Reklama

Od kwietnia do 4 czerwca 1989 roku w Mogilnie. Tak upadał komunizm

- "Dobrze, że była „Solidarność”, bo przynajmniej miał kto przejąć władzę. W każdym zakładzie mieliśmy oddział "Solidarności”, a było dziesięć zakładów nie licząc kombinatu w Szczeglinie. Byliśmy wszędzie i komuniści się nas bali" - tak wspomina tamten czas jeden z najważniejszych mogileńskich działaczy solidarnościowych Eugeniusz Kończal.

WYNIKI WYBORÓW 4 CZERWCA 1989 ROKU

Ówczesne województwo bydgoskie podzielone było na trzy okręgi wyborcze: okręg wyborczy nr 13 (Bydgoszcz), okręg wyborczy nr 14 (Chojnice) i okręg wyborczy nr 15 (Inowrocław). Żnin i kandydaci ze Żnina znaleźli się w tym ostatnim. Wyniki głosowania przedstawiały się następująco.

O mandat nr 57 (PZPR) ubiegali się: Anna Bańkowska - 26.748 głosów, Eugeniusz Foss - 15.399 głosów, Edmund Kowalski - 6.327 głosów, Wacław Słowiński - 9.031 głosów, Tadeusz Szymański - 6.751 głosów, Stefan Ślimak - 5.414 głosów, Edmund Wiśniewski - 6.415 głosów, Jerzy Żurawicz - 10.899 głosów. Żaden z kandydatów na liście nie uzyskał powyżej 50% głosów, które uprawniały do objęcia mandatu.

Reklama

O mandat 53 (ZSL) ubiegali się: Zenon Bartkowiak (Żnin) - 21.321 głosów, Hieronim Czarnowski - 3.838 głosów, Wiesław Gałązka - 8.104 głosy, Józef Kłosowski - 8.676 głosów, Marek Pardo - 4.391 głosów, Ryszard Stanek - 11.068 głosów, Kazimierz Szeliga - 10.045 głosów, Jan Warjan - 11.158 głosów, Czesław Witczak - 9.875 głosów. Tutaj także żaden z kandydatów nie uzyskał większości.

O mandat 59 (bezpartyjny) ubiegali się: Roman Bartoszcze - 92.132 głosy, Lech Roman Czarnecki - 12.377 głosów i Teresa Orczykowska - 27.147 głosów. Mandat poselski uzyskał Roman Bartoszcze.

Reklama

O mandat 60 (bezpartyjny) walczyli: Ryszard Fałszewicz - 9.541 głosów, Ryszard Kopiński - 6.193 głosy, Maria Ratkowska - 13.392 głosy, Kazimierz Szymański - 6.200 głosów, Jerzy Tokarski - 19.385 głosów, Bartosz Winiecki - 7.490 głosów i Andrzej Wybrański - 51.577 głosów. Mimo zdecydowanej przewagi Andrzej Wybrański w pierwszej turze nie uzyskał mandatu poselskiego, bo zdobył 41,32% głosów, a musiał przekroczyć 50%.

Andrzej Wybrański został posłem w II turze wyborów.

POROZUMIENIE

Przypomnijmy, że na mocy ustaleń Okrągłego Stołu z 6 lutego 1989 r. PZPR godziła się na częściowo wolne wybory do Sejmu. Oznaczało to, że na 460 miejsc w Sejmie strona rządząca, czyli członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a także Stronnictwa Demokratycznego i Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, miała zagwarantowane dwie trzecie (65%). Przełom polegał na tym, że opozycja, a z nią członkowie zdelegalizowanego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność, otrzymała 161 miejsc. W 45-letniej historii Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nikt nie dawał opozycji miejsc w parlamencie.

Reklama

Nie wydarzyło się to w żadnym kraju ówczesnego bloku wschodniego.

Do Senatu natomiast wybory były całkowicie wolne.

7 kwietnia 1989 r. ruszyła kampania wyborcza.

TRUDNY TEREN

Ówczesne województwo bydgoskie podzielone było na trzy okręgi wyborcze - północny z Chojnicami, południowy z Inowrocławiem oraz środkowy z Bydgoszczą. Na ziemi mogileńskiej (wtedy jeszcze z Trzemesznem) głosowaliśmy na kandydatów z inowrocławskiego okręgu wyborczego. Początkowo dla okręgu inowrocławskiego przewidziany był jeden mandat dla kandydatów do Sejmu, ale w związku z tym, że podczas obrad Okrągłego Stołu źle zostały policzone mandaty przysługujące opozycji, to okręg inowrocławski zyskał jeszcze jeden.

Reklama

NARODZINY KO „S”

Komitet Obywatelski Solidarność w Mogilnie powstał w pierwszych dniach kwietnia 1989 r. Dotarliśmy do kilku osób, które brały udział w zebraniu założycielskim. Część z nich odmówiła rozmowy z reporterem, między innymi ze względu na stan zdrowia. Część nie chciała rozmawiać.

Ten szyld Komitetu Obywatelskiego w Mogilnie, napisany charakterystyczną solidarycą, autorstwa Radosława Trepińskiego wisiał na przełomie 1989 i 1990 r. na lokalu KO przy ul. Jagiełły 9 w Mogilnie. W tej chwili znajduje się w prywatnych zbiorach Marka Holaka. Zaproszenie mieszkańców na miting 13 czerwca 1989 r. do Parku Miejskiego przed drugą turą wyborów. Takie plakaty sami przygotowywali działacze mogileńskiego Komitetu Obywatelskiego. fot. arch. domowe Piotra Kaźmierczaka

Reklama

KO między innymi zakładał najważniejszy mogileński działacz solidarnościowy - Eugeniusz Kończal, dotkliwie pobity przez Służbę Bezpieczeństwa w Mogilnie zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego. Pracował on w 1989 r. w PGR Szczeglin, gdzie były najsilniejsze liczebnie struktury Solidarności. - Mieliśmy 560 ludzi w "Solidarności”, rozrzuconych po 4 gminach, bo taki był zasięg wtedy PGR-u - mówi reporterowi Eugeniusz Kończal.

Tak wspomina zebranie założycielskie KO: - Pierwsze spotkania działaczy solidarnościowych odbyły się w klasztorze u księdza dziekana Stanisława Podlewskiego, gdzie utworzyliśmy Komitet Obywatelski. Spotykaliśmy się gdzieś tak około końca marca i kwietnia na początku w kilka osób. Byli wśród nich: Edward Kaczyński, śp. Stanisław Kopeć ze Szczeglina, Marian Skrzypczak, Kazimierz Mądrowski z Wylatowa, Jerzy Bauza, Zbigniew Kończal no i ja. Swoich ludzi mieliśmy wszędzie. Ja byłem od spraw założycielskich Komitetu Obywatelskiego w Mogilnie i regionie, natomiast Bogdan Wojda był przewodniczącym „Solidarności” w PGR Szczeglin.

Reklama

Pierwszym szefem Komitetu Obywatelskiego został Jerzy Bauza, a jego zastępcą Maria Danielik. Stało się to w maju 1989 roku.

KANDYDACI

Gmina Mogilno nie miała swego kandydata na listach Komitetu Obywatelskiego Solidarność. Najbliższym był Andrzej Wybrański ze Żnina. - W maju Jerzy Bauza był kilka razy w Bydgoszczy i stamtąd przywiózł nam plakaty. Zawiozłem Jerzego Bauzę 1 maja na spotkanie z Andrzejem Wybrańskim do Żnina. Oni tam mocniej działali niż my - mówi Eugeniusz Kończal.

Na listach innych ugrupowań byli jednak kandydaci z terenu ziemi mogileńskiej: z Trzemeszna Stefan Ślimak z PZPR, z Mokrego (gm. Dąbrowa) Wiesław Gałązka z ZSL, a z listy bezpartyjnej startowali z gminy Mogilno Ryszard Kopiński i Bartosz Winiecki (późniejszy działacz i radny Rady Miejskiej z ramienia KO Solidarność). W wyborach do Senatu startował Jan Glemb z Mogilna. Kandydaci z ziemi mogileńskiej przepadli z kretesem.

Reklama

KAMPANIA

- Spotykaliśmy się też w bibliotece w Urzędzie Miasta. Główne spotkania odbywały się w maju, po to, żeby przygotować się do wyborów. Szykowaliśmy wówczas materiały, bo już termin wyborów był wyznaczony na 4 czerwca 1989 r. Chodziło nam głównie o to, żeby wygrać wybory. My byliśmy pewni wygranej, a komuna poniosła totalną klęskę. To było dla nich przerażające. Ale to nie „Solidarność” ich zniszczyła. Na pewno dołożyliśmy do tego ręki i oczywiście przyspieszyliśmy ich całkowity koniec. Dobrze, że była „Solidarność”, bo przynajmniej miał kto przejąć władzę. W każdym zakładzie mieliśmy oddział „Solidarności”, a było dziesięć zakładów, nie licząc kombinatu w Szczeglinie. Byliśmy wszędzie i komuniści się nas bali. W sumie w KO było nas w pewnym momencie przed wyborami około 40 ludzi. Z tego co pamiętam, oprócz tych, których wspomniałem wcześniej była jeszcze: Barbara Podhorodecka, Jerzy Bladziak, Bogdan Wojda, Jan Michałowski, Ryszard Walkowski i jego ojciec, Anna Kubaszewska. Nazwiska z pamięci uciekają, było jeszcze kilka osób z Zakładu Rolnego z Kwieciszewa i z Dąbrówki  - opowiedział nam Eugeniusz Kończal.

Reklama

Do momentu czerwcowych wyborów stan działaczy sukcesywnie się powiększał. Członkami mogileńskiego KO Solidarność zostali jeszcze m.in.: Radosław Trepiński, Piotr Kaźmierczak, Krzysztof Polcyn, Marek Holak i Stanisław Holak.

Podczas spotkań członków KO przed wyborami przygotowano m.in. odezwę do mieszkańców w sprawie uczestnictwa w wyborach oraz rozprowadzano materiały informacyjne o kandydatach i sposobie głosowania. Organizowano także kontakty z KO w sąsiednich miejscowościach oraz spotkania z mieszkańcami Mogilna.

Reklama

Tak wyglądały plakaty Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” rozwieszane przed czerwcowymi wyborami.
               fot. arch. domowe
           Piotra Kaźmierczaka Tak wyglądał jeden z plakatów Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” rozwieszanych przed wyborami.
              fot. arch. domowe 
           Piotra Kaźmierczaka Takie cegiełki wyborcze w kwietniu 1989 r. rozprowadzał Komitet Obywatelski „Solidarność”.
               fot. arch. domowe
                   Marka Holaka

WSZYSTKO ROBILIŚMY SAMI

Reklama

Radosław Trepiński tak zapamiętał tamte czasy: - Spotykaliśmy się także w naszych mieszkaniach prywatnych. Ulotki robiliśmy sami, jak się dało i czym się dało. Sami kupowaliśmy materiały np. papier, farby, mazaki, wszystko co potrzebne było do prac plastycznych. Praktycznie cały maj było sporo zajść koncentrujących się wkoło wyborów do Sejmu i Senatu. Jako członek Komitetu Obywatelskiego posiadający umiejętności plastyczne - przede wszystkim pisałem. Były to przede wszystkim prace literyczne, plakaty, ulotki, wzory skreśleń dla rekomendowanych przez Lecha Wałęsę. Wykonywałem także dekoracje do mitingu wyborczego. Wszystkie plakaty pisaliśmy ręcznie i wszystkie dekoracje robiliśmy sami. Pamiętam, że w maju 1989 r. na miting do parku przyszła masa ludzi. Jerzy Bauza prowadził cały miting, a goście się prezentowali. Przewodnim hasłem było "obalić komunę”. Robiliśmy listy, jak skreślać. Jerzy Bauza przydzielał nam różne zadania. Wiedział, że te umiejętności plastyczne posiadam, to też przydzielił mi zadanie wykonania oprawy plastycznej kampanii. Zorganizowałem kilka osób i robiliśmy - opowiada Radosław Trepiński.

Radosław Trepiński jest też autorem szyldu Komitetu Obywatelskiego, który już po wyborach zawisł na lokalu KO przy ul. Jagiełły 9 w Mogilnie, a który przetrwał do dnia dzisiejszego i prezentujemy go w gazecie. Na mitingu wyborczym z kandydatami KO w mogileńskim nie istniejącym już amfiteatrze w części artystycznej zagrał na gitarze i zaśpiewał dzisiejszy wydawca i właściciel Pałuk Dominik Księski.

WSPIERAŁEM KO „S”

Piotr Kaźmierczak nie pamięta z tego okresu zbyt wiele. Ma natomiast w domu pamiątki z tamtych wydarzeń, które dzięki jego uprzejmości prezentujemy dziś w gazecie. - Mam te ulotki, więc pewnie je wieszałem, ale nie mogę sobie tego przypomnieć. Do mogileńskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” wszedłem między pierwszą a drugą turą. Wcześniej nie chciałem, ponieważ w wyborach startował mój szwagier Ryszard Kopiński. Wtedy rozmawiałem z członkami KO i powiedziałem, że będę współpracował i nie zaangażowałem się w KO oficjalnie. Oficjalnie wszedłem w szeregi KO dopiero po pierwszej turze wyborów i byłem wtedy pełnomocnikiem Jana Warjana. Popieraliśmy go. Wówczas on startował z ZSL. Przypominam sobie taką sytuację, że my jako członkowie KO spotykaliśmy się gdzieś w urzędzie i rozmawialiśmy - opowiada Piotr Kaźmierczak.

SUKCES SOLIDARNOŚCI

Wybory 4 czerwca zakończyły się zwycięstwem opozycji. Kandydaci Komitetu Obywatelskiego zdobyli w pierwszej turze w Sejmie 152 mandaty na 161 miejsc, pozostali dołączyli w drugiej turze. W tym dniu skończył się monopol władzy komunistycznej, pokojowo i bezkrwawo. Sukces okazał się zupełny. Opozycji udało się wprowadzić do Sejmu wszystkich posłów, których mogli wprowadzić w ramach 35% umowy i 99 na 100 senatorów. Nikt nie spodziewał się aż takiego sukcesu Solidarności. Jeszcze na kilka dni przed wyborami nawet sami przywódcy opozycji mówili o kilkunastu zdobytych mandatach. Rzeczywistość przeszła wszelkie oczekiwania.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 903 (22/2009)

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/10/2025 20:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości