Afera w trzemeszeńskiej oświacie
W kasie brakuje 95.000 złotych
Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa pracowników oświaty zawiesiła działalność.
Sylwester Koch i Zarząd KZ-P powiadomił Prokuraturę o podejrzeniu
przywłaszczenia pieniędzy przez obsługującą kasę Urszulę S. Zarząd KZ-P
wystąpił ponadto do sądu z pozwem o zwrot przywłaszczonych przez
Urszulę S. pieniędzy.
Ten sam zarząd od 15 lat
Pracownicza Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa Pracowników Szkół w gminie Trzemeszno powstała 1 lutego 1989 roku. Kasa zrzesza nauczycieli, pracowników administracyjnych oraz emerytów. Do dnia dzisiejszego od momentu powstania w takim samym składzie działa zarząd kasy. Tworzą go: Halina Oleszko, Andrzej Kańczukowski, Ewa Plota, Jadwiga Mrówczyńska, Genowefa Owczarzak i Danuta Sroczyńska.
Komisja rewizyjna na papierze
W momencie powstania kasy wybrano także komisję rewizyjną. Tworzyli ją Florentyna Owczarzak, Adam Morawski, Elżbieta Pilarewska, i Jerzy Jeżewski. Jak powiedzieli nam członkowie zarządu, komisja rewizyjna została wybrana, ale właściwie w ogóle nie działała, a jedynie istniała tylko na papierze. Od listopada 1991 roku prowadzenie kasy przejęła pracownik administracyjny Zarządu Obsługi Szkół w Trzemesznie Urszula S. Obecnie do Kasy Zapomogowo - Pożyczkowej należy około 300 osób. Od członków kasy co miesiąc pobierana jest z wypłaty kwota 10 zł lub 20 zł. Wysokość kwoty zależy od wysokości pożyczki, jaką dany pracownik szkoły chce otrzymać. Decyzję o przyznaniu pożyczki dla członka kasy podejmował zarząd.
Nie potwierdzają
Od pewnego już czasu po Trzemesznie krążyły plotki o nieprawidłowościach w działalności kasy. Latem tego roku rozmawialiśmy na ten temat m.in. z dyrektorem Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum Włodzimierzem Losikiem i prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego Aleksandrą Baranowską. Żadna z tych osób nie potwierdziła nam jednak wtedy informacji o nieprawidłowościach.
Pismo bez odpowiedzi
29 kwietnia członkowie kasy z Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie wysłali pismo do dyrektora Zespołu Obsługi Szkół Sylwestra Kocha i zarządu Kasy Zapomogowo - Pożyczkowej z prośbą o natychmiastowe wycofanie swoich wykładów oraz o przekazanie dokumentacji dotyczącej tych wykładów. Pismo zostało podpisane przez dyrektora Zespołu Szkół, przewodniczącą ogniska ZNP w ZS oraz przewodniczącego koła NSZZ "Solidarność" Pracowników Oświaty. Odpowiedzi na to pismo nie ma do dnia dzisiejszego, gdyż jak twierdzą dziś Sylwester Koch i członkowie zarządu kasy, pismo odebrała wtedy Urszula S. i nikogo o tym nie informowała.
Zdefraudowane i ukradzione
Publicznie pierwszy raz o nieprawidłowościach w działalności kasy mówił na ostatnim posiedzeniu komisji rewizyjnej Rady Miasta 28 października dyrektor Zespołu Obsługi Szkół Sylwester Koch. - "Zostało zdefraudowane i ukradzione w granicach od 55.000 do 75.000 zł, a może i więcej. Ja jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak dużym zaborem pieniędzy społecznych i koleżeńskich" - mówił na posiedzeniu komisji Sylwester Koch. Według dyrektora ZOS, na początku roku była mowa o 5.000 zł, w maju o 40.000, a teraz kwota, o jakie się mówi to około 75.000.
Radny Benedykt Nitka zaskoczony był tym, że nie reagowała komisja rewizyjna kasy. - "Odpowiedzialności za to zdarzenie nie bierze tylko jedna osoba" - stwierdził Benedykt Nitka. Sylwester Koch przyznał, że o nieprawidłowościach wiedział od początku roku od osób, które się skarżyły na działalność kasy. Każdy taki przypadek zlecał do wyjaśnienia prowadzącej kasę Urszuli S. Na 2 listopada dyrektor Koch zwołał zebranie zarządu kasy, przy udziale osoby prowadzącej kasę oraz księgowej ZOS. - "Jeśli nie będzie rozliczenia i pełnego pokrycia w kasie, w tym samym dniu skieruję sprawę do prokuratury" - zapewniał na obradach komisji rewizyjnej Sylwester Koch.
3 godziny narady
Zgodnie z zapowiedzią 2 listopada doszło do zebrania zarządu kasy zapomogowo - pożyczkowej, na którym obecni byli także dyrektor i księgowa ZOS oraz prowadząca kasę Urszula S. Próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś o szczegółach sprawy, jednak członkowie zarządu nie życzyli sobie, aby reporter "Pałuk" był obecny podczas spotkania. Spotkanie trwało ponad 3 godziny. Po 2 godzinach Sylwester Koch wraz z Andrzejem Kańczukowskim opuścili na pół godziny zebranie i udali się po poradę do radcy prawnego.
Decyzja zapadła - teraz do prokuratury
Po zakończeniu spotkania z biura ZOS wyszedł Sylwester Koch i słowami: - "Paparazzi może pan już wejść" - poprosił do środka reportera "Pałuk" i w obecności członków zarządu, księgowej ZOS oraz prowadzącej kasę Urszuli S. przedstawił wyniki zebrania. Sylwester Koch świadczył, że zgodnie z artykułem 304 Kodeksu Karnego występuje do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osobę prowadzącą Kasę Zapomogowo - Pożyczkową Urszulę S. polegającego na przywłaszczeniu szacowanej kwoty 95.000 zł. Z takim samym pismem wystąpi do Prokuratury Zarządu Kasy Zapomogowo - Pożyczkowej. Oprócz tego zarząd kasy wystąpi do Sądu Rejonowego w Gnieźnie z pozwem o zasądzenie zwrotu przywłaszczonych pieniędzy przez Urszulę S. Działalność kasy została zawieszona. Zarząd kasy podczas zebrania podjął także decyzję o zwróceniu się do dyrektora ZOS o zmianę pracownika, który prowadzi sprawy księgowości i obsługi kasy. Sylwester Koch pytany przez reportera "Pałuk", czy pracownicy szkół mają jakieś szanse na odzyskanie swoich pieniędzy odpowiedział: - "Mam wątpliwości, czy członkowie kasy odzyskają swoje pieniądze".
Niech pan pisze z sensem
Po zebraniu zapytaliśmy Urszulę S. co stało się z brakującymi pieniędzmi i jaka ostatecznie kwota została przez nią zgarnięta. Według Urszuli S., te sprawy rozstrzygnie sąd. - "Ja przyjmowałam te pieniądze nie jako wpływy ale jako moją pożyczkę" - stwierdziła Urszula S. - "Niech pan z sensem o tym napisze, jak się nie powieszę do tej pory" - powiedziała na zakończenie rozmowy reporterowi "Pałuk" Urszula S.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 664 (45/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze