Reklama

- Wy będziecie zarabiać miliony, a my będziemy smród wdychać

Mieszkańcy tego czterorodzinnego domu w Osówcu ze swoich okien widzą po drugiej stronie ulicy budynek byłej suszarni, dokąd firma „Damwar” zwozi odpady

       fot. Roman Wolek

Wójt Pryka, Damwar, śmieci, mieszkańcy, Orchowo
     - Wy będziecie zarabiać miliony, a my będziemy smród wdychać
     Od kilku dni firma Damwar zwozi śmieci na teren byłej suszarni, 20 metrów od 4-rodzinnego budynku mieszkalnego. Mieszkańcy Osówca nie zostali o tym wcześniej poinformowani i część z nich protestuje (zebrano 50 podpisów) - boją się plagi szczurów i smrodu. Jednak niektórzy mieszkańcy liczą na to, że dostaną pracę przy segregowaniu i przerabianiu śmieci, dlatego patrzą na nową inwestycję przychylniej. Przedstawiciel firmy Andrzej Kozłowski twierdzi, że firma ma zgodę starosty słupeckiego na prowadzenie działalności w Osówcu.  

Byłą suszarnię dzieli od czterorodzinnego budynku w Osówcu odległość zaledwie 20 metrów

       fot. Roman Wolek

     AŻ STOPNIAŁ ŚNIEG NA DACHU
     Część mieszkańców Osówca (gm. Orchowo) protestuje przeciwko zwożeniu śmieci na teren nieczynnej od wielu lat suszarni w tej miejscowości. Teren ten należy do firmy Agro-Kompleks. Udostępniła ona byłą suszarnię firmie Damwar z Kleczewa. I od początku lutego zwożone są do Osówca odpady. Jako pierwsi działalności tej sprzeciwili się mieszkańcy czterorodzinnego budynku nr 14 w Osówcu. Ich mieszkania znajdują się po jednej stronie drogi, a po drugiej, w odległości około 20 m stoi budynek dawnej suszarni, do którego zwożone są śmieci.
     Jak powiedział Lech Wojtasiński, jeden z mieszkańców budynku nr 14, śmieci przywożone są cały czas samochodami ciężarowymi, a później wysypywane luzem. Następnie ciągnikiem są one wpychane do magazynu.
     - Nie możemy dopuścić do tego, żeby zrobiono śmietnik w Osówcu. Tu zwożą wszystko, co jest na śmietnikach, jedynie bez piasku i metali. I później w magazynie to paruje, aż śnieg z dachu budynku stopniał i spłynął - mówi mieszkaniec Osówca. Jak dodaje Lech Wojtasiński, okoliczni mieszkańcy i tak są już pokrzywdzeni przez to, że są narażeni na smrody z leżącej w pobliżu oczyszczalni ścieków.
     - A teraz szykują nam drugą porcję smrodów. A co będzie latem? Jak wtedy będą śmierdziały nam te śmieci? Mogą tu być muchy i szczury - obawia się Lech Wojtasiński.
     POWINNA BYĆ INFORMACJA
     Negatywnego oddziaływania zwożonych śmieci boi się także jego żona Genowefa Wojtasińska.
     - Od 5 lat leczę się na astmę atopową, czyli nie mogę wąchać zapachów. To takie teraz zrobili mi udogodnienie, żebym miała lepsze zdrowie - skarży się mieszkanka Osówca.
     Małżeństwo Wojtasińskich podkreśla, że gdy tylko jednego dnia wiał wiatr od strony byłej suszarni, to czuć było smród. Jednak podczas rozmowy z pracownikami firmy Danwar mieli usłyszeć zapewnienie, że nawet jeśli z terenu magazynu wydostanie się brzydki zapach, to i tak nie przemieści się w kierunku ich zabudowań, bo wiatr wieje zawsze w kierunku Suszewa.
     - To ja im powiedziałam - wy będziecie zarabiać miliony, a my będziemy smród wdychać - przyznaje Genowefa Wojtasińska.
     - Ja tylko walczę o swoje. Przepracowałem 40 lat i teraz chcę spokojnie dożyć starości - dodaje Lech Wojtasiński.
     Obydwoje twierdzą, że mieszkańcy Osówca powinni najpierw zostać poinformowani o tym, co planuje się stworzyć w byłej suszarni. I należałoby najpierw zapytać mieszkańców, czy nie mają nic przeciwko temu.
     BOJĄ SIĘ SMRODU I SZCZURÓW
     Podobnego zdania są inni mieszkańcy budynku stojącego obok magazynu, do którego zwożone są śmieci.
     - Najbardziej boję się smrodu i tego, że mogą się tu pojawić szczury i robactwo. Dlatego nie chce żeby przywożono tu śmieci - mówi Krystyna Konopka.
     - Oczywiście, że to będzie śmierdziało. Teraz jest mróz, a już śmierdzi. Ta hala, gdzie przywożą śmieci, ma szpary i jest przewiewna. Rozumiem, że musi być gdzieś prowadzona taka działalność, ale nie tu przy budynku mieszkalnym, we wsi. Chociaż obiecuje się, że powstaną miejsca pracy, to bardziej to będzie nam ciążyć niż służyć - uważa Jolanta Rutkowska również mieszkająca w budynku nr 14.

Reklama

Gdy 11 lutego byliśmy w Osówcu na terenie dzierżawionym przez firmę „Damwar”, odbywał się właśnie wyładunek śmieci przywiezionych tirem. Pracownik firmy nie zezwolił na sfotografowanie odpadów, które znajdują się już w budynku magazynowym.

      fot. Roman Wolek

- „Od 5 lat leczę się na astmę atopową, czyli nie mogę wąchać zapachów. To takie teraz zrobili mi udogodnienie, żebym miała lepsze zdrowie” - skarży się Genowefa Wojtasińska z Osówca.

        fot. Roman Wolek

     JEST ZGODA STAROSTY
     Jak się okazuje, firma Damwar od kilkunastu dni przywozi śmieci do Osówca, mimo że nie dopełniła jeszcze wszystkich formalności potrzebnych do prowadzenia planowanej działalności.
     Na początku stycznia firma ta wystąpiła do wójta Orchowa Teodora Pryki z wnioskiem o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia, które ma polegać na budowie w Osówcu instalacji do sortowania przywożonych odpadów i produkcji z nich paliw alternatywnych, które mają być następnie odstawiane do opalania pieców w cementowni. Wystąpiła także do starosty słupeckiego Mariusza Rogi z wnioskiem o wydanie pozwolenia na przetwarzanie w Osówcu odpadów z uwzględnieniem ich odzysku, zbierania i transportu. Starosta wydał takie pozwolenie obwarowane wieloma warunkami. Między inymi: zakład ma prowadzić działalność polegającą na sortowaniu i rozdrabnianiu odpadów w celu uzyskania frakcji spełniającej warunki paliw alternatywnych; magazynowanie odpadów musi być prowadzone w sposób selektywny, uniemożliwiający przedostawaniu się zanieczyszczeń do środowiska, nie dłużej niż przez 3 lata; odpady muszą być zbierane w sposób selektywny.
     W pouczeniu do tej decyzji zaznaczono, że powyższe pozwolenie nie jest jednoznaczne z uzyskaniem zezwoleń na prowadzenie rozpatrywanej działalności wynikających z odrębnych przepisów.
     TRZEBA SPRAWDZIĆ ODDZIAŁYWANIE
     Odnośnie wniosku do wójta o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia, które ma polegać na budowie w Osówcu instalacji do sortowania przywożonych odpadów i produkcji z nich paliw alternatywnych, Teodor Pryka 18 stycznia skierował najpierw pisma do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Słupcy. Poprosił w nim o wyrażenie opinii, czy jest potrzeba w tej sprawie przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko planowanej inwestycji w związku z tym, że działalność, którą chce prowadzić Damwar, w rozporządzeniu Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r. zaliczona została do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko.
     Odpowiedzi w tej sprawie dotarły do Urzędu Gminy w Orchowie na początku lutego, a więc wtedy, gdy firma Damwar zaczęła już prowadzić swoją działalność w Osówcu i przywozić śmieci na teren byłej suszarni.
     Słupecki sanepid w piśmie, które wpłynęło do orchowskiego Urzędu 4 lutego, wyraził opinię, że w sprawie tej wymagane jest przeprowadzenie oceny oddziaływania planowanego przedsięwzięcia w Osówcu na środowisko i sporządzenie raportu o oddziaływaniu na środowisko. Opracowania to powinny w szczególności zawierać m.in.: oddziaływanie przedsięwzięcia na środowisko, ludzi, powietrze i glebę oraz wzajemne oddziaływanie między tymi elementami; odległość planowanego przedsięwzięcia od najbliższych zabudowań mieszkalnych; informację o rodzaju planowanych instalacji, urządzeniach i technologiach oraz charakterystyki oceny stanu technicznego instalacji ze wskazaniem zabezpieczeń i ochrony przed czynnikami szkodliwymi i niebezpiecznymi na zdrowie ludzi; w zakresie ochrony przed hałasem; analizę możliwości skumulowanego oddziaływania planowanego przedsięwzięcia i zlokalizowanej w sąsiedztwie oczyszczalni ścieków; analizę możliwych konfliktów społecznych.
     W uzasadnieniu z PPIS zapisano także: Inwestycja ta w okresie prowadzenia działalności może zrodzić konflikty społeczne, wynikające w szczególności z uciążliwości zapachowych, jakie za sobą niesie realizacja w/w przedsięwzięcia.
     BĘDZIE HAŁAS
     6 lutego do Urzędu Gminy w Orchowie dotarła odpowiedź od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Również i to postanowienie wyraża opinię, że w przypadku przedsięwzięcia w Osówcu istniej potrzeba przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko i określenia zakresu tego oddziaływania.
     Powinny one zawierać w szczególności m.in.: określenie emisji i źródła hałasu; uwzględnienie usytuowania przedsięwzięcia względem cieków powierzchniowych oraz wód podziemnych i wzięcie pod uwagę możliwości przedostawania się zanieczyszczeń z powierzchni w głąb ziemi; przedstawienie analizy przewidywanego wpływu inwestycji na najbliżej położone obszary ochronne; ocenę możliwości wystąpienia konfliktów społecznych.
     W uzasadnieniu tej opinii napisano m.in., iż wstępnie przyjmowany hałas w hali produkcyjnej na poziomie 85 decybeli, czyli dopuszczanym przepisami prawa poziomem hałasu na stanowisku pracy w ciągu 8 godzin, jest nieuzasadniony z uwagi na fakt, że w inwestycji tej planuje się zastosowanie kruszarki, czyli źródła charakteryzującego się znacznym poziomem hałasu.

Reklama

Lech Wojtasiński jest załamany tym, iż nie dość, że jest narażony na uciążliwości związane z działalnością oczyszczalni ścieków, to dodatkowo będzie musiał teraz mieszkać obok zwożonych śmieci

     fot. Roman Wolek

     W SŁUPCY BYŁY PROTESTY
     W związku z tymi opiniami wójt Teodor Pryka 7 lutego wydał postanowienie o uznaniu za konieczne sporządzenie raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko.
     Dlatego też wójt jest zaskoczony, iż firma z Kleczewa już od kilku dni przywozi śmieci do Osówca.
     - Według mnie nie mają wszystkich potrzebnych decyzji wydanych i nie powinni tego robić. Rozmawialiśmy już tą firmą, że niepotrzebnie to zrobili. Wystąpiłem do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z informacją, że firma ta nie ma jeszcze pozwolenia o zmianę sposobu użytkowania budynku, w którym są składowane odpady. Z informacją wystąpiliśmy także do WIOŚ. Mają to skontrolować. Musi być przeprowadzona cała procedura i dopiero później może być wydana decyzja - uzasadnia wójt.
     W ubiegłym roku firma Damwar zajmowała się także przerabianiem śmieci w Słupcy. I również tam działalność ta spotkała się z protestami okolicznych mieszkańców oraz interwencją władz samorządowych.
     PROTEST DO WÓJTA I RADY
     Zorganizowany protest mieszkańców rozpoczął się już w gminie Orchowo. Zebrano ponad 50 podpisów wśród mieszkańców Osówca, którzy nie chcą zgodzić się na przywożenie śmieci na teren byłej suszarni. Argumentują w nim, że działalność firmy Damwar wywołuje obawy powstawania smrodu oraz plagi gryzoni i robactwa. Protest, pod którym można było się podpisywać od ubiegłego piątku, dostępny był u radnego z Osówca Ryszarda Szczepańskiego. 11 lutego radny przekazał pismo do orchowskiego Urzędu. Adresowane jest ono do wójta i Rady Gminy.
     - Ludzie różnie do tego podchodzą. Jedni twierdzą, że będą nowe miejsca pracy. Szczególnie ci co mieszkają bliżej, to wiadomo, że będą przeciwni. Nie widziałem, jakie śmieci są przywożone, więc mi trudno się wypowiedzieć na ten temat - mówi radny Szczepański.
     W podobnym tonie wypowiada się sołtys Osówca Andrzej Kwiatkowski.
     - Na chwilę obecną to mam za mało wiadomości na ten temat. Słyszałem, że nie powinni tego zwozić. Jak się słyszy, że mają zatrudnić 10 czy 15 osób i byłaby to firma normalna i nie była dokuczliwa dla mieszkańców, to byłbym za. Ale jeśli miałaby przeszkadzać mieszkańcom, to byłbym przeciw - komentuje sołtys Osówca. Zapewnia także, że chce zorganizować dla mieszkańców zebranie informacyjne w tej sprawie, w którym mieliby także uczestniczyć przedstawiciele firm Damwar i Agro-Kompleks oraz wójt.
     ZDJĘCIA ZABRONIONE
     Na terenie dawnej suszarni w Osówcu byliśmy 11 lutego. Akurat śmieci przywiezione tirem ładowane były do hali magazynowej. Nie udało nam się jednak zobaczyć dokładnie, jakie śmieci zostały przywiezione oraz w jaki sposób są one magazynowane. Pracownik firmy nie pozwolił także zrobić zdjęcia przechowywanym odpadom, gdyż uzasadnił, że musi być na to zgoda managera, którego akurat nie ma w Osówcu i odprowadził reportera do bramy zakładu. Podał jedynie numer telefonu do tego managera.
Przedstawiciel firmy Amwar Andrzej Kozłowski w rozmowie telefonicznej powiedział, że firma ma zgodę starosty na prowadzenie działalności w Osówcu. Jak zaznaczył, działalność ta nie stanowi żadnego zagrożenia czy też uciążliwości dla mieszkańców, choć wie, że ludzie różnie reagują, gdy słyszą słowo odpady. Podkreślił, że firma zamierza zatrudnić około 10 osób z Osówca i już są ludzie zainteresowani tą pracą i chcą, aby ruszyła produkcja. Według Andrzeja Kozłowskiego, ze względu na rodzaj przywożonych odpadów nie ma zagrożenia, że pojawią się szczury czy inne gryzonie, gdyż nie miałyby one co jeść. Dodał, że większe zagrożenie gryzoniami może stwarzać stojący w pobliżu magazyn zbożowy, a jeśli chodzi o brzydkie zapachy, to mogą się one raczej pojawiać z powodu działalności znajdującej się w pobliżu oczyszczalni ścieków.
     Do tematu wrócimy w Pałukach.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1096 (7/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości