Reklama

Worki ze zwłokami psów zapadły się pod ziemię

Na terenie komunalki w Mogilnie, pracownicy Enei wymieniali kabel
     Worki ze zwłokami psów zapadły się pod ziemię
     Nasz rozmówca twierdzi, że przy pracach ziemnych odkryto niebieskie worki ze zwłokami psów i zwłoki leżące luzem. W tajemniczych okolicznościach, w nocy z piątku na sobotę, makabryczne znalezisko zniknęło.

W tym wykopie na terenie mogileńskiej „komunalki”, przy płocie od strony miejscowości Bystrzyca, obsługujący koparkę pracownik „Enei” natrafił na psie zwłoki leżące luzem i w kilkunastu niebieskich workach
           fot. Paweł Lachowicz

     BEZ ROZGŁOSU
     Na terenie siedziby spółki Mogileńskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej przy ul. Witosa pracownicy mogileńskiego oddziału firmy energetycznej Enea prowadzili prace ziemne przy wymianie kabla energetycznego.
     25 lutego, by dostać się do kabla biegnącego wzdłuż ogrodzenia MPGK, musieli wykonać głęboki wykop. W pewnym momencie koparka natrafiła na kilkanaście worków. Okazało się, że były w nich zwłoki psów. Niektóre zwłoki nie były w workach, tylko leżały luzem i były już częściowo rozłożone. Worki były koloru niebieskiego.
     Na miejscu wykopu natychmiast pojawili się pracownicy z biurowca MPGK - jak to określa nasz rozmówca, który chce pozostać anonimowym - przyszli panowie w krawatach. Prosili obecnych przy wykopie, by sprawie nie nadawać żadnego rozgłosu.
     BYŁO POSPRZĄTANE     
     Reporter Pałuk o zwłokach psów w workach wykopanych na terenie komunalki dowiedział się jeszcze tego samego dnia wieczorem. Było już jednak ciemno. Kręcenie się o tej porze po terenie komunalki mogło kogoś z tej firmy zainteresować. Dlatego pojechaliśmy tam w sobotę, 26 lutego po 8:00.
     Koparka z Enei jeszcze nie pracowała (przyjechali około 9:30). Teren wykopu był dokładnie oczyszczony. Po workach z psami i po psich zwłokach nie było ani śladu. Wszystko było posprzątane. Nasz rozmówca jest ciekawy, co ze zwłokami psimi zrobiono. Wywieziono na komunalne wysypisko w Szerzawach, spalono w kotłowni na terenie komunalki, czy może zakopano w jakimś innym miejscu. To ostatnie jest mało prawdopodobna ze względu na zmarzniętą ziemię.
     Miejsce, gdzie pod ziemią natrafiono na szczątki psów, znajduje się w odległości zaledwie około 50 m od kojców z psami, czyli tzw. przytuliska. MPGK utrzymuje kojce z psami na swym terenie. Komunalka jako jedyna instytucja w gminie Mogilno jest uprawniona do wyłapywania bezpańskich psów. Kojce odgrywają inną rolę niż schronisko. Psy w założeniu powinny pozostawać tu tylko przez jakiś czas, aż nie znajdą nowego właściciela. Kojce finansuje gmina z budżetu.
     Osoba (znana redakcji), która poinformowała o makabrycznym odkryciu na terenie komunalki, mówi: - Chcę pozostać anonimowy, ponieważ nie chcę stracić pracy. Chcę jednak, aby ten fakt ujrzał światło dzienne i ktoś poniósł za to odpowiedzialność.p
     NIE MA SPRAWY     
     Na ten temat rozmawialiśmy we wtorek około 18:00 z prezesem zarządu MPGK Arturem Lorczakiem. Szef komunalki zaprzeczył temu, że w ziemi na terenie firmy znalezione zostały zwłoki psów. Powiedział, że w poniedziałek (przypomnijmy, że worki ze zwłokami miano odkryć w piątek), na porannej naradzie dowiedział się od pracowników, że w czasie weekendu, w miejscu gdzie naprawiano kabel natrafiono na jakieś worki. Jak wyjaśnił, pracownicy uważali, że worki te mogą mieć związek ze zwłokami psów.
     - Ale to się nie potwierdziło. Nie było psów. Jedynie jakieś stare kawałki materiałów - relacjonuje Artur Lorczak i dodaje, że jego obowiązkiem było jednak poinformowanie policji o podejrzeniach dotyczących tego, co znaleziono w wykopie. Prezes MPGK tego samego dnia poinformował policję i jak wyjaśnia, policjanci także nie stwierdzili tam szczątków psów, więc wykop został zasypany w obecności funkcjonariuszy.
     - Więc uważam, że nie ma sprawy i nie ma o czym pisać - przekonuje prezes Lorczak.
     W związku z tym, że wykop znajduje się kilkadziesiąt metrów od kojców zapytaliśmy prezesa MPGK, co dzieje się z padłymi lub uśpionymi psami z kojców i ile było takich przypadków w ciągu ostatnich 3 lat, a więc w okresie kiedy Artur Lorczak jest prezesem komunalki.
     Prezes Lorczak wyjaśnił, że martwe psy są wywożone przez firmę Hetman zajmującą się utylizacją padłych zwierząt. Mówi, że na pewno było kilka przypadków wywiezienia psów np. znalezionych na drodze. Nie przypomina sobie jednak, czy firma ta zabierała także jakieś padłe psy z mogileńskiego przytuliska.
     TROPY
     Rzecznik prasowy policji podkom. Tomasz Rybczyński potwierdził, że takie zgłoszenie w poniedziałek od prezesa Artura Lorczaka miało miejsce i na teren komunalki udali się dzielnicowi. Na miejscu nic nie stwierdzono. Sprawą mogileńska policja jest nadal zainteresowana.
     Reporterzy Pałuk proszą o kontakt osoby, które są w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat worków z psami na terenie komunalki, zakopywania tam psów, etc.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 994 (9/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości