Radny Krzysztof Mleczko przekonywał, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zrobienie głównego szpitala w Strzelnie zgodnie z audytem z 2010 r. Temu nie sprzeciwiali się mogileńscy radni.
8 listopada Komisja Międzyzakładowa WZZ Sierpień 80 w Bydgoszczy w budynku starostwa przy ul. Ogrodowej zorganizowała kolejne spotkanie z 20 pracownikami, dyrekcją i członkami Zarządu Powiatu.
Prezes Weteranów Pracy Grzegorz Kulczycki mówił, że gdyby dyrekcja SPZOZ w Mogilnie poszła śladem audytu z 2010 r., który według niego był dobry, nie byłoby teraz dyskusji o tym, czy za 2 lata starczy na wypłatę wynagrodzeń dla pracowników. Gdy Grzegorz Kulczycki zapytał, dlaczego nie podjęto działań wskazanych w tym audycie, radny PSL Krzysztof Mleczko mówił: - Ponieważ wygaszony byłby szpital w Mogilnie, z tego audytu wynikało, że dyrekcja powinna się przenieść do Strzelna jako główny szpital, szpital wiodący, a w Mogilnie miałby pozostać tylko ZOL. To było 6 lat temu i wtedy zaczęła się właśnie polityka. I wtedy postawiliśmy sprawę jasno jako Strzelno, że nie oddamy Strzelna w taki sposób jaki zaproponowano. Dodał, audyt ekonomiczny wskazujący na Strzelno przygotował były dyrektor SPZOZ w Mogilnie Michał Ogrodowicz - jeszcze kiedy nie był dyrektorem. Kiedy nim został, jego wizje - jak mówił radny - w dziwnych okolicznościach obróciły się o 180 stopni.
- Że wszystko powinno zostać w Mogilnie. 40 milionów i wybudować, żadnych szkół, żadnych dróg, niczego. Władowanie w Strzelno 1,5 miliona w większej części załatwia tą sprawę. W Mogilnie miałby być ZOL i Rehabilitacja. Nie wierzmy w to, że jest inne wyjście bo budżet powiatu tego nie udźwignie - dodał radny. Największe straty jak wskazywał wykazują dwa laboratoria oraz dwa oddziały wewnętrzne, co zresztą widać w sprawozdaniach finansowych SPZOZ.
- To już o tym jest tak długo trąbione, 6 lat? - pytał radny Bartosz Nowacki. Po słowach radnego Mleczki radni z Mogilna milczeli, nie wyrażając żadnego sprzeciwu do tego co mówił ich kolega. Radny Jarosław Graczyk zwrócił z kolei uwagę, że chciałby podjąć jakąś decyzję, ale jego przedstawiciel w zarządzie nie podejmuje żadnych działań (chodzi o radnego wybranego z gminy Jeziora Wielkie Marka Maruszaka). Do tego odniósł się pracownik i jednocześnie związkowiec Sławomir Śródecki. Jak zwracał uwagę, pracownicy zdają sobie sprawę z tego, że Rada Powiatu chce dokonać zmian, ale nie chce ich Zarząd Powiatu. Z kolei pracownikom nie zależy na tym, gdzie będą pracować: - Nie raz mówiłem, że pracownikom, pielęgniarkom, naszym paniom obojętnie, czy będą pracowały w Mogilnie, w Gębicach, w Kwieciszewie czy w Strzelnie. Ma być szpital, który zapewni lecznictwo w powiecie. A gdzie on będzie to nam jest obojętne. Wtedy z sali jedna z pań powiedziała: - Racja, przeciąganie tylko w kółko jest, Mogilno czy Strzelno.
Żadne konkretne decyzje nie zapadły. Od siebie dodał zdanie natomiast wicestarosta Krzysztof Szarzyński: - Jesteście tutaj, słyszycie, decyzja polityczna musi zapaść jak najszybciej. Nie ma odwrotu. Wiemy jak uzdrowić służbę zdrowia w powiecie mogileńskim.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1292 (46/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze