Reklama

Urzędnicy i radni sprawdzają, firma czuje się prześladowana

Od lewej: przewodniczący Rady Miejskiej w Trzemesznie Wiesław Pokorski, mieszkaniec Ostrowitego Marek Walczak oraz radny Zbigniew Matelski sprawdzali w terenie, czy doszło do zaorywania dróg gminnych fot. Roman Wolek

Ostrowite, skarga, Sano, droga, brama, wizja lokalna
    Urzędnicy i radni sprawdzają, firma czuje się prześladowana
     Wizja lokalna potwierdziła, że część dróg została zaorana, a na jednej z nich nieprawnie postawiona została brama. Firma Sano twierdzi, że żyje w zgodzie z lokalną społecznością, ale z takim traktowaniem, jak w gminie Trzemeszno, jeszcze się nie spotkała.

     ZWIEDZILI OSTROWITE
     21 lipca w Ostrowitem (gm. Trzemeszno) odbyła się wizja lokalna przeprowadzona w ramach posiedzenia komisji rewizyjnej, dotycząca skargi mieszkańca tej miejscowości Marka Walczaka. Zwrócił się on do przewodniczącego Rady Miejskiej o wyjaśnienie niektórych działań firmy Mero Merkur, które nazywał łamaniem prawa, oraz niewyjaśnienie tych spraw przez pracowników Urzędu Miasta i Gminy w Trzemesznie. Jego zarzuty dotyczyły m.in.: zaorywania dróg, stosowania oprysków na drogach gminnych, gdy ptaki składają jajka, zabudowania pasa drogowego zbiornikiem na paliwo, usuwania drzew bez zezwolenia w parku przy drodze i na cmentarzu, budowy bramy na drodze gminnej i powieszenie tablic wskazujących, że jest to teren prywatny, spuszczania wody deszczowej z placu, gdzie stoją ciągniki.
Dwaj radni z komisji rewizyjnej Zbigniew Matelski i Tadeusz Kostka wraz z urzędnikami ratusza, przewodniczącym Rady Miejskiej Wiesławem Pokorskim, burmistrzem Krzysztofem Derezińskim i autorem skargi podczas wizji odwiedzili wszystkie miejsca w Ostrowitem wskazane w skardze. W spotkaniu nie uczestniczyli przedstawiciele firmy Mero Merkur.

Dokładne zbadanie sytuacji na terenie dawnego cmentarza okazało się niemożliwe, gdyż nie wiadomo, gdzie przebiega granica pomiędzy cmentarzem a pozostałymi gruntami fot. Roman Wolek

     Z WALCZAKIEM SIĘ NIE SPOTKAJĄ
     Podczas wizji radni stwierdzili wstępnie, że:
* doszło do zaorywania dróg gminnych na działkach nr 84, 87, 136, 119, 68 i 40,
* stwierdzono użycie nawozów naturalnych na działce nr 40,
* mogło dojść do usunięcia dwóch brzóz w pasie drogowym działki nr 90,
* stwierdzono słupki jako pozostałość po bramie na drodze gminnej i niewłaściwe oznaczenie,
* mogło dojść do usunięcia drzew na terenie cmentarza, jednak w pierwszej kolejności należy odtworzyć granicę cmentarza położonego na terenie należącym do Skarbu Państwa,
* oprócz tego wstępnie ustalono, że budowa zbiornika paliwa w pasie drogowym i ewentualne spuszczenie wody z placu, gdzie stoją ciągniki, powinno zostać zgłoszone do Powiatowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego.
     Firma Sano do naszej redakcji i Rady Miejskiej przesłała swoje stanowisko w sprawie tematów dotyczących wizji lokalnej. Poinformowano w nim, że przedstawiciele tej firmy otrzymali powiadomienie listowne o terminie wizji lokalnej w godzinach popołudniowych 21 lipca, a wizja ta przeprowadzona została 21 lipca o 900. Podkreślili także, iż nie będą uczestniczyć w spotkaniach pod przewodnictwem Marka Walczaka.
     NIE ROZUMIEJĄ GMINY
     Odnosząc się do zarzutów firma Sano wyjaśniła, że żadna droga gminna nie została przez nich zaorana, a stan dróg gminnych wynika ze stanu zastanego w momencie zakupu RSP Lubiń. Dodali także, iż z wywiadu dowiedzieli się, że drogi śródpolne w Ostrowite nie istnieją jako drogi, lecz jako grunty orne już kilkadziesiąt lat. Firma poinformowała, że nigdy nie stosowała oprysków na jakichkolwiek drogach, jeżeli grunt w rzeczywistości jest drogą oraz że nigdy nie został zabudowany przez nią pas drogowy lub cudza własność. W swoim stanowisku zaznaczyli, iż nie usuwają bez pozwolenia żadnego drzewa i krzewu, a na wszystkie wycinki otrzymali zezwolenia Urzędu Miasta i Gminy Trzemeszno i Mogilno lub Starostwa Powiatowego. W bieżącym roku dokonali zabiegów pielęgnacyjnych w parku w Ostrowite i przy drodze powiatowej wzdłuż swoich łąk. Odnosząc się do zarzutu postawienia bramy na drodze gminnej, odpowiedzieli, że nikomu ona nie przeszkadza a wskazana droga gminna nie stanowi drogi publicznej i kończy się w polu. Nie jest to droga przejazdowa.
     Nie rozumiemy stanowiska Rady Miejskiej i UMiG Trzemeszno, dlaczego nie moglibyśmy chronić swojej własności. Droga prowadząca do gospodarstwa jest de facto drogą wewnętrzną. Brama nie jest zamykana, więc nie utrudnia ruchu. Gmina Trzemeszno odmówiła sprzedaży lub wydzierżawienia drogi gminnej z uwagi na ochronę interesu społecznego. O dziwo identyczna sytuacja miała miejsce przed 3 laty w Lubiniu, gdzie przez sam środek gospodarstwa przebiegała także droga gminna. Wtenczas możliwe było wykupienie przez naszą firmę na własność tej drogi, mimo że stanowiła ona dojazd do gospodarstwa jednego z lokalnych gospodarzy. Gmina zarobiła na tej transakcji ponad 100 tys. złotych - wyjaśnia w swoim stanowisku firma Sano.
     CIĄGLE ATAKOWANI
     Odpowiadając na kolejny zarzut firma wyjaśniła, że spuszczanie wody lub innych substancji z placów postojowych nigdy nie miało miejsca, a ukształtowanie terenu powoduje spływanie wody zgodnie z kątem jego nachylenia. Nadmiar wody odbierają kratki ściekowe. W przypadku dużego deszczu jest to utrudnione lub wręcz niemożliwe i według firmy Sano taka sytuacja może występować wszędzie.
     Żyjemy w zgodzie z lokalną społecznością, ze środowiskiem. Prowadzimy na szeroką skalę działalność charytatywną. Jednak takiego prześladowania nie doświadczyliśmy w całej historii firmy i w życiu. Przekazaliśmy gminie Trzemeszno 400 tys. złotych na zakup wozu strażackiego, dodatkowo przekazaliśmy na rzecz gminy darowiznę w łącznej wysokości 150 tys. złotych. Nasze działania świadczą o poważnym podejściu do prowadzonych interesów i spraw społeczności lokalnej. Zamiast życia w symbiozie ciągle jesteśmy atakowani przez Urząd Miasta i Gminy oraz pana Marka Walczaka, który od początku naszej działalności uporczywie nęka nas i oczernia. Żadna z nich do tej pory nie była zasadna. Dziwni nas fakt, że jeden obywatel jest w stanie zastraszać lokalne władze i dyktować styl pracy urzędowi. Jesteśmy zainteresowani polubownym, konstruktywnym załatwieniem wszystkich spraw gruntowych i innych, jednak bez udziału p. Marka Walczaka. Jesteśmy gotowi dzierżawić gruntu od gminy, zakupić po cenach rynkowych - wyjaśnia w swoim piśmie firma Sano.
     ZAORYWANIE DRÓG DOŚĆ POWSZECHNE
     Po przeprowadzonej wizji lokalnej do zarzutów stawianych przez Marka Walczaka odniósł się także burmistrz Krzysztof Dereziński. Zaznaczył, że skarga nie powinna być rozpatrywana jako skarga na działanie burmistrza. Odrzucił także zarzut, iż skargi nie były wyjaśniane przez pracowników UMiG. Wyjaśnił, że pracownicy Urzędu każdorazowo sprawdzają zgłoszenia Marka Walczaka, lecz rozstrzygnięcie tych spraw nie zawsze zależy od burmistrza.
     Burmistrz przyznał w piśmie, że zaorywanie pasa drogowego dróg gminnych odbywa się na terenie całej gminy. W sprawie zaorywania dróg w Ostrowitem Urząd od 2010 r. prowadził korespondencję z firmą Mero Merkur i zawsze starał się polubownie załatwić tę sprawę. Zaznaczył, że firma ta w porozumieniu z UMiG wykonała na własny koszt remont dróg gminnych na działkach nr 90 i 91.
     Krzysztof Dereziński przyznał, że część dróg, które były przedmiotem wizji lokalnej, czyli działki nr 84, 87 i część drogi na działce 119 zostały faktycznie zaorane. Pozostałe drogi gminne wskazane podczas wizji są przejezdne, jednak część ich pasa drogowego została podorana. Jednak przy drogach stanowiących działki nr 40 i 119 takiego samego procederu dopuścili się również rolnicy z Ostrowitego posiadający grunty przy tych drogach. Według burmistrza dotyczy to także Marka Walczaka.
     ZLIKWIDOWALI BRAMĘ NA DRODZE
     Co do zarzutu stosowania oprysków na drogach gminnych, gdy ptaki składają jajka, burmistrz odpowiedział, że takie przypadki często zdarzają się rolnikom i zazwyczaj są niecelowe. Zaznaczył również, że obecnie trudno odnosić się do zdarzenia z przeszłości, o którym Urząd nie został poinformowany w trakcie zaistnienia.
Burmistrz potwierdził, że zarzut zabudowy pasa drogowego zbiornikiem na paliwo powinien zostać zbadany przez PINB.
     Co do zarzutów usuwania drzew bez zezwolenia w parku, przy drogach i na cmentarzu burmistrz wyjaśnił, że zostały skierowane pisma do firmy i są prowadzone rozmowy mające na celu załatwienie tej sprawy. Sprawa cmentarza jest na tyle problematyczna, że w terenie nie znajdują się znaki graniczne, w związku z czym nie można stwierdzić, czy porządkowanie terenu dokonanego przez firmę dotyczy ingerencji we własność Skarbu Państwa.
     Odnosząc się do zarzutów budowy bramy na drodze gminnej i powieszenie tablic wskazujących, że jest to teren prywatny, burmistrz stwierdził, że efektem jego korespondencji z firmą Mero Merkur jest likwidacja nieprawnie zamontowanej bramy i obecnie droga jest przejezdna.
     W sprawie spuszczania wody deszczowej z placu, gdzie stoją ciągniki, burmistrz odpowiedział, iż ukształtowanie terenu we wskazanym miejscu nie pozwala zapobiec spływowi wód opadowych w kierunku jeziora. Znajdują się tam studzienki zbiorcze, a woda spływająca z placu przedostaje się na drogę powiatową w związku z tym sprawa wymaga rozstrzygnięcia nie przez pracowników gminy, ale przez Powiatowy Zarząd Dróg i PINB.
     Sprawa skargi Marka Walczaka w najbliższym czasie będzie rozpatrywana przez Radę Miejską.

Reklama

Roman Wolek

 Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1172 (31/2014)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości