- Uważam, że to był jedyny możliwy sprawiedliwy wyrok - twierdzi wójt. - Do sądu nie idzie się po sprawiedliwość. Do sądu idzie się po wyrok - komentuje Elżbieta Gonicka.
ZARZUT POMÓWIENIA
27 stycznia w Sądzie Rejonowym w Słupcy zakończył się proces z powództwa Elżbiety Gonickiej, byłej dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Orchowie przeciwko wójtowi Jackowi Misztalowi. Była dyrektor ZS-P na drodze powództwa prywatnego zarzucała wójtowi publiczne kierowanie pomówień wobec jej osoby. W tym przypadku chodziło więc o paragrafy 1 i 2 artykułu 212 kodeksu karnego. Mówią one o tym, że kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku. Jeżeli sprawca dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
DŁUGOTRWAŁE DZIAŁANIE
Akt oskarżenia wpłynął do sądu już jesienią 2015 r. Początkowo wydawało się, że sprawa zostanie zakończona w postępowaniu mediacyjnym. Obydwie strony podpisały wtedy ugodę przed mediatorem, jednak ostatecznie nie została ona dochowana, więc sprawa trafiła na wokandę.
Elżbieta Gonicka twierdziła, że na złożenie powództwa wpływ miało długotrwałe działanie Jacka Misztala wobec jej osoby. Wyjaśniała, że wójt kierował wobec niej różne pomówienia poprzez wypowiedzi w prasie np., że szkoła jest źle zarządzana i że są skargi rodziców a także poprzez kierowanie zarzutów podczas rady pedagogicznej. W krótkim czasie Elżbieta Gonicka, będąc jeszcze dyrektorem, miała w szkole wiele kontroli z różnych instytucji: Urzędu Gminy, Państwowej Inspekcji Pracy, Sanepidu i Kuratorium Oświaty. Do przyczynienia się do części z nich przyznawał się wójt.
- Celem tego wszystkiego jest odwołanie mnie ze stanowiska dyrektora i powołanie na to miejsce osoby ze swojej rodziny - mówiła w maju ubiegłego roku o intencjach działania wójta Elżbieta Gonicka.
Jak się później okazało przewidywania ówczesnej dyrektor ZS-P się sprawdziły. Najpierw wójt zawiesił dyrektor Gonicką i na końcu sierpnia ubiegłego roku pełnienie obowiązków dyrektora ZS-P powierzył Urszuli Bartz-Lewandowskiej, czyli kuzynce swojej żony. Natomiast 24 listopada wójt ostatecznie odwołał Elżbietę Gonicką ze stanowiska dyrektora.
TO UZASADNIONA KRYTYKA
Na ostatniej rozprawie przed wydaniem wyroku adwokat wójta uzasadniała, że kierowane przez niego słowa pod adresem Gonickiej były wyrazem uzasadnionej i dopuszczalnej krytyki, w której margines wobec osób pełniących funkcje publiczne jest znacznie szerszy. Krytyka ta była związana z ujawnionymi nieprawidłowościami w kierowaniu ZS-P. Adwokat wójta argumentowała, że nie może być tak, że osoba, która kieruje taką jednostką będzie wolna od uwag, czy krytyki przełożonych nawet na forum publicznym i dodała, że była dyrektor nie mogła oczekiwać specjalnego traktowania oraz poruszania na sesji Rady Gminy wyłącznie tematów, które będą jej wygodne i po jej myśli.
27 stycznia Sąd Rejonowy w Słupcy uniewinnił wójta od stawianych mu zarzutów kierowania pomówień wobec Elżbiety Gonickiej.
- Wyroków sądu się nie komentuje. Ale uważam, że to był jedyny możliwy sprawiedliwy wyrok. Bo uważam, że to była sytuacja odwrotna i to pani Gonicka cały czas mnie pomawiała - twierdzi Jacek Misztal.
- Do sądu nie idzie się po sprawiedliwość. Do sądu idzie się po wyrok - komentuje Elżbieta Gonicka i jak dodaje, od jej prawników będzie teraz zależało czy odwoła się od wyroku.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska 1303 (5/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze