W SPZOZ nie przyznają się do incydentu, do którego doszło podczas wypadku w Młynach. Odpowiedzialny za transport w SPZOZ Piotr Jakubowski zarzucił KP PSP pomyłkę w interpretacji zdarzenia. Dowódca akcji Łukasz Rogalski potwierdził informację o tym, że drzwi od karetki zamarzły i był to jeden z dwóch powodów, dla którego został wezwany na miejsce śmigłowiec LPR.
Przy okazji zderzenia dwóch samochodów w Młynach na stronie internetowej Powiatowej Straży Pożarnej w Mogilnie pojawiła się taka informacja: Ze względu na awarię karetki pogotowia na miejsce po poszkodowanego wezwany został LPR oraz druga karetka po poszkodowanego pasażera.
Postanowiliśmy sprawdzić o jaką awarię chodzi. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że w jednej z nowych karetek (żółtych) stacjonujących w Mogilnie doszło do zamarznięcia drzwi.
11 stycznia zadzwoniliśmy w tej sprawie do odpowiedzialnego za transport w SPZOZ Mogilno Piotra Jakubowskiego. Gdy pytaliśmy o awarię karetki podczas wypadku w Młynach, ten wszystkiemu zaprzeczył twierdząc, że do żadnej awarii nie doszło. Powiedzieliśmy Piotrowi Jakubowskiemu, że taka właśnie informacja widnieje na stronie internetowej KP PSP. Wtedy stwierdził: - Oni się tam chyba pomylili. Ja rozmawiałem z dyspozytorem, dali drugą karetkę, bo jak dojechała podstawowa to oni stwierdzili, że tam jest trzech pacjentów (...) Była zadysponowana druga karetka, bo jednego zabrał śmigłowiec, a druga karetka zabrała drugiego poszkodowanego - tłumaczył Piotr Jakubowski.
Wtedy zwróciliśmy uwagę, że mieliśmy takie informacje, że drzwi w karetce po prostu zamarzły i dlatego nie zabrała ona pacjenta.
- Nie, nie. To już dawno puściły te drzwi jak odjeżdżali. Także tyle wiem z tego co się pytałem dyspozytora, bo wczoraj wicestarosta do mnie dzwonił. Było tam trzech poszkodowanych - powtarzał.
Piotr Jakubowski mówił zatem, że rzeczywiście drzwi w karetce zamarzły, ale nie było to powodem nie zabrania pacjenta. Jedną z nieścisłości było jeszcze to, że w akcji, jak twierdził, było trzech poszkodowanych.
Zadzwoniliśmy więc wyjaśnić tę sprawę do zastępcy komendanta PSP w Mogilnie mł. kpt. Mariusza Dybicza, ten z kolei do telefonu oddał dowódcę jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP st. kpt. Łukasza Rogalskiego, który wiedział więcej na temat. Powiedzieliśmy, że w SP ZOZ twierdzą, że żadnej awarii karetki nie było, a przecież informacja o awarii jest podana na stronie internetowej PSP. Powiedzieliśmy również, że Piotr Jakubowski twierdzi, iż karetka tylko czekała za przylotem śmigłowca.
Łukasz Rogalski mówi: - Z informacji zawartych w meldunku, mam tu opisane w taki sposób, że ze względu na awarię karetki pogotowia na miejsce do poszkodowanego został wezwany LPR oraz druga karetka po poszkodowanego pasażera. To jest ten fragment, który najbardziej Pana interesuje. Tłumaczy, że rozmawiał w tej sprawie z dowódcą akcji i rzeczywiście doszło tam do zamarznięcia drzwi karetki i był to jeden z dwóch powodów, dla których został wezwany śmigłowiec. Nie zmienia to faktu, że urazy odniesione przez kierowcę peugeota 308, były na tyle poważne, że ściągnięcie na miejsce helikoptera LPR było uzasadnione.
Zapytaliśmy o jeszcze jedną nieścisłość. Czy było dwóch poszkodowanych?
- Tak, kierowca i pasażer - mówił dowódca, zaprzeczając słowom Piotra Jakubowskiego.
Z kolei dyrektor SPZOZ w Mogilnie Marek Gotowała określił informacje o awarii karetki jako przesadzone. Dodał również: - Mimo wszystko poleciłem złożenie stosownych wyjaśnień przez uczestniczących w niesieniu pomocy ratowników oraz kierowców.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1300 (2/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze