Podczas spotkania u wójta handlowcy nie wypracowali żadnego kompromisu. Zdaniem wójta sprawa zakazu postoju i zatrzymywania się na ulicach Przyjezierza jest przesądzona.
fot. Paweł Lachowicz
Przyjezierze, bezpieczeństwo, droga, turyści, spotkanie
Ulice i drogi bez postoju, to uderzenie w handlowców
- Pan nie traktuje poważnie innych, tylko siebie. (...) Co pan zrobił dla Przyjezierza poza ograniczeniami i różnego rodzaju obostrzeniami, które utrudniają turystom przyjechanie do Przyjezierza - w ostrych słowach pytał Józef Drzazgowski wójta Woźniakowskiego. Po świętach majowych w jeziorańskim urzędzie raz jeszcze odbędzie się spotkanie wszystkich zainteresowanych stron w sprawie bezpieczeństwa na ulicach i drogach Przyjezierza, bo nikt wcześniej nie wziął pod uwagę zdania handlowców.
ZAKAZY NA DROGACH
Tydzień temu, w 16/2012 numerze naszego tygodnika w artykule Całkowity zakaz postoju, parkowanie tylko na parkingach pisaliśmy o sprawie bezpieczeństwa w sezonie letnim w Przyjezierzu, i o związanych z tym zmianach w organizacji ruchu drogowego. Przypomnijmy, że w ramach poprawy bezpieczeństwa na drodze powiatowej Gębice - Wójcin przebiegającej przez Przyjezierze i drogach wewnętrznych proponowane jest wprowadzenie całkowitego zakazu parkowania i postoju w granicach całego ośrodka. W sprawie tej jest już pozytywna opinia i zgoda na wprowadzenie zakazu przez Zarząd Dróg Powiatowych.
STRACIMY KLIENTÓW
Z takim rozwiązaniem na terenie Przyjezierza nie zgadzają się właściciele obiektów handlowych. W związku z tym w środę 18 kwietnia odbyło się spotkanie u wójta Zbysława Woźniakowskiego.
Uczestniczyli w nim: Ewa Jaroszewska, Katarzyna Żak, Zbigniew Chęcik, Józef Drzazgowski, Zdzisław Walczak, Wiesław Bigoś i Marcin Gliwiński. Wszystkie te osoby prowadzą działalność handlową na terenie Przyjezierza, przy ul. Świerkowej, jak i ul. Bukowej. Handlowcy jednym głosem powtarzali, że wprowadzenie zakazu zatrzymywania się i postoju przyczyni się do tego, że coraz mniej ludzi będzie przyjeżdżać do Przyjezierza.
- Czujemy się troszkę tymi zmianami pokrzywdzeni. Bo to jest odepchnięcie ludzi od Przyjezierza. Boimy się tego, że turystów nam ubędzie - mówił Zdzisław Walczak. Natomiast Wiesław Bigoś twierdził, że zakaz parkowania na ul. Świerkowej uniemożliwi dojazd samochodów dostawczych. - 95% pracowników, których zatrudniamy tu z terenu, dojeżdża samochodami. Przy opłacie parkingowej, np. 3 zł za godzinę, a płacy 6 zł za godzinę, to jaką średnią otrzymujemy. Pracownicy będą pracować pół dnia na sam parking - mówił Wiesław Bigoś.
Wójt tłumaczył, że jeśli chodzi o dostawców, to każdy z nich ma tabliczkę dostawa towaru i nikt go w momencie dostawy nie ruszy. Będą zdaniem wójta na pewno wyznaczone godziny wjazdu tych samochodów, więc muszą być też ustalone godziny dostaw do sklepów.
JEST ZGODA FICERA
Tłumaczył handlowcom, że już w ubiegłym roku wystąpił do starosty Tomasza Barczaka z pismem w sprawie ustalenia nowej organizacji ruchu drogowego w Przyjezierzu. Pismo trafiło do dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie Piotra Ficera. Do propozycji wójta Zarząd Dróg Powiatowych odniósł się pozytywnie. Opinie w tej sprawie zebrane były m.in. od straży pożarnej w Mogilnie i Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie. W marcu przeprowadzona została wizja lokalna na całej ul. Świerkowej i wówczas zapadła słowna decyzja dyrektora Ficera, że plany zostaną zrealizowane.
- 11 kwietnia mieliśmy tutaj naradę w sprawie Przyjezierza. Była tutaj straż pożarna, policja, „sanepid”, przedstawiciele ze Strzelna, Lasów Państwowych. Na tym zebraniu stanowisko w sprawie nowej organizacji ruchu przedstawił dyrektor ZDP Piotr Ficer, który przed podjęciem decyzji zasięgnął w tej sprawie opinii wszystkich służb, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, ład. Wszystkie służby o możliwości dalszego parkowania wypowiedziały się negatywnie - mówił wójt.
PO FRYTKI NIKT NIE PRZYJEŻDŻA
Jeżeli chodzi o punkty gastronomiczne, to zdaniem wójta nie ma ludzi, którzy zatrzymają się w Przyjezierzu tylko po to, by zjeść frytki czy cokolwiek innego. - Takich ludzi nie ma. Takie argumenty podałem. Chodzi o prawidłową komunikację. Jak jadą dwa autobusy, to one nie wyminą się i muszą wjeżdżać na chodnik. Ten pas postojowy, który jest tam wytyczony, jest niezgodny z normą. A jak będzie prawidłowo wytyczony, to jezdnia będzie za wąska. Musiałby być ruch jednokierunkowy. Takie są argumenty służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach - powiedział wójt.
Wiesław Bigoś twierdził, że ludzie nie będą przyjeżdżać do Przyjezierza, gdy będą musieli płacić za parking. - Dzisiaj jest bieda, jest kryzys. Jeżeli ktoś przyjedzie do Przyjezierza, to nie będzie płacił 5 zł i sunął ulicami, żeby dojść na plażę - mówił.
Wójt nie zgadzał się z argumentami handlowców. Twierdził, że ludzie przyjeżdżając do Przyjezierza niejednokrotnie parkują nawet pod Nową Wsią czy Gajem w kierunku Wójcina i wtedy nikomu nie jest za daleko, by dojść na plażę. - Bo za darmo, a parkingi są puste. Na wjeździe u Cezarego Liberskiego parking kosztował w ubiegłym roku 5 zł i nieważne, czy samochód stał 5 godzin czy godzinę. Jednak kierowcy parkowali po przeciwnej stronie ulicy na zakazie, a na parking nie wjechali. Będą oznakowania na wjazdach, gdzie i w jakiej odległości znajdują się parkingi. Podane jest, że mamy 1.000 miejsc parkingowych. Ja oceniam, że jest miejsca na minimum 1.200 samochodów - mówił wójt.
Handlowcy twierdzili jednak, że nie wszystkie parkingi są bezpieczne i odpowiednio przygotowane. Mówili, że na niektórych trawa rośnie aż do kolan. - A co się stanie, jak pójdzie iskra i trwa na parkingu się zapali? - pytali. Wójt twierdził, że o bezpieczeństwo na parkingu musi zadbać jego właściciel.
Pismo handlowców w sprawie wprowadzenia zakazu postoju i zatrzymywania się na ul. Świerkowej w Przyjezierzu, skierowane do Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie CO PAN ZROBIŁ DLA PRZYJEZIERZA
Józef Drzazgowski zaznaczał, że Przyjezierze znajduje się na terenie dwóch gmin - Jezior Wielkich i Strzelna. Granicą jest ul. Świerkowa. W związku z tym pytał wójta, czy w momencie wystąpienia do zarządu dróg o wyłączenie tej drogi z parkowania uzgodnił tę kwestię z władzami Strzelna.
- Byłem w gminie Strzelno, burmistrz Ewaryst Matczak jest zaskoczony tą decyzją. Popiera nasze działania (handlowców, przyp. mal) i wystąpi do powiatu o ewentualne parkowanie po jego stronie - twierdził Józef Drzazgowski. Zarzucał też wójtowi, że na spotkanie organizacyjne przed sezonem nie zostali zaproszeni przedstawiciele z Przyjezierza, a jego zdaniem przedstawiciele Strzelna zostali postawieni przed faktem dokonanym.
- Pan wszystko załatwił sobie sam, czy tak się postępuje? Żyjemy w demokratycznym państwie i należy negocjować, rozmawiać z innymi partnerami, tym bardziej z inną gminą, pan po prostu w bezczelny sposób nie rozmawiał z tymi ludźmi. Pan nie traktuje poważnie innych, tylko siebie. Był pan 5 lat w Przyjezierzu (dzierżawił parking gminny, przyp. mal) i jest pan najmądrzejszy. Pan Chęcik jest tam 20 lat, ja jestem 40 lat i nie mówimy, że potrafimy wyciągać wnioski. Pan przez 5 lat nauczył się wyciągać wnioski.
Przez 40 lat nikomu parkowanie nie przeszkadzało, przyszedł pan wójt Woźniakowski i przez półtora roku wszystko chce zmienić. Pytam się, co pan zrobił dla Przyjezierza poza ograniczeniami i różnego rodzaju obostrzeniami, które utrudniają turystom przyjechanie do Przyjezierza. Innym wójtom nie przeszkadzało - panu przeszkadza. Te kilka weekendów, które są w sezonie, to jest nasz zarobek. Parking powinien spełniać wymagania. Parking na łące nie jest parkingiem. Pan mówi, że samochody stojące stwarzają zagrożenie. Wręcz przeciwnie: nie stwarzają zagrożenia, wręcz sprzyjają bezpieczeństwu. Bo gdyby ta ulica była przejezdna i nie była zablokowana, to motocyklami czy samochodami jeździliby jak wariaci. Jeżeli zajęty jest ten pas, to samochody jadą bardzo wolniutko i to sprawia, że przez czterdzieści lat nie było w Przyjezierzu żadnego wypadku. Przyjezierze nie jest Majorką czy jakimś tam wielkim wczasowiskiem. Nie inwestujemy i próbujemy jeszcze tych ludzi gnębić - mówił Józef Drzazgowski.
Wiesław Bigoś twierdził, że tylko kilkoro mieszkańców na ul. Bukowej narzeka na hałas oraz na złe parkowanie. Twierdził, że ci ludzie muszą się liczyć z tym, że Przyjezierze nie jest miejscowością sanatoryjną, że muszą wiedzieć o tym, że jest to miejscowość turystyczna, która czeka aż przyjedzie masa turystów i samochodów, tak jak nad morzem, i zostawi kasę.
- Jeżeli wprowadzimy te wszystkie obostrzenia, to gmina sama sobie zaszkodzi, bo jak nie przyjadą ludzie, nie będzie pieniędzy i gmina nie będzie miała podatków - mówił Wiesław Bigoś.
WÓJT: WSTYDZIMY SIĘ ZA BURMISTRZA
Wójt Woźniakowski przyznał, że Przyjezierze jest miejscowością wypoczynkową, a nie sanatoryjną i podziela w tym zakresie zdanie handlowców. Jeżeli chodzi natomiast o uzgadnianie wszelkich spraw związanych z Przyjezierzem ze stroną strzeleńską, to jak stwierdził Woźniakowski, burmistrz Matczak zawsze odpowiada, że nie mają pieniędzy i nie chce partycypować w kosztach.
- Gmina Jeziora Wielkie opłaca całe oświetlenie Przyjezierza. Pan Matczak powiedział, że jeżeli chodzi o ratowników, to na dwóch będzie miał pieniądze, a o policji nie ma mowy. Więc ja z takim partnerem, który nie współpracuje i nie ponosi współmiernie kosztów, nie będę rozmawiał i dyskutował. My ponosimy koszty tego wszystkiego, jeszcze się wstydzimy. Bo jeżeli jest coś do zapłaty, to do nas przychodzą byśmy spowodowali, żeby ta faktura była zapłacona. My wszystko załatwiamy, bo Strzelno się nie ruszy - mówił wójt.
ADRENALINA W DÓŁ
Ewa Jaroszewska przerwała dyskusję wójta z Józefem Drzazgowskim i spytała, co skłoniło wójta i skąd wziął się pomysł, żeby zakazać możliwości postoju i zatrzymywania się na ulicach w Przyjezierzu.
- Pan jest wójtem, nie jest pan sam, ma pan Radę Gminy i nas handlowców. Samorząd terytorialny to nie tylko sama władza, to są też ludzie, których trzeba wysłuchać i z którymi trzeba porozmawiać, z których zdaniem też trzeba się liczyć. Więc spokojnie trzeba porozmawiać. Adrenalina idzie w dół i rozmawiamy - mówiła Ewa Jaroszewska.
Wójt odpowiedział, że prowadząc kiedyś pole namiotowe i parking strzeżony już wówczas zaczął się sprawie parkowania na ulicy przyglądać. - Odnośnie parkowania i bezpieczeństwa mówiłem już wówczas, będąc dzierżawcą. Nie wierzę w to, że ludzie przyjeżdżają i parkują tylko na pół godziny. To tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia - mówił wójt.
- Czy to są pana przemyślenia, czy jakiejś grupy ludzi. Pan jest wójtem - z całym szacunkiem - ale czy to tylko pana zdanie się liczyło? - pytała Ewa Jaroszewska.
Wójt odpowiedział, że odnośnie wprowadzenia zakazu parkowania i postoju było poparcie wszystkich służb, które dbają o bezpieczeństwo. Handlowcy pytali, czyje bezpieczeństwo było zagrożone. - W Przyjezierzu jesteśmy po 12 godzin dziennie i nie było tam żadnych kolizji - mówiła Katarzyna Żak.
Natomiast Zbigniew Chęcik pytał, czy argument, który podnoszą handlowcy, że stanie pojazdu na pasie spowalnia ruch, trafia do wójta. - Panie wójcie, musi pan zrozumieć, że my jesteśmy tam przez te 25 lat, to chyba mamy możliwość większej obserwacji. Skoro nie było potrąceń, skoro te pojazdy stojące wstrzymują ruch i nie było wypadków, to ja nie rozumiem, po co ten zakaz - mówił Zbigniew Chęcik.
- Jeżeli nie chcecie zrozumieć, to szkoda naszej rozmowy - stwierdził wójt.
Zdzisław Walczak zapewniał, że są tacy ludzie, którzy zatrzymują się dosłownie na chwilę, po frytki czy loda. - Ja jestem w Przyjezierzu 25 lat i widzę jak 30% ludzi kupuje frytki i loda, wsiada do samochodu i jedzie dalej. Teraz na to nie będzie szansy - mówił Zdzisław Walczak.
W trakcie rozmowy handlowcy cały czas naciskali na wójta, by zmienił decyzję. Próbowali udowodnić, że wprowadzony zakaz nie zwiększy bezpieczeństwa, lecz wręcz odwrotnie - w Przyjezierzu stanie się jeszcze bardziej niebezpiecznie.
Ewa Jaroszewska pytała wójta, co zrobi, gdy w Przyjezierzu, w tym roku będą jakieś wypadki.
- Weźmie pan to na swoje sumienie, jak jakieś dziecko zginie? Bo będzie wariactwo na tej drodze, niech pan mi wierzy. Zróbmy dobrze dla jednych i drugich, żebyśmy my nie żałowali i żeby pan nie żałował - mówiła Ewa Jaroszewska. Natomiast Józef Drzazgowski stwierdził, że dla niego wprowadzenie zakazu byłoby istotne, ale tylko w tygodniu, a nie w weekendy.
- Są to cztery weekendy w sezonie, kiedy my zarabiamy. I wtedy wszystkie parkingi są pełne oraz wszystkie drogi zapchane - mówił.
Wójt nie widząc możliwości porozumienia powiedział: - Ja chciałem się z wami spotkać. Powiedziałem, że ja byłem pomysłodawcą, bo nie chciałem, żebyście się domyślali. Tylko, że ja nie byłem decydentem o zamknięciu tej ulicy odnośnie postoju i zatrzymywania się.
FICER NAS NIE WPUŚCIŁ
Handlowcy nie złożyli jednak broni. Wystosowali pismo do dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych Piotra Ficera (publikujemy je obok), natomiast wójt zorganizował spotkanie handlowców z dyrektorem Ficerem, które odbyło się we wtorek 24 kwietnia w Zarządzie Dróg Powiatowych w Mogilnie. Mimo że handlowcy zaprosili reportera Pałuk do udziału w spotkaniu, dyrektor Ficer nie zgodził się na rozmowę z handlowcami w obecności prasy. - Nie życzę sobie obecności prasy, ja tutaj jestem gospodarzem i proszę o opuszczenie gabinetu - powiedział Piotr Ficer.
Gdy powiedzieliśmy, że jesteśmy tutaj na prośbę mieszkańców - handlowców, dyrektor Ficer odpowiedział: - Z mieszkańcami będzie pan mógł rozmawiać poza moim gabinetem. Przepraszam bardzo, ale gospodarzem tego gabinetu jestem ja, więc bardzo proszę...
NIE UWZGLĘDNIŁ HANDLOWCÓW
W spotkaniu z dyrektorem Ficerem uczestniczyli: Ewa Jaroszewska, Katarzyna Żak, Zbigniew Chęcik, Józef Drzazgowski, Zdzisław Walczak, Wiesław Bigoś, Marcin Gliwiński i Adam Wesołek. Jak się dowiedzieliśmy, podczas spotkania dyrektor Ficer przyznał rację handlowcom, że przy podejmowaniu decyzji odnośnie ul. Świerkowej nie wziął pod uwagę ich opinii na temat wprowadzonych zakazów. W związku z tym ustalono, że odbędzie się jeszcze jedno spotkanie w tej sprawie w Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich, w którym uczestniczyć będą przedstawiciele handlowców, władz Jezior Wielkich, Strzelna i ZDP. Spotkanie odbędzie się po dniach wolnych związanych z majowymi świętami.
Magdalena Lachowicz
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1054 (17/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze