Tłumaczenia przedstawicieli inwestora - firmy GM Stell z Kraśnika, że spalarnia odpadów nie powstanie a Zakład Przetwarzania Odpadów będzie bezpieczny zarówno dla mieszkańców jak i dla środowiska - nie uspokoiły mieszkańców. Z chwilą uruchomienia zakładu obawiają się szkodliwego dla ich zdrowia zapylenia okolicy. - Obiekcje najważniejsze to mam o ten pył, bo będzie go dużo - mówił Jerzy Żarkiewicz. Mieszkańcy nie chcą również powrotu do Markowic hałasu od przejeżdżających ciężarówek do zakładu. Tym bardziej, że kilka lat temu wybudowano obwodnicę Markowic, po to właśnie, by wyprowadzić ciężki ruch samochodowy i uwolnić wieś od hałasu.
CHCĄ BUDOWAĆ ZAKŁAD PRZETWARZANIA ODPADÓW
Firma GM Stell Sp. z o. o z Kraśnika na działce za powstałą niedawno farmą wiatraków w Markowicach, w miejscu po byłych oborach przy drodze w kierunku Górek zamiera wybudować Zakład Przetwarzania Odpadów. Sprawa ujrzała światło dzienne po publikacji przez Urząd Miejski zawiadomienia o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy Zakładu Przetwarzania Odpadów, w tym: instalacji przetwarzania żużli pospalarniowych i z procesów wytapiania, instalacji przetwarzania odpadów z budowy, remontów i demontażu obiektów budowlanych oraz infrastruktury drogowej oraz instalacji przetwarzania odpadów wielkogabarytowych.
Ewentualna pozytywnie wydana decyzja Urzędu Miejskiego nie jest jeszcze pozwoleniem na budowę i nie uprawnia do rozpoczęcia robót budowlanych. Na chwilę obecną burmistrz Strzelna wystąpił do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Inowrocławiu o uzgodnienie warunków realizacji inwestycji oraz do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Mogilnie i marszałka województwa kujawsko-pomorskiego o opinię w tej sprawie.
BOJĄ SIĘ, ŻE POWSTANIE SPALARNIA ODPADÓW
Mieszkańcy Markowic obawiają się jednak, że w ich miejscowości powstanie spalarnia odpadów. Za pośrednictwem sołtysa Dawida Nowaka 20 października skierowali do burmistrza Dariusza Chudzińskiego pismo, prosząc o zorganizowanie pilnego spotkania z w sprawie planowanej inwestycji. W piątek 4 listopada takie spotkanie zostało zorganizowane w świetlicy wiejskiej w Markowicach. Uczestniczyli w nim przedstawiciele inwestora firmy GM Stell Marcin Giża i Łukasz Kubisz oraz burmistrz Dariusz Chudziński, radny Ryszard Chudziński i pracownicy Urzędu Miejskiego Maciej Nowak i Paulina Grobelna.
Burmistrz tak, jak wcześniej podczas rozmów z mieszkańcami, tak i na piątkowym spotkaniu cały czas uspakajał mieszkańców, że w Markowicach nie powstanie żadna spalarnia, tylko Zakład Przetwarzania Odpadów. Zdaniem burmistrza, z chwilą uruchomienia takiego zakładu będą nowe miejsca pracy oraz dobre miejsce do oddawania złomu. - Identyczne miejsca znajdują się w Strzelnie, Młynach, Bławatach i Ciechrzu i jakoś to nikomu nie przeszkadza - dodał burmistrz. Zapewnił, że na pewno nikt włącznie z nim, nie pozwoli na budowę spalarni odpadów.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| fot. Paweł Lachowicz |
INWESTOR: BĘDZIE BEZPIECZNIE DLA MIESZKAŃCÓW I ŚRODOWISKA
Przedstawiciel inwestora Marcin Giża przedstawił działalność firmy. Mówił, że GM Steel jest firmą zapewniającą profesjonalną obsługę przedsiębiorstw i prywatnych osób w dziedzinie gospodarowania odpadami zawierającymi metale. Firma przeprowadza procesy recyklingu zaczynając od audytów poprzez opracowywanie poszczególnych procedur i dokumentacji, aż po odbiór odpadów i ich odzysk. Ekologia jest główną dewizą firmy, która pozyskuje odpady metalowe, dba o ich właściwe składowanie, transport, segregowanie oraz recykling. Firma posiada wszystkie wymagane zezwolenia, by móc świadczyć swoje usługi. Twierdził, że wykonywanie usług jest w pełni legalne w oparciu o wszystkie aktualne pozwolenia i decyzje. Bardzo ważnym atutem firmy, jak mówił jest wykorzystywana energooszczędna technologia przetwarzania odpadów oraz wysoki odzysk metali, co ma znaczący wpływ na zmniejszenie emisji CO2 do środowiska. Firma posiada własny teren wraz z niezbędną infrastrukturą, w tym linie technologiczne i park maszynowy. Obecnie firma w ramach schematu Technologii Przyjazne Środowisku Programu Rozwój Przedsiębiorczości i Innowacje prowadzi prace wdrożeniowe innowacyjnej technologii odzysku metali z żużli po termicznym przekształcaniu odpadów.
Następnie Łukasz Kubisz omówił po kolei proces inwestycyjny powstania Zakładu Przetwarzania Odpadów w Markowicach. Uspakajał mieszkańców, że inwestycja nie będzie zagrażała w żadnym stopniu ich zdrowiu. W planowanym do uruchomienia zakładzie pozyskiwane będą granulaty aluminiowe, które są mogą być stosowane jako surowiec do produkcji aluminium oraz jako odtleniacz w procesach odtleniania stali w celu poprawy właściwości fizycznych, granulaty miedzi i mosiądzu, kwalifikowany strzęp stalowy oraz kruszywo wtórne z recyklingu. Zaprezentował też mieszkańcom w formie slajdów wszystkie uwarunkowania środowiskowe planowanego przedsięwzięcia.
Zapewniał, że żadna spalarnia na terenie Markowic nie powstanie, a zakład ma zajmować się pozyskiwaniem i sprzedażą złomu oraz metali i kruszyw wtórnych z recyklingu, a także działalnością związaną z wyburzeniami i rozbiórką w branży budowlanej. Na terenie zakładu ma powstać instalacja przetwarzania żużli, instalacja przetwarzania odpadów z budowy, remontów i demontażu obiektów budowlanych oraz infrastruktury drogowej oraz instalacja przetwarzania odpadów wielkogabarytowych. Wszystko ma odbywać się w zamkniętej hali technologicznej zabezpieczonej w system wewnętrznej wentylacji mechanicznej z wysokosprawną kolumną odpylającą oraz wyposażoną w mobilny przesiewacz dwupokładowy z układem separacji metali żelaznych i nieżelaznych.
Transport odpadów, jak dodał będzie odbywał poprzez samochody ciężarowe i 3 ładowarki. Pojawi się również rozdrabniacz odpadów, kruszarka gruzu, przesiewacz odpadów oraz wentylacja i układ odpylania. Zabezpieczona zostanie także kwestia związana z ewentualnym hałasem. Przede wszystkim wszystko odbywać się będzie w przystosowanej hali technologicznej wyposażonej w filtr tkaninowy. Wszystko zatem, jak mówił Łukasz Kubisz będzie bezpieczne dla środowiska oraz mieszkańców.
![]() |
| Przedstawiciel inwestora Łukasz Kubisz tłumaczył mieszkańcom, że inwestycja będzie bezpieczna dla środowiska oraz mieszkańców fot. Paweł Lachowicz |
OBAWIAJĄ SIĘ DUŻEGO ZAPYLENIA OKOLICY
W imieniu mieszkańców głos zabrał Jerzy Żarkiewicz. - Wszystkie te ziemie, to są nasze rodzinne. Trzeba sobie zdawać sprawę, że są to grunty I klasy, których jest tylko 8 procent w kraju. Ta działka, która jest razem (z terenem inwestycyjnym), to jest I klasa rolna. Nie jest przekwalifikowana. Te grunty nie powinny być odrolnione, a na pewno nie dla przemysłowego zakładu. Tam powinna być hodowla królików. Był taki gość swego czasu, który chciał to kupić, tylko Agencja nie pozwoliła odsprzedać tego. Ale nie na takie rzeczy, a tym bardziej zakład, który będzie kurzył. Mam duże obiekcje, że tego pyłu będzie bardzo dużo - mówił.
Mówił, że przez 5 lat na zlecenie Politechniki Częstochowskiej robił pomiary emisji pyłu. - Były układy w zakładach, które były szczelne bo to były zamknięte rury i się okazało, że ludzie chorowali. A tu jest układ półotwarty, koparki pracują na wierzchu. Ten zakład, który ma pan zamknięty to musi wjeżdżać i do boksów. A jak będzie to 75 ton na dobę, to ile razy, te drzwi nie będą prawie zamknięte. Ten filterek, który tam masz pan szmaciany, to co to za filtr, jaki on ma stopień sprawności? Ile on tego zatrzymuje? Część tych pyłów to jak cement działa. A cement jest bardzo szkodliwy dla zdrowia ludzi, tylko jak jest w worku, to jest dobry (…).
Jerzy Żarkiewicz mówił, że na swojej posesji ma zainstalowane urządzenia do pomiaru wiatru oraz zapisuje od kilku lat ilość opadów. Jego zdaniem większość wody opadowej zamiast do zbiorników trafi na pola razem z nagromadzonym pyłem. I to, jak mówił jest najgorszy problem.
- Reszty możesz pan nie poruszać bo nie ma znaczenia (...) Podane jest, że inwestor wszystko zrobi, a on połowy tego nie zrobi. I co z tego, gdzie ma pan monitoring, nie ma. Czy tutaj jak towar wjeżdża na wagę jest sonda i pobiera próby, jest laboratorium na miejscu? Jak ja wożę pszenicę, czy rzepak, to nigdzie mi nie przyjmą, tylko ma stać na wadze, sonda pobierze, laboratorium zrobi wyniki i zadecyduje, czy może to wejść, bo ludzie będą to jedli. Tutaj zaraz za tym kawałkiem działki jest uprawiana sałata lodowa i inne rzeczy. To są artykuły, które idą bezpośrednio do spożycia, bez żadnego przetworzenia. Uprawiamy rzepak, pszenicę i przecież pszenicy też się nie przetwarza. Rzepak jest tłoczony na zimno. Mi najbardziej chodzi o szkodliwość dla ludzi, bo ja to wiem i muszę to powiedzieć, bo ludzie mogą takiego doświadczenia nie mieć. Nie wciskam tu kitu i nie mówię po to, żeby ktoś panu czas zabierał. Obiekcje najważniejsze to mam o ten pył, bo będzie go dużo. Koło Łodzi są duże pola, gdzie nikt nic nie uprawia, to tam powinien być taki zakład - dodał Jerzy Żarkiewicz.
![]() |
| W imieniu mieszkańców Markowic wątpliwości co do planowanej inwestycji zgłosił Jerzy Żarkiewicz fot. Paweł Lachowicz |
FIRMA MA DO TEJ PORY TYLKO JEDEN ZAKŁAD
Mieszkańcy pytali też ile firma prowadzi tego typu zakładów i jak długo firma istnieje na rynku. W odpowiedzi usłyszeli, że firma ma tylko jeden tego typu zakład w Kraśniku i funkcjonuje od półtora roku. W odległości około 100 m od zakładu znajduje się zabudowa mieszkalna.
POWRÓCI HAŁAS OD CIĘŻARÓWEK
Mieszkańcy narzekali również na stan dróg. Mówili, że wybudowano obwodnicę, aby oni mogli być wyłączeni z hałasu. Ich zdaniem droga, która będzie prowadzić do zakładu nie jest pierwszej jakości. Pytali z jakim tonażem będą jeździły samochody ciężarowe. Wyliczali, że w ciągu dwuzmianowej pracy zakładu, gdy 7 samochodów ciężarowych na godzinę przyjeżdżać będzie do zakładu, to w przypadku wjazdu i wyjazdu będzie to w sumie 14 kursów. - Dwie zmiany to 16 godzin. To daje nam w sumie 224 przejazdy dziennie - wyliczali mieszkańcy.
Przedstawiciel firmy tłumaczył, że na dobę przewiduje się kurs 66 pojazdów. Łukasz Kubisz wytłumaczył też zaniepokojonym mieszkańcom, że spotkanie ma na celu przede wszystkim zapoznanie zainteresowanych z charakterystyką całego przedsięwzięcia. Jego zdaniem najcenniejsze są wszystkie uwagi i spostrzeżenia mieszkańców. Prosił, by wszystkie pytania, wątpliwości mieszkańcy przelali na papier i w trybie udziału społeczeństwa w postępowaniu o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji przekazali do Urzędu Miejskiego. Zapewniał, że każde uwagi mieszkańców zostaną rozpatrzone.
- To nie będzie na zasadzie pozostawienia sprawy bez rozpatrzenia. Do tych wszystkich argumentów, które z państwa strony się pojawią, będzie musiał inwestor, czy też autor raportu podać swoje stanowisko - powiedział Łukasz Kubisz.
Co jest bardzo ważne dla mieszkańców Markowic? Zgodnie z prawem przed wydaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach organ właściwy do jej wydania zapewnia możliwość udziału społeczeństwa w postępowaniu, w ramach którego przeprowadza ocenę oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko.
Magdalena Lachowicz, 6 XI 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze