Reklama

Torują szlak

30 sierpnia, 17:28. Rower torowy na podwórzu jednej z posesji przy ul. Wybudowanie. Ostatnie dokręcanie śrubek i pompowanie powietrza przed wyjazdem na trasę.  

               fot. Marek Holak

Chcą uratować 20 km odcinek nieczynnej linii kolejowej Mogilno-Orchowo
     Torują szlak
     Młodzi ludzie zawiązali Mogileńskie Stowarzyszenie Sympatyków Kolei i podpisali porozumienie z PKP. Dziś przecierają drogę kolejową, karczując krzaki i zarośla na torowisku oraz uzupełniają ślady bytności po złomiarzach - największym zagrożeniu dla przyszłości linii. Mają nadzieję, że już niedługo rowerem torowym (bądź drezyną) zawitają do Orchowa. Być może kiedyś będzie to atrakcyjny szlak turystyczny.

Tomasz Gmaj informuje dyspozytornię PKP w Mogilnie, że za chwilę wchodzą na linię kolejową do Orchowa

              fot. Marek Holak

     NA POCZĄTEK MELDUNEK
     - "Dzień dobry. Dyspozytornia? Tu Tomasz Gmaj. Informuję, że wychodzimy na torowisko. Jest nas czterech. Mamy ze sobą rower torowy" - taki meldunek przez telefon komórkowy do dyspozytorni PKP w Mogilnie nadaje Tomasz Gmaj, zawsze wtedy gdy on i jego koledzy zamierzają wejść na nieczynną linię kolejową łączącą Mogilno z Orchowem. W dyspozytorni meldunek jest zapisywany do książki razem z godziną zgłoszenia. PKP wie wtedy, że na linii Mogilno-Orchowo znajduje się kilku młodych ludzi, którzy są członkami Mogileńskiego Stowarzyszenia Sympatyków Kolei.
     ROWEREM PO TORACH
     Jest 30 sierpnia 17:28. Busem podjeżdżamy na ul. Wybudowanie w Mogilnie. Na podwórzu jednej z posesji czterej chłopcy wyciągają rower torowy z samochodu i składają. Potem przenoszą go kilkadziesiąt metrów na tory kolejowe w kierunku Orchowa. Oczywiście zakładają jeszcze pomarańczowe kamizelki. Wszystko to dla bezpieczeństwa. W tym miejscu do Orchowa jest około 18 km nieczynnej linii kolejowej, której budowę rozpoczęli na początku ubiegłego wieku Prusacy. Poruszamy się powoli. Dwóch jedzie, trzeci członek Stowarzyszenia i reporter "Pałuk" idą pieszo. Choć na torach była robiona przecinka, co chwilę w jeździe rowerem po szynach przeszkadzają gałęzie krzewów, zielsko i jeżyny. Tomasz Gmaj bez trudu rozpoznaje, gdzie brakuje jakiejś części, gdzie trzeba coś dokręcić i w przyszłości pomalować.
     POCZĄTKI STOWARZYSZENIA
     Żeby poznać początki stowarzyszenia trzeba cofnąć się do września 2003 roku. Dwaj 20-latkowie Rafał Owczarzak ze Stawisk i Tomasz Gmaj z Mogilna postanowili dołożyć swą cegiełkę, by ratować linię. - "Przeraziło nas to co się zaczęło dziać z tą linią. Największym zagrożeniem dla niej stali się z dnia na dzień złomiarze" - mówią. Ceny złomu zaczęły lawinowo rosnąć i w skupach złomu zaczęły się pojawiać śruby, nakrętki i inne akcesoria z prawie 100-letniej linii kolejowej. Rafał Owrzaczak dodaje: - "Poza tym zdawaliśmy sobie sprawę, że ta linia to turystyczny unikat w skali europejskiej. Chcieliśmy także na niej pojeździć".
     Szybko pojawiły się zainteresowania związane z drezynami. Chłopcy, którzy razem chodzili do szkoły podstawowej i znali się od małego postanowili zawiązać z kolegami (także jeszcze z czasów podstawówki) Stowarzyszenie. 5 maja zarejestrowali w starostwie Mogileńskie Stowarzyszenie Sympatyków Kolei. Poza wymienioną dwójką weszli do niego: Łukasz Zborowski z Mogilna, Michał Wilamowski ze Stawisk i Dawid Socha z Kruszwicy.

Reklama

Ktoś na torowisku zostawił balot słomy. Niespodziewana przeszkoda musi być usunięta

            fot. Marek Holak

Tak wygląda torowisko, gdzie szabrowali złomiarze. Widać, że w miejscu łączenia szyn nie ma żadnej śruby ani wkrętów  

              fot. Marek Holak

     BUDOWA POJAZDU SZYNOWEGO
     Od tej pory członkowie MSSK zaczęli zbierać informacje o linii, wertować witryny internetowe poświęcone kolei, itp. Na jednej ze stron internetowych natrafili na opis, jak można wykonać samemu w garażu rower torowy. Jako, że poszukiwania drezyny były bezskuteczne (do dziś nigdzie nie natrafili na drezynę a zjeździli pół Polski), Tomasz Gmaj podjął się budowy z dwóch rowerów "wigry" - roweru torowego. Z rowerem pojawili się na I Zlocie Drezyniarzy Polskich w Wolsztynie. Ich pojazd wzbudzał wszędzie sensację i zainteresowanie.
     POROZUMIENIE Z PKP
     - "Musieliśmy mieć jednak podpisane porozumienie z koleją na korzystanie z nieczynnej linii nr 239 Mogilno-Orchowo" - mówi Tomasz Gmaj. Wielu pukało się w głowę, gdy słyszało, że chłopcy wydeptują ścieżki, by podpisać z PKP porozumienie na korzystanie z linii. - "Jednak nam się udało. Porozumienie podpisaliśmy 29 lipca" - mówi szef MSSK. Ważne jest do 31 grudnia 2004 roku, ale chłopcy mają nadzieję, że zostanie parafowane na dłuższy okres.
     PORZĄDKOWANIE TOROWISKA
     Porozumienie dało członkom Stowarzyszenia dwie najważniejsze rzeczy. Stosując się do wszelkich przepisów ruchu kolejowego i obowiązujących w PKP, mogą swobodnie korzystać z jazy na trasie linii Mogilno-Orchowo rowerem torowym. By móc korzystać z torowiska, metr po metrze przedzierają się w kierunku Orchowa karczując krzaki i zarośla, którymi w niektórych miejscach całkowicie zarosły szyny. Jak na razie przebili się w okolice Kwieciszewa.
     ŚLADY DZIAŁALNOŚCI ZŁOMIARZY
     Drugi nie mniej ważny element to walka ze złomiarzami. Praktycznie codziennie w wakacje członkowie stowarzyszenia patrolowali torowisko, odkrywając skutki działania złomiarzy. - "Najgorzej jest za "Mostem Żelaznym" na wysokości Żabienka i Żabna. Tam w niektórych miejscach, jak dotarliśmy leżały już tylko szyny i były gołe podkłady" - mówi Łukasz Zborowski. Chłopcy muszą wtedy zgłosić dyżurnemu ruchu w Mogilnie braki jakie stwierdzili na trasie, na przykład tyle a tyle śrub, nakrętek itp. W miarę możliwości i posiadanego materiału sami uzupełniają braki, dokręcają luźne śruby, których złodzieje nie potrafili odkręcić i przywracają linię do normalnego wyglądu.

Reklama

30 sierpnia, 20:15. Członkowie MSSK ściągają rower torowy z szyn. Na dziś koniec pracy

             fot. Marek Holak

     TERAZ CZAS NA PRACĘ
     Ich marzeniem jest, by zobaczyć na trasie starą poczciwą banę, która przejeżdżając przez Most Żelazny pozdrawia gwizdem wypoczywających nad Jeziorem Mogileńskim.
     Stowarzyszenie otwarte jest na nowych członków. Tomasz Gmaj jednak uprzedza, że w tej chwili praca w stowarzyszeniu to ciężka harówka na torach. - "Dla kogoś, kto chciałby tylko jeździć sobie dla przyjemności rowerem torowym nie ma miejsca wśród nas" - mówi.
     IDĄ CIEMNOŚCI, KOŃCZYMY REKONESANS
     Dotarliśmy do Mostu Żelaznego. Robi się ciemno i nadciągają chmury, wracamy do Mogilna. - "Trzeba będzie kiedyś odnowić słupki przy torowisku, które pokazują przebytą odległość" - mówią. Na ul. Wybudowanie rower torowy z szyn ląduje na drodze. Ostatni przegląd po trasie (trzeba będzie dokręcić śrubki, dopompować powietrze) i rower ładowany jest do busa. Szef Stowarzyszenia o 20:15 dzwoni do dyspozytorni: - "Tu Tomasz Gmaj. Zakończyliśmy na dzień dzisiejszy jazdę. Rower torowy wystawiliśmy z szyn".
     Chłopcy umawiają się już na dzień następny, 31 sierpnia. Wezmą piłę spalinową i będą dalej karczować zarośnięte torowisko, przedzierać się w kierunku Orchowa i uzpełniać ślady po działalności złomiarzy.
     Kontakt do Stowarzyszenia: Tomasz Gmaj ul. Kościuszki, tel. 052-315-29-27, adres: commmandor [email protected]

Reklama

Marek Holak
Pałuki nr 656 (37/2004)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości