10 maja, godzina 17.19. Do lokalu wchodzą, od lewej: radny Rady Powiatu Mogilno Krzysztof Szarzyński z PSL-u, członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka z PSL-u i radny Rady Miejskiej w Strzelnie Bartłomiej Zbytniewski z SLD.
fot. autor znany redakcji
Kwieciszewo, PSL, SLD, działacze, tajne, spotkanie
Tajne spotkanie kolegów
Wicemarszałek Dariusz Kurzawa w sprawie efektów spotkania odesłał nas do starosty Barczaka. Inni uczestnicy bagatelizowali to, co działo się na piętrze lokalu. Wiesław Gałązka przekonywał: - Było to spotkanie zupełnie przypadkowe, żadne tam planowane. Wspólnie wypita kawa i to wszystko. Wicestarosta Tadeusz Szymański był zdenerwowany: - Niedługo będziecie dzwonić do mnie z pytaniem o to, z kim w niedzielę obiad jadłem. Właściciel Chaty Władysław Widomski jest za to pewny, że takiego spotkania 10 maja nie było.
ZAPRASZAŁ STAROSTA
Od pierwszych dni maja tu i ówdzie pojawiały się informacje o planowanym spotkaniu działaczy i polityków PSL i SLD. Spotkanie miało służyć ustaleniu na 1,5 roku przed wyborami samorządowymi wspólnych kandydatów na wójtów i burmistrzów w poszczególnych gminach powiatu mogileńskiego. Miało także służyć zbudowaniu wspólnego frontu przeciwko wpływom Platformy Obywatelskiej w powiecie. Uczestnicy tego spotkania mieli również zastanowić się, jak odsunąć od władzy szczególnie znienawidzonego przez działaczy PSL burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego i odzyskać dla PSL-u gminę Mogilno.
Według naszych informacji początkowo spotkanie miało odbyć się w restauracji Stara Wieża w Strzelnie. Ostatecznie odbyło się 10 maja, w piątek w lokalu Chata Wiejska w Kwieciszewie, którego właścicielem jest Władysław Widomski.
Co interesujące, o spotkaniu PSL i SLD nie decydowały organa partyjne tych ugrupowań, tylko zostało ono zorganizowane na takich zasadach, jak funkcjonowało za rządów burmistrza Mogilna Jacka Kraśnego i potem częściowo jeszcze w pierwszej kadencji burmistrza Duszyńskiego Gniazdo Os w Mogilnie. Przypomnijmy, że były to spotkania kilku polityków w gabinecie ówczesnego naczelnika wydziału oświaty Tadeusza Szymańskiego z SLD: Jana Barteckiego z PSL-u, Przemysława Majcherkiewicza z PSL-u, zaglądał tam także Robert Musidłowski z SLD.
Teraz o zaproszeniu miał decydować w największym stopniu starosta mogileński, powiatowy szef PSL Tomasz Barczak. Zapraszał jednak nie tylko on osobiście, w jego imieniu zapraszały także inne osoby.
SLD POMINIĘTE
Co szczególnie interesujące, na spotkanie nie został zaproszony nikt z szefostwa powiatowego SLD. Nie było żadnych oficjalnych zaproszeń. Funkcjonowała poczta pantoflowa. Dowiedzieliśmy się, że na przykład radny powiatowy z PSL-u Krzysztof Szarzyński zatrzymał się kiedyś samochodem na Rynku strzeleńskim i przez uchylone okno zapraszał w imieniu starosty Barczaka jednego ze znanych działaczy lewicowych z gminy Strzelno. Nie udało nam się jednak tego potwierdzić.
Nie byli zaproszeni także działacze SLD z Mogilna. Wiedzieli coś o planowanym zebraniu, ale bez żadnych szczegółów, jak powiedział nam jeden z mogileńskich lewicowców.
Ustaliliśmy także, że jeden z młodych działaczy SLD (nazwisko znane redakcji) był w czwartek 9 maja u wicestarosty Tadeusza Szymańskiego pytać o spotkanie. Wicestarosta miał powiedzieć, że o żadnym spotkaniu piątkowym nic nie wie. Nazajutrz w piątek wicestarosta Szymański był jednak na spotkaniu w Chacie Wiejskiej obecny.
SAMOCHODY POD CHATĄ
Spotkanie 10 maja w Chacie Wiejskiej zaczęło się po 16:00. Po kolei podjeżdżały pod lokal samochody. Politycy wysiadali i wchodzili do lokalu. Jeden z organizatorów tego spotkania, starosta Barczak, tego dnia wcześniej brał udział w Dniu Strażaka w Mogilnie i stamtąd pojechał jeszcze na strażacki poczęstunek do Procynia (gm. Mogilno). Dlatego na spotkanie do Chaty nieco się spóźnił (nie przyjechał swoim samochodem, tylko ktoś go przywiózł), podobnie jak nieco spóźnieni byli burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak z PSL-u i sekretarz gminy Strzelno Jarosław Marek.
Były też takie przypadki, że jeden polityk przyjeżdżał razem z innym jednym samochodem, zwłaszcza jak byli z jednej miejscowości.
Ostatni uczestnicy spotkania wychodzili z Chaty Wiejskiej około 22:00, tak jak na przykład radna Rady Miejskiej ze Strzelna Irena Pułkownik.
MAMY SIĘ DOMYŚLAĆ
Uczestników spotkania spytaliśmy o to, czego dotyczyło spotkanie działaczy SLD i PSL z powiatu mogileńskiego 10 maja i jakie ustalenia zapadły w Chacie Wiejskiej.
Radny Rady Miejskiej ze Strzelna Piotr Cieślik z SLD, dyrektor Zespołu Szkół podległego Starostwu Powiatowemu mówi: - Nie było żadnych ustaleń. A o to, czego spotkanie dotyczyło proszę pytać organizatorów. Gdy zapytaliśmy o to, kto był organizatorem, odparł: - Proszę się domyślić.
W spotkaniu brał także udział wicemarszałek województwa kujawskopomorskiego Dariusz Kurzawa z PSL. Przypomnijmy, że w województwie koalicje tworzą PSL i PlatformaObywatelska. Tu zaś wicemarszałek spotkał się z politykami SLD i środowiskiem PSL-u, które chce koalicji z SLD a nie z PO. - Nie czuję się upoważniony, żeby udzielać informacji w tej sprawie - powiedział nam wicemarszałek i dodał, żeby pytać o to przewodniczącego powiatowego PSL starostę Tomasza Barczaka.
Radny Rady Miejskiej ze Strzelna Bartłomiej Zbytniewski z SLD powiedział nam: - To było typowo towarzyskie spotkanie. Nie było żadnych ustaleń.
Nie za bardzo chciał z nami rozmawiać radny Rady Powiatu Mogilno Krzysztof Szarzyński z PSL: - Nie jestem upoważniony do takich rozmów. A gdy zapytaliśmy, kto jest upoważniony odparł: - Trudno mi powiedzieć.
Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak z PSL nic nie wiedział. - Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie. Proszę mnie w tej sprawie o nic nie pytać - mówił tajemniczo.
Według członka Zarządu Powiatu, Wiesława Gałązki z PSL bagatelizował wagę spotkania: - Było to spotkanie zupełnie przypadkowe, żadne tam planowane, czy żeby jakieś polityczne ustalenia na nim były. Wspólnie wypita kawa, i to wszystko.
Nasze pytania szczególnie zdenerwowały wicestarostę Tadeusza Szymańskiego z SLD. Jak nam powiedział, jest mu przykro, że ingerujemy w jego prywatne spotkanie i niedługo będzie już tak, iż nie będzie on mógł z nikim się spotkać. - Niedługo będziecie dzwonić do mnie z pytaniem, o to z kim w niedzielę obiad jadłem - dodał wicestarosta i przerwał połączenie.
Nie odebrali od reportera telefonu i nie oddzwonili uczestniczący także w spotkaniu: przewodniczący Rady Miejskiej Strzelna Piotr Pieszak z SLD, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Strzelnie podległego pod Starostwo Powiatowe; sekretarz gminy Strzelno Jarosław Marek; radny Rady Powiatu Mogilno Krzysztof Mleczko z PSL-u, radna Rady Miejskiej Strzelna Irena Pułkownik, przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki z PSL-u i starosta Tomasz Barczak.
Po wcześniejszych telefonach widać było, że te osoby zostały już uprzedzone o tym, że reporterzy zbierają materiały do artykułu. W przypadku na przykład sekretarza Marka dzwoniliśmy na jego służbowy telefon, który powinien odebrać.
Nie dzwoniliśmy do szefa mogileńskich struktur PSL, radnego Pawła Molendy, ale był on także na spotkaniu.
WŁAŚCICIEL NIE WIDZIAŁ
Politycy SLD i PSL biesiadowali na piętrze Chaty Wiejskiej. Skoro wicestarosta mówił o niedzielnym obiedzie, spytaliśmy właściciela lokalu, co politycy jedli. Jakie przysmaki podawali im kelnerzy, a jednym z takich sztandarowych smakołyków jest tam czernina.
Ku naszemu zdziwieniu właściciel lokalu zaprzeczał, by w tym dniu gościł u siebie polityków tych partii. Nie zauważył w lokalu około 20 działaczy, których dobrze zna, gdyż w poprzedniej kadencji Rady Miejskiej Mogilna reprezentował jako radny Przymierze Jacka Kraśnego.
- Nie było nic takiego. 10 maja na pewno nic takiego nie było. Nie przypominam sobie, żeby tego dnia PSL coś miało. Nie widziałem, ale jeżeli byli to chyba byli tylko na obiedzie. Ale nie widziałem, więc chyba też nie było nikogo. Ale z PSL i SLD nic nie mieli. Ja ich nie widziałem, żeby ktoś był 10, bo to był piątek. Nie nic nie widziałem - usłyszał reporter Pałuk od właściciela Chaty Wiejskiej Władysława Widomskiego.
PSL CZYŚCI PRZEDPOLE
Z naszych informacji wynika, że w Chacie Wiejskiej między innymi doszło do ugody pomiędzy burmistrzem Matczakiem, a przewodniczącym Pieszakiem. Burmistrz Matczak przeprosił Piotra Pieszaka, i ten przeprosiny przyjął. Między innymi za oddawanie byłego burmistrza Pieszaka do prokuratury za budowę hali widowiskowej w Strzelnie. Tej sprawy w kolejnych instancjach burmistrz Matczak nie wygrał. Według naszych informacji do tego musiało dojść, gdyż w środowisku strzeleńskim Piotr Pieszak zapowiadał, że już nigdy więcej nie będzie startował w wyborach na fotel burmistrza.
Także na spotkaniu burmistrz Matczak miał przeprosić wicemarszałka Kurzawę. Między innymi za to, że, gdy ten został swego czasu wicewojewodą kujawsko-pomorskim pracując w M-GOKiR, burmistrz Matczak nie udzielił mu bezpłatnego urlopu na ten okres czasu. Przeprosiny miały zostać przyjęte.
Z rozmów na spotkaniu wynika, że na poparcie PSL-u nie ma także co liczyć w najbliższych wyborach wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski. Wśród kandydatów wymienianych na nowego wójta jest właśnie m.in. Dariusz Kurzawa.
CZARA GORYCZY
W SLD powiatowym trwa w tej chwili wrzenie. Bierze się ono dodatkowo stąd, że powiatowe SLD nie otrzymało zaproszenia na Regionalne Targi Rolne do Bielic (były 18 i 19 maja), choć w powiecie PSL sprawuje władze właśnie z SLD. Po wielu interwencjach działaczy wojewódzkich SLD, w końcu zaproszenie przyszło. - 15 maja wysłali zaproszenie priorytetem. Ale najlepsze jest to, że 15 zostało wysłane zaproszenie, a na dole pisma tłustym drukiem hasło: „Prosimy o potwierdzenie przybycia do 13 maja”. Czyli widzi Pan, jak to było zrobione, oni nas tam po prostu nie chcieli - mówi nasz rozmówca.
- Wiesz Pan dlaczego tak się dzieje. Bo jakby nie było, oni zauważają, że większość z lewicy jest przeciwna, no nie będę już tego kończył. To jest układ towarzyski. I to jest dla mnie chore jak to wszystko widzę. Ja mówię w d... mieć jakieś układy, najwyżej trudno, w wyborach przegramy i trudno, ale trzeba się przede wszystkim oczyścić i wprowadzić zdrową sytuację. Ja nigdy nie naciskałem nikogo z SLD do jakiś stołków, żeby komuś jakąś pracę załatwiać. Dosłownie nic, wszystko musi być na zdrowych warunkach i zasadach, a nie tak, jak jest w tej chwili. A takie chore otoczenie jest w tej chwili jeśli chodzi o politykę w całym powiecie mogileńskim. Ja jestem człowiekiem, który ze wszystkimi by rozmawiał i współpracował, ale jak widzę, że każdy tutaj robi dla siebie i tylko pod siebie, to sorry, chyba nie ma sensu. Potem nie ma się co dziwić, że ktoś z tej ekipy nie zaprosi cię na Targi w Bielicach. My jako SLD jesteśmy tylko przystawką do ich wymyślonego przez PSL i ich kolegów dania. Taka jest prawda - mówi nam, prosząc o zachowanie anonimowości jeden z działaczy lewicowych.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1110 (21/2013)
Komentarz
Koniec sojuszu robotniczo-chłopskiego
Idea Gniazda Os legła w gruzach. Sposób funkcjonowania tego nieformalnego ciała w mogileńskim ratuszu (głównie w latach 2002-2006) został żywcem przeniesiony na spotkanie kolegów z PSL i SLD w Chacie Wiejskiej w Kwieciszewie. O tym, kto został zaproszony na spotkanie decydował starosta i być może jeszcze kilku kolegów. Partyjne struktury nie miały tu nic do gadania. Byli - a może lepiej napisać - mogli być tylko ci, co się nie wychylają i są potulni. Powiem więcej. Byli ci, którzy popierają, zgadzają się i są wierni przewodniej roli Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Ja jednak uważam, że po 23 latach w powiecie mogileńskim jesteśmy świadkami rewolucji politycznej. Skasowanie niewygodnych działaczy lewicowych (czytaj: niezaproszenie ich na spotkanie, czytaj: knucie w tajemnicy przed nimi) zaowocuje zmianami w SLD.
Tego jestem pewien.
Już dziś lewica jest targana wewnętrznym konfliktem. Ten konflikt to konieczność odpowiedzi na pytanie o sojusznika. Czy ma nim być PSL, czy jak powoli chce rosnąca większość w SLD - ma nim być PO.
Działacze lewicy widzą, kto zyskał na koalicji powiatowej PSL - SLD. Zyskał PSL, bo ma władzę. Zyskał szef gminy SLD Tadeusz Szymański, bo ma pracę. Zyskał Robert Musidłowski, bo ma większą dietę jako członek Zarządu Powiatu. Nie zyskał nikt więcej.
Taka sytuacja trwa na lewicy od 23 lat. Za czasów burmistrza Łaganowskiego niepodzielnie rządził PSL. Za burmistrza Kraśnego było to samo. Za rządów burmistrza Duszyńskiego rola PSL w gminie zmalała i za to tak go nie cierpią.
A SLD? Od 23 lat nie ma nic. Ciągle trwa przyklejony do PSL jak przystawka. I taki musi być koniec przystawki. Albo zostanie zjedzona, albo się obudzi.
Na lewicy widzę ogromne oddolne przebudzenie i pierwszy symptomy końca sojuszu robotniczo - chłopskiego.
Wicestarosta Szymański denerwuje się, gdy pytamy go o spotkanie. Mnie zaś nie interesuje z kim Szymański jada niedzielne obiady. Mnie interesuje z kim rozmawia w Chacie Polskiej, i na jakie tematy. Nie są to prywatne sprawy wicestarosty, który tej prostej prawdy nie chce zrozumieć od 1998 r., gdy został najpierw starostą. Tak, jak nie chce zrozumieć, że z głosami szeregowych członków SLD też trzeba się liczyć.
Koledzy z PSL i SLD tak knuli i wszystko chcieli ukryć, że nawet właściciel lokalu Władysław Widomski nie zauważył ich przez prawie 6 godzin, gdy jedli, pili i dyskutowali na piętrze Chaty Wiejskiej.
Byli, a on ich nie widział. Taką umiejętność posiedli tylko ci, którzy nie mają problemów z rozróżnieniem, kto jest przewodnią siłą w powiecie mogileńskim.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1110 (21/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze