Reklama

Wysłał pacjenta do kościoła

Edward Załęski zaprzecza informacjom mieszkańca Lubinia, że nie chciał go przyjąć jako pacjenta fot. Roman Wolek

Trzemeszno, lekarz, przychodnia, pacjent
   Wysłał pacjenta do kościoła
     - To było olanie pacjenta - ocenia takie zachowanie Marian Kierzkowski, który zgłosił się do przychodni z silnymi bólami w klatce piersiowej. - Wtedy jeszcze nie myślałem, że nie można sobie żartować w Trzemesznie - tłumaczy Edward Załęski.

     LEKARZ SIĘ ZAŚMIAŁ
     33-letni Marian Kierzkowski z Lubinia (gm. Trzemeszno) w środę 1 sierpnia źle się poczuł. Mężczyzna choruje na astmę sercową i miażdżycę. Miał wtedy silne bóle w klatce piersiowej. W związku z tym, w towarzystwie swojej dziewczyny udał się po pomoc do przychodni lekarskiej NZOZ Zdrowie w Trzemesznie na ul. Langiewicza. Chciał, żeby zbadał go Edward Załęski, lekarz rodzinny u którego jest zarejestrowany. Lekarz ten jest też radnym Rady Powiatu Gnieźnieńskiego.

Marian Kierzkowski zapowiada, że po sytuacji, jaka spotkała go 1 sierpnia, nie chce mieć już nic wspólnego z NZON „Zdrowie” i lekarzem Edwardem Załęskim fot. Roman Wolek

     Jak relacjonuje Marian Kierzkowski, do przychodni przyszedł po 17.20. W tym dniu Edward Załęski przyjmował pacjentów do 18.00. Zwykle pacjenci powinni rejestrować się do 12.00. Mieszkaniec Lubinia opowiada, że zapytał w rejestracji, czy doktor go przyjmie. Otrzymał odpowiedź, aby poczekał i zapytał o to lekarza Załęskiego, który przebywał wtedy w pomieszczeniu socjalnym. Czekał więc około 5 min. Po tym czasie Edward Załęski przyszedł do swojego gabinetu.
     - Ja nie zdążyłem nawet się spytać czy mnie przyjmie. On powiedział, że o tej porze to mogę iść do kościoła, a nie do lekarza. Zaśmiał się szyderczo, wszedł do gabinetu i zamknął drzwi. To ja powiedziałem, że dobrze, to pójdę do tego kościoła - relacjonuje Marian Kierzkowski. Wyszedł z przychodni, ale po chwili wrócił, aby wyrejestrować się ze spółki Zdrowie i przenieść swoją dokumentację lekarską do znajdującej się w tym samym budynku przychodni NZOZ Luxmed.
     - Dla mnie takie zachowanie lekarza to było olanie pacjenta. Zero zainteresowania pacjentem. Nie chce więc mieć z tym lekarzem i tą spółką nic wspólnego - mówi mieszkaniec Lubinia.
     NIE BĘDĘ SIĘ SZARPAŁ
     Przebieg wydarzenia inaczej opisuje Edward Załęski. Lekarz podkreśla, że przy przyjmowaniu pacjentów obowiązuje wcześniejsza rejestracja, ale w przypadkach nagłych, gdy jakiś pacjent potrzebuje pomocy, to także jest on przyjmowany. Jak opowiada, Mariana Kierzkowskiego zobaczył o 1745. Siedział w poczekalni ze swoją dziewczyną. Lekarz z NZOZ Zdrowie informuje, że mieszkaniec Lubinia jest jego pacjentem od ponad 2 lat. Wcześniej był on zapisany do NZOZ Luxmed, ale na początku 2010 r. trafił do przychodni. Dostał silnego bólu brzucha, ale lekarza z tamtej przychodni akurat nie było.
     - Poszedłem więc wtedy do tamtej części przychodni, podałem mu zastrzyki, wezwałem karetkę i siedziałem przy nim. Po tym zdarzeniu on przepisał się do naszej przychodni. Leczył się u mnie. Zawsze jak przychodził do gabinetu, to żartowaliśmy. W środę też jak go zobaczyłem w poczekalni, to zażartowałem, że o tej godzinie to idzie się do kościoła. Wtedy jeszcze nie myślałem, że nie można sobie żartować w Trzemesznie. Ale tego dnia moje żarty wywołały u niego agresję. Wpadł w furię. Zaczął wyzywać. Używał wulgaryzmów - opowiada Edward Załęski. Lekarz podkreśla, że miał zamiar przyjąć i zbadać pacjenta.
     - Ale on nawet się nie zapytał, czy go przyjmę i wyszedł z przychodni. Ja nie mam zamiaru na siłę kogoś powstrzymywać. Nie będę kogoś gonił i się szarpał, żeby wszedł do gabinetu - mówi lekarz Załęski.
     EPILOG BĘDZIE W SĄDZIE
     Wersję zdarzeń przedstawioną przez lekarza potwierdza także pielęgniarz Krzysztof Jastrzębski, który siedział wtedy w pomieszczeniu, gdzie rejestrowani są pacjenci i widział całe zdarzenie.
     - Doktor Załęski chciał przyjąć tego pacjenta. Jak to ma w zwyczaju, zażartował i powiedział, że o tej porze to do kościoła. A wtedy ten pacjent zaczął krzyczeć. Same k... i ch... leciały. Straszył telewizją, odgrażał się, że jeszcze nam pokaże i poszedł w choinkę. A doktor Załęski uratował mu kiedyś życie, ale tego to ten pan nie pamiętał - relacjonuje Krzysztof Jastrzębski.
     Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, powiedział Pałukom, że nie będzie oceniał sytuacji, do jakiej doszło w przychodni w Trzemesznie, bo nie wie dokładnie, jaki był przebieg tego incydentu.
     - Jeśli pacjent jest niezadowolony z postawy, lekarza to powinien o tym powiadomić rzecznika odpowiedzialności zawodowej Izby Lekarskiej. Wtedy zostanie przeprowadzone postępowanie wyjaśniające - informuje Krzysztof Kordel, prezes WIL.
     Edward Załęski zapowiada, że teraz idzie na urlop, ale gdy z niego powróci, to skieruje sprawę do sądu z powództwa cywilnego przeciwko Marianowi Kierzkowskiemu i jego partnerce o szkalowanie i obrażanie jego osoby poprzez podawanie nieprawdziwych informacji o zdarzeniu z 1 sierpnia.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1069 (32/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości