Reklama

Tajemniczy pożar kościoła

Kruchowo
    Tajemniczy pożar kościoła
    Wnętrze kościoła mogło zapalić się od pozostawionej zapalonej świecy. Ks. proboszcz Ryszard Skrzypczak okoliczności pożaru chce utrzymać w tajemnicy.

Skutki pożaru we wnętrzu kościoła w Kruchowie. Na zdjęciu widać nadpaloną ambonę. Pod amboną widoczne miejsce, gdzie wisiał spalony obraz Miłosierdzia Bożego. fot. Roman Wolek

    Niewiele brakowało, a w nocy z niedzieli na poniedziałek spłonąłby kościół w Kruchowie (gm. Trzemeszno). W ubiegłym roku minęła 50. rocznica wybudowania tego murowanego kościoła. Poprzedni, drewniany kościół spłonął w lutym 1955 r. Ks. Ryszard Skrzypczak, proboszcz parafii pw. Wszystkich Świętych w Kruchowie, odmówił nam udzielenia informacji na temat pożaru sprzed kilku dni i dodał, że temat ten nie powinien być nagłaśniany w gazecie. Powiedział nam jedynie, że jest to dla całej parafii sprawa bardzo bolesna i przykra.

Ten nadpalony stolik stał pod amboną w kościele. Na nim umieszczona była świeczka, od której prawdopodobnie rozprzestrzenił się pożar. fot. Roman Wolek

    - Kościół mógł się spalić. Pan Bóg ocalił cały kościół  - komentował w rozmowie telefonicznej fakt pożaru.
    Jak udało nam się ustalić, do pożaru doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (z 18 na 19 stycznia), już po zamknięciu świątyni. Najprawdopodobniej pożar rozprzestrzenił się na skutek pozostawionej, zapalonej świecy. Świeca ta znajdowała się na stoliku, pod drewnianą wiszącą amboną. Spłonęła serweta, na której stała świeca, a nadpaleniu uległ stolik. Prawie całkowitemu spaleniu uległ obraz Miłosierdzia Bożego wiszący na ścianie. Na skutek płomieni częściowo poodpadał także tynk na fragmencie ściany. Część ścian w kościele uległa zadymieniu. Największa strata to częściowe nadpalenie drewnianej ambony. Płomienie same uległy wygaszeniu i dzięki temu pożar nie strawił większej powierzchni kościoła.
    Sam fakt zaistnienia pożaru został zauważony dopiero rano po otwarciu kościoła. Można jedynie domniemywać, że przypadkowym sprawcą pożaru była osoba, która pozostawiła na noc zapaloną świecę. Ks. proboszcz Ryszard Skrzypczak twierdzi, że pożar był dziełem przypadku, dlatego też nie informował o tym ani policji ani straży pożarnej. Nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty naprawienia wszystkich zniszczeń. Od początku tygodnia skutki pożaru w kościele usuwają parafianie z Kruchowa, Grabowa i Ławek.

Reklama

Roman Wolek

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 884 (3/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości