Mogilno, Zarząd Powiatu, starosta, dyrektor, SPZOZ
Tajemnicze firmy, anonimowy konkurs
Tomasz Barczak konsekwentnie od siedmiu miesięcy odmawia także podania radnym nazw firm, z którymi osobiście negocjował warunki, na jakich zaangażują swoje pieniądze w prywatyzację SPZOZ Mogilno.
JEST KANDYDAT
22 maja komisja konkursowa, powołana przez Zarząd Powiatu Mogilno przedstawiła swego kandydata do objęcia stanowiska dyrektora SP ZOZ Mogilno. Przypomnijmy, że dotychczasowy dyrektor Jerzy Kriger nie pełni już tej funkcji z przyczyn zdrowotnych, formalnie 14 grudnia 2012 r. został odwołany z tej funkcji przez Zarząd Powiatu. Od tego momentu p.o. dyrektora jest jego dotychczasowa zastępczyni Barbara Buzała.
Komisja konkursowa, którą tworzyli: starosta Tomasz Barczak z PSL, członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka z PSL, przewodniczący komisji zdrowia Krzysztof Mleczko z PSL, radny Andrzej Siwek z SLD jako przedstawiciel Rady Społecznej SPZOZ oraz lekarz Jerzy Hercog ze strzeleńskiego szpitala rozmawiała z 7 kandydatami na to stanowisko. Ostatecznie rekomendowała Zarządowi Powiatu 42-letniego Michała Ogrodowicza z Poznania, związanego z firmą Formedis, która przygotowała w 2011 r. audyt oraz program naprawczy dla SPZOZ Mogilno (o przebiegu kariery zawodowej kandydata piszemy w ramce obok).
W chwili oddawania tego numeru Pałuk do druku Zarząd Powiatu nie zajął jeszcze stanowiska w sprawie tej kandydatury. Miał, jak informował radnych starosta, w tym tygodniu spotkać się z kandydatem, rozmawiać o jego wizji funkcjonowania SPZOZ i ustalić szczegóły jego pracy.
AUDYT
By lepiej rozumieć pytania, jakie na sesji 22 maja zadawali mogileńscy radni staroście Barczakowi, trzeba wrócić do trzech zdarzeń z ostatniego półtora roku, które łączą się z obecnymi wydarzeniami w SP ZOZ Mogilno.
13 października 2011 r. opublikowaliśmy w Pałukach wyniki audytu w SP ZOZ Mogilno przygotowane przez poznańską firmę Formedis. Dwa tygodnie później, 27 października 2011 r. przedstawiciele firmy Formedis przedstawili wyniki swej pracy mogileńskim radnym. Prezes firmy Piotr Magdziarz tłumaczył wtedy, że praca jego zespołu miała na celu całkowicie bezstronne pokazanie aktualnej sytuacji szpitala oraz wskazanie kierunków, w jakich SP ZOZ Mogilno powinien się restrukturyzować.
- Audyt jest sugestią i rekomendacją tego, co my byśmy zrobili, gdyby to był nasz szpital - mówił półtora roku temu Piotr Magdziarz.
Później od początku 2012 r. SPZOZ zaczął wprowadzać swoje zmiany restrukturyzacyjne, które jednak tylko częściowo pokrywały się z zapisami audytu. Piszemy o tym na stronie 7. Starosta Barczak twierdzi, że wprowadzając te zmiany, praktycznie wypełnione i zrealizowane zostały już zapisy audytu.
BRAK ZGODY NA PRYWATYZACJĘ
Rok później, na sesję 15 listopada 2012 r. starosta Tomasz Barczak przygotował projekt uchwały i chciał, by radni powiatowi podjęli uchwałę intencyjną o wyrażeniu zgody na przekształcenie SPZOZ w spółkę z o.o.
Nie chciał jednak powiedzieć radnym, z jakimi firmami prowadzi od dłuższego czasu rozmowy i kto jest zainteresowany ulokowaniem swoich pieniędzy w SPZOZ Mogilno.Tomasz Barczak mówił wtedy: - Nie można kogoś zwodzić z miesiąca na miesiąc. Powtarzał, że prowadzi rozmowy w sprawie SPZOZ i jak to określił: - Nie może kogoś wodzić za nos. Gdy radni byli nieufni, starosta zdradzał coraz więcej informacji. Mówił między innymi wtedy, że w ubiegłorocznym audycie pojawiła się firma, która ma pieniądze i jest zainteresowana SPZOZ. - Ma duże pieniądze - jak to określił wtedy starosta. Nie chciał jednak podać nazwy firmy.
Starosta w kółko odpowiadał:
- Argumenty pojawią się za miesiąc (...) Jak będziemy po rozmowach, klauzula poufności zostanie rozwiązana i każdy przedstawi swoją koncepcję.
Radni w głosowaniu odrzucili jednak projekt uchwały, Tomasz Barczak przegrał głosowanie. Poparło jego pomysł zaledwie 5 radnych: Tadeusz Szymański, Wiesław Gałązka, Jan Bartecki, Andrzej Siwek i Tomasz Barczak. Przeciwnych powstaniu spółki na bazie SPZOZ było 9 radnych, cały klub PO - Agnieszka Ziółkowska, Jakub Dąbek, Przemysław Zowczak, Wojciech Baran, Witold Pochylski, Henryk Różycki, Bartosz Nowacki i Mirosław Woźniak oraz radny rządzącego PSL Krzysztof Szarzyński. Wstrzymało się od głosu 3 radnych, wszyscy z rządzącej koalicji: Mirosław Leszczyński z PSL, Krzysztof Mleczko z PSL i co było największą niespodzianką Robert Musidłowski z SLD.
30 listopada 2012 r. starosta Barczak mówił na kolejnej sesji Rady Powiatu: - Na razie dzwoniłem do tych firm, powiedziałem co się stało, jak to wygląda, miejmy nadzieję, że niektórzy szybko się ujawnią. Wtedy zrobimy spotkanie z radnymi i pracownikami, niech oni przedstawią w jakim kształcie i jak to widzą. Ja nigdy nie mówię nie (...) Za chwilę zwolnią mnie z tych tajemnic i wtedy państwo na pewno będziecie wiedzieli. To co się dzieje, to idzie w dobrym kierunku, tylko nie możemy zniechęcić potencjalnych inwestorów jakimiś dziwnymi ruchami.
Po tych deklaracjach starosty żadna firma nie ujawniła się, Tomasz Barczak też milczał i radni nadal nie wiedzieli z jakimi firmami starosta prowadził w 2012 r. negocjacje i rozmowy.
Aż doszło do konkursu na stanowisko dyrektora SPZOZ.
KULISY KONKURSU
Na sesji Rady Powiatu 22 maja radny PO Przemysław Zowczak w sprawie konkursu zadał wiele pytań. Między innymi o to: jakie inne osoby kandydowały na stanowisko dyrektora SPZOZ, jakie programy przedstawiły, czym różnił się program Michała Ogrodowicza od innych programów, i dlaczego właśnie jego program został uznany za najlepszy, ile komisja miała posiedzeń, kiedy komisja dokonała wyboru i jaki był wynik głosowania.
Radny Zowczak przypomniał staroście, że ten często sam łączył potencjalnych inwestorów z audytem przeprowadzonym przez Formedis, a ponieważ komisja wskazała jako kandydata na dyrektora osobę będącą partnerem, a później członkiem zarządu jednej z firm grupy Formedis, z grupy firm specjalizujących się w konsultingu, radny mówił: - Oczekuję jasnej i precyzyjnej odpowiedzi, z jakimi firmami prowadził pan rozmowy, o których mówił pan na sesjach Rady Powiatu.
Przemysław Zowczak tłumaczył: - Jeśli będziemy wiedzieć, jakie to firmy, to w przyszłości, jak pojawi się pan Michał Ogrodowicz chciałbym znać jego zdanie, czy kiedykolwiek z tymi firmami bądź firmami powiązanymi z nimi był w jakiś sposób związany. Ma to decydujące znaczenie dla naszego odbioru tej nominacji.
Radny przypomniał staroście Barczakowi, że ten 15 listopada ubiegłego roku poniósł sporą porażkę. - Rada powiedziała „nie”, dla pana ściśle tajnych i nieujawnionych do tej pory planów. Po tamtej porażce nawet nie próbował pan nas jako radnych do czegokolwiek przekonywać. Po dwóch tygodniach od tamtego wydarzenia deklarował pan, cyt., „że to co się dzieje, idzie w dobrym kierunku”. W związku z tym mam uzasadnione obawy, że zwycięzca konkursu na stanowisko dyrektora SPZOZ mógł być w jakiś sposób wkomponowany w pańskie plany. Może to właśnie jest ten plan B - radny PO analizował sytuację.
Radny Zowczak mówił, iż zdaje sobie sprawę, że nie ma żadnych przeciwwskazań natury prawnej i formalnej dla udziału w konkursie kogoś biorącego udział w opracowaniu audytu. Miał jednak wątpliwości, że ktoś z takim wykształceniem i dorobkiem zawodowym jak Michał Ogrodowicz, w obliczu konieczności codziennych dojazdów około 100 km z Poznania do pracy w Mogilnie lub wynajęcia mieszkania w Mogilnie, decyduje się raptem na pracę w małym powiatowym szpitalu z dużymi problemami i stosunkowo skromną pensją.
JAKI LOS SZPITALI
Inny radny PO Wojciech Baran zwrócił uwagę, że wcześniej propozycje audytu przygotowanego przez firmę Formedis zostały przez Zarząd Powiatu odrzucone. - Chciałem się zapytać, czy wybranie na stanowisko dyrektora osoby, która współtworzyła ten audyt, może świadczyć o tym, że będą realizowane wnioski z tego audytu - mówił.
Radny Baran pytał ponadto, czy jest groźba likwidacji którejś z filii szpitala w powiecie mogileńskim. Pytał również o to, czy wśród firm, z którymi jesienią ubiegłego roku rozmawiał starosta Barczak była także firma Formedis.
BEZ NAZWISK I PROGRAMÓW
Starosta Tomasz Barczak był zdziwiony tymi pytaniami, stawianymi w sytuacji, gdy radni nie poznali jeszcze nowego dyrektora.
Odmówił podania nazwisk osób startujących w konkursie na dyrektora SPZOZ. - Jeżeli chodzi o przebieg samych rozmów kwalifikacyjnych na to stanowisko, to nie będę udzielał informacji, dlatego, że większość nie chciała, żeby to było ujawniane. Oni tylko zabiorą czy już zabrali dokumenty - mówił. Zaznaczył jedynie, że kandydaci pochodzili z różnych stron Polski.
STAWIAJĄ NA SPZOZ
Starosta Barczak nie chciał także ujawniać wizji funkcjonowania SPZOZ przedstawionej na konkursie przez przyszłego dyrektora. Dodał, że jak nowy dyrektor zostanie powołany przez Zarząd Powiatu, to osobiście przedstawi radnym swą koncepcję funkcjonowania SP ZOZ.
Im jednak dalej starosta mówił o konkursie i nowym dyrektorze, tym ujawniał coraz więcej faktów i swoich oraz Michała Ogrodowicza zapatrywań na funkcjonowanie SPZOZ Mogilno.
Mówił, że cała komisja była bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak zaprezentował się Michał Ogrodowicz. Cała komisja zagłosowała za jego wyborem jednogłośnie. Najbardziej komisję przekonała - jak mówił Tomasz Barczak - wizja rozwoju i możliwości rozwoju szpitala i przychodni, jak również młody wiek i chęć pokazania, że można to zrealizować. - On był najbardziej zorientowany, jeżeli chodzi o wynik finansowy, przepływy gotówki i inne rzeczy - Barczak. Mówił, iż myśli, że tak młody, wykształcony człowiek nie podjąłby się tego, gdyby nie widział możliwości funkcjonowania SPZOZ-u w Mogilnie.
Starosta mówił, iż Michał Ogrodowicz chciałby się sprawdzić jako menadżer w tak małym szpitalu jak w Mogilnie. Ujawnił, że przyszły dyrektor SPZOZ ma rodzinę w Gnieźnie. - Chciałby osiąść w Mogilnie. Chciałby dalszą część swego życia zawodowego rozpocząć od Mogilna - tłumaczył radnym Barczak.
Starosta kategorycznie zapewnił, że żaden z kandydatów w swoich programach nie przewidywał zamknięcia filii szpitala powiatowego, czy to w Mogilnie, czy w Strzelnie.
Tłumaczył radnym, iż kandydaci byli pytani o to, w jakiej formie organizacyjnej widzą SPZOZ w przyszłości. - Spółka czy SPZOZ? I tu były różne odpowiedzi, takie i takie, jak również częściowe zrobienie spółki, żeby łatwiej gospodarować z resztą SPZOZ - opowiadał radnym. Również różnie widzieli inwestowanie w szpitale, jedni stawiali na Mogilno, inni na Strzelno.
Nie wiemy, czy takie jest stanowisko przyszłego dyrektora, ale starosta Barczak przyszłość szpitala powiatowego widział w obecnej strukturze organizacyjnej: - Na tym etapie o spółce nie myślimy. Myślimy cały czas, żeby to zrobić w formie SPZOZ-u. A idzie to zrobić.
Starosta Barczak nadal nie podał radnym nazw firm, z którymi negocjował w 2012 ulokowanie ich pieniędzy w SPZOZ Mogilno. Tłumaczył jedynie, że po 15 listopada 2012 r. przestał prowadzić, jak to określił na sesji: tajne rozmowy z firmami. Zaznaczył jednak, że Formedisu wśród tych firm nie było.
SZPITAL W MOGILNIE
Radny powiatowy Bartosz Nowacki z PO w przeszłości zgłaszał już pomysł rozbudowy i postawienia na stworzenie silnego szpitala w Mogilnie.
Tym razem także wrócił do tej koncepcji i pytał na sesji 22 maja starostę Barczaka, czy Zarząd Powiatu przewiduje, że będziemy mieli jeden silny szpital w Mogilnie a szpital w Strzelnie zostanie przekształcony w inną jednostkę. - Czy jest przez Zarząd Powiatu rozważana taka możliwość? - pytał radny.
- Są różne możliwości - tłumaczył starosta Barczak, radził jednak powstrzymać się z opiniami do przedstawienia wizji rozwoju szpitala przez dyrektora Ogrodowicza.
Starosta także mówił o telefonie kandydata na dyrektora do niego, gdyż do żony Michała Ogrodowicza pracującej w Gnieźnie dochodzą sygnały, jakoby on planował rewolucję w mogileńskim SPZOZ-ie. Starosta Barczak apelował: - To jest człowiek młody, opanowany i konsekwentny. Starosta tłumaczył, że Ogrodowicz zapowiedział współpracę z Zarządem Powiatu.
- Powiedział, nie rewolucja a ewolucja - starosta reklamował kandydata na dyrektora. Apelował, by nie wypowiadać jeszcze sądów. - Przyjdzie to zobaczymy - mówił.
Wicestarosta Tadeusz Szymański przypomniał, że Platforma Obywatelska mogła wejść do komisji wybierającej dyrektora SPZOZ, ale odmówiła. Przewodniczący Klubu Radnych PO Wojciech Baran uważa, że nie może być tak, iż teraz rządzący, którzy odpowiadają za stan powiatowej służby zdrowia od 1998 r., chcą raptem odpowiedzialność przerzucać na barki radnych opozycji, którzy do tej pory nie mieli żadnego wpływu na podejmowane w SPZOZ decyzje.
DEMOKRACJA A NIE PORAŻKA
Ku zaskoczeniu opozycji z PO, starosta Barczak porażkę w listopadzie 2012 z odrzuceniem uchwały o zgodzie na powstanie spółki na bazie SPZOZ próbował przekuć teraz w swój sukces. - Nie ma takiego kierunku, że ja poniosłem porażkę w listopadzie. Jak to porażkę. W demokracji nie ma porażek - tłumaczył zdezorientowanym radnym.
Mówił jednocześnie, że wtedy radni głosowali zgodnie ze swoim sumieniem, a on na nikogo nie wpływał. Dziś opowiadał jeszcze dodatkowo, że wtedy projektem uchwały chciał tylko wysondować czy radni są przygotowani na to, by przekształcać SPZOZ, czy nie przekształcać.
- A to nie była uchwała, żeby przekształcać. Ona zezwalała tylko na myślenie o tym - mówił.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1112 (23/2013)
Komentarz
Powiat nie jest prywatną firmą starosty
Stawiam dziś publicznie staroście Tomaszowi Barczakowi bardzo mocne pytania. Czyje interesy reprezentuje, pełniąc funkcję starosty. Czy są to na pewno interesy mieszkańców powiatu mogileńskiego. Moje wątpliwości odkładały się w głowie przez ostatnich 7 miesięcy. Nabrałem realnego przekonania, że coś jest nie w porządku na ostatniej sesji Rady Powiatu 29 maja.
Starosta konsekwentnie odmawia radnym i wszystkim go o to pytającym ujawnienia nazw firm, z którymi w 2012 r. negocjował i rozmawiał na temat zaangażowania ich pieniędzy w prywatyzację SPZOZ Mogilno. Przypomnę, że działo się to zaraz po tym, jak firma Formedis przygotowała wyniki audytu i strategię działania dla SPZOZ Mogilno. Starosta te wyniki tak naprawdę odrzucił, a na ich bazie dyrektor Kriger zbudował zaakceptowany przez Zarząd Powiatu własny program restrukturyzacji.
Starosta nie chce powiedzieć nic na temat spotkań z firmami. Co najgorsze, nie tłumaczy tego w żaden sposób. Uważa prawdopodobnie, że radni nie są dla niego odpowiednimi partnerami, by musiał się przed nimi z czegokolwiek tłumaczyć.
Dlatego mieszkańcy powiatu nie wiedzą, gdzie do tych spotkań dochodziło, w jakich okolicznościach, o czym rozmawiano, z kim rozmawiano. Co było elementem targowania się. Pytania można by mnożyć. Dzieje się tak zawsze, gdy ktoś robi z czegoś taką tajemnicę. Nie pytam świadomie o jedzenie, choć to co na stole jest podane, też świadczy o charakterze spotkania. Czy słone paluszki czy sandacz w galarecie.
Sprawa firm prawdopodobnie nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie rzadka kolejna umiejętność starosty do opowiadania różnych rzeczy na komisjach czy sesji. Po prostu na jednej z komisji informacja o firmach wymsknęła się staroście niechcący.
Powiat mogileński to nie jest prywatna firma starosty Barczaka. Swą firmę ma w Gębicach - gospodarstwo rolne. O każdą podejmowaną przez niego decyzję jako starosty, każdy mieszkaniec ma prawo się go zapytać. I o każdej takiej decyzji starosta Barczak pytany, powinien odpowiedzieć.
Kto jest tak mocny? Kogo obawia się Tomasz Barczak, że radnym nie chce opowiedzieć o swoich spotkaniach z firmami. Jakim prawem starosta rozmawiając o SPZOZ z firmami zgadzał się na zachowanie poufności rozmów. Powtarzam raz jeszcze - powiat mogileński to nie firma i zasady biznesowe tutaj nie obowiązują.
Przeraża mnie dzisiaj, gdy czytam, to co mówił starosta Barczak w listopadzie 2012 r. Starosta domagał się wtedy szybkiej decyzji radnych w sprawie ewentualnej zgody na przekształcenie w SPZOZ, bo jak mówił o firmach: „nie można kogoś zwodzić z miesiąca na miesiąc, nie może kogoś wodzić za nos”.
Przed jakimś potentatem biznesowym z branży medycznej, starosta pada na kolana. Nie przeszkadza mu to zaś wodzić za nos radnych, co czyni co najmniej od 7 miesięcy.
Wtedy tego tak nie odbierałem, ale z upływem czasu widzę, że w otoczeniu starosty dzieje się coś niepokojącego. Obiecał radnym, że po negocjacjach ujawni nazwy firm. Nie zrobił tego do dzisiaj. Nie dotrzymał słowa danego radnym i mieszkańcom podczas sesji. Jego strach przed ujawnieniem nazw firm jest dla mnie niepokojący. Żywię nadzieję, że starosta nie zaplątał się w coś bardzo nieprzyjemnego i dzisiaj nie wie, jak się z tego wyplątać.
Funkcjonowanie od tajemnicy do tajemnicy zaczyna być w ogóle programem pracy starosty w tej kadencji. Właśnie został wybrany nowy dyrektor SPZOZ Mogilno. I znowu kulisy konkursu na dyrektora owiane są tajemnicą. Starosta nie chce powiedzieć, kto jeszcze ubiegał się o ten fotel.
Nie chce też nic powiedzieć na temat wizji nowego dyrektora. Wiem, że za chwilę Michał Ogrodowicz sam o tym opowie. Radni mają się jednak prawo pytać o szczegóły konkursu.
Co mnie dziwi najbardziej, starosta nie chce mówić o planach związanych ze szpitalami w Mogilnie i Strzelnie, a za to chętnie opowiada radnym o tym, gdzie mieszka rodzina nowego dyrektora SPZOZ, przytacza jakieś telefony wykonywane przez nowego dyrektora do niego. Opowiada różne takie historie, o które radni nie pytają, i które z funkcjonowaniem SPZOZ za wiele wspólnego nie mają.
Powiat nie jest prywatną firmą starosty i trzeba o tym głośno mówić w kontekście obchodzonej we wtorek kolejnej rocznicy wolnych wyborów 4 czerwca 1989 r.
Starosta Tomasz Barczak nie rozumie jednak na czym polega demokracja, wolność słowa, brak cenzury. Gdy przegrał, głosowanie w listopadzie 2012 r. i radni nie zgodzili się na prywatyzację SPZOZ, na sesji tydzień temu obwieścił: „Nie ma takiego kierunku, że ja poniosłem porażkę w listopadzie. Jak to porażkę. W demokracji nie ma porażek”.
Starosta rozumie demokrację po swojemu. Jak wygra - to mówi, że wygrał, jak przegra - to mówi, że nie przegrał. Tylko jak mam dziś rozumieć wybory na fotel burmistrza Mogilna z 2010 r. Wybory przegrał z Leszkiem Duszyńskim. Jeżeli jednak porażka nie jest porażką, to znaczy, że o ten fotel będzie ubiegał się ponownie.
Najlepiej wszystkie moje wątpliwości podsumowywał kilkanaście razy na sesji powiatowej Przemysław Majcherkiewicz. Siedząc na miejscach dla publiczności ciągle pod nosem mruczał obsesyjnie: A Duszyński to co? A Duszyński zachowuje się inaczej?
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1112 (23/2013)
Więcej na ten temat:
Michał Ogrodowicz na dyrektora SPZOZ
- Zwyciężył interes układu, a nie interes mieszkańców
Atakują morfiną, całują po rączkach
Widmo taczek dla Ogrodowicza
Starosta murem za Ogrodowiczem
Starosta tarczą ochronną dla dyrektora Ogrodowicza
Ogrodowicz odwołany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze