Różanna
Wyremontowany budynek straszy śmiercią
Należąca do gminy hydrofornia została omyłkowo oznaczona jako obiekt do likwidacji. Wójt Orchowa zarzuca, że Agencja Nieruchomości Rolnych sama nie wie, jakimi zarządza budynkami.
Ostro brzmiące napisy na hydroforni przestraszyły pracownika „Róż-Polu”, który chciał wejść do budynku WEJŚCIE GROZI ŚMIERCIĄ
Obiekt w likwidacji. Wstęp wzbroniony. Grozi śmiercią - m.in. tablice z takimi informacjami zawieszone zostały dwa tygodnie temu na budynku hydroforni w Różannie (gm. Orchowo). Budynek ten należy do gminy. Aktualnie jest oddany w użytkowanie firmie Róż-Pol. Z hydroforni trafia woda potrzebna do funkcjonowania pobliskiego zakładu, należącego do Róż-Polu.
W fakcie zawieszenia tablic ostrzegawczych nie byłoby może nic dziwnego, gdyby nie to, że ani Urząd Gminy w Orchowie, ani firma użytkująca hydrofornię nic nie wiedzą o tym, że obiekt ten jest w stanie likwidacji.
Krzysztof Wróblewski, wiceprezes przedsiębiorstwa Róż-Pol, o umieszczeniu tablic dowiedział się od pracownika swojej firmy, który dwa tygodnie temu chciał wejść na teren hydroforni, aby wykonać prace konserwatorskie. Czynności takie pracownik ten wykonuje co 2-3 dni. Tym razem po przeczytaniu ostrzeżeń o grożącej mu śmierci w razie wejścia do hydroforni, pracownik przyszedł do wiceprezesa, żeby dowiedzieć się o co chodzi w tej sprawie. Wiceprezes Róż-Polu jest zaskoczony treścią zawieszonych ostrzeżeń. W rozmowie z Pałukami podkreśla, że budynek hydroforni jest pod stałym nadzorem technicznym. Niedawno był w nim remontowany dach wraz z rynnami oraz wnętrze obiektu. Według Krzysztofa Wróblewskiego mogło w tej sprawie dojść do pomyłki i może to Agencja Nieruchomości Rolnych oznaczyła w ten sposób nie ten budynek, który chciała. Mimo zamieszczonych ostrzeżeń wiceprezes Wróblewski pozwala swojemu pracownikowi wchodzić do hydroforni. - Ja biorę odpowiedzialność za niego jako pracodawca - mówi wiceprezes Róż-Polu.
JEST BAŁAGAN
Na budynku hydroforni umieszczona została także informacja, że obiekt jest monitorowany i podano numer telefonu do konińskiej agencji ochrony Magnum. Zadzwoniliśmy więc do tej firmy, aby wyjaśnić sprawę związaną z umieszczeniem tablic ostrzegawczych na należącym do gminy budynku w Różannie.
Karol Owczarzak, właściciel agencji ochrony Magnum powiedział nam, że jego firma otrzymała zlecenie na umieszczenie tablic ostrzegawczych w kilkudziesięciu miejscach od Agencji Nieruchomości Rolnych. Jak przyznaje, z wykonaniem tego zlecenia są często problemy. Zdarza się np. że pracownicy jego firmy mają umieścić tablice na wskazanym przez ANR obiekcie, a pojawiają się osoby, które twierdzą, że to one są właścicielami tych budynków, a nie Skarb Państwa. Zdarzył się także przypadek, gdy okazało się, że obiekt wskazany do oznaczenia nie istnieje już od 9 lat. Czasami firma otrzymuje bardzo ogólne informacje od ANR co do lokalizacji danego obiektu i wtedy, jak wyjaśnia właściciel Magnum, tablice przyczepiane są intuicyjnie.
- Jaki jest bałagan z własnością należącą do ANR, to wszyscy wiemy. My nie mamy mocy prawnej, żeby sprawdzić, czy wyznaczony obiekt rzeczywiście należy do ANR - komentuje Karol Owczarzak.
MIELI ZLIKWIDOWAĆ
Wójt Teodor Pryka nie szczędzi ostrych słów pod adresem Agencji Nieruchomości Rolnych. Zwykle nie używający wulgarnych zwrotów w oficjalnych rozmowach wójt, tym razem nie ukrywa swojego niezadowolenia.
- Agencja p......a jest - komentuje wójt i dodaje, że jej pracownicy sami nie wiedzą, jakie obiekty są w posiadaniu ANR. Według wójta, nikt też nie interesuje się i nie prowadzi nadzoru nad działalnością ANR. Teodor Pryka przypomina, że Platforma Obywatelska obiecywała, że zrobi porządek z Agencją, ale nie dotrzymała tej obietnicy. Według wójta, w tej sprawie doszło do pomyłki, gdyż ANR tablice ostrzegawcze miała umieścić na swoim budynku w Siedluchnie, a nie na budynku gminnym w Różannie.
O to, czy rzeczywiście ANR błędnie wskazała obiekt w Różannie do oznakowania tablicami ostrzegawczymi, zapytaliśmy Sylwię Stawujak, rzecznika prasowego poznańskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych. Poprosiliśmy także o komentarz do słów wójta Orchowa Teodora Pryki zarzucającemu agencji bałagan i niewłaściwy nadzór nad swoimi nieruchomościami.
Jednak przez tydzień rzecznik ANR nie udzieliła nam żadnej odpowiedzi w tej sprawie.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 958 (25/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze