Reklama

W tajemniczy sposób drzewa ginęły albo się rozmnażały

Nowe drzewa miały zostać nasadzone wokół fermy norek w Smolarach fot. Roman Wolek Nowe drzewa miały zostać nasadzone wokół fermy norek w Smolarach fot. Roman Wolek

Smolary, las, drzewa, krzewy, nasadzanie, postępowanie
      W tajemniczy sposób drzewa ginęły albo się rozmnażały
      Według wyliczeń z 2012 r. przedsiębiorca nasadził odpowiednią ilość drzew za dokonaną wcześniej wycinkę, więc nie musi płacić prawie 1,5 mln zł. Jednak kontrola dokonana w lipcu 2015 r. wykazała, że drzew jest tylko 750, w tym 612 żywych. Już dwa dni później liczba drzew wzrosła do ponad tysiąca.

     TRZYMANA W TAJEMNICY
     Od prawie 3 miesięcy próbowaliśmy poznać fakty dotyczące postępowania prowadzonego w trzemeszeńskim Urzędzie Miejskim, związane z podejrzeniem niewywiązania się jednego z przedsiębiorców z konieczności nasadzenia odpowiedniej ilości drzew w Smolarach (gm. Trzemeszno). W końcu dopiero wczoraj udało się nam uzyskać informacje w tej sprawie.
     Rozpoczęła się ona w lutym 2012 r., kiedy to jeden z gnieźnieńskich przedsiębiorców złożył w trzemeszeńskim ratuszu wniosek o zgodę na usunięcie 900 drzew i 300 m2 krzewów na należącej do niego działce w Smolarach (gm. Trzemeszno). Na terenie tym, otoczonym lasem, deklarował prowadzenie działalności rolniczej. Jak się później okazało zbudował tam fermę norek.
     W związku z tym wnioskiem Urząd Miejski wszczął procedurę w tej sprawie i m.in. dokonano oględzin drzewostanu. 6 marca 2012 r. burmistrz Krzysztof Dereziński wydał decyzję administracyjną zezwalającą na wycinkę drzew i krzewów we wskazanym miejscu.
     LICZBA SIĘ ZGADZAŁA?
     24 kwietnia 2012 r. decyzja ta za zgodą przedsiębiorcy została nieco zmieniona.
     Zgodnie z tą decyzją nakazano wnioskodawcy w zamian za wycinkę, nasadzić na nieruchomości 900 nowych drzew w terminie do 31 października 2013 r. Ustalono także, iż zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, przedsiębiorca za usunięcie drzew ma zapłacić 1.471.900 zł. Jednocześnie odroczono termin uiszczenia opłaty na okres 3 lat od dnia wydania decyzji, czyli do 24 kwietnia 2015 r. W decyzji zaznaczono również, że jeżeli posadzone w zamian drzewa i krzewy zachowają żywotność po upływie 3 lat od dnia ich posadzenia lub nie zachowają żywotności z przyczyn niezależnych od posiadacza nieruchomości, należność z tytułu ustalonej opłaty za usunięcie drzew lub krzewów będzie podlegała umorzeniu.
     Gnieźnieński przedsiębiorca bardzo szybko dokonał wycinki, jak i deklarowanych zasadzeń. Na jego wniosek już 16 maja 2012 r. dokonano oględzin w terenie. Uczestniczyli w nich - reprezentująca Urząd Miejski Natalia Stachowiak oraz przedsiębiorca. W sporządzonym wtedy protokole potwierdzono nasadzenie 1.000 drzew w tym: 250 grabów, 250 wiązów, 250 sosen czarnych i 250 świerków oraz 300 m2 krzewów. Stwierdzono więc, że dokonanie nasadzeń nastąpiło zgodnie z treścią decyzji w wymaganej ilości i w obrębie ewidencyjnym wskazanej nieruchomości, a wiek nasadzonych drzew wynosi 1 rok.
     ZASKAKUJĄCA RÓŻNICA
     Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami w kwietniu 2015 r. przedsiębiorca prowadzący działalność w Smolarach zwrócił się do Urzędu Miejskiego o umorzenie opłaty wynoszącej prawie 1,5 mln zł za wycinkę drzew w związku z dokonanymi wcześniej dosadzeniami. W związku z tym 1 lipca pracownicy ratusza dokonali oględzin w sprawie potwierdzenia zachowania żywotności drzew i krzewów w Smolarach. Brały w nich udział: Alina Skrzypczak, Natalia Stachowiak i Katarzyna Byczkowska.
     Jednak 1 lipca na wskazanej działce naliczono tylko 750 drzew a nie 1.000, jak wskazywał protokół z 2012 r. W tym było 612 drzew żywych i 138 drzew obumarłych. W związku z tak dużą różnicą urzędniczki udały się w to samo miejsce także dwa dni później, czyli 3 lipca, aby upewnić się co do wcześniejszych obliczeń.
     Jednak tym razem naliczono aż 1.003 drzewa, w tym 612 drzew żywych i 138 suchych oraz dodatkowo 253 drzewa żywe, świeżo nasadzone, których nie było 1 lipca. Były to świerki. Jak zapisano w protokole: Drzewa te wyróżniały się żywozielonym kolorem gałązek i łodyg, znacznie jaśniejszym od drzew posadzonych wcześniej, łatwo wyciągalnych z gruntu. Widoczne były również bryły korzeniowe ze świeżą, czarną ziemią, odkształconą od doniczek.
     Nie stwierdzono natomiast obecności 300 m2 krzewów.
     SKRADZIONE LUB OBUMARŁY BEZ ŚLADU
     Taki stan rzeczy oznaczał, że przedsiębiorca może być zobowiązany do zapłacenia prawie 1,5 mln zł. W związku z tymi poważnymi nieścisłościami w Urzędzie Miejskim wszczęto postępowanie wyjaśniające. W odniesieniu do tego postępowania przedsiębiorca będący właścicielem działki w Smolarach wyjaśnił, że to on dokonał nasadzenia 300 sztuk świerków w dniu 2 lipca, jak tłumaczył - w celu rekompensaty strat powstałych w środowisku w związku z wycinką drzew w 2012 r i niezachowaniem żywotności nasadzonych wtedy drzew. Wyjaśnił też, że 150 drzew prawdopodobnie zostało wcześniej skradzionych lub obumarły bez ewidentnych śladów wskazujących ich istnienie. Tak samo wyjaśnił brak 300 m2 krzewów.
     Mimo, że minęło już ponad pół roku, nadal nie wiadomo, jakie będzie ostatecznie rozstrzygnięcie tej sprawy. W wyjaśnianie włączona została kancelaria prawna pełniąca usługi prawne dla Urzędu Miejskiego. Termin zakończenia postępowania był już kilkakrotnie przekładany. Jednak nadal burmistrz Krzysztof Dereziński nie podjął ostatecznej decyzji w tej sprawie.
     Do tematu wrócimy w Pałukach.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1250 (4/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Właściciel fermy nie musi płacić za ścięte drzewa

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości