Mszę św. odprawił ks. proboszcz Zenon Lewandowski
fot. Joanna Świetnicka
Fara, Mogilno, Cud nad Wisłą, obchody, święto
Uczcili Cud nad Wisłą
W trakcie gminnych obchodów święta Wojska Polskiego, podczas kazania ks. proboszcz Zenon Lewandowski porównał znaczenie wyboru Andrzeja Dudy na fotel prezydenta do wyboru Karola Wojtyły na papieża.
Lokalne obchody związane z 95. rocznicą Cudu nad Wisłą oraz Świętem Wojska Polskiego odbyły się w Mogilnie 15 sierpnia w parafii pw. św. Jakuba. Uroczystości rozpoczęła msza św. w intencji ojczyzny z udziałem władz samorządowych i pocztów sztandarowych. Celebrze przewodniczył proboszcz mogileńskiej fary ks. Zenon Lewandowski.
W czasie kazania ks. proboszcz kilkakrotnie odniósł się m.in. do gorącej wiosny, która jego zdaniem miała miejsce w Polsce, i która trwa nadal. Wiąże się to z wyborem Andrzeja Dudy na prezydenta Polski. Ks. Zenon Lewandowski mówił o nim Nasz prezydent Polak i dawał do zrozumienia, że do tej pory Polską rządził - raz mówił, że szatan, innym razem, że diabeł. Wybór Andrzeja Dudy i znaczenie tego wydarzenia dla Polski porównał do wyboru Karola Wojtyły na papieża.
Proboszcz apelował, by wszyscy zapisali sobie, że w przyszłym roku 9 czerwca przyjedzie prezydent Andrzej Duda do Mogilna i o 12:00 w obecności arcybiskupa ks. Stanisława Gądeckiego odbędzie się uroczysta msza. Apelował do władz samorządowych o jakieś szczególne podkreślenie tego wydarzenia, na przykład danie pracownikom dnia wolnego. Mówił, że takie wydarzenie może się już w historii miasta więcej nie powtórzyć.
Po eucharystii organizatorzy zaprosili zebranych na okolicznościowy koncert piosenki patriotycznej, żołnierskiej i religijnej.
Swoje umiejętności artystyczne w tej części programu zaprezentowali między innymi zespół Kalina z Chabska (kierownikiem zespołu jest Jolanta Kosnowska) oraz grupa młodzieżowa Schola Emaus z Palędzia Kościelnego (gm. Mogilno) pod opieką Anety Sobiesiak.
Każdy miał okazję skosztować kulinarnych rarytasów, jak grochówka czy placek drożdżowy.
Uroczystości odbyły się z inicjatywy burmistrza Leszka Duszyńskiego, Mogileńskiego Domu Kultury i proboszcza ks. Zenona Lewandowskiego.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1227 (33/2015)
Komentarz
Ani biskup, ani papież
Wiele lat temu przeczytałem wszystkie numery wychodzącego w połowie lat 30. ubiegłego wieku pisma Mogileński Tygodnik Parafialny. Redagował go Honorowy Obywatel Mogilna, ówczesny proboszcz fary ks. Mieczysław Brodowski. Zwróciłem wtedy uwagę na antysemickie elementy redagowanego pisma. Nie były one może wszechobecne, ale łatwe do wychwycenia i wystarczające, by rzucić się w oczy. Nienawiść do Żydów przebijała z niektórych reklam, które nawoływały do tego, by nie kupować u Żyda w sklepach, by nie chodzić na targ po towary do Żyda. Były informacje, jak podczas procesji wokół rynku zrzucano przyglądającym się Żydom nakrycia z głowy. To narodowe w treści, antysemickie pismo redagował ksiądz.
Pomyślałem sobie, że no cóż, narodowa demokracja miała olbrzymie wpływy w wielkopolskim Mogilnie, poza tym takie antyżydowskie nastroje były wtedy wszechobecne w tej części Europy, ale to już przeszłość.
Minęło 80 lat. Przeżyłem deja vu.
Proboszczem fary jest dziś ks. Zenon Lewandowski. To, co opowiadał podczas mszy odprawianej przy grocie obok fary w ramach gminnych obchodów Święta Wojska Polskiego nie mieści się już tylko w określeniu uprawiania polityki przy ołtarzu.
To co powiedział proboszcz, to był katechizm dzisiejszego polskiego kościoła zamkniętego, nietolerancyjnego, ksenofobicznego, swymi wypowiedziami wprowadzającego zamęt, nienawiść między mieszkańcami i prowadzącego w prostej linii do podziałów, których nikt już nie będzie w stanie odbudować.
Ksiądz mówił o tym, że na stanowisko prezydenta kraju został wybrany, cytuję nasz prezydent Polak. Fakt wyboru i jego znaczenie porównywał do wyboru Karola Wojtyły na papieża. Uznawał, że to przełomowy dzień dla Polski.
O dotychczasowej władzy wyrażał się nie najlepiej, porównując ją raz do do szatana, drugi raz do diabła. Jako, że ksiądz nie wartościował poszczególnych osób, można powiedzieć, że od 1990 r., od obrad Okrągłego Stołu mieliśmy w Polsce władzę obcą - szatańską. Skoro nie byli to Polacy, to kto to był. Żydzi? To ksiądz chciał powiedzieć?
Wraz z wyborem Andrzeja Dudy nastała jednak jasność i jutrzenka. Uwielbienie, jakie proboszcz okazywał przy ołtarzu dla Andrzeja Dudy doprawdy mnie zadziwia. Przecież nie jest on żadnym duchownym, żadnym ziemskim przełożonym księdza. Nie jest też Bogiem ani Mesjaszem, który został wybrany by zbawić Polskę. A tak jest przez księdza proboszcza traktowany. Jak Bóg, jak święty za życia.
Ksiądz pozwalał sobie nawet na sugerowanie, by władza samorządowa zarządziła w przyszłym roku 9 czerwca w instytucjach, którymi kieruje dzień wolny dla pracowników. Dlaczego? Dlatego, ze przyjedzie do Mogilna prezydent Duda, a arcybiskup Stanisław Gądecki będzie koncelebrował mszę.
Zupełnie nie rozumiem tego publicznego wtrącania się proboszcza do funkcjonowania ratusza. Przecież burmistrz jak myślę, nie nakazuje księdzu kiedy i w jakie dni ma odprawiać msze. Myślę, że nie wtrąca się także do funkcjonowania parafii.
Nie przypominam sobie także, by ksiądz proboszcz apelował o taki dzień wolny, gdy kilka miesięcy temu był w Mogilnie po raz pierwszy w historii miasta prezydent Komorowski. Jemu szacunek się oczywiście nie należał? On dla księdza jest uosobieniem szatana?
Ksiądz proboszcz powinien także wiedzieć, jaki był wynik wyborów prezydenckich w gminie Mogilno. Otóż wygrał je zdecydowanie Bronisław Komorowski a PiS nie ma ani jednego radnego w Radzie Miejskiej Mogilna. To także oddaje pewne nastroje w Mogilnie - bynajmniej nie endeckie. Tym bardziej nie rozumiem słów, które ksiądz wypowiadał przed ołtarzem.
Szacunek należy się każdemu kolejnemu prezydentowi Polski, obojętnie czy jest to osoba z mojej bajki czy zupełnie mi ideowo obca. Taki też szacunek ksiądz powinien okazywać zarówno prezydentowi Komorowskiemu jak i prezeydentowi Dudzie.
6 sierpnia podczas specjalnej mszy w farze ksiądz dziękował Bogu i Matce Bożej za wybór Dudy na prezydenta. Nie pisałem o tym, choć padło tam pewne stwierdzenie, które potraktowałem jako lapsus językowy. Dziś widzę, że tak nie było.
Była to msza w intencji ingresu Andrzeja Dudy na prezydenta. Tak, tak. Nie pomyliłem się - ingresu. Patrząc na to, co ksiądz powiedział 15 sierpnia, nie ma mowy o pomyłce. Dla proboszcza z fary ingres nie jest już tylko zarezerwowany dla biskupów, gdy obejmują urząd. Od tej pory zaprzysiężenie prezydenta to także ingres.
Marzy mi się, by ksiądz proboszcz Lewandowski nie indoktrynował swoich wiernych. By nie dzielił ludzi. Zresztą już na tej samej mszy pokazał, że o jednych można mówić szatan, o innych prawdziwy Polak, ale taca była zbierana już od wszystkich. Wtedy ksiądz do metryki i życiorysów ludziom nie zagląda. A przecież na mszy byli też przedstawiciele mogileńskiej władzy, która ma korzenie związane z PO.
Pieniądze jednak nie parzą i nie śmierdzą. Podobnie jest także wtedy, gdy ta władza daje pieniądze na remont fary, chętnie sięga się także po pieniądze z Brukseli. Mamona jest wtedy aniołem, politycy ci co rządzili to diabły wcielone. A wiosenna gorączka trwa, jak podkreślał proboszcz.
Andrzej Duda nigdy nie będzie ani biskupem ani papieżem.Mam też cichą nadzieję, że ksiądz nie modli się do wizerunku Andrzeja Dudy. Choć może się mylę? Przez kilka dni jego zdjęcie wisiało przymocowane do drzwi kościoła. Porównywanie jego wyboru do wyboru Jana Pawła II jest nadużyciem.
Sobotnie uroczystości pokazały także, że w kraju, w którym jest rozdział państwa od kościoła, obchody Święta Wojska Polskiego powinny być inaczej zorganizowane.
Gmina powinna zastanowić się, jak organizować ten dzień w kolejnych latach, by atmosfera Święta Wojska Polskiego nie była burzona przez słowa, które ranią.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1227 (33/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze