Reklama

Walczą ze smrodem, dziurami i błotem

Właściciele posesji położonych za pałacem, przez profil biegnącej w dół drogi po deszczach są zalewani wodą, gruzem i błotem. Na ulicy brakuje studzienek deszczowych. Wiele do życzenia pozostawia też stan drogi. Dyrektor Arkadiusz Grobelski nie ma jednak dobrej informacji dla mieszkańców. Remont drogi może zostać wykonany najwcześniej w 2020 r.

Władysława Kałamaja wskazuje na swój zarośnięty ogród. Jak mówiła po wielokrotnym zalewaniu ogrodu błotem i wszystkim co niesie z ulicy deszcz, uprawa czegokolwiek w ogrodzie po prostu przestała mieć sens. fot. Damian Stawski

     W ubiegłym tygodniu do redakcji Pałuk zadzwoniła mieszkanka Marcinkowa Marta Baczyńska, zgłaszając fatalny stan drogi do swojej posesji. Aby dojechać do pani Marty należy kierować się drogą obok pałacu w Marcinkowie i dalej w dół obok świniarni Piotra Konieczki. O świniarni wielokrotnie pisaliśmy na łamach Pałuk, gdy mieszkańcy nie wytrzymywali wydobywającego się stamtąd smrodu.
     I tak naprawdę to droga biegnąca w dół jest największym utrapieniem mieszkańców. Przy większych opadach deszcz zabiera z sobą całe błoto i gruzy zalewając nim najniżej położone posesje. Nie dość więc, że nawet załatana droga gruntowa błyskawicznie jest wymywana, to jeszcze to co zostaje wymyte zalewa mieszkańców.
     Trójka mieszkańców nieruchomości położonych przy drodze za pałacem: Władysława Kałamaja, Robert Zdunek i Marta Baczyńska skierowali 29 maja wniosek do gminy o remont powyższej drogi. Odpowiedź dyrektora wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Arkadiusza Grobelskiego była dla nich bezwzględna.
     W odpowiedzi na Państwa wniosek z dnia 29.05.2017 r. (data wpływu do Urzędu 30.05.2017) dotyczący wykonania dokumentacji projektowej na budowę drogi do Państwa posesji a następnie jej wykonania uprzejmie informuję, że gmina Mogilno aktualnie posiada dużą liczbę projektów dróg gotowych do realizacji. Będą one sukcesywnie realizowane w pierwszej kolejności. W związku z powyższym przebudowa drogi do Państwa posesji zostanie zrealizowana w późniejszym terminie, jednak nie wcześniej niż w 2020 roku - pisał dyrektor Grobelski.
     Gdy reporter Pałuk 10 sierpnia zjawił się w Marcinkowie na dzień dobry od Marty Baczyńskiej usłyszał: - Dziś jest ładnie w porównaniu z tym co było zaraz po deszczu. Gruz na własny koszt woziliśmy i zasypywaliśmy dziury ładowarką, bo nie szło przejechać. U mechanika samochód jest co miesiąc, bo tu są takie wyrwy.

Marta Baczyńska wskazuje na wyrwy, których pełno na drodze fot. Damian Stawski

     Dalej mieszkanka pokazywała na kostkę betonową ułożoną przy swojej posesji.
     - Leci tutaj drogą wszystko z całej ulicy, woda, kamień gruby, cienki, deszcz wszystko z sobą zabiera na moją posesję. Ostatnio z polbruku przy posesji wywieźliśmy trzy taczki gruzu z powrotem na tą drogę - mówiła Marta Baczyński. Dodała, że odpowiedzią ze strony dyrektora Grobelskiego w piśmie jest zbulwersowana.
     - Na ronda jakieś śmieszne z doniczką na środku to mają pieniądze (rondo w Mogilnie przy zjeździe z wiaduktu - przyp. das). Jeżeli nie zrobią nam drogi to niech chociaż odpływy zrobią - zwracała uwagę mieszkanka. Problemem, jak zwracała uwagę, jest brak praktycznie na całej ulicy studzienek deszczowych. Ostatnia taka studzienka znajduje się przed pałacem w Marcinkowie, a od niego Marta Baczyńska mieszka około 300 m. A przypomnijmy, że droga cały czas aż do niej idzie w dół.
     Jeżeli nie będziemy mieli wyjścia to sami będziemy musieli zrobić studzienki i odprowadzać wodę, ale to nie jest nasze zadanie, ale gminy, gmina to powinna zrobić - mówiła mieszkanka, która i tak część spływającego deszcze odprowadza za pomocą rur PCV na jeszcze niżej położone pola.
     Jeszcze niżej od Marty Baczyńskiej pod świniarnią mieszka Władysława Kałamaja. Reporterowi tłumaczyła, że przez niskie położenie i spływający z drogi deszcz z błotem przestała uprawiać ogród.
     - Mam na dole ogród, już nic w nim nie robię, bo to nie ma sensu. Wszystko zalewa, było czysto w ogrodzie dopóki deszcz nie padał. Chyba tylko drzewa by trzeba było zasadzić i najlepiej nic nie robić - żaliła się Władysława Kałamaja. Tak samo jak Marta Baczyńska wskazywała, że stan drogi jest tak katastrofalny, że bardzo łatwo uszkodzić na niej samochód.

Reklama
Wiesława Dolata pokazuje, że samochody z trudem radzą sobie z fatalnym stanem, prowadzącej w dół drogi - dodatkowo po każdym deszczu zamieniającej się w błotnisty, zalewany ściek fot. Damian Stawski

     - Ja już chyba nie będę płaciła podatku, jak gmina tak robi. A rachunki za naprawę samochodu będę wystawiała na gminę - dodała mieszkanka. Jak opowiadała, nie ma również możliwości, aby duża śmieciarka MPGK do niej zjeżdżała.
     - MPGK nie zjeżdża już dużym samochodem, bo znosi go na pobocza. Śmieci odbierają małym samochodem. Zimą to już do nas w ogóle nie zjeżdżają - mówiła pani Władysława.
     Na końcu z reporterem rozmawiała Wiesława Dolata, mieszkająca ze wszystkich mieszkanek najwyżej, pomiędzy pałacem a świniarnią. Mieszkanka również musiała zacząć w jakiś sposób odprowadzać wodę, by nie zalewać sobie podwórza.
     - My musieliśmy wykopać taki rynsztok do oprowadzania wody przez trawnik do ogrodu, inaczej nie było można - mówiła Wiesława Dolata. Dalej, jak tłumaczyła reporterowi, z rynsztoku woda wpada do studzienki w ogrodzie, a ze studzienki woda odprowadzana jest rurą kilka metrów niżej. Tutaj wielka w tym pomoc Marty Baczyńskiej, przez której posesję odprowadzana jest woda z posesji Wiesławy Dolaty. Dalej woda ląduje na pola.
     - Inaczej nie było można, to wszystko na własny koszt - mówiła Marta Baczyńska.
     O sprawie szczegółowo opowiedzieliśmy dyrektorowi Arkadiuszowi Grobelskiemu, tłumacząc problem zarówno ze złym stanem drogi, jak i ze spadkiem i brakiem ze strony gminy pomocy w odprowadzaniu wody z ulicy.
     Dyrektor Grobelski mówił: - Jest tam bardzo duży spadek i jak na razie trudno cokolwiek powiedzieć. Trzeba by zrobić tam pomiary, przygotować projekt. Nie wiadomo także czy właściciele wydadzą zgodę na odprowadzenie tej wody ze studzienek, z tym jest różnie. Po chwili dodał: - Jak na razie podtrzymujemy to co jest w piśmie.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1331 (33/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości