzmiał radny PO Grzegorz Stochliński do starosty Barczaka. - Rozdwojenie kosztów, jakie państwo wydajecie w powiecie na dwa szpitale uważam za kompletnie nieracjonalne. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, który szpital powinien być wybrany jako jeden główny szpital powiatowy, bo dwa szpitale to jest absurd - tłumaczył radnym architekt Grzegorz Sadowski.
BYŁY TRZY PRÓBY
Dotychczasowe trzy próby zreformowania SPZOZ w Mogilnie na przestrzeni ostatnich dwóch lat kończyły się zawsze fiaskiem. Przypomnijmy, że ze strony starosty Tomasza Barczaka i Zarządu Powiatu były to: próba powołania spółki, oddanie majątku SPZOZ w dzierżawę operatorską oraz rozbudowa szpitala w Mogilnie za kwotę prawie 33 mln zł - szpital miał być samorządowy. Choć starosta dysponował w Radzie Powiatu większością koalicji PSL/SLD (9 mandatów radnych) nad opozycją z PO (8 mandatów radnych), nie wygrał żadnego głosowania.
UCHWAŁA
W ostatnich tygodniach pojawiła się czwarta koncepcja. Związana jest ona z uchwałą zaproponowaną przez PO stworzenia na bazie SPZOZ szpitala samorządowego. Według uchwały w Mogilnie szpital miał być rozbudowany i miały tu zostać ulokowane nowe, nie występujące w Strzelnie oddziały. Natomiast Strzelno miało zostać zmodernizowane i przygotowane do spełnienia wymogów ministra zdrowia. Miały tam pozostać dotychczasowe oddziały.
Ostatecznie uchwała nie obowiązuje, bo została zaskarżona przez byłego dyrektora SPZOZ Michała Ogrodowicza do wojewody kujawsko-pomorskiego. Wojewoda do zastrzeżeń przychylił się i uchylił uchwałę. Ogólnie chodzi o to, że uchwała zbyt mocno ingerowała w kompetencje dyrektora SPZOZ i narzucała mu co ma robić w firmie, którą kieruje. Obawy wojewody podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny.
Nie przeszkodziło to jednak staroście rozpocząć prace (zanim zapadły decyzje WSA) przy realizacji uchwały. Z tym jednak, że starosta i Zarząd Powiatu rozumieli uchwałę dokładnie odwrotnie niż była jej intencja i zaproponowali rozbudowę Mogilna z przeniesieniem tu wszystkich 4 głównych oddziałów ze Strzelna - położnictwa, pediatrii, wewnętrznego i chirurgii.
Według radnego Przemysława Zowczaka, brak zrozumienia przez starostę zapisów uchwały, to: - Albo kwestia mało wystarczających kwalifikacji moralnych albo intelektualnych.
To najnowsza koncepcja, sprzed kilkunastu dni, rozbudowy szpitala w Mogilnie według wizji Grzegorza Sadowskiego za 20 mln złotych. Z lewej strony ma być dobudowane skrzydło oraz obok nadbudowane piętro nad obecnie istniejącą częścią szpitala. Z prawej strony widać osobne budynki techniczne (tam ma być kotłownia, ujecie wody, obsługa gazów medycznych)
Tak w pierwszej wersji Grzegorza Sadowskiego, tej sprzed kilkunastu miesięcy za 34 mln złotych, miała wyglądać rozbudowa szpitala w Mogilnie. Miały zostać dobudowane dwa skrzydła (kolor niebieski). ZLECENIE NA PROJEKT
Projekt funkcjonalno - użytkowy, który opisuje standardy, jakie ma spełniać przyszły szpital powiatowy pełnoprofilowy w Mogilnie opracował Grzegorz Sadowski ze Spółki Projektowania Architektonicznego Sadowski Sadowska w Poznaniu.
Na spotkaniu z samorządowcami w budynku Starostwa Powiatowego przy ul. Ogrodowej Grzegorz Sadowski mówił, że od wielu lat zajmuje się projektowaniem obiektów służby zdrowia. Ma ponad 100 zrealizowanych obiektów, bardzo różnej wielkości, w skali od szpitali powiatowych do szpitali klinicznych, w tym wielkie zespoły wydziałowe klinik najrozmaitszych.
Zostałem poproszony przez pana dyrektora i przez pana starostę o analizę, którą miałem dokonać właśnie na podstawie istniejącego szpitala w Mogilnie, w jaki sposób możemy doprowadzić ten szpital do takiego stanu, aby w 2016 roku spełniał on założenia ministra zdrowia, i aby mógł rzeczywiście cieszyć państwa wyglądem estetycznym i funkcjonalnym, a przede wszystkim użytecznością, żeby tam się dobrze leczyło - tłumaczył Grzegorz Sadowski.
Mówił o założeniach planistycznych rozbudowy i przebudowy istniejącej bryły szpitala mogileńskiego.
Grzegorz Sadowski jest też autorem poprzedniej koncepcji rozbudowy szpitala w Mogilnie, która jednak nigdy nie została zrealizowana. Mówił:
- W tej chwili po dyskusjach z dyrekcją szpitala i z panem starostą, materiał został bardziej mocno okrojony. Chodzi głównie o możliwości finansowe Starostwa Powiatowego takiej rozbudowy.
W tej chwili do budynku byłoby dobudowane skrzydło od strony osiedla bloków oraz nadbudowane piętro na starą częścią szpitala w sąsiedztwie dobudowanego skrzydła.
CO W PIWNICACH
- Żeby szpital spełniał warunki rozporządzenia ministra zdrowia muszę szukać powierzchni, muszę szukać kubatury. Przydatne do tego i takim łakomym kąskiem są kondygnacje przyziemne, piwniczne, które należy odzyskać, aby mogły pełnić nowe funkcje w nowoczesnym szpitalu - mówił. Jego zdaniem jest taki fragment piwnic, który należałoby pogłębić, tak, by pomieszczenia spełniały zasady poruszania się i przebywania tam ludzi. Chciałby w tej części umieścić dział farmacji szpitalnej.
- Macie tu państwo w tej chwili szyb windowy. Zresztą przedziwna sprawa. Szpital jest umieszczony na skarpie opadającej w kierunku parku i jeziora. Jest tu jednak tak dziwny układ warstw geologicznych, że przetrzymywana i magazynowana jest woda, tak, że szyb windowy jest w tej chwili zalany całkowicie wodą. W warstwie piwnicznej jest tam właściwie zbiornik wody. Trzeba by było doprowadzić do tego, aby ściany szpitala przy szybie windowym nie były przemoczone - mówił. W piwnicach byłyby dodatkowo zlokalizowane magazyny gospodarcze szpitala, zaopatrywane windą.
Na poziomie piwnicy byłaby także chłodnia zwłok, wydawanie zwłok, zespół śmieciowy, ekspedycyjny i pomieszczenia wymagane rozporządzeniem przeznaczone na mycie wózków. Kawałek piwnicy byłby także przeznaczony na kaplicę, pomieszczenia techniczne i pomieszczenia ratownictwa medycznego.
KOTŁOWNIA NA ZEWNĄTRZ
W piwnicach od strony ul. Kościuszki znajduje się relatywnie nowa kotłownia i zbiornik z ropą. Architekt wyrzucił kotłownię na zewnątrz. - Celowo, gdyż przy rozbudowie tej kubatury ta kotłownia jest na tyle upchana, że ona nie zdoła swą mocą przejąć całej kubatury szpitala. Nie dała by rady ogrzać w koordynacji z klimatyzacją bloku porodowego i bloku operacyjnego. Mówił, że kotłownia będzie na zewnątrz w wybudowanym dodatkowym budynku. Zaś w miejscu obecnej kotłowni pomieszczenia widne, duże spełniałyby funkcje medyczne - tłumaczył samorządowcom.
CO NA PARTERZE
Grzegorz Sadowski uważa, że: - Bardzo piękny zespół pomieszczeń znajduje się w części historycznej budynku. Pomieszczenia są bardzo widne, wysokie, aż proszą się do wykorzystania ich funkcji medycznej. Zgodnie z wolą dyrekcji szpitala ja postanowiłem przeznaczyć te pomieszczenia na Zakład Rehabilitacji. Mówił, że taki zespół doskonale funkcjonuje, który robił w szpitalu w Śremie, jeżeli chodzi o kontrakty i mógłby taki zespół w mogileńskim szpitalu także dobrze zafunkcjonować.
Na parterze przebudowana byłaby Izba Przyjęć, taka, by spełniała wymogi ministra zdrowia, poczekalnia z toaletami, gabinety konsultacyjne, gabinet zabiegowy, zespół przyjęciowy, laboratorium, zespół rentgenowski, w dobudowanej części blok operacyjny z dwiema salami operacyjnymi. Materiał sterylny będzie przywożony i wywożony w szczelnych hermetycznych wózkach.
Zaraz przy bloku operacyjnym byłby oddział ginekologiczny, oddział chirurgiczny i pracownia endoskopowa, pracownia kolonoskopii, pracownia górnego odcinka przewodu pokarmowego i inne.
CO NA I PIĘTRZE
I piętro byłoby bardziej żeńskie. Byłby tu blok porodowy z własną izbą przyjęć, sala cięć cesarskich i mama z noworodkiem przechodzą na oddział noworodkowy, są pokoje dla mamy z dzieckiem oraz zespół noworodka obserwowanego. Jest tam jeszcze na parterze oddział ginekologiczny.
CO NA II PIĘTRZE
II piętro, to oddział wewnętrzny złożony z dwóch części 18-łóżkowej i 26-łóżkowej. W sąsiedztwie położony z oddziałem dziecięcym, z zespołem opieki młodszych i dzieci starszych. Każde stanowisko dla dziecka młodszego dublowane jest stanowiskiem dla mamy opiekującej się. - Jest to w tej chwili standard w szpitalach powiatowych. Jest to rzecz niesamowita, że w tej chwili szpitale powiatowe to rozwiązują, czego nie ma na przykład w żadnym poznańskim szpitalu, gdzie matki śpią na karimatach pod łóżkami dzieci - mówił.
DODATKOWY BUDYNEK
Na zewnątrz byłoby wybudowane nowe zaplecze techniczne, zarówno w obsłudze gazów medycznych jak i kotłowni oraz dodatkowe zabezpieczenie szpitala w wodę (przyłącze wodne).
KOSZT 20 MLN ZŁ
Wybudowanie bloku operacyjnego (budynku), to nakład 7 mln zł. Sanacja całego założenia szpitalnego to jest koszt 6,5 mln zł. To byłby I etap inwestycyjny, tak, aby szpital mógł normalnie funkcjonować. Czyli I etap wynosiłby 13,5 mln zł.
W II części inwestycji rewitalizacja obiektu historycznego. Od przyziemia do I piętra kosztowało by to 5 mln zł i zagospodarowanie poddasza, podniesienie schodów, oddział pediatryczny to około 1,5 mln zł. II etap kosztowałby 6,5 mln zł.
84 ŁÓŻKA
Radny Przemysław Zowczak pytał, czy proponowane zmiany w Mogilnie są tylko na okres remontu szpitala w Strzelnie i potem będą z powrotem przeniesione na nowo do Strzelna, czy jest to plan ostatecznego ulokowania w Mogilnie pełnoprofilowego, 4-oddziałowego szpitala.
Grzegorz Sadowski mówił, że szpital będzie miał wszystkie podstawowe oddziały, tak jak to powinno być w szpitalu powiatowym: pediatria - 12 łóżek, oddział wewnętrzny - 44 łóżka, ginekologia - 8 łóżek, położnictwo i noworodkowy - 10 łóżek, chirurgia - 8 łóżek, razem 82 łóżka.
- Szpital dla wielkości waszego powiatu byłby samowystarczalny - mówił. Zapewnił, że to co on proponuje to docelowy szpital, nie zakłada on żadnej tymczasowości rozwiązań proponowanych w Mogilnie.
POTRZEBNA NOWA DECYZJA
Radny Zowczak pytał także co dalej z decyzją lokalizacji inwestycji celu publicznego. Na poprzedni projekt autorstwa Grzegorza Sadowskiego (ten za 34 mln zł) - taka decyzja została na wniosek dyrektora Ogrodowicza wydana przez burmistrza Mogilna i nie została nigdy zrealizowana.
Radny pytał, czy w tym przypadku potrzebna jest nowa decyzja lokalizacyjna, czy będzie obowiązywała ta stara.
Grzegorz Sadowski twierdził: - Decyzja lokalizacyjna dla tamtej koncepcji jest aktualna, dla tej koncepcji jest nieaktualna.
Według naszych informacji dyrekcja SPZOZ nie wystąpiła na razie do gminy Mogilno o wydanie takiej nowej decyzji lokalizacji celu publicznego.
TYLKO JEDEN SZPITAL
- Ja uważam, że i w tamtej koncepcji i w tej koncepcji powiat mogileński nie powinien mieć dwóch szpitali ogólnych, tylko jeden szpital ogólny. Czynniki zewnętrzne i demograficzne wskazują na to, że ten szpital powinien znajdować się w Mogilnie. Może tą opiekę zapewniać zdecydowanie lepiej centralnie niż położone marginalnie i jednakowoż mniejsze Strzelno - tłumaczył radnym architekt Sadowski.
82 ŁÓŻKA
Tyle łóżek ma mieć szpital po rozbudowie obiektu w Mogilnie:
pediatria - 12 łóżek,
oddział wewnętrzny - 44 łóżka,
ginekologia - 8 łóżek,
położnictwo i noworodkowy - 10 łóżek,
chirurgia - 8 łóżek.
PARKINGI
Zowczak zwrócił uwagę na olbrzymi problem z miejscami parkingowymi, on występował w poprzedniej koncepcji jak i w tej. Mówił, że około 20 miejsc to za mało. Zwracał uwagę, iż trudno, aby pacjenci sobie dochodzili do szpitala z parkingu przy Urzędzie czy przy jeziorze.
Według Grzegorza Sadowskiego jest 46 miejsce parkingowych: - Nie jest to totalny rozpas, ale... .
Prowadzący spotkanie sekretarz powiatu Stefan Łukomski interweniował, że deficyt miejsc parkingowych występuje w całym Mogilnie, w całym mieście i jego zdaniem jest to rzecz uboczna. Sadowski mówił, że w Poznaniu spada ilość aut uczestniczących w ruchu, duża ilość mieszkańców porusza się rowerami. Wierzył, że w Mogilnie też do tego dojdzie.
DWA SZPITALE TO ABSURD
Matczak pytał, co jest bardziej kosztowne, czy to co proponuje architekt w Mogilnie czy przystosowanie obiektu w Strzelnie do wymagań ministra zdrowia. - Pan tu wysuwa wnioski, że jedynie w Mogilnie jest szansa na centralne położenie szpitala. Strzelno nie przyjdzie do Mogilna, pójdzie do Inowrocławia - groził burmistrz Matczak.
Grzegorz Sadowski tłumaczył, że swą propozycję opiera między innymi na danych demograficznych. Mówił, że dokonał takiej analizy porównawczej sytuacji szpitala w Strzelnie i w Mogilnie. Twierdził, że w szpitalu w Strzelnie nie da się właściwie niczego przeprowadzić, chyba: - Żeby całkowicie rozebrać szpital i budować na tym miejscu nowy. Rozdwojenie kosztów, jakie państwo wydajecie w powiecie na dwa szpitale uważam za kompletnie nieracjonalne. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, który szpital powinien być wybrany jako jeden główny szpital powiatowy, bo dwa szpitale to jest absurd.
MOŻE NA JEZIORZE BUDOWAĆ
Radny powiatowy Rafał Szarzyński ze Strzelna zwrócił uwagę, że strzeleński szpital znajduje się przy trzech trasach kierunkowych na Poznań, na Konin i na Toruń, Inowrocław. - I pan twierdzi, ze ten szpital nie ma racji bytu - dziwił się radny.
Kpił, że patrząc na to jak architekt natrudził się, żeby wszystko zmieścić w Mogilnie, to on nie wie, czy czasami coś na jeziorze mogileńskim nie będzie projektowane, czy może na wyspie.
3 LATA BUDOWY
Grzegorz Sadowski tłumaczył, że trzeba założyć okres budowy na 3 lata. - Z tego co się przysłuchiwałem, to państwa władze powiatu myślą o formie przetargu zaprojektuj i buduj - zdradził radnym, którzy o tym nie mieli zielonego pojęcia.
Według starosty pierwszą część, tą za 13,5 mln zł trzeba zrobić do 2016 r. bo inaczej: - Jak będziemy jeszcze dyskutować 2 lata, to nie będziemy mieli szpitala na terenie powiatu mogileńskiego.
Grzegorz Sadowski próbował tłumaczyć radnym, że on jest w tym konflikcie człowiekiem zupełnie z boku, mającym wyjątkowo bogate doświadczenie. Uważał, że pozostawienie dwóch szpitali w powiecie: - To jest absurd. Zrozumcie państwo, że to jest absurd. Dla państwa małego powiatu wydawanie i robienie takich sztuczek, to jest ekonomiczna, organizacyjna i wszelakiego rodzaju bzdura totalna.
- Ale to nie Pana decyzja tylko nasza - apelował do niego radny Zowczak.
- Ja rozumiem patriotyzmy lokalne, dumę, itd itd, ale uważam, że tego typu opieka medyczna jaką obecnie Mogilno i Strzelno to jest nieracjonalne. Jeżeli spojrzycie na to nowocześnie, to musicie skomasować funkcje szpitalne w jednym miejscu i zastanowić się, jak sensownie wykorzystać drugie miejsce - takiego zdania był architekt Sadowski.
- Apeluję do Pana, aby pan nam nawet nie próbował narzucić w jaki sposób mamy zorganizować opiekę szpitalną na terenie powiatu mogileńskiego - kontrował go radny Zowczak.
Grzegorz Sadowski tłumaczył, że w wielu kulturach architekt jest nazwany doradcą: - Myślę, że moje doświadczenie i pańskie doświadczenie w tym względzie jest nieporównywalne (...) Jeżeli pan mówi, że mam się na ten temat nie wypowiadać - nie muszę, ja to robię dlatego, bo o tym wiem. A jeżeli pan chce sobie o tym marzyć, to i tak jest bez ... .
- Proszę mnie nie obrażać. Ja nie odnoszę się w ten sposób do pana - prosił radny Zowczak.
DO CZEGO DOPROWADZIŁ STAROSTA
Bardzo ostro o rządach starosty Barczaka wypowiedział się radny PO Grzegorz Stochliński.
- Przez 12 lat doprowadził pan panie starosto ochronę zdrowia w powiecie mogileńskim do katastrofy finansowej, także w infrastrukturze jednego i drugiego szpitala, ośrodków zdrowia, także WOZ-ów. Dzisiaj pan mówi, że nie ma pan czasu. Na co pan nie ma czasu (...) W 2013 r. Rada Miejska i burmistrz Mogilna poparli rozbudowę szpitala. Pokazywał nam pan piękne obrazki za 40 mln zł i mówił pan, że taki będzie szpital w Mogilnie. Za chwilę pan zmienił trzy razy już decyzję, łącznie z kooperacją z Pałuckim Centrum Zdrowia, gdzie jest pan w Radzie Nadzorczej. Ja na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie powiedziałem jedną rzecz. Niech pan starosta Barczak już nic przy służbie zdrowia nie kombinuje. Ten projekt pana Sadowskiego czy jakikolwiek inny, to już na pewno nowa Rada Powiatu będzie zatwierdzała nie my. Panie Sadowski, pan wie, że na podstawie tego, co pan tu przedstawił, to zasadniczo nie można podjąć absolutnie żadnych działań w kierunku budowy czy rozbudowy. Jest to naprawdę tylko wizualizacja i nic tak naprawdę z tego nie ma. Pooglądaliśmy sobie obrazki w lokalnej prasie, w Internecie, jeden drugi, trzeci, dzierżawa operatorska. Teraz, kiedy został pan doradcą starosty Jaszczuka w Pałuckim Centrum Zdrowia, to mówi pan o współpracy z Pałuckim Centrum Zdrowia. I taką papką wyborczą dzisiaj jesteśmy karmieni. Nie ma o czym dyskutować - grzmiał radny Stochliński.
PRZEPRASZAJĄ ARCHITEKTA
Na te słowa zareagował wicestarosta Tadeusz Szymański: - Wciąganie pana Sadowskiego w nasze tutaj problemy, nasze kłótnie jest całkowicie nie fair. Dziękuję, że nie dał się pan do końca w to wciągnąć.
Starosta Barczak przepraszał architekta i odniósł się do tego, że nic nie zrobił przez 12 lat.
- Okres gorący, wyborczy, wszystko rozumiem. Tylko bardzo bym prosił o taką uczciwą ocenę tego wszystkiego. Tylko uczciwie powiedzieć. Jeżeli Rada nie wyraża zgody Zarządowi i staroście, to nic nie zrobi. Może mieć najlepsze pomysły - mówił, że chociażby na tym spotkaniu radni ze Strzelna są aktywni a radni z Mogilna jakby nie chcieli tej rozbudowy. Wskazywał na radnego Stochlińskiego.
- To pan przeprasza czy pan podjudza radnych z Mogilna? - pytał starostę radny Zowczak.
CZEGO CHCE DOCZEKAĆ BARTECKI
Przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki uważał, że to nie były żadne obrazki, to była koncepcja rozbudowy szpitala w Mogilnie: - Bardzo dobrze pan to przygotował, oby tylko udało się to zrealizować przez nowe władze powiatu mogileńskiego. Bo jest zbyt mało czasu, żeby te władze, żebyśmy my byli w stanie już podjąć konkretne decyzje.
Według Jana Barteckiego: - W przyszłości na pewno nieuniknione pewnie będzie łączenie się z innymi jednostkami w celu tego, żeby ewentualnie nie rozbijać się, tylko utrzymać na pewnym poziomie, żeby występowała wymiana lekarzy, następowała wymiana jeżeli chodzi o pacjentów, żeby pewne oddziały były w Mogilnie, pewne w Żninie, a może w Gnieźnie czy Inowrocławiu. Tak to będzie pewnie wyglądało i życzmy sobie, żebyśmy tego doczekali.
NATURALNA DYSKUSJA
Grzegorz Sadowski mówił, że on występował przed wieloma radami i ta dyskusja wyglądała i przebiegała bardzo podobnie jak w Mogilnie. - Mnie naprawdę nie trzeba przepraszać, bo to jest zupełnie naturalne. To są gigantyczne pieniądze, jeżeli chodzi o budżety powiatu i one muszą rodzić się w bólu. Tak, że nie musicie mieć tutaj takich kompleksów, mnie przepraszać i tak dalej. To jest normalna rzecz - mówił.
NIE TA KOALICJA
Grzegorz Stochliński na koniec sesji jeszcze raz ostro odniósł się do starosty. Po tych słowach spotkanie zakończyło się i wszyscy opuścili salę przy ul. Ogrodowej.
- Zarzucił mi pan jedną rzecz panie starosto, że z mojej wypowiedzi wynikało, że jestem przeciwko rozbudowie szpitala w Mogilnie. A ja na ten temat nie powiedziałem ani zdania. Jako działacze PSL-u macie taką dziwną skłonność do przekłamywania i manipulowania. Na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie to samo powiedział radny Paweł Molenda, kiedy radny Zowczak zabrał głos, że szpital w Mogilnie będzie tylko dlatego rozbudowany, żeby czasowo przenieść oddziały ze Strzelna do Mogilna, a później z Mogilna z powrotem do Strzelna. Powtórzę to co zawsze mówi burmistrz Duszyński, że mogileńską racją stanu jest być stolicą powiatu mogileńskiego, a umiejętnością starosty czy burmistrza jest bycie skutecznym w działaniu, w rządzeniu. Tej skuteczności panu zabrakło. Zabrakło z jednego powodu i pan musi sobie z tego zdawać sprawę. Koalicję buduje się po to, żeby być skutecznym. Porozdawał pan między swoich kolegów z PSL i SLD stanowiska i się okazało, że to pańscy koledzy z PSL-u (jakie stanowiska, pytał Barczak), byli przeciwko dzierżawie operatorskiej, byli przeciwko powstawaniu spółki, byli za SPZOZ-em razem z PO i z częścią radnych SLD. Trzeba było zbudować taką koalicję, żeby móc skutecznie tym powiatem rządzić. Myślę, że przyjdzie czas po
16 listopada, że sprawy ochrony zdrowia będą możliwe na nowo do poukładania między Mogilnem a Strzelnem także. Mogileńską racją stanu jest być stolicą powiatu mogileńskiego - mówił radny Stochliński
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1187 (46/2014)
Komentarz
Koncepcje i antykoncepcje
Reforma szpitala w ostatnich dwóch latach całkowicie zdominowała życie publiczne w powiecie mogileńskim. Praktycznie wszystkie koncepcje uzdrowienia sytuacji (spółka, dzierżawa operatorska czy szpital samorządowy), jakie zgłaszał Zarząd Powiatu zdominowany przez PSL i SLD, zakładały rozbudowę szpitala w Mogilnie, utworzenie tutaj pełnoprofilowego szpitala i przeniesienie do Mogilna 4 głównych oddziałów ze szpitala w Strzelnie: wewnętrznego, chirurgii, położnictwa i pediatrii. Szpital strzeleński jeśli przetrwa, stanie się centrum leczenia ludzi starszych i niepełnosprawnych.
Zgłaszane od 2 lat koncepcje doprowadziły do nie oglądanych od 1990 roku podziałów - między elitami politycznymi w większym stopniu i między mieszkańcami w mniejszym stopniu - dwóch największych gmin powiatu, Mogilna i Strzelna. Poglądy na przyszłość szpitala przeorały i podzieliły wszystkie najważniejsze partie polityczne według tego samego klucza - geograficznego położenia. Słowo koncepcja stało się jednym z najbardziej znienawidzonych słów w nowomowie używanej przez polityków.
Na podstawie odpowiedzi na pytania - jakie zamieszczamy w dzisiejszym numerze - kandydatów na burmistrzów, na podstawie własnych obserwacji, na podstawie publicznych wypowiedzi i zachowań polityków, spróbuję uporządkować scenę poglądów na ten temat. Jedno jest pewne, kwestie szpitala będą miały duży wpływ na wynik wyborów w gminie Mogilno, gminie Strzelno oraz do Rady Powiatu Mogilno.
GMINA MOGILNO
Poglądy burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego (PO) są od początku jasne i zdecydowane. Szpital ma być rozbudowany w Mogilnie, tutaj mają zostać przeniesione oddziały ze Strzelna. Burmistrz dostrzega jednak konieczność rozmawiania z wszystkimi gminami powiatu mogileńskiego w tej sprawie. Poza kilkoma publicznymi oficjalnymi wypowiedziami w sprawie szpitala Leszek Duszyński raczej stał z boku i patrzył, jak jego główny oponent polityczny starosta Tomasz Barczak wykrwawia się, zgłaszając kolejne zdrowotne koncepcje. Leszek Duszyński cały czas był przekonany, że to starosta Barczak będzie jego przeciwnikiem w wyborach samorządowych i nie rzucał mu koła ratunkowego w postaci bezcennych głosów radnych powiatowych PO. Pozwolił, by służba zdrowia zatopiła politycznie Tomasza Barczaka, co burmistrzowi udało się. Starosta nie wystartował w wyborach na burmistrza Mogilna.
W sprawie służby zdrowia burmistrz Duszyński ma kosę ze starostą Barczakiem. Ta sama sytuacja występuje w drugą stronę. Formalnie się uśmiechają, klepią, ale w powietrzu cały czas coś wisi.
Tomasz Barczak poległ na służbie zdrowia, dlatego PSL postawił w wyborach burmistrza Mogilna na Mirosława Leszczyńskiego. On także opowiada się za pełnoprofilowym szpitalem w Mogilnie, czyli za przeniesieniem tutaj podstawowych oddziałów ze Strzelna. Poglądy swe ujawnił dopiero teraz, gdy PSL rzuciło go na głęboką wodę bez szalupy. Nie znam jednak żadnej poważnej publicznej wypowiedzi radnego Leszczyńskiego na temat reformowania powiatowej służby zdrowia. Zaangażowanie Mirosława Leszczyńskiego kojarzy mi się raczej z grillowaniem kiełbasek na festynach strażackich i sołeckich a nie z poważną publiczną dyskusją na jakiekolwiek tematy, w tym służby zdrowia. Na sesjach powiatowych radny Leszczyński przez ostatnie 2 lata milczał na ten temat. Zresztą często było tak, że gdy minęły pierwsze punkty obrad, najczęściej po interpelacjach Mirosław Leszczyński zostawiał swoje dokumenty na stole i wychodził z sali przy ul. Ogrodowej. Często było to w momencie dyskusji nad służbą zdrowia. Znikał nawet na 1 do 2 godzin. Gdzie chodził, u kogo w gabinecie przesiadywał - nie wiem. Potem wracał, na głosowania.
Poglądów trzeciego kandydata Jerzego Łaganowskiego z PiS na przyszłość szpitala nie znam. Publicznie ani partia, ani sam kandydat nie uczestniczyli w żadnej dyskusji na ten temat przez ostatnie 4 lata. Nie przychodzili na sesje Rady Powiatu (PiS nie miał swoich radnych w minionej kadencji), nie brali udziału w spotkaniach, nie interesowali się. Pytany o przyszłość szpitala w Mogilnie, Jerzy Łaganowski także wywinął się od odpowiedzi (czytaj dziś w numerze).
GMINA STRZELNO
Ewaryst Matczak (PSL) jest za pozostawieniem pełnoprofilowego szpitala w Strzelnie. Prowadzi od 2 lat bardzo agresywną antymogileńską propagandę. Nie dopuszcza żadnych rozmów z partnerami z Mogilna. Stara się grupować wokół siebie mieszkańców gminy Strzelno pod hasłem, że Mogilno wszystko chce Strzelnu zabrać. Doprowadził także do antymogileńskich konsultacji, gdzie mieszkańcy opowiadali się za tym, czy chcą odejść do powiatu inowrocławskiego. Z antymogileńskiej fobii Ewaryst Matczak uczynił swój wyborczy oręż. Powołał przy sobie zespół do zachowania status quo w sprawie służby zdrowia, czyli pozostawienie pełnoprofilowego szpitala w Strzelnie. Zapowiedział kilkanaście tygodni temu, że jeżeli nie uratuje szpitala, nie będzie kandydował w wyborach 16 listopada. Uratował formalnie, wszystkie podejmowane ostatnio decyzje prowadzą jednak do rozbudowy szpitala w Mogilnie (czytaj str. 1).
Przemysław Zowczak (PO) jest bardziej umiarkowanym i pragmatycznym w swoich poglądach na szpital. Opowiada się za bezwarunkowym pozostawieniem w Strzelnie pełnoprofilowego szpitala. Jest także za pozostaniem gminy Strzelno w powiecie mogileńskim. Był przeciwny organizowaniu konsultacji, uznając je za przedwczesne i poza wizerunkowymi zyskami Ewarysta Matczaka do niczego tak naprawdę nie prowadzące. Apeluje jednak do mogileńskich polityków, by się opanowali w licytacji, który z nich jest bardziej za przeniesieniem wszystkiego ze szpitala w Strzelnie do Mogilna. Uważa, że to głównie politykom z Mogilna powinno zależeć na utrzymaniu powiatu mogileńskiego, co powinni zacząć realizować w praktyce, powinni podchodzić pragmatycznie a nie mocarstwowo i rozmawiać ze Strzelnem oraz pozostałymi gminami powiatu mogileńskiego.
Między Ewarystem Matczakiem a Przemysławem Zowczakiem jest ostra kosa, postawiona na sztorc i naostrzona z dwóch stron.
Trzeci kandydat Jacek Jabłoński (SLD) opowiada się za pełnoprofilowym szpitalem w Strzelnie. Jest za utrzymaniem powiatu mogileńskiego, ale na równych partnerskich zasadach między wszystkimi gminami. Uważa, że Mogilno w ostatniej kadencji zdominowało i zawładnęło życiem publicznym w powiecie. Wcześniej nie ujawniał swych poglądów publicznie, chociażby dlatego, że nie był radnym.
W POPRZEK PARTII
Podziały przebiegają także wewnątrz 2 głównych partii (PO i PSL), gdyż każda z nich ma radnych powiatowych zarówno ze Strzelna jak i z Mogilna.
Radni PSL z gminy Strzelno Krzysztof Mleczko i Krzysztof Szarzyński w sprawie służby zdrowia najczęściej głosowali inaczej niż stanowisko radnych PSL-u z gminy Mogilno. To głównie dzięki ich stanowisku, starosta Barczak mający większość 1 głosu w koalicji powiatowej PSL/SLD, nie mógł niczego przeprowadzić. Różnice w poglądach na służbę zdrowia nie przeszkodziły tym radnym i Ewarystowi Matczakowi na ponowny start w wyborach z listy PSL-u, czyli z listy starosty Tomasza Barczaka.
Podobnie jest w PO. Radni ze Strzelna Przemysław Zowczak i Mirosław Woźniak różnią się swymi poglądami na temat służby zdrowia od politycznych kolegów z Mogilna.
Między Przemysławem Zowczakiem a burmistrzem Duszyńskim nigdy kosa nie pojawiła się. Istniało jednak takie niebezpieczeństwo, dlatego zawczasu radny Zowczak zrezygnował z pracy na stanowisku dyrektora jednego z wydziałów mogileńskiego ratusza. Chciał uniknąć służbowej podległości w zbliżającej się awanturze między Mogilnem a Strzelnem o szpital.
Umiejętnie sytuację w PO rozgrywa burmistrz Matczak, który publicznie stawia burmistrza Duszyńskiego za wzór. Traktuje go jak swego przyjaciela i jak jedynego polityka w powiecie mogileńskim, z którym można rozmawiać o służbie zdrowia. Robi to ewidentnie tylko przeciwko radnemu Zowczakowi, by skłócić PO od wewnątrz.
Tak naprawdę między burmistrzem Matczakiem a burmistrzem Duszyńskim jest ukryta kosa i to już dość dobrze naostrzona. Panowie stwarzają pozory, odwiedzają się na imieninach, ale swoje wiedzą. W wypowiedzi sprzed kilku dni burmistrz Matczak zdradził się ze swymi prawdziwymi poglądami, że jak starostą nowym zostanie ktoś z PO, to on wyprowadza gminę Strzelno do Inowrocławia. A jeżeli zostanie nadal starostą Tomasz Barczak, to zostaje w powiecie i będzie go przekonywał do zmiany zdania na temat szpitala.
Skąd ten pogląd Ewaryst Matczak już dziś zabezpiecza się na wypadek, gdyby jego konkurent do stanowiska burmistrza Przemysław Zowczak został na przykład starostą mogileńskim. I o to tylko tu chodzi, o prywatną wojnę, nie chodzi przecież o starostę z PO z gminy Mogilno. To Matczak przełknie i się ułoży, jak wygra wybory. A jak Matczak przegra wybory na burmistrza Strzelna i wejdzie do Rady Powiatu, nie ma najmniejszych szans na jakiekolwiek stanowisko. Może być tylko w powiecie siłą destrukcyjną.
W PO są jeszcze ukryte inne, na razie stępione kosy. Taka jest między radnym powiatowym Bartoszem Nowackim z Mogilna a Przemysławem Zowczakiem. Nowacki pierwszy zgłosił pomysł ulokowania szpitala w Mogilnie, choć mówił też, że można by go wybudować w Kwieciszewie, jeżeli Strzelno będzie protestować. O tym Nowacki już dziś nie wspomina a dostrzegał 3 lata temu to niebezpieczeństwo. Nieużyta na razie kosa, ostrzona od kilku lat jest także między burmistrzem Duszyńskim a radnym Nowackim.
W SLD sytuacja jest bardziej jasna. Partia w gminie Strzelno nie miała w tej kadencji radnych. Najbardziej wyrazistym politykiem jest Robert Musidłowski z Mogilna, który od początku opowiada się za rozbudową szpitala w Mogilnie. Choć był członkiem Zarządu Powiatu, wielokrotnie głosował inaczej niż pozostali członkowie.
Zdecydowanie miał kosę ze starostą Barczakiem i kosa ta narastała w miarę zbliżania się do końca kadencji. Była to obopólna kosa.
Drugi polityk SLD, wicestarosta Tadeusz Szymański też opowiada się za szpitalem w Mogilnie. Jego zachowanie było jednak bardziej zachowawcze i kunktatorskie. Nie chciał podpaść staroście z PSL-u, nie chciał zamykać sobie koalicyjnych drzwi na przyszłość (choć SLD zdecydowanie opowiedział się za burmistrzem Duszyńskim), do końca był lojalny wobec starosty Barczaka.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1187 (46/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze