Reklama

Wchodzą na drogę wojenną z Sanikontem

Jeziora Wielkie, gmina, Sanikont, zbiórka, śmieci, przestępstwo
     Wchodzą na drogę wojenną z Sanikontem
     12 lipca gmina Jeziora Wielkie wystąpiła do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie i zgłosiła podejrzenie popełnienia przestępstwa oszustwa przez firmę przy zbieraniu śmieci. Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia. 22 sierpnia gmina złożyła zażalenie na tę decyzję. Wójt Woźniakowski jest także w posiadaniu dwóch notatek służbowych o kulisach pracy Sanikontu - jednej swojej i drugiej pracownika GOKiR.

Notatka służbowa wójta Zbysława Woźniakowskiego

     ŚMIECI ZMIESZANE O 90%
     18 sierpnia podczas połączonych komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich pracownik urzędu Mirosław Ossowski zwrócił uwagę radnych na problemy jakie gmina ma w ostatnim okresie z firmą Sanikont, odpowiadającą za wywóz odpadów. Drastycznie w tym roku zwiększyła się ilość zbieranych śmieci zmieszanych. W styczniu było to 63,92 tony, a w lutym 62,36 ton. Drastyczny wzrost nastąpił w marcu, kiedy było to już 112 ton. Na początku kwietnia wójt Zbysław Woźniakowski wezwał firmę Sanikont do wytłumaczenia tej sytuacji. Sanikont tłumaczył, że drastyczny wzrost był spowodowany okresem wielkanocnym, mieszkańcy mieli wyprodukować po prostu więcej śmieci. Tłumaczenie przez wójta zostało przyjęte. Jednak w kwietniu ilość śmieci zwiększyła się do poziomu 116 ton i w związku z tym zgodnie z umową gmina wystąpiła do firmy o przesłanie raportów z systemu GPS za ten okres.
     CHCIELI RAPORTY GPS
     Po pierwszym piśmie wójta firma Sanikont stwierdziła, że gmina nie ma prawa do wglądu w takie dane. W związku z tym, jak tłumaczył radnym Mirosław Ossowski gmina wysłała drugie pismo, ale już sporządzone z pomocą mecenasa. Po tym piśmie Sanikont miał odpisać, że prosi o przedłużenie terminu o 7 dni, by mieć czas na wydrukowanie raportów.
     Gdy raporty trafiły już do gminy Mirosław Ossowski zaczął je analizować.
     - Niektóre raporty to by dziecko w przedszkolu stwierdziło, że jest coś nie tak bo jeżeli macie państwo raport z dnia np. 18 sierpnia i samochód o danym numerze rejestracyjnym i ten sam samochód o jednej godzinie jest w Woli Kożuszkowej i w Siedlimowie i w tych samych sekundach on odstawia do RIPOK-a śmieci, no to już tu się nam coś nie zgadzało - mówił Mirosław Ossowski.
     Przed sprawdzaniem raportów z GPS pracownik urzędu wystąpił do RIPOK-a w Inowrocławiu, do którego Sanikont odstawia śmieci, również o raporty by je porównać. - W RIPOK-u zgodnie z ustawą jest prowadzony też rejestr, jest każdy samochód, numery rejestracyjne, imię i nazwisko kierowcy i o której samochód był ważony - tłumaczył radnym Ossowski.
     Po porównaniu obu raportów również zauważalne były nieprawidłowości.
     - Z raportu RIPOK-a wynikało, że śmieci z gminy Jeziora Wielkie trafiały do RIPOK-a o godzinie 1300, natomiast z raportu z GPS, że o 1620. Cuda, normalnie cuda - zwracał uwagę Mirosław Ossowski.
     PO POMOC DO MOGILNA
     Dalej Mirosław Ossowski podjął prywatne śledztwo i pojechał m.in. do MPGK w Mogilnie, by prezes Artur Lorczak pokazał i wytłumaczył mu jak działa system GPS. Podejrzewano, że firma Sanikont odbierając śmieci z terenu gminy Jeziora Wielkie odbiera jednocześnie śmieci z innych gmin i wrzuca je do jednej śmieciarki. Mirosław Ossowski wystąpił do Sanikontu o udostępnienie dostępu do systemu GPS online, by na bieżąco śledzić dokładny przejazd śmieciarki.      - Odmówili dostępu, ale powiedzieli, że mogą wydrukować gminie mapy z wszystkich tras za wszystkie poprzednie miesiące, ale za jedną mapę liczą sobie 200 zł netto. Jak sobie to przeliczyliśmy to by nas to kosztowało około kilku tysięcy złotych - mówił Mirosław Ossowski.  Dalej prosił Sanikont o udostępnienie adresu firmy, w której mają wykupiony pakiet GPS. Sanikont na to pytanie gminie nie odpowiedział. Gdy Mirosław Ossowski postanowił jak to określił - po omacku - szukać w Internecie tych firm, to okazało się, że jest ich niesamowicie wiele. Jeden jednak z przedstawicieli firmy oferującej usługi GPS - Navisoft z Jankowia postanowił się zainteresować tą sprawą. Przedstawiciel Navisoft poprosił Mirosława Ossowskiego o wysłanie 2/3 raportów, by sprawdzić ich wiarygodność.
     Przedstawiciel firmy Navisoft odpisał urzędnikowi: Przesłane raporty są bardzo mało czytelne. Teoretycznie wszystko tam widać, ale przeanalizowanie tego jest bardzo ciężkie i wywnioskowanie czegokolwiek praktycznie niemożliwe. Według mnie powinien pan poprosić o dostęp do programu, mapy i możliwości ręcznego wnikania w dane i sprawdzania gdzie to jest na mapie (...) Raport ten niesie bardzo niewielką informację i można nim dowolnie manipulować (...) Jeżeli pan sprawdza o danej godzinie i nie wiadomo gdzie to było to nic to nie daje.
     Sanikont jednak nic urzędnikowi nie udostępnił zasłaniając się ochroną danych osobowych. Mirosław Ossowski poprosił więc, by pracownik Sanikontu przyjechał do urzędu z laptopem, a Mirosław Ossowski przy nim będzie sobie wszystko sprawdzał - tutaj też urzędnik natrafił na opór.

 

Reklama

     NOTATKA SŁUŻBOWA
     W dniu 16.08.2016 r. około godz. 650 wjeżdżając na parking w Przyjezierzu (przy posterunku Policji), zauważyłem wyjeżdżający stamtąd samochód od smieci Sanikontu. Stwierdziłem, że pojemniki na śmieci były puste, z czego wywnioskowałem, że w/w samochód zabrał smieci z parkingu pola namiotowego. Samochód pojechał w stronę centrum Przyjezierza i pracownicy Sanikontu zaczęli zbierać śmieci po stronie gminy Strzelno. Następnie zawrócili i stanęli po stronie gminy Jeziora Wielkie - koło wyjścia na plażę główną w rejonie hangaru - wypożyczalni sprzętu wodnego i zaczęli opróżniać wystawione tam pojemniki należące do dzierżawcy plaży.
     Na moje pytanie dot., która gmina będzie obciążona za wywóz tych śmieci (śmieci były wrzucane do tego samego samochodu z terenu gminy Jeziora Wielkie i Strzelno), pracownicy Sanikontu nie potrafili mi odpowiedzieć.
     Z uwagi na powyższe powiadomiłem telefonicznie mojego przełożonego dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji.
     Po około 5-10 minutach przy ponownej rozmowie z pracownikami Sanikontu - jeden z nich stwierdził, że się pomylili i nie powinni brać śmieci z terenu gminy Jeziora Wielkie. Po około godzinie zauważyłem inny samochód Sanikontu, który zbierał nieczystości z terenu Przyjezierza po stronie gminy Jeziora Wielkie.

Piotr Szydłowski
Jeziora Wielkie
16.08.2016 r.

Reklama


     ODMOWA WSZCZĘCIA DOCHODZENIA
     W związku z tym jak mówił Mirosław Ossowski nie było innego wyjścia i 12 lipca gmina Jeziora Wielkie wystąpiła do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie i zgłosiła podejrzenie popełnienia przestępstwa o oszustwo. Nic to jednak nie dało. - Zeznania trwały, były przedstawione te nieścisłości z raportów itd., i że nie chcą nam udostępnić tych danych z GPS. No i wszystko bardzo ładnie i w dniu wczorajszym (tj. 17 sierpnia - przyp. das) otrzymaliśmy pismo o odmowie wszczęcia dochodzenia - mówił radnym Mirosław Ossowski.
     Tak jak pisaliśmy wyżej, Sanikont tłumaczył prokuraturze, że nie może udostępnić dostępu do GPS online ze względu na ochronę danych osobowych. Jeżeli chodzi natomiast o nieścisłości i błędy w raportach Sanikont miał się tłumaczyć m.in., że rozbieżności wynikają z tego, że jeżeli na danym obszarze jest np. gęste zalesienie to może dochodzić do zaniku sygnału GPS i to też powoduje rozbieżności. Urządzenia GPS mają też być wrażliwe na warunki pogodowe. W tej sprawie Mirosław Ossowski rozmawiał też z prezesem MPGK Arturem Lorczakiem. - Lorczak powiedział, że nie ma możliwości, żeby te urządzenia były tak wrażliwe - mówił radnym.
     Dodatkowo stwierdził: - Ja się pytam, jeżeli wzrost śmieci jest o 100 % to to nie jest powód? - pytał retorycznie urzędnik.
     WYTACZAJĄ NOTATKI SŁUŻBOWE
     Urząd w Jeziorach Wielkich postanowił wytoczyć cięższe działa przeciwko Sanikontowi. Wójt wysłał pismo, w którym poinformował firmę, że ta od 1 września powinna dawać urzędowi znać o przyjeździe na wywozy śmieci. W momencie kiedy śmieciarka pojawi się w gminie Jeziora Wielkie, wtedy ma podjechać urzędnik, który sprawdzi czy jest pusta. Następnie naładowana już śmieciarka po objeździe po gminie ma być od razu ważona w PSZOK-u.
     Problemy z Sanikontem i liczeniem odpadów segregowanych jako zmieszane sygnalizowali podczas komisji także radni, m.in. Elżbieta Kozłowska i przewodniczący Dariusz Ciesielczyk. Wiceprzewodnicząca Kozłowska mówiła, że kiedyś odstawiła całe szklane butelki i był to odpad segregowany i widziała jak zostają wrzucone do śmieciarki i rozbite - w momencie kiedy butelki zostały rozbite stały się odpadem zmieszanym. Mirosław Ossowski prosił, by takie skargi zgłaszać do gminy najlepiej na piśmie, by gmina miała dowody w dalszych działaniach gminy przeciwko Sanikontowi.
     Okazało się także, że gmina dysponuje notatkami służbowymi o pracy Sanikontu. Jedną z nich sporządził wójt Zbysław Woźniakowski, który był świadkiem sceny przed swoim domem wrzucania worka ze posegregowanymi przez niego odpadami do śmieci zmieszanych (czytaj notatkę obok). Notatkę służbową sporządził też Piotr Szydłowski - pracownik GOKiR Jeziora Wielkie, który był świadkiem jak w Przyjezierzu pracownicy Sanikontu zabierali śmieci z terenu gmin Strzelno i Jeziora Wielkie, ładując je do jednej śmieciarki (także prezentujemy obok w ramce).
     GMINA SKŁADA ZAŻALENIE
     Jak dowiedzieliśmy się, 22 sierpnia do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie wpłynęło zażalenie gminy Jeziora Wielkie na decyzję o odmowie wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1280 (34/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości