Radny PO zaproponował wycofanie z budżetu pieniędzy na utworzenie Domu Dziecka w Marcinkowie. Jego zdaniem korzystniejsze finansowo jest umieszczenie dzieci w innych placówkach na terenie województwa. Szefowa PCPR Maria Konkiewicz uważa zaś, że dzięki placówce w Marcinkowie rodzeństwa z rodzin wielodzietnych nie będą rozdzielane, a rodzice będą mogli odwiedzać swoje dzieci w niedalekiej odległości.
NIEEKONOMICZNA DECYZJA
Radny Dariusz Chudziński podczas komisji Rady Powiatu Mogilno 5 grudnia pytał, jaka dokładnie placówka powstanie w wykupionym przez Starostwo Powiatowe budynku w Marcinkowie obok Wiejskiego Ośrodka Zdrowia. Radny był zdezorientowany, ponieważ najpierw w budżecie był zapis, który mówił o Domu Dziecka, później o Rodzinnym Domu Dziecka mówił starosta, a jeszcze później poszła w obieg wersja, że będzie to placówka opiekuńczo-wychowawcza.
Jednak nie to, co tam właściwie powstanie, było najważniejsze dla radnego. Radny tłumaczył, że tworzenie takiej właśnie placówki, gdzie będzie można umieszczać dzieci z rodzin zastępczych, będzie nieekonomiczną decyzją. Radny przytaczał, że koszt utrzymania dzieci z terenu powiatu w Domach Dziecka poza powiatem mogileńskim wynosi 120.000 zł rocznie. Tymczasem zakup budynku w Marcinkowie kosztował prawie 170.000 zł, koszt remontu to około 280.000 zł, a dodatkowo zarezerwowano już budżecie środki na utrzymanie opiekunów podczas 4 miesięcy - miałoby to kosztować niecałe 200.000 zł. Dodatkowo, jak tłumaczył radny, miejsca w innych placówkach na terenie województwa kujawsko-pomorskiego do umieszczenia dzieci są, dlatego nie rozumie potrzeby tworzenia takiej placówki na terenie powiatu mogileńskiego.
- Wystarczy wejść na stronę Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, by zobaczyć, że w województwie kujawsko-pomorskim jest kilkadziesiąt miejsc wolnych w Domach Dziecka. W Trzemesznie i w Gnieźnie jest pewnie z 20 miejsc wolnych, a w całym wielkopolskim jest kolejne kilkadziesiąt - tłumaczył radny. Inwestycję radny porównał do działań, jakie wykonywał burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak.
DOM DZIECKA POTRZEBNY
Starosta Tomasz Barczak przypominał, że na terenie powiatu mogileńskiego nie ma żadnej tego typu placówki opiekuńczo-wychowawczej. Dodał, że z Urzędu Marszałkowskiego w 2017 r. powiat ma otrzymać dofinansowanie na to, aby Dom Dziecka powstał. Upierał się, że będą to celowo wydane pieniądze. Wypowiedź starosty uzupełniła kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Maria Konkiewicz. Nie będzie to jednak Rodzinny Dom Dziecka, jak to wcześniej mówił starosta Tomasz Barczak.
- Może pan starosta miał na myśli Rodzinny Dom Dziecka, bo chcemy tam stworzyć rodzinną atmosferę. Placówka będzie typu socjalizacyjnego i będzie to placówka dla 14 dzieci - mówiła Maria Konkiewicz. Placówka typu socjalizacyjnego to właśnie Dom Dziecka. Rodzinny Dom Dziecka jest placówką innego typu. Dodała, że powiat mogileński jest jednym z dwóch powiatów, który w województwie kujawsko-pomorskim nie ma żadnej placówki opiekuńczo-wychowawczej.
Kierownik PCPR odniosła się również do tego, co mówił radny Chudziński odnośnie wolnych miejsc w innych placówkach. Mówiła, że od około dwóch miesięcy rzeczywiście pojawiają się wolne miejsca w placówkach. Dla przykładu Maria Konkiewicz kontaktowała się z placówką w Inowrocławiu i były tam 2 wolne miejsca na 96. Z kolei w Brodnicy były kolejne 2 miejsca wolne na 46. Dodatkowo w tej sprawie Maria Konkiewicz dzwoniła do Urzędu Wojewódzkiego, by sprawdzić, jak wygląda sytuacja z wolnymi miejscami.
- Chciałam się dowiedzieć, czy rzeczywiście są wolne miejsca. Dowiedziałam się, że to jest tylko statystyka. Doradziła nam pani, żebyśmy tym tropem nie szli - tłumaczyła kierownik PCPR. Dodała, że chodzi o to, że w sytuacji, kiedy w placówkach są po dwa miejsca wolne nie umieści się w województwie kujawsko-pomorskim takich dzieci, kiedy do umieszczenia jest czworo czy pięcioro rodzeństwa.
- Dwa lata temu w listopadzie zabieraliśmy interwencyjnie pięcioro rodzeństwa, które w tej chwili jest w trzech różnych rodzinach zastępczych. Zabieraliśmy rodzeństwo 4-osobowe, które również było w trzech różnych rodzinach zastępczych - mówiła Maria Konkiewicz. Dodała, że nie tylko chodzi o ekonomię.
- Ja miałam miesiąc temu telefon z sądu, że pani sędzia myśli o zabraniu trójki dzieci z domu. Pytała „czy pani ma miejsca w rodzinach zastępczych czy gdziekolwiek?”. Maria Konkiewicz miała odpowiedzieć: - Nie mam. Mam pojedyncze miejsca w rodzinach zastępczych. Na to pani sędzina miała jej odpowiedzieć: - Rozdzielanie rodzeństwa nie wchodzi w grę. Zostawię jeszcze pod nadzorem kuratora, będziemy się przyglądać tej rodzinie.
Dodała, że rozdzielanie dzieci jest też problemem dla ich biologicznych rodziców. Gdy dzieci są umieszczane w trzech różnych placówkach, rodzice mają problem, by spotkać się z dziećmi, ponieważ nie mają samochodu.
Mówiła, że w tej chwili rodziny z dziećmi spotykają w PCPR w Mogilnie, a Dom Dziecka w Marcinkowie byłby miejscem lepszym dla budowania rodzinnych więzi.
Maria Konkiewicz zdradziła, że w Domu Dziecka w Marcinkowie miałyby być umieszczone dzieci znajdujące się w tej chwili w Domu Dziecka w Kołdrąbiu.
- To są życiowe ludzkie dramaty, to są dzieci, których nie można rozdzielać. Można wysyłać na skraj województwa dzieci, tu jedno, tam drugie, oczywiście, najprościej jest wysłać pieniądze, dla nas też panie radny... Dla nas też to są koszty emocjonalne - zwracała się do radnego Chudzińskiego Maria Konkiewicz.
MIEJSCEM DZIECKA JEST RODZINA
Radny Dariusz Chudziński mówił, że trudno się nie zgodzić z tym, co powiedziała Maria Konkiewicz. Dodał, że właśnie najlepszym rozwiązaniem jest rodzina. Radny jednak inaczej przedstawiał sytuację. Według Marii Konkiewicz, placówka miała by pomagać w budowaniu więzi rodzinnych, radny z kolei mówił, że najważniejsze jest rodzina, ale dlatego właśnie niepotrzebna jest placówka.
- Placówka to ostateczność. Placówka to skraj (...) Po to się pojawiła piecza rodzinna, piecza zastępcza, przekazanie tych pieniędzy na piecze rodzinną, na pokonanie trudności rodzinnych byłoby całkowicie uzasadnione - tłumaczył radny Chudziński. Dodał, że placówka ta może stać się niepożądaną na rynku, a już kilka lat temu była mowa o wygaszaniu Domów Dziecka. Radny dodał jeszcze, że odnośnie miejsc w placówkach według niego Maria Konkiewicz się myli. Na jednej ze stron Urzędu Wojewódzkiego 1 listopada została znowelizowana liczba wolnych miejsc w Domach Dziecka.
- Pani kierownik opowiada nam niestworzone rzeczy, proszę prześledzić sobie całą listę, trzynaścioro dzieci w jednym Domu Dziecka w Toruniu, 13 miejsc wolnych w kolejnym domu dziecka w Toruniu. To nie są tylko statystyki - mówił radny. Dodał, że na poparcie tego, że miejscem dziecka jest rodzina, jest to, że dzieci w Domach Dziecka nie dostają świadczenia 500+.
- Dlaczego dzieci w domach dziecka nie mają 500+? Ponieważ ich miejsce jest w rodzinie - sugerował radny.
DĄBEK POPIERA KONKIEWICZ
Swoją refleksją na temat placówki opiekuńczo-wychowawczej podzielił się z pozostałymi radnymi pracownik M-GOPS w Mogilnie, a jednocześnie radny Jakub Dąbek.
- Każdego dnia widzę, jak moje koleżanki spotykają się z naprawdę poważnymi problemami, jeśli chodzi o rodziny, w których jest zagrożenie odebraniem i wiem, ile ich to kosztuje. Takie analizowanie i wróżenie z fusów, ile tych osób będzie, to jest trudne panie radny do przewidzenia. Ten program 500+ już widać po naszych podopiecznych, że skutecznie działa, pytanie jak dalsze losy tych dzieci się potoczą, i to nie jest nic przyjemnego - mówił radny Jakub Dąbek.
Radny Dariusz Chudziński zgłosił wniosek formalny o wycofanie pieniędzy na placówkę w Marcinkowie z budżetu na 2017 r. Wniosek jednak nie przeszedł. Radny Dariusz Chudziński był jedynym głosującym za.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1297 (51/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze