Reklama

W Łąkiem powraca sprawa budowy chlewni - mieszkańcy protestują (zdjęcia)

21 marca w sali obrad  Urzędu Miejskiego w Strzelnie odbyła się rozprawa administracyjna dotycząca wydania decyzji o warunkach zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie budynku inwentarskiego (chlewni), zbiornika na gnojowicę z przepompownią, kotłowni z pomieszczeniem kwarantanny, rozbudowie paszarni, budowie 6 silosów zbożowych, 4 silosów paszowych oraz zmianie funkcji części pomieszczeń tuczarni i budynku gospodarczego w miejscowości Łąkie (gm. Strzelno).

DŁUGA HISTORIA

Przypomnijmy, że sprawa budowy chlewni Łąkiem (gm. Strzelno) była już wielokrotnie poruszana przez Pałuki, począwszy od 2014 r.

Paweł Kaszkowiak z Łąkiego chce wybudować w tej wiosce chlewnię, zbiornik na gnojowicę z przepompownią, kotłownię z pomieszczeniem kwarantanny, rozbudować paszarnię, wybudować 6 silosów zbożowych, 4 silosy paszowe oraz zmienić funkcję części pomieszczeń tuczarni i budynku gospodarczego. Dlatego 27 marca 2014 r. wystąpił do ówczesnego burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka o ustalenie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. Do dnia dzisiejszego pan Kaszkowiak takiej decyzji nie otrzymał, a minęło już 9 lat od złożenia wniosku.

Reklama

O sprawie pisaliśmy w gazecie wielokrotnie. Przypomnijmy, że planom budowy chlewni sprzeciwili się mieszkańcy Strzelna, Łąkiego i Ziemowit. Władza wskazała im, jak mogą zablokować budowę, dlatego zaproponowali poprzedniemu burmistrzowi opracowanie planu zagospodarowania przestrzennego terenów w Łąkiem i Jeziorkach, obejmujących także działkę, na której miała być zlokalizowana chlewnia. Burmistrz Matczak zawiesił 29 stycznia 2016 r. postępowanie administracyjne w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla chlewni, a radni zadecydowali o przystąpieniu gminy do opracowania planu zagospodarowania przestrzennego.

Przed podjęciem uchwały Paweł Kaszkowiak tłumaczył radnym, że działania Ewarysta Matczaka są spowodowane tylko i wyłącznie chęcią zablokowania budowy chlewni. Mówił także, że złożył zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego na decyzję o zawieszeniu postępowania. Radni nie zareagowali, a tymczasem okazało się, że to inwestor miał rację.

Reklama

 

Henryk Borowski od samego początku był przeciwny inwestycji Pawła Kaszkowiaka fot. Magdalena Lachowicz

 

W SKO Paweł Kaszkowiak wygrał dwie sprawy. Wygrał także sprawę 26 lipca 2017 r. w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, który stwierdził, że burmistrz Strzelna dopuścił się przewlekłego prowadzenia postępowania. Sąd stwierdził ponadto, że miało ono miejsce z rażącym naruszeniem prawa. Tym samym sąd wymierzył wówczas Ewarystowi Matczakowi grzywnę w kwocie 1.000 zł oraz zasądził wobec niego na rzecz Pawła Kaszkowiaka 597 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego.

Ewaryst Matczak zapewniał już we wrześniu 2017 roku, że chce doprowadzić sprawę do zakończenia i do końca października wskaże braciom Kaszkowiakom inną lokalizację na pobudowanie chlewni. Jednak wskazana przez niego lokalizacja nie spełniała warunków, jakie stawiali bracia Kaszkowiakowie.

Reklama

Dariusz Chudziński będąc wówczas radnym powiatowym  namawiał Ewarysta Matczaka do wszczęcia rozmów z tymi rolnikami. Twierdził ,że są oni otwarci na współpracę. Rozmowy, które doprowadziłyby do zażegnania konfliktu z braćmi Kaszkowiakami nie zostały jednak przez burmistrza Matczaka podjęte.

Tymczasem Ewaryst Matczak złożył do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargę  kasacyjną od wyroku WSA w Bydgoszczy z dnia 26 lipca 2017 r. w sprawie ze skargi Pawła Kaszkowiaka na bezczynność burmistrza Strzelna w przedmiocie warunków zabudowy. Ostatecznie Ewaryst Matczak sprawę przegrał. 24 lipca zapadł prawomocny wyrok NSA, który oddalił jego skargę kasacyjną. Ewaryst Matczak 13 marca 2018 r. umorzył postępowanie prowadzone w sprawie wydania Pawłowi Kaszkowiakowi decyzji o warunkach zabudowy.

Reklama

 

Przeciwny inwestycji ze względu na odór i z obawy przed obniżeniem wartości jego działek jest Krzysztof Kazikowski fot. Magdalena Lachowicz

 

BURMISTRZ WZNAWIA POSTĘPOWANIE

W 2018 roku zmieniła się władza w Strzelnie. Burmistrzem wybrany został Dariusz Chudziński. Sprawa braci Kaszkowiaków powróciła. Dariusz Chudziński, jeszcze jako radny powiatowy cały czas wspierał działania braci Kaszkowiaków. 27 kwietnia już jako burmistrz wznowił postępowanie w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie budynku inwentarskiego (chlewni) i inwestycji towarzyszących w Łąkiem. Zawiadomił strony postępowania o prowadzonym, a właściwie kontynuowanym w tym względzie postępowaniu  administracyjnym.

Reklama

Burmistrz Dariusz Chudziński ponownie przeprowadza uzupełniające postępowanie dowodowe w celu rozstrzygnięcia sprawy.

 

Ewaryst Brejecki przeciwny był inwestycji ze względu, jak mówił negatywne oddziaływanie na społeczność lokalną. Jako rozwiązanie podał przeniesienie tej inwestycji w inne miejsce fot. Magdalena Lachowicz

 

MIESZKAŃCY PROTESTUJĄ

18 maja 2020 roku do burmistrza Chudzińskiego wpłynął list otwarty z podpisami 205 mieszkańców gminy Strzelno w sprawie sprzeciwu dotyczącego zamiaru budowy chlewni we wsi Łąkie. Mieszkańcy, których reprezentuje sołtys Łąkiego, a zarazem radny gminny Kazimierz Łojewski wyrażają w liście stanowczy sprzeciw planowanej inwestycji. Taki list wpłynął także do naszej redakcji.

Reklama

Mieszkańcy wskazują, że od kilku lat sprawa budowy chlewni we wsi Łąkie bardzo ich niepokoi. Przyznają, że inwestycja braci Kaszkowiaków z założenia znajduje swoje umiejscowienie na terenach wiejskich. Jednak ich zdaniem biorąc pod uwagę postępującą urbanizację gminy można śmiało wskazać, że została zaplanowana w granicach miasta. Wskazują, że od kilku lat na obszarze miejscowości Łąkie i Ziemowity dynamicznie rozwija się zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna. Również ze względu na bliskość jeziora i lasu jest to obszar sprzyjający turystyce i rekreacji. Mieszkańcy obawiają się zatem, że realizacja inwestycji negatywnie wpłynie na jakość ich życia oraz ich zdrowie psychiczne. Boją się wykluczenia, nadmiernej emigracji mieszkańców oraz znaczącego spadku wartości nieruchomości.

 

Reklama
Beata Śmigielska broniła interesów braci. Jej zdaniem inwestycja nie będzie wpływała na jakość życia mieszkańców - "Mój brat tam żyje, moi rodzice tam żyją, jeśli gnojowica byłaby taka trucizną, czy budowaliby pod własnym domem taką chlewnię. Tutaj wypowiadają się osoby, które o rolnictwie nie maja pojęcia" - mówiła podczas rozprawy.

 

MOJA W TYM GŁOWA

Burmistrz Strzelna Dariusz Chudziński mówił nam, że rzeczywiście Paweł Kaszkowiak wygrał wszystkie sprawy przed sądem, łącznie z uchyleniem przez wojewodę uchwały Rady Miejskiej w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, w którym figurowała działka pana Kaszkowiaka.

W 2020 roku  Paweł Kaszkowiak wystąpił do burmistrza Chudzińskiego, by ten wszczął postępowanie od nowa, czyli de facto wystąpił ponownie o wydanie decyzji o warunkach zabudowy.

Teraz muszę podjąć decyzję. W jakim kierunku będzie to zmierzało, czy wydać pozwolenie na budowę chlewni, czy nie wydać, a jeśli nie wydać to dlaczego. Trzeba zrobić to tak, żeby sprawa przeprowadzona była zgodnie z prawem, a nie jak było do tej pory przegrana w każdej rozprawie. Jest to bardzo trudny przeciwnik, ale sytuacja od tego czasu zmieniła się diametralnie. Tak naprawdę w obrębie Ziemowit i Łąkiego powstało kolejne osiedle mieszkaniowe z zabudową jednorodzinną. Tak naprawdę buduje się w tym rejonie takie drugie Strzelno, drugie Osiedle Tysiąclecia. Myślę, że jednak nie będzie można tam wybudować przynajmniej z mojego punktu widzenia tej świniarni, ale to już w tym moja głowa, żeby zrobić to tak, byśmy znowu wszystkiego nie przegrali. Szkoda, że w tamtym czasie spartaczono wiele rzeczy, ówczesny burmistrz przegrywał sprawę po sprawie. Gdyby to wtedy było załatwione dzisiaj mielibyśmy zupełnie inną  sytuację. Moja w tym głowa, żeby dać sobie z tym radę - powiedział nam burmistrz.

Reklama

 

W obronie inwestorów stanął mieszkaniec Łąkiego Piotr Częszak, który stwierdził, że wieś należy do rolników i to są tereny, na których powinni się rozwijać fot. Magdalena Lachowicz

 

ROZPRAWA W RATUSZU

Wtorkową rozprawę, 21 marca  w imieniu władz gminy Strzelno prowadził mecenas Urzędu Miejskiego Maciej Skwierczyński. Oprócz licznie zgromadzonych mieszkańców, których było około 60 w spotkaniu ze strony gminy uczestniczyli pracownicy Urzędu Miejskiego zajmujący się gospodarką przestrzenną wśród nich Maciej Nowak i Monika Lewicka oraz urbanista Paweł Łukowicz z Bydgoszczy. Natomiast po drugiej stronie barykady stanęli bracia Jarosław i Paweł Kaszkowiakowie ich pełnomocnik mecenas Piotr Włodawiec.

Reklama

Celem spotkania było poznanie stanowiska stron postępowania.

PLANY PAWŁA KASZKOWIAKA

Zdaniem pełnomocnika Piotra Włodawca, Paweł Kaszkowiak w ramach inwestycji chce poszerzyć swoją hodowlę z 50 do 150 sztuk, przy czym porównywał, że mała ferma w Hiszpanii posiada 1.300  stanowisk dla loch. A w tej chwili Polska nie jest wystarczalna w produkcji trzody chlewnej.

W kwestii Planu Zagospodarowania Przestrzennego przypomniał, że Rada Miejska wbrew przepisom prawa podjęła uchwałę, w którym uchwaliła PZP. Jest stwierdzona nieważność tej uchwały przez WSA i ona dotyczy tylko nieruchomości Pawła Kaszkowiaka, ale prawo jest tak skonstruowane, że nieważność jest stwierdzona tylko na wniosek strony, która skarżyła plan, natomiast od strony formalnej plan był niezgodny ze studium. Przypomniał o orzeczeniu sądu,  w który stwierdzone zostało rażące naruszenie prawa przez ówczesnego burmistrza Ewarysta Matczaka, co spowodowało pozwanie gminy o odszkodowanie rzędu  1.000.000 zł. W tym posterowani cywilnym Paweł Kaszkowiak nie musi udowadniać winy gminy, a jest tylko kwestia udowodnienia wielkości szkody, jaką poniósł Paweł Kaszkowiak z uwagi na niezgodne z prawem działanie burmistrza.

Reklama

W tej chwili został przez sąd dopuszczony biegły, który analizuje materiał dowodowy i będzie szacował wielkość poniesionej szkody. Dla mieszkańców, jako podatników, jak mówił,  ma to znaczący wpływ, ponieważ na gminę nakładane są grzywny spłacane z pieniędzy podatników. Dlatego tak ważne jest dogadanie się z inwestorami, by uchronić gminę przed karą w kwocie miliona złotych oraz kar grzywny, a pieniądze te można by przeznaczyć na gminne inwestycje. - Proces cywilny trwa, jest to jeden z problemów, z którymi obecny burmistrz musiał zmierzyć się przejmując rządy w gminie Strzelno. Póki co wszystkie sprawy, które mieliśmy, wygraliśmy i tutaj też nie wiadomo, jak będzie. Ja wyrok będzie niekorzystny dla gminy, to będziemy go skarżyć – mówił Maciej Skwierczyński.

 

Krzysztof Lewandowski zarzucał inwestorom, że podczas badania uciążliwości kierunek wiatru badany był zamiast w Łąkiem, to na Osowej Górze w Bydgoszczy fot. Magdalena Lachowicz

 

BRACIA ZDANIA NIE ZMIENILI

Piotr Włodawiec zaznaczył ponadto, że Paweł Kaszkowiak rozmawiał z poprzednim oraz obecnym burmistrzem o możliwości przeniesienia inwestycji w inne miejsce. Jednak oczekiwał wskazania innej lokalizacji. Mecenas Skwierczyński poinformował, że to nie w gestii burmistrza jest szukanie lokalizacji dla inwestycji, a powinno być to w gestii inwestora.

Podczas spotkania Paweł Kaszkowiak wraz z bratem Jarosławem stwierdzili, że nie zmienili zdania i nadal zamierzają zrealizować planowaną inwestycję w takim kształcie, jak zakładali na samym początku. W związku z tym, ze podczas spotkania zarówno pełnomocnik Pawła Kaszkowiaka, jak i sami inwestor nie wskazał możliwości,  które w jakikolwiek sposób ograniczyłyby negatywne skutki inwestycji, mecenas Skwierczyński pytał o obawy mieszkańców najbliżej sąsiadujących z planowaną inwestycją.

Większość mieszkańców, w tym także mieszkańców Strzelna (Paweł Janowski, Kazimierz Łojewski, Ireneusz Brejecki, Henryk Borowski, Krzysztof Kazikowski, Tadeusz Mularczyk, Ireneusz Brejecki, Krzysztof Lewandowski, Ewaryst Brejecki, Rafał Pruczkowski) wskazywała, że jest przeciwna inwestycji, wskazując jako uciążliwość nieprzyjemne zapachy, które emitować będzie poszerzone gospodarstwo. Były też głosy, że inwestycja wpłynie na wartość ich działek.

W OBRONIE INWESTYCJI

Natomiast w obronie inwestycji stanął między innymi Piotr Częszak z Łąkiego, który stwierdził, że wieś, to nie jest miasto, gdzie, jak nie na wsi ma prowadzić hodowlę, czy gospodarstwo rolnik?

W obronie stanęła też Beata Śmigielska, która zdecydowanie stwierdziła, że zapach gnojowicy nie jest zagrożeniem dla zdrowia, jak sugerował Kazimierz Łojewski. O dogadanie się inwestorów z gmina apelował mieszkaniec ul. Miradzkiej Waldemar Krzewina, który stwierdził, że dla mieszkańców miasta może być uciążliwy zapach gnojowicy, ale jego zdaniem wieś jest miejscem dla rolnika i wszyscy powinni się szanować. Jego zdaniem powinno znaleźć się kompromisowe rozwiązanie sprawy, gdyż 1.000.000 zł odszkodowania, to wielka strata dla budżetu Strzelna i o tyle mniej inwestycji.

NIE MA NA RAZIE ROZWIĄZANIA   

Summa summarum spotkanie nie wniosło nic szczególnego do sprawy i nie przyniosło żadnego rozwiązania, chociaż jak stwierdził Maciej Skwierczyński, krokiem naprzód jest informacja o tym, że powinno się szukać kompromisu.  

Na zakończenie burmistrz powiedział, że świat od tamtej chwili zmienił się nie do wyobrażenia. - Teren po którym hulały wiatry, biegały zwierzęta zmienił się w zabudowaną część miasta. Gmina rozpoczęła procedurę wchłaniania Ziemowit, części Łąkiego, Kurzebieli, Tomaszewa do miasta. Nie możemy porównywać sytuacji wyroków sprzed 9 lat do sytuacji, a którą mamy dzisiaj do czynienia., Dlatego staję na głowie, a mecenas namawia do kompromisu, bo trzeba wziąć pod uwagę, że świat totalnie się zmienił. Z typowo rolniczego terenu zmienił się na teren rekreacyjny, wypoczynkowy i mieszkalny. Ale szanujemy każdą stronę, ja cały czas podkreślam "Jarek, to mój kolega. Ja tylko prosiłem, by wyrazić swoją opinie w tej sprawie". Jednak pewnego październikowego poranka Darek, kolega Jarka stał się burmistrzem wszystkich strzelnian i muszę słuchać wszystkich mieszkańców, nie tylko Jarka, który jest moim kolegą i zawsze nim zostanie. A sposób dochodzenia do kompromisu my widzimy aktualnie w sądzie. „Płacicie nam milion złotych odszkodowania, a przestajemy się sądzić i budować”. Spotykamy się zatem w sądzie i nie mydlmy ludziom oczu - powiedział burmistrz Chudziński.

 

 

Magdalena Lachowicz, 27 III 2023

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości