Radny Marcin Czaplicki bronił szkoły i nauczycieli. Ze skupieniem słuchał wypowiedzi dyrektor Romy Nowińskiej.
fot. Paweł Lachowicz
Rzeszynek, szkoła, wójt, likwidacja
Wójt chce likwidacji szkoły
Uchwała intencyjna o zamiarze likwidacji szkoły w Rzeszynku zostanie przygotowana przez urzędników wójta Zbysława Woźniakowskiego na sesję 26 stycznia. Dyrektor szkoły Roma Nowińska jest rozczarowana unikami wójta i tym, że o wszystkim dowiaduje się z Pałuk. Plany są takie, że uczniowie z likwidowanej szkoły pójdą do Jezior Wielkich, jeżeli tak zdecydują rodzice. Dla nauczycieli wójt pracy nie ma. Chyba, że jacyś nauczyciele pójdą na emeryturę, to praca będzie. - Ale, czy ja jestem Duchem Świętym, żebym wiedział, kto pójdzie na emeryturę? - pytał wójt radnych.
WÓJT CHCE LIKWIDACJI
19 stycznia podczas wspólnego posiedzenia komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich radni omawiali sytuację oświaty na terenie gminy. Analizowali wszystkie za i przeciw, decydując o tym, czy na sesji zaplanowanej na najbliższy poniedziałek 26 stycznia podejmować uchwałę o zamiarze likwidacji trzyoddziałowej Szkoły Podstawowej w Rzeszynku.
Byłby to kolejny istotny etap w reorganizacji gminnej oświaty. Przypomnijmy, że reforma gminnej oświaty w Jeziorach Wielkich przeprowadzona została przez wójta Zbysława Woźniakowskiego i ówczesną Radę Gminy w 2012 r. Wówczas pomimo licznych protestów rodziców i części radnych, obniżono stopień edukacyjny szkoły w Rzeszynku. Klasy IV-VI przeniesione zostały do SP w Jeziorach Wielkich, a w Rzeszynku pozostały tylko klasy I-III oraz oddział przedszkolny. Ponadto reforma objęła także gminne gimnazjum, które do tej pory mieściło się we Włostowie. Gimnazjum przeniesione zostało do Strzelna i włączone w powstały tam Zespół Szkół, którego organem prowadzącym jest powiat mogileński.
Dyrektor szkoły w Rzeszynku Roma Nowińska wyrzuciła wójtowi Woźniakowskiemu wszystko, co leżało jej na sercu, nie bacząc na ewentualne szykany, które mogą ją spotkać
fot. Paweł Lachowicz
Szkoła z oddziałem przedszkolnym w Rzeszynku znajduje się w pałacu, wpisanym do rejestru zabytków. Kontrola ppoż. przeprowadzona w budynku szkoły nie pozostawiła złudzeń. Zaleceń straży pożarnej jest kilka. Gmina nie jest w stanie doprowadzić tego budynku do odpowiednich standardów. Ponadto do szkoły tej uczęszcza coraz mniej dzieci. Obecnie do trzyklasowej szkoły w Rzeszynku uczęszcza 46 uczniów. Statystyki wskazują, że z roku na rok będzie coraz mniej dzieci.
Wójt Zbysław Woźniakowski przypomniał radnym, że po reorganizacji w 2012 r., walczył, by szkoła w Rzeszynku nadal funkcjonowała. Jednak - jak mówił - urażeni rodzice zdecydowali posyłać swoje pociechy do niepublicznej szkoły w Racicach (gm. Kruszwica).
- Niestety, moje założenia co do tej szkoły po prostu nie sprawdziły się. Rodzice zadecydowali inaczej i mają do tego prawo. Moim zdaniem szkolnictwo podstawowe powinno znajdować się na terenie danej gminy, a nie, żeby można było rozrzucać dzieci po gminach. Sobie państwo zdajecie sprawę, że jeżeli w klasie ma być 3 czy 4 dzieci i jeszcze gwarancji nie mamy, to chyba nie ma sensu, by ta placówka istniała. Przedszkole zostanie do czasu rozbudowy szkoły w Jeziorach Wielkich. Ponawiam swój apel, abyście państwo podeszli do tego w sposób ekonomiczny. Wierzcie mi, nie ma możliwości manewru co do szkoły w Rzeszynku - apelował wójt Woźniakowski.
Na prośbę radnego Marcina Czaplickiego, skarbnik gminy Jolanta Szydłowska przygotowała tabele otrzymywanych subwencji i wydatków na funkcjonowanie szkół podstawowych (publikujemy ją obok).
Zdaniem radnej Jolanty Toda dobro dziecka jest najważniejsze, ale rodzice chcąc, by szkoły funkcjonowały na terenie gminy, powinni posyłać swoje dzieci do szkół na terenie gminy. Martwiła się jednak, co stanie się z nauczycielami przy ewentualnej likwidacji szkoły. - Są to ludzie z jakimś stażem pracy. Czy ci nauczyciele będę mieli szansę zatrudnienia w innych placówkach. Czy zostaną bez pracy? - pytała.
Odpowiedź wójta była jednoznaczna. Mówił, że nie ma możliwości zatrudnienia tych nauczycieli w innych szkołach na terenie gminy, gdyż wszystkie stanowiska są obsadzone. - Możemy jedynie podzielić i dać nauczycielom po pół etatu - powiedział wójt.
- Panie wójcie, nieładnie. Pani się pyta co z nauczycielami, a pan mówi, no co zwolnić. Czy to jest ładnie? - pytał radny Czaplicki.
Zdaniem wójta, nauczyciele mogą liczyć na zatrudnienie, gdy ci nauczyciele, którzy są w wieku emerytalnym, odejdą ze szkół.
- Jeżeli pójdzie nauczyciel na emeryturę, to będą zatrudnieni. Ale, czy ja jestem Duchem Świętym, żebym wiedział, kto pójdzie na emeryturę?
Radna z terenów nadgoplańskich Aneta Bemke pytała dyrektora szkoły w Jeziorach Wielkich Krzysztofa Laskowskiego, czy gotowi są na przyjęcie dzieci z Rzeszynka. Usłyszała, że w jeziorańskiej podstawówce każda z klas przygotowana jest na 25 uczniów.
DOWIEDZIELI SIĘ Z GAZETY
Radna Bemke pytała też dyrektor szkoły w Rzeszynku Romę Nowińską, czy ma jakieś pomysły na oszczędności w szkole w tym roku.
- Przykre jest, że o likwidacji dowiedzieliśmy się z gazety „Pałuki”. Nikt nie porozmawiał o zamiarze przed zamiarem. Ja osobiście przeżywam to czwarty raz. Może emocjonalnie podejdę do tego dzisiaj. Na pewno po tej wypowiedzi kolejny minus dostanę. Mi już nie zależy na niczym. Pierwsza refleksja to jest stosunek zwierzchników do pracowników. Żeby nie porozmawiać. Byłam w Urzędzie Gminy w ubiegłym tygodniu. Myślałam, że może pan wójt coś powie. On spytał się tylko co słychać w Rzeszynku i pożegnał mnie. Nikt mi nie powiedział, że jest taka sytuacja i trzeba porozmawiać z rodzicami, zanim zacznie się zamiar likwidacji. Przed zamiarem jest chyba jakieś postępowanie administracyjne, gdzie należałoby porozmawiać. Zwykle słyszę tylko „pani opiera się na plotkach, pani słucha plotek”. Nie słucham plotek, bo rozmawiam z rodzicami. Zdaję sobie sprawę, jaka ciężka jest sytuacja gminy, i jakie są liczby. My tych liczb nie przeskoczymy, ale to było z góry założone przy reorganizacji szkoły, że jeżeli przeniesiemy klasy IV-VI, gdzie mieliśmy uczniów około 100, to że jak ubędzie uczniów to wraz z nimi spadną koszty. Jak to się wyraził pan wójt „szkoła umrze śmiercią naturalną”. Tak się dzieje, bo zabrało się klasy IV-VI z myślą, że za chwilę rodzice na złość poślą dzieci do innych szkół, mimo że może tam warunki wcale nie są lepsze, czy poziom nauczania - mówiła Roma Nowińska.
AŻ SIĘ WSZYSCY SKŁÓCĄ
Zwróciła też uwagę na aspekt ekonomiczny. Jej zdaniem nie da się przeskoczyć liczb. Nie zwiększy się też na siłę liczby urodzeń. Mogą, jak mówiła, odbyć się jakieś wewnętrzne migracje. Może się ktoś przyprowadzić, wyprowadzić i nikt nie zna reakcji rodziców, jaka będzie. Prosiła, by nie obarczać ją obowiązkiem informowania rodziców, żeby posłali swoje dzieci do Jezior Wielkich.
- Co ja mogę im zaproponować - przekupstwo, czy szantaż jakiś, że jak nie przyjdziecie do Jezior, to coś tam. Nie da się i wiecie, jak skłócone jest to środowisko przez oświatę. Skłóciła się jedna strona gminy i druga. Czekamy, aż się wszyscy skłócą, a jak się skłócą może łatwiej będzie coś podjąć - dodała dyrektor Nowińska. Jeśli chodzi o oszczędności w placówce, to ona widzi je w możliwości obcięcia nadgodzin. Twierdziła, że nauczyciele z Rzeszynka są zdolni zrezygnować z godzin do gołego etatu, w ramach godzin karcianych. Jej zdaniem dzieci nie stracą nic na indywidualizacji. Nadal będą objęte opieką psychologiczno-pedagogiczną. Z takiego 40 godzinnego wymiaru pracy dla nauczycieli każdy nauczyciel miał zaoferować, że zajęcia rozwijające zdolności może robić społecznie.
- Dopóki nie będzie akceptacji Rady o zamiarze likwidacji, wójt nie może rozmawiać o tym z rodzicami - podsumował wójt.
KIERUNEK: SZKOŁA W JEZIORACH
Aneta Bemke twierdziła, że źle się stało, że obniżono stopień edukacji w Rzeszynku. Jej zdaniem skoro drewniane schody, które znajdują się w budynku szkoły były przeszkodą i straż wydała takie, a nie inne zalecenia, to trzeba było tę setkę wówczas dzieci przenieść do budynku po gimnazjum do Włostowa. Roma Nowińska wspominała, że w czasach, kiedy we Włostowie funkcjonowała jeszcze szkoła podstawowa uczęszczały do niej także dzieci spoza gminy z Chrosna i Lachmirowic (gm. Kruszwica).
Zdaniem przewodniczącego Rady Gminy Dariusza Ciesielczyka rodzice powinni być dużo wcześniej informowani i przygotowywani do ewentualnej likwidacji placówki. - Jeżeli rodzice są przygotowywani parę lat wcześniej, to muszą się liczyć z tym, że szkoła będzie zamykana. Nie można zrzucać na radnych, bo z wnioskiem wyszedł pan wójt, a radni stoją przed faktem dokonanym i tak się w mediach nagłaśnia, że to radni, a z wnioskiem wychodzi pan wójt - mówił radny Ciesielczyk.
Radni analizowali stan dzieci, które obecnie uczęszczają do oddziału przedszkolnego w Rzeszynku, a które ewentualnie staną się późniejszymi uczniami miejscowej szkoły. Okazuje się, że w oddziale przedszkolnym w Rzeszynku jest 19 dzieci, ale z 4 roczników (patrz tabelka). - Proszę 19 podzielić na cztery. Takie będą klasy. Ja ze swojej strony powiedziałem wszystko. Uzasadniłem jakie będą klasy i tak to widzę. Do tego prace remontowe, które musimy wykonać, a nie wykonamy i nie wiadomo co nas za dwa lata spotka. I okaże się, że wyrzucimy niepotrzebnie 500.000 zł - tłumaczył wójt Woźniakowski. Przypominał, że za dwa lata szkoła w Jeziorach Wielkich będzie już rozbudowana.
Aneta Bemke pytała co będzie za kilka lat, gdy sytuacja się odwróci. Gdy zamiast obecnego niżu nastąpi wyż demograficzny, a na terenie gminy będą funkcjonowały tylko dwie szkoły. - Gdzie te dzieci pomieścimy, jak będą tylko dwie placówki? - pytała.
Zdaniem wójta rozbudowana szkoła w Jeziorach Wielkich pomieści wszystkie dzieci.
PRZED WYBORAMI, PO WYBORACH
Radna Lidia Sucharska z Rzeszynka zarzuciła wójtowi kłamstwo. Twierdziła bowiem, że przed wyborami wójt obiecywał mieszkańcom, że szkoła w Rzeszynku pozostanie, że nie będzie zlikwidowana. - To było dwa miesiące temu. To wtedy wójt nie wiedział, ile będzie dzieci. Ja nie mam zaufania do takiego wójta, który kłamie - mówiła radna Sucharska.
Wójt tłumaczył, że gmina otrzymuje subwencję ogólną, a nie na poszczególne szkoły. Jego zdaniem jeżeli wszystkie dzieci, które mieszkają na terenie gminy, będą uczęszczały do szkół w gminie, to nie będzie konieczności zamykania szkoły. - Jak byłoby mniej dzieci w Rzeszynku, to więcej byłoby w Jeziorach, czy Wójcinie i nie byłoby tylu dopłat. Lecz jeżeli dzieci idą również do przedszkoli poza gminę, gdzie za nie również musimy płacić, to o co tu chodzi - mówił wójt.
Roma Nowińska nie mogła zrozumieć, dlaczego dyrektor szkoły czy nauczyciele mają ponosić winę za to, że rodzice posłali swoje dzieci do szkoły w Racicach.
- Słyszałam to wielokrotnie z ust pana wójta. Co pani robi w tym kierunku, żeby zostawić dzieci. Kiedy powiedziałam, że 14 dzieci wówczas z mojej klasy przyszły do Jezior urwał się temat. Ja wiem, że się po raz kolejny narażam, bo jestem niewygodna w tej gminie. Cieszę się, że jest to nagrywane, bo może wreszcie się wypowiem po 30 latach pracy. I tak zostanę bez pracy. Ja nie działam na emocje, ani na uczucia, bo całe życie się dokształcałam. Mam kilka kwalifikacji i wiem, jak to jest. Nie ukrywajmy, że tutaj chodzi tylko o dzieci, o nauczycieli również mi chodzi. Mamy swoje rodziny i też musimy za coś żyć - mówiła Roma Nowińska.
KILKA PODEJŚĆ
Dariusz Ciesielczyk sugerował, aby rozmawiać z rodzicami, czy zechcieliby przenieść swoje dzieci ze szkoły z Racic do ewentualnie powstałej społecznej szkoły we Włostowie.
Aneta Bemke mówiła, że już od 2012 r. wszyscy wiedzieli, że nowa Rada Gminy będzie musiała pochylać się nad Rzeszynkiem ponownie: - Dla mnie takie okłamywanie się nawzajem jest nie do przyjęcia. We Włostowie budynek stoi dwa lata pusty, a mogło to wyglądać zupełnie inaczej.
Radni nie byli zdecydowani, czy uchwała o zamiarze likwidacji szkoły w Rzeszynku ma znaleźć się w programie najbliższej sesji Rady Gminy. Kilka razy podchodzili do głosowania. Ostatecznie większość radnych zdecydowała się, by przygotować projekt uchwały o zamiarze likwidacji szkoły na sesję 26 stycznia. Uchwała o zamiarze likwidacji jest uchwałą intencyjną i nie jest jednoznaczna z likwidacją placówki. O likwidacji radni mogą zadecydować na majowej lub czerwcowej sesji, kiedy przygotowana będzie ewentualna uchwała o likwidacji szkoły.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1197 (3/2014)
Komentarz
Ekonomia jest bezwzględna
Szykuje się kolejny etap reorganizacji gminnej oświaty w Jeziorach Wielkich. Po przeprowadzonym dwa lata temu obniżeniu stopnia organizacyjnego wójt proponuje teraz zamknięcie szkoły w Rzeszynku. Było to nieuniknione. Zapewne już dwa lata temu mieszkańcy zdawali sobie sprawę, że ten moment kiedyś nastąpi. Nie dziwię się, że pomimo wszystko protestują. Przecież każdy chciałby mieć szkołę jak najbliżej domu. Ale tak się nie da. Ekonomia jest bezwzględna. Szkoła z klasami po 5, czy 6 uczniów jest nieekonomiczna. Nauczyciel prowadząc klasę 5-osobową zarabia tyle, co nauczyciel prowadzący lekcje w klasie 25-osobowej. I nic z tym gmina zrobić nie może, bo nauczycieli chroni Karta Nauczyciela.
Podziwiam wójta za to, że nie boi się trudnych wyzwań. Reforma oświaty jest bardzo trudnym zadaniem. Neguję za to, że przed wyborami mamił ludzi, że szkoła w Rzeszynku nie zostanie zlikwidowana.
Nie podoba się za to postawa wójta w sprawie zatrudnienia nauczycieli po ewentualnym zamknięciu szkoły w Rzeszynku. Uważam, że nie kto inny, jak właśnie wójt powinien rozpocząć rozmowy z nauczycielami, którzy mogą odejść na emeryturę. Czas, by zwolnili oni miejsce młodym. Wójt stał się wrogiem mieszkańców terenów nadgoplańskich. Trudno zatem dziwić się, że z dnia na dzień traci zaufanie wśród mieszkańców, a zaufanie jest bardzo ważnym elementem kierowania gminą, bo gmina to nie tylko budynki, drogi, to także ludzie.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że szkoła w Rzeszynku przynosi gminie same straty, a przy tak małym budżecie trudno wygospodarować dodatkowe pieniądze, a ludzie domagają się remontu dróg, świetlic wiejskich. Tylko skąd brać na to pieniądze, kiedy trzeba dokładać niemałe pieniądze do utrzymania szkoły.
Uważam, że czas najwyższy, aby mieszkańcy powrócili do tematu utworzenia na terenie nadgoplańskim szkoły społecznej. Przy dobrym zarządzaniu szkoła ta będzie miała rację bytu. Myślę nawet, że do takiej szkoły przyszłyby wszystkie dzieci z terenów nadgoplańskich, nawet te, które rozpoczęły już naukę w Racicach, czy Jeziorach Wielkich. Dużo można zrobić, tylko trzeba jeszcze chcieć, a nie patrzeć tylko na urzędników i gminę.
Pomimo wszystko uważam, że reforma jest w gminie potrzebna, tak samo, jak potrzebna jest w gminie Strzelno, gdzie oświata pożera tam większą część budżetu. Myślę, że burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak mógłby brać przykład z wójta. Jednak wiem, że jest to niemożliwe, bo burmistrza nie stać na taki wysiłek. Lepiej niech gmina tonie w długach, ale szkół nie ruszy. Zawsze mówił, że dopóki będzie burmistrzem, to żadna szkoła nie zostanie zlikwidowana. Mówił tak dwie kadencje temu, mówił tak przez całą ubiegłą, i mówi to teraz, gdy rozpoczął kolejną już kadencję. W gminie Strzelno mieszkańcy mogą spać spokojnie, tylko jakim kosztem.
Magdalena Lachowicz
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze