Myśliwi wykonali to zdjęcie jelenia 1 sierpnia - ich zdaniem został zastrzelony. Pozbawiony już był poroża. Utrzymują, że w tylnej lewej części zadu jeleń miał otwór po kuli
imię i nazwisko autora zdjęcia znane redakcji
Parlinek, Popielary, jeleń, policja
U kogoś wisi poroże
Kilku myśliwych uważa, że znaleziony w okresie ochronnym martwy jeleń - czyli wtedy, kiedy nie wolno na niego polować - został zastrzelony. Innego zdania są władze Koła Łowieckiego Knieja. Nie są jednak w stanie podać przyczyny padnięcia zwierzęcia ze względu na rozkład tuszy.
Gdy myśliwi przyjechali 3 sierpnia o 18:00 na miejsce, gdzie miał leżeć jeleń, zastali już tylko zaschniętą krew i straszny fetor
imię i nazwisko autora zdjęcia znane redakcji
STANĄĆ W OBRONIE
Na skrzynkę mailową jednego z reporterów otrzymaliśmy dwa zdjęcia martwego jelenia znalezionego 1 sierpnia w okolicy tzw. olszynek w pobliżu Parlinka (gm. Dąbrowa) i miejscowości Popielary (gm. Mogilno).Znaleziony jeleń to samiec, czyli byk. Jeleń ten padł lub zastał zabity w sezonie ochronnym. Na jelenie byki polować wolno tylko od 21 sierpnia do końca lutego. Anonimowy informator napisał w mailu, że liczy na naszą interwencję, i że ktoś stanie w końcu w obronie niewinnych zwierząt zabijanych bezmyślnie, niezgodnie z terminami itp. przez mogileńskich biznesmenów.
Od kilku myśliwych, którzy także chcieli pozostać anonimowi, dowiedzieliśmy się, że wszystko wskazywało na to, iż około dwuletni jeleń przed padnięciem był w bardzo dobrej kondycji fizycznej. W ocenie myśliwych leżał na polu około 5, 6 dni.
Znalazł go rolnik podczas młócenia pola kombajnem. Mężczyzna wykonywał usługę na polu PGR-owskim.
ZABRANO POROŻE
Co ciekawe, martwy jeleń pozbawiony był poroża. Zostało ono prawdopodobnie oderwane i przez kogoś zabrane.
- Niektóre osoby mogą wam teraz sugerować, że jeleń zginął w wyniku kolizji drogowej, ale to nieprawda. Byk nie miał żadnych złamań, tylko otwarte miejsce po kuli. To jest dostojne zwierzę. Pozyskać takiego byka jest ambicją każdego myśliwego, bo te trofea, ten wieniec. Ale pewne zasady obowiązują i musimy się ich trzymać. To działa na naszą niekorzyść. Rolnik był zbulwersowany tym widokiem. Tak się nie robi. Należy też pamiętać, że jeśli się postrzeli jelenia, to trzeba iść i zakończyć jego męczarnie, to obowiązek każdego myśliwego - powiedział jeden z myśliwych.
ZEPSUŁ SIĘ SAMOCHÓD
1 sierpnia sprawę zgłoszono łowczemu mogileńskiego Koła Łowieckiego nr 62 Knieja Wojciechowi Zemke. Myśliwi zaalarmowali także Państwową Straż Łowiecką. Dzwonili do komendanta Posterunku Państwowej Straży Łowieckiej w Bydgoszczy Wiesława Rygielskiego, ale - jak twierdzą - ich sprawę zbagatelizowano i powiedziano im, że strażnicy nie przyjadą, bo mają awarię samochodu. Według naszych rozmówców, w tym momencie strażnicy powinni o wszystkim powiadomić policję, ale tego nie zrobili.
W spisanym 1 sierpnia protokole nie podano wprost przyczyny padnięcia jelenia
fot. Roman Wolek
Komendant Wiesław Rygielski w rozmowie z Pałukami przedstawia nieco inną wersję tego zdarzenia. Przyznaje, że rzeczywiście samochód był wtedy popsuty. Ale podkreśla, że oficjalnego zgłoszenia w tej sprawie nie otrzymał, a jedynie dzwonił jakiś myśliwy i mówił, że podobno inny myśliwy znalazł jelenia. Dlatego poprosił, aby myśliwi sami powiadomili o tym policję lub żeby skontaktował się z nim łowczy po potwierdzeniu informacji o znalezieniu martwego jelenia. Wiesław Rygielski zaprzeczył, by Państwowa Straż Łowiecka miała obowiązek powiadomienia policji, jeśli strażnicy sami nie mogą przyjechać na miejsce.
Jak dowiedzieliśmy się od kom. Tomasza Rybczyńskiego, rzecznika prasowego KPP Mogilno, policja nie została w ogóle poinformowana o znalezieniu jelenia 1 sierpnia w okolicach Parlinka, więc mundurowi nie zajmowali się tą sprawą.
ZNALAZŁ ROLNIK
W miejscu znaleziska zwierzę leżało do 3 sierpnia. Jak mówią nasi rozmówcy, było tam do 13:00. O 18:00, gdy ponownie pojechali na miejsce, po jeleniu została duża zaschnięta plama krwi, pełno much i robactwa oraz fetor.
Wojciech Zemke powiedział nam, że 1 sierpnia informację o znalezionym jeleniu otrzymał od byłego łowczego Koła Łowieckiego Knieja Zbigniewa Skubisiaka. Jak twierdzi, były łowczy poinformował go, że martwe zwierzę znalazł rolnik, jednak nie chciał ujawnić jego personaliów. Wkrótce na miejsce udali się Wojciech Zemke oraz prezes koła Knieja Roman Gwiazda i Witold Strzeliński. Fakt znalezienia martwego jelenia zgłosili także do Nadleśnictwa Gołąbki. Jak nam powiedzieli, poinformowali także o tym Urząd Miejski w Mogilnie, aby zwierzę poddać utylizacji.
TO CHYBA KOLIZJA
Później na pole komisyjnie udali się ponownie Wojciech Zemke, Roman Gwiazda oraz Michał Zwolenkiewicz, przedstawiciel Nadleśnictwa Gołąbki.
W rozmowie z Pałukami Wojciech Zemke i Roman Gwiazda zapewniają, że podczas oględzin jelenia na 100% stwierdzono, że nie ma on rany postrzałowej, a więc na pewno nie został odstrzelony. Według tych myśliwych, na 95% przyczyną śmierci była kolizja drogowa, o czym miało świadczyć zasinienie na tylnej nodze.
W protokole spisanym 1 sierpnia i podpisanym przez łowczego i prezesa Koła Łowieckiego Knieja oraz przedstawiciela nadleśnictwa napisano, że nie stwierdzono prawdopodobnej przyczyny padnięcia ze względu na daleko posunięty rozkład tuszy.
BO JEST KONFLIKT
Zwierzę zabrane zostało z pola 3 sierpnia przez firmę Hetman i przewieziono je do utylizacji w spalarni w Olszówce koło Golubia-Dobrzynia.
- Wszelkie procedury zostały zachowane - podkreśla Roman Gwiazda, prezes koła Knieja. Dodaje też, że dla koła konieczność skreślenia tego jelenia z rocznego planu łowieckiego jest dużą stratą, gdyż o jednego jelenia mniej będzie można teraz odstrzelić i koło traci na tym około 1.000-1.500 zł.
Prezes koła i łowczy Wojciech Zemke uważają, że całe zamieszanie w tej sprawie bierze się z konfliktu, jaki panuje między członkami koła Knieja a kilkoma osobami, które zostały skreślone z listy członków tego koła.
Jeszcze wczoraj rozmawialiśmy z myśliwymi, którzy znaleźli w sierpniu jelenia. Utrzymują nadal, że został zastrzelony w okresie ochronnym. Mówią, że dysponują filmem nagranym na miejscu znaleziska oraz wieloma zdjęciami, które ich informacje o zastrzeleniu jelenia potwierdzają.
Roman Wolek
współpraca:
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1074 (37/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze