Reklama

Tam ciągle załatwiają się do wiader

Radna Lucyna Hełminiak przekonywała burmistrza Ewarysta Matczaka, że koszt skanalizowania wielorodzinnego budynku w Bożejewicach nie będzie wielkim obciążeniem budżetu w 2016 r. Jej zdaniem sprawa jest niecierpiącą zwłoki. fot. Paweł Lachowicz Radna Lucyna Hełminiak przekonywała burmistrza Ewarysta Matczaka, że koszt skanalizowania wielorodzinnego budynku w Bożejewicach nie będzie wielkim obciążeniem budżetu w 2016 r. Jej zdaniem sprawa jest niecierpiącą zwłoki. fot. Paweł Lachowicz

Bożejewice, kanalizacja, budynek wielorodzinny nr 37, odpływ, szambo
     Tam ciągle załatwiają się do wiader
     Problem znają wszyscy radni, jednak niewiele mogą zdziałać, skoro nadal budowa kanalizacji w Bożejewicach nie znalazła się w budżecie na 2016 r. autorstwa burmistrza Ewarysta Matczaka.

     W grudniu podczas połączonych komisji Rady Miejskiej w Strzelnie radna Lucyna Hełminiak poruszyła sprawę braku kanalizacji w budynku wielorodzinnym nr 37 w Bożejewicach. Przypomnijmy, że o problemach mieszkańców tej kamienicy pisaliśmy już w 2013 r. w nr. 15/2013, w artykule - Wystarczy tylko, żebyśmy mieli odpływ...
     W tym komunalnym budynku wielorodzinnym w Bożejewicach mieszka 15 rodzin. Należał on kiedyś do majątku, który znajdował się we wsi. Później administrację domu przejęła gmina. Najpierw zarządcą domu był ZGKiM, a od 8 lat posesją administruje Urząd Miejski. Budynek jest piętrowy, każdy ma takie samo mieszkanie składające się z przedpokoju, kuchni i pokoju. Od kilkunastu lat lokatorzy walczą o budowę przy posesji szamba oraz doprowadzenie do budynku kanalizacji. Teraz potrzeby fizjologiczne załatwiają w podwórkowych szaletach. Na podwórku znajduje się 8 szaletów, jeden na dwie rodziny. Do budynku doprowadzona jest woda, lecz nie ma odpływów. W związku z tym brudną wodę od mycia naczyń, czy po praniu mieszkańcy wynoszą w wiaderkach i wylewają do szamba suchego, które dla mieszkańców jest przygotowane, by mieli gdzie wynosić zlewki. Jako, że miejsce to jest szambem tzw. suchym, wylewane pomyje, a czasami i ludzkie odchody, przedostają się do gruntu. Ponadto, jak mówią mieszkańcy, szalety się praktycznie rozpadają i wymagają gruntownego remontu.
     - Średniowiecze tutaj panuje, jeszcze gorzej niż średniowiecze. Kanalizacji nie ma, a żeby doprosić się o beczkowóz w gminie, to jest dopiero sztuka - mówili reporterowi mieszkańcy.
     Dopiero 12 lat temu gmina pociągnęła w budynku instalację wodną. Od tej pory wszyscy najemcy mają w mieszkaniach bieżącą wodę, jednak bez odpływu. 4 lata temu przyjechali do Bożejewic pracownicy gminy Tadeusz Nowak, nadzorujący prace budowlane w Urzędzie Miejskim i Maria Giża, kierownik referatu rolnictwa, gospodarki przestrzennej i rozwoju gospodarczego. Jak opowiadają mieszkańcy, obmierzali teren, mówili mieszkańcom, by polikwidowali szopy, gdyż za nimi miało zostać pobudowane szambo i rozprowadzona kanalizacja. W zamian za rozebrane szopki, gmina miała postawić lokatorom blaszane garaże. Do dnia dzisiejszego nie ma ani szamba, ani kanalizacji, ani blaszanych garaży. Do gminy wpływały wnioski mieszkańców o kanalizację i poprawę stanu technicznego tego, co tam istnieje. Trzy sąsiadki Grażyna Trela, Alicja Kwiatkowska i Lucyna Bonder osobiście zgłaszały sprawę stanu technicznego podwórkowych szaletów i miejsca, gdzie mieszkańcy zmuszeni są wylewać zawartość wiaderek w mogileńskim sanepidzie. - Co z tego, że gmina dostała nakaz uprzątnięcia tego bałaganu i doprowadzenia toalet do stanu używalności, jak i tak nic sobie z tego nie zrobiła. Przyjechali z gminy, posypali to wapnem i to wszystko, a tutaj nadal jest tragicznie - mówiły mieszkanki.
     Pomimo że mieszkańcy nie mają w domach kanalizacji, muszą płacić za odbiór nieczystości płynnych i stałych. Samego czynszu za mieszkanie, jak mówią, nie jest dużo, bo około 30 zł. Natomiast całość kosztów sięga kwoty 90 zł, czyli resztę mieszkańcy płacą za wywóz nieczystości. - Za mieszkanie mamy mało, ale reszta to wywóz szamba i za śmietniki. Jak gmina bierze pieniądze, to też powinna coś tutaj zrobić, a nie robi nic - dodaje Małgorzata Pietrzak.
     Mieszkańcy zgadzali się już na to, żeby gmina tylko do progu budynku doprowadziła sieć kanalizacyjną, a oni sami podłączą ją w swoich mieszkaniach i sami założą sobie łazienki. - Wystarczy tylko, żebyśmy mieli tutaj założony odpływ - usłyszeliśmy.
     W kwietniu 2013 r. burmistrz Ewaryst Matczak przyznał, że na terenie gminy jest wiele mieszkań komunalnych bez sanitariatów.
     - W Bożejewicach wygląda to tak, że mieszkańcy muszą rozebrać istniejące tam szopki, które w niektórych przypadkach postawione zostały tam nielegalnie. Dopiero po ich usunięciu będziemy mieli dostęp do wstępnej lokalizacji szamba. Problem jest jednak w tym, że nie wszyscy zgadzają się na rozebranie tych szopek. My zamierzamy jeszcze w tym roku doprowadzić sprawę szopek do końca, a po ich rozebraniu postawimy w innym miejscu blaszane pomieszczenia. Pani Giża z panem Nowakiem mają przygotować na to projekt. Dopiero potem wygenerujemy miejsce pod budowę szamba. Warunek jest jeden, wszyscy muszą zgodzić się na rozbiór znajdujących się tam szopek, bo innego miejsca na lokalizację szamba tam nie ma - mówił wtedy burmistrz Strzelna.
     Od tego czasu minęły przeszło dwa lata i sytuacja rodzin z budynku w Bożejewicach się nie zmieniła. Jest jeszcze gorsza. W obecnej kadencji Rady Miejskiej sprawą zajmuje się radna Lucyna Hełminiak z Bożejewic. Temat kanalizacji w tym budynku poruszany jest przez nią prawie na każdej komisji rolnej oraz połączonych komisjach Rady Miejskiej.
     Radna Hełminiak nie odpuściła tematu również podczas połączonych komisji Rady Miejskiej 21 grudnia, kiedy omawiany był projekt budżetu. Radna przypomniała, że już w 2008 r. mieszkańcy wielorodzinnego budynku w Bożejewicach 37 po raz pierwszy złożyli wniosek o wybudowanie szamba. W 2011 r. sanepid nakazał gminie naprawienie włazu na istniejące szambo (szambo przy podwórkowych wychodkach) oraz na spryskiwaniu środkiem ochronnym. - Raz było tylko spryskane w 2011 roku. Taką informację otrzymałam od mieszkańców. To jest bardzo przykre, ale dzieje się to, co się dzieje. Prosiłam o to przed zrobieniem budżetu na 2016 r. To nie są duże pieniądze. Robimy drogi za 3 miliony zł, a nie możemy zrobić szamba - mówiła radna Hełminiak.
     Mówiąc o drodze za 3 miliony złotych, radna miała na myśli wprowadzenie do budżetu na 2016 rok przez burmistrza Matczaka budowy drogi w Bławatach. W 2016 roku zaplanowano na ten cel 800.000 zł, w 2017 r. - 733.000 zł i po tyle samo w latach 2018 i 2019.
     Burmistrz próbował uspokoić radną i powiedział, że jest opracowany plan napraw i remontów budynków komunalnych. - Postaram się zrobić to w tym dziale - tłumaczył burmistrz.
     Po tych słowach radna z politowaniem w głosie powiedziała: - Panie burmistrzu, wielu radnych było na wizji lokalnej. Pan burmistrz również wie, jak wygląda ten budynek. Ja osobiście uważam, że na ten budynek powinniśmy wprowadzać ludzi, którzy nie płacą za mieszkania. Byłaby to odpowiednia forma do zaistniałej sytuacji. W tej chwili mieszkają tam ludzie, którzy płacą, tam są dzieci. Nie można lekceważyć tych ludzi, tylko dlatego, że mieszkają w tej kamienicy.
     Burmistrz bronił się i przekonywał, że nie lekceważy tych ludzi. Podobnie, jak w 2013 r. zasłaniał się tym, że gmina by wybudować szambo będzie musiała wyburzyć wszystkie szopki, które mieszkańcy sobie postawili. Burmistrz z góry zakłada, że mieszkańcy się na to nie zgodzą. - Niektórzy mają po kilka szopek na swoje nazwisko - bronił swych racji burmistrz Matczak.
     Zdaniem radnej Hełminiak, to jest aż niewiarygodne, że sprawy kanalizacji burmistrz nie może rozwiązać od 2008 r. Radna uważa, że szopki nie są żadnym argumentem, a mieszkańcy chętnie rozbiorą je sami w tydzień. - Zobaczymy, czy jak będziemy rozbierać, to nie będzie sprzeciwu, bo mają po trzy szopki, a będą mogli mieć tylko jedną - twierdził burmistrz.
     Lucyna Hełminiak cały czas tłumaczyła, że mieszkańcy z chęcią rozbiorą szopki. A warunki, w jakich często załatwiają się dzieci zakrawają na kpinę. - Tam dzieci załatwiają się w wiadra. Rodzice we wiadrach te fekalia wynoszą i do wychodków wylewają, bo jak dziecko załatwiałoby się w tamtym miejscu, to wpadłoby do środka. Nie wiem, czy gmina zdaje sobie sprawę z zagrożenia - pytała radna. Burmistrz zapewniał, że zdaje sobie sprawę z zagrożenia, ale po raz kolejny dodał, że mieszkańcy nie zgodzą się na rozebranie szopek.
     Słowa burmistrza nie przekonały radnej Hełminiak. Jej zdaniem, jeśli o wszystko gmina będzie pytać ludzi, to nigdy nie dojdzie się do żadnego konsensusu. - Są pewne kwestie, które trzeba ludziom naświetlić, pokazać i zrobić. To jest budynek gminny i tu gmina decyduje, jak to będzie rozmieszczone i w jakim czasie zrobione, bo to burmistrz jest władny całej tej sytuacji nie ludzie, którzy wynajmują te mieszkania - mówiła radna Hełminiak.
     Zdanie radnej z Bożejewic podzieliła radna Irena Mohylowska, która wraz z członkami komisji rolnej była na wizji w budynku w Bożejewicach. Widok, jaki tam zastała, jak powiedziała - był zatrważający. - Powiem szczerze, budynek ten przypominał mi czworaki, jakie kiedyś były. Ludzie mają podłączone węże. Jest to na piętrze i wygląda to jak liany w lesie tropikalnym. Pytałam ludzi, co to takiego jest, a jeden z mieszkańców mówi: - „Pani to są takie węże podłączone do każdego mieszkania i tędy leci woda na ogródek”. W wieku, jaki teraz mamy, budynki nie powinny tak wyglądać. Szambo musi być konkretne. Nie może przeciekać. Mieszkania muszą być podłączone do tego szamba. Chodzi o to, aby te kobiety wody z prania nie nosiły z piętra. A tak naprawdę chodzi o to, żeby ludzie jakoś normalnie żyli, panie burmistrzu - mówiła radna Mohylowska.
     Burmistrz tłumaczył, że w gminie w większości mieszkań komunalnych nie ma sanitariatów i ludzie żyją.
     Radny Ryszard Kotliński przypomniał, że w 2013 r. radni uchwalili wieloletni plan remontów i napraw mieszkań komunalnych. - I jest prośba, aby tym ludziom pójść na rękę, bo panie burmistrzu w obecnych czasach chodzenie z wiadrem z fekaliami to jest coś nie tak - mówił radny Kotliński.
     Zdaniem radnej Hełminiak, nie będą to wielkie koszty w budżecie na 2016 r. - Robimy drogę czterem mieszkańcom za 3 miliony, a ludzie mieszkają bez toalety - apelowała radna Hełminiak.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1248 (2/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości