Reklama

Ta gorzelnia straszy

Sołtys Lubstówka Aneta Bemke jest zaniepokojona stanem budynku po gorzelni fot. Paweł Lachowicz

Lubstówko, inspektor nadzoru budowlanego, gorzelnia, Agencja Rynku Rolnego
     Ta gorzelnia straszy
     Nieruchomość ma dwóch właścicieli: Wiolettę K. z Inowrocławia oraz Andrzeja P. z Torunia. Policja z Jezior Wielkich prowadzi postępowanie o wykroczenie, ponieważ właściciele utrudniają wykonywanie czynności służbowych Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego.

W posadzce gorzelni są niezabezpieczone otwory, które stwarzają realne zagrożenie
         fot. Paweł Lachowicz

     Podczas zebrania sołeckiego w Lubstówku (gm. Jeziora Wielkie) mieszkańcy poruszyli sprawę budynku po gorzelni, który od wielu lat niszczeje i straszy we wsi. Ogrodzenie jest prawie w 90% zniszczone i powyburzane są tam częściowo ściany. Nie ma żadnych zabezpieczeń i każdy może wejść na jej teren. Mieszkańcy pytali na zebraniu, czy była gorzelnia ma jakiegoś właściciela, a jeśli tak, to kto nim jest - Agencja Rynku Rolnego, czy jakiś dzierżawca.
     TRAGEDIA GOTOWA
     - Stoi on w centrum wsi przy drodze powiatowej. Sporo ludzi tędy jeździ nad Gopło, a tu taka wizytówka naszej wsi. Czy nie można by wpłynąć na właściciela, czy dzierżawcę, aby doprowadzić to do porządku. Można ten budynek brzydko mówiąc nazwać straszydłem -  mówili mieszkańcy. Z ich opinią zgodził się obecny na zebraniu radny Jerzy Burzyński. - Ten budynek szpeci miejscowość. On został tak zdewastowany, a co się dało zostało rozkradzione. Zagraża bezpieczeństwu mieszkańców i przejezdnych - mówił radny Burzyński.
     Wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski uspokajał mieszkańców i powiedział, że  sprawą byłej gorzelni zainteresował Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Zdaniem wójta, budynek ma 2 właścicieli i do nich zostały wysłane pisma o stawienie się do nadzoru budowlanego w Mogilnie.

     - Przyszło potwierdzenie, że jedna osoba odebrała pismo, a druga nie. Ja jestem w kontakcie z nadzorem budowlanym. Wiem, że pisma zostały wysłane ponownie i obecnie inspektorat czeka na kontakt z właścicielami, aby ich tutaj ściągnąć. W związku z tym, że jest dwóch właścicieli, to jakiekolwiek decyzje trzeba uzgodnić z obojgiem. Byłem w tym budynku, oglądałem, w jakim stanie technicznym jest ten budynek. Mam rozeznanie o stanie ścian komina, o ogrodzenia. Czekam, jakie będą decyzje nadzoru - mówił do mieszkańców Lubstówka wójt Woźniakowski.
     Mieszkańcy jednak drążyli temat i chcieli wiedzieć, czy budynek jest własnością Agencji i znajduje się w dzierżawie, czy ma innych właścicieli. Niestety, wójt nie potrafił bliżej określić, kto jest właścicielem byłej gorzelni, ale tłumaczył, że jeżeli są dzierżawcy, to mają obowiązek dbać o budynek, tak samo jak właściciele. Mieszkańcy tłumaczyli, że chodzi im przede wszystkim o uporządkowanie terenu gorzelni i jego zabezpieczenie. - Nie ma tam nawet siatki ogrodzeniowej, a są tam 3 zbiorniki od szamba o głębokości około 4 m i one nie mają zabezpieczenia. Na otworach leżą tylko jakieś stare, drewniane, spróchniałe drzwi i jak ktoś na nie wejdzie, to wpadnie w te zbiorniki. Chodzi nam o to, żeby nie doszło tutaj do tragedii, bo te zbiorniki są usytuowane zaledwie 3 metry od krawędzi jezdni. Prosimy, żeby zabezpieczyć te studnie. Wystarczy jakaś płyta betonowa, bo stalowe, to wiadomo, że znikną - mówili mieszkańcy.
     TOTALNA RUINA
     Reporter poszedł do budynku gorzelni razem z sołtys Anetą Bemke, o pomoc poproszony został także mieszkaniec Lubstówka Jarosław Grzechowiak oraz były pracownik gorzelni Jan Kubacki, również mieszkaniec Lubstówka. Jan Kubacki zna dobrze układ wszystkich pomieszczeń w gorzelni. Potwierdziły się słowa mieszkańców, że budynek jest w bardzo złym stanie. - W wielu miejscach są otwory w posadzkach, przez które przechodziły układy łączące urządzenia.
     Jak dzieciaki czasami tu przyjdą, to mogą sobie krzywdę zrobić. A jak wyżej wejdą, mogą z okna wypaść.
     Najprawdopodobniej właściciel powyciągał wszystkie urządzenia oraz elementy metalowe i sprzedał. Reszta została rozkradziona - tłumaczyli mieszkańcy Lubstówka.

Reklama
Studnie szamba zabezpieczone są spróchniałymi deskami, co stwarza dodatkowe niebezpieczeństwo utraty zdrowia bawiących się w pobliżu dzieci
          fot. Paweł Lachowicz

     NAMIERZANIE WŁAŚCICIELI
     Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Maciej Matuszkiewicz tłumaczy, że sprawa niesfornych współwłaścicieli została przez inspektorat oddana do prokuratury, gdyż PINB nie może się w żaden sposób skontaktować z właścicielami gorzelni.
     Maciej Matuszkiewicz twierdzi, że już na początku lutego na sygnał mieszkanki Lubstówka wysłał na miejsce inspektora Elizę Pliszkę, aby sporządziła notatkę o stanie technicznym i żeby teren zabezpieczyła. Zostały wówczas pozakładane taśmy i tablice informacyjne. Kiedyś właścicielem była Agencja Rynku Rolnego, teraz budynek ma 2 właścicieli. Są nimi Wioletta K. z Inowrocławia oraz Andrzej P. z Torunia.
     - Wystosowałem do właścicieli pismo, iż w związku ze złym stanem technicznym budynku zalecam zabezpieczenie terenu przed dostępem osób postronnych w terminie natychmiastowym oraz wywieszenie tablic informujących o niebezpieczeństwie zagrożenia zdrowia. Ponadto w treści poinformowaliśmy właścicieli, że ustalę datę kontroli w ich obecności i dlatego bezpośrednio po otrzymaniu tego pisma proszę o kontakt telefoniczny w celu umówienia terminu kontroli - mówi Maciej Matuszkiewicz. Pisma te PINB wysłał 2 lutego. Przyszła informacja o odbiorze pisma przez Wiolettę K., natomiast Andrzej P. pisma nie odebrał.
     TO WYKROCZENIE
     W związku z tym, że właściciele gorzelni utrudniają PINB wykonywanie obowiązków, Maciej Matuszkiewicz oddał ich 24 marca do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie i jego zdaniem powinni zostać ukarani.
     Jak potwierdziła szef prokuratury Rita Kubiak, informacje o sytuacji w Lubstówku przekazał im Inspektorat Nadzoru Budowlanego 24 marca i z informacji tych wynika - zdaniem prokurator Kubiak - że w tej sytuacji można mieć do czynienia ewentualnie z wykroczeniem. - Prokuratura przekazała te materiały do Komisariatu Policji w Strzelnie, a tym samym na Posterunek Policji Jeziora Wielkie, która to instytucja jest właściwa do prowadzenia postępowania o wykroczenie. Prokuratura nie nadzoruje postępowań o wykroczenie - powiedziała Rita Kubiak.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 998 (13/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości