Reklama

Wracają odnowione witraże

Konserwator Andrzej Kałucki prezentuje dolny panel przedstawiający fundatora - Wandę Frezerową i rok 1897 - rok fundacji witraża św. Stanisława Kostki

     fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, klasztor, witraże, kościół pw. św. Jana Apostoła
     Wracają odnowione witraże
     Witraż przedstawiający św. Kingę już wrócił do wnęki okiennej wschodniej ściany prezbiterium. Witraż ze św. Stanisławem Kostką był montowany w sobotę w południowej ścianie prezbiterium. Jeszcze w tym miesiącu ma  być zamontowany od strony zachodniej nad chórem witraż z Chrystusem Ukrzyżowanym.

Tak wygląda po renowacji witraż od strony wschodniej prezbiterium przedstawiający św. Kingę

     fot. Paweł Lachowicz

Tak wygląda witraż św. Stanisława Kostki po procesie renowacyjnym 

       fot. Paweł Lachowicz

     Wśród wielu prac renowacyjnych przeprowadzanych w tym roku w mogileńskim klasztorze jest także przywracanie świetności trzem zabytkowym witrażom w kościele pw. św. Jana Apostoła w Mogilnie. Prace renowacyjne wykonuje konserwator Andrzej Kałucki.
     Metoda wykonania witraży na przestrzeni wieków nie zmieniła się. Receptury koloryzacji szkła i łączenia ołowiem się nie zmieniły. Cały proces tworzenia jest ten sam. Wykonywane są techniką na gorąco, szkło utrwala się w temperaturze 650 stopni. Do dziś witrażysta posługuje się farbą konturową, patyną, którą tworzy światłocień, modelunek i trójwymiarowość postaci.
     Wszystkie trzy witraże z mogileńskiego klasztoru zbudowane są z 9 kwater (części).
     Dwa z nich znajdują się w prezbiterium.
     WITRAŻ OD WSCHODU
     Jeden umieszczony jest od strony wschodniej prezbiterium i przedstawia św. Kingę. Brak jest informacji o fundatorze i dacie wykonania witrażu. Przypuszczalnie powstał pod koniec XIX wieku, po roku 1890. Odnowiony witraż został na nowo zainstalowany w kościele z początkiem października
     WITRAŻ OD PPŁUDNIA
     Drugi witraż umieszczony jest we wnęce okiennej na ścianie południowej prezbiterium i przedstawia św. Stanisława Kostkę. Pochodzi z końca XIX wieku, po roku 1897. Wiemy o nim więcej, gdyż znajduje się na witrażu informacja o jego fundatorce Wandzie Frezerowej, prawdopodobnie ze Świerkówca.
     Ten witraż 18 października był instalowany w otworze okiennym. Jak mówi Andrzej Kałucki, był w najgorszym, wręcz opłakanym stanie.
     - Ołów był popękany, również szkła były popękane. Podczas demontażu zaczął się rozsypywać, więc trzeba było go okleić w kratownicę taśmą samoprzylepną płócienną. Inaczej cały rozłożyłby się w rękach. Tak słaby był ołów. Również był problem dostępności do witraża zarówno przy demontażu, jak i teraz przy montażu. Jest tutaj przybudowana zakrystia, jest fragment dachu i zarazem są to ekstremalne warunki - mówi Andrzej Kałucki.
     Konserwator dodaje również, że stan zachowania malatury witraża (malowania) był katastrofalny. Jego zdaniem, mogły mieć na to wpływ podczas jego tworzenia dwa zasadnicze czynniki. Prawdopodobnie złe warunki wypału lub złe pigmenty mineralne. Z kolei mijający czas spowodował duże zniszczenia.
     - Atmosfera wnętrza w prezbiterium spowodowała, że ta malatura się jakby wypłukała i zaczęła się kruszyć i pierwotny rysunek, który był czytelny dla odbiorcy, czyli twarzy Maryi i Chrystusa stawał się przebielony. Kontur, który był kreską czarną tworzącą twarz w pojęciu artysty, po wielu latach staje się kreską białą. Trzeba było to wszystko punktować roztworem żywicy. W tym momencie po zamontowaniu dopiero jest witraż czytelny. To co kiedyś witrażysta zrealizował, dzisiaj po czasie powraca znowu do pięknego szlachetnego odbioru. Ołów był tak zniszczony, że trzeba było go sztukować, kitować, a po tych wszystkich zabiegach odczekać, aż kit zwiąże. Staraliśmy się zachować jak najwięcej oryginalnych fragmentów szkła - opowiada Andrzej Kałucki.

Reklama

Montaż witraży odbywał się w ekstremalnych warunkach, widok od strony klasztornego wirydarza

       fot. Paweł Lachowicz

     WITRAŻ OD ZACHODU
     Trzeci witraż umieszczony jest w oknie od strony zachodniej na frontonie kościoła, nad kruchtą ponad chórem i pochodzi z 1890 r., przedstawia Chrystusa Ukrzyżowanego.
     Było w nim wiele ubytków. Brakowało przeszklenia w dolnej kwaterze mówiącego o fundatorze, jak i roku ufundowania oraz nie było fragmentu z ręką Chrystusa, który był całkowicie wybity. - W tej chwili odtwarzamy ten rysunek ręki. Mam to w tej chwili w piecu i dzisiaj po powrocie (18 października - przyp. pal) wyjmujemy z pieca i będzie kontynuowana praca przy trzecim witrażu. W przyszłym tygodniu będziemy składać i myślę, że do końca miesiąca go zamontujemy - mówi konserwator.
     ZABEZPIECZENIA
     Podczas renowacji rozwiązany został problem zabezpieczenia witraży. Zdaniem konserwatora, pierwotnie witraże tworzyły jedną płaszczyznę, nie spełniającą w tych warunkach atmosferycznych swej roli. Andrzej Kałucki zwraca uwagę na wyjątkowo dużą kwaterę środkową witraży. - Ma ona 130 cm na 95 cm, co powinno być dzielone na dwie połowy. To zapewniłoby jej większe bezpieczeństwo. Tutaj w tych warunkach zakonnych, nad wodą, są ekstremalne warunki atmosferyczne. Jak demontowaliśmy witraż, to były tutaj kłopoty z dachówką i wszystko fruwało. Konieczna stała się wymiana dachówki w tej części - mówił Andrzej Kałucki.
     W programie konserwatorskim przygotowanym przez wykonawcę uwzględniono dodatkowe zabezpieczenie tzw. szkłem mąconym (nieprzezroczyste, rozpraszające promienie świetlne), zbliżonym do szkła antycznego, bardzo charakterystycznie zbliżonym do średniowiecznego. Na panelach witraży została założona druga warstwa szkła tworząc tym samym dodatkową płaszczyznę, która zabezpiecza oryginalny witraż i chroni przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.
     - W ścianie wschodniej w prezbiterium zrobiliśmy to tak, że witraż oryginalny był w oryginalnej ramie, a na zewnątrz została wykonana rama dodatkowa - mówi konserwator.
Z kolei przy witrażu od strony południowej (patrz zdjęcia), gdzie są wykusze tego okna, był problem ze stworzeniem dodatkowej ramy. - Przyłożona tu została szyba zabezpieczająca, ale powtarzająca charakter i główny rysunek tematu witrażowego. On wydobywa kolumnę i świętą Maryję z Dzieciątkiem - dodaje konserwator Kałucki.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1184 (43/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości