Reklama

Wysyłają dyrektorów po chińskie dzieci

Gmina Mogilno, komisja oświaty, niż demograficzny, dyrektor
     Wysyłają dyrektorów po chińskie dzieci
     To jedyny pomysł radnych z komisji oświaty na walkę z niżem demograficznym i jego katastrofalnymi skutkami. Miał być żartem, a zabrzmiał ponuro. Bo radni nie wiedzą, jak zabrać się za reformę sieci szkół i ratować nauczycielskie etaty. Paraliżuje ich strach przed rodzicami uczniów i polityczne zależności od silnego nauczycielskiego lobby.

     Dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek był bardzo dumny na początku zwołanej 29 maja komisji oświaty, że idealnie sprawdziły się jego prognozy z 2008 r. odnośnie liczby dzieci w Gimnazjum Mogilno i wpływu niżu demograficznego na sytuację szkoły.
     Mówił, że w 2008 r. zakładał, iż będzie gimnazjalistów 620, a jest 624. Na 2015 r. zakładał w gimnazjum dalszy spadek uczniów do 509 dzieci. Dziś lekko skorygował szacunki do 513. Dyrektor przestrzegał jednak radnych przed sytuacją w gimnazjum: - Ubędzie nam 120 dzieci. Ja się spodziewam, że będzie jeszcze mniej, co skutkuje spadkiem etatów z 59 w tym roku do 47 w 2015 r. Dodatkowo 12 nauczycieli z gimnazjum straci w najbliższych 3 latach pracę.
     Dyrektor Lorek zwracał uwagę, że teraz jest 26 oddziałów w gimnazjum, w nowym roku szkolnym 2012/1013 będzie ich już 25, a w 2015 r. tych oddziałów będzie 21.
     W 2008 r. w gminie Mogilno było 1.764 uczniów. Jesienią 2012 r. na początku nowego roku szkolnego będzie ich 1.416. Jest to spadek dokładnie o 20%. Szczególnie widoczny jest on w mogileńskich szkołach, gdzie po raz pierwszy są tylko po dwa oddziały klas I. W SP 2 jest 51 dzieci w klasach I, a w SP 3 jest 46 dzieci.
     W gminie Mogilno jest 8 szkół podstawowych: SP 2 i SP 3 w Mogilnie, Wylatowo, Padniewo, Wszedzień, Strzelce, Kwieciszewo i Gębice. - W ciągu 4 lat liczba dzieci spadła w szkołach o 450. To jest porażające, liczby są szokujące - mówił Jarosław Lorek.
     W szkołach wiejskich zakładał, jak powiedział, jednak mniejszy spadek uczniów.
Gdy tłumaczył, że we Wszedniu będzie od nowego roku szkolnego 48 dzieci, a w Kwieciszewie 52, to radna SLD Teresa Kujawa westchnęła: - O Boże.
     Według dyrektora niepokojące jest to, co się dzieje z ilością dzieci w Strzelcach, Kwieciszewie i we Wszedniu. Choć, jak tłumaczył, odpływ dzieci z Wszednia spowodowany jest także bliskością Mogilna. Rodzice z Wszednia i okolic posyłają dzieci do szkół mogileńskich.
     Radna PO Elżbieta Sarnowska wskazywała jeszcze, że nie dosyć, iż w tych szkołach jest tak mało dzieci, to jeszcze będą tam klasy łączone. Lorek mówił, że dlatego gratulował we Wszedniu takich wyników egzaminu klas VI, w sytuacji, gdy są tam jeszcze klasy łączone.
     Oburzyła się na to radna Kujawa: - Przestańcie się cofać do króla Ćwieczka.
     Łączenie klas w tych szkołach jest jednak faktem.
      - Bądźmy poważni, ja wam coś powiem. Ta prognoza spowoduje, że my byśmy musieli zacząć w tych środowiskach rozmawiać. Słuchajcie, to jest z krzywdą dla tych dzieci, ale to jest kosztem dużych szkół. My musimy łożyć kupę pieniędzy - mówiła radna Kujawa. Jednocześnie zadeklarowała, że jest przeciwna dowożeniu do szkoły w Mogilnie małych dzieci z klas I-III, przedszkolaków. - A te starsze z klas IV, V i VI i tak za chwilę do gimnazjum będą jeździć - mówiła.
     Dyrektor Lorek sytuację przedstawił nieco inaczej. Małe dzieci już dziś dojeżdżają autobusami z okolicznych wiosek do Wszednia i do Strzelec. Małych dzieci z tych miejscowości jest już mało. - One już siedzą w autobusie - mówił. - One już jeżdżą, tylko kierunek trzeba zmienić - uważała radna Sarnowska.
Co wielu z komisji oświaty zaskoczyło, Lorek zasygnalizował także, że w dalekiej perspektywie roku 2035 należy się obawiać także o funkcjonowanie szkół wiejskich w Padniewie i w Wylatowie. - Spadną do roli małych szkółek - mówił.
     Przy racjonalnym gospodarowaniu etatami możemy ratować sytuację w gimnazjum szkołami podstawowymi. - Współpraca z dyrektorami jest bardzo dobra. Wszyscy dyrektorzy są wyrozumiali, pomagają i wspomagają się nawzajem - zapewniał dyrektor Lorek.
     Według Teresy Kujawy wszystkiemu winna jest zła polityka kadrowa prowadzona od wielu lat: - Nauczycielom w gimnazjum i w naszych szkołach nie dawano nadgodzin, a licząc się ze spadkiem, nie trzeba było tyle przyjmować do pracy. Niestety, ale była tendencja do maksymalnego przyjmowania. Praktycznie nauczyciele mieli gołe etaty. Taka jest prawda. Powinni perspektywicznie patrzeć.
     A do radnej Iwony Golis skierowała te słowa: - I dobrych nauczycieli będziesz się pozbywać Iwona, bo nie będziesz miała wyboru. - No tak - przytakiwała radna.
     Dyrektor Lorek wskazywał, że trzeba przygotować się na niż, który jest w tej chwili w klasach I szkół w Mogilnie. Mówił, że trzeba przygotować nauczycieli klas IV-VI, by móc ewentualnie ich potem przesuwać do nauczania początkowego. - Nauczyciele nie mają innego wyjścia. Ja będę składał takie propozycje, aby ze szkół podstawowych i 2-3 osoby z gimnazjum poszły na nauczanie początkowe - mówił dyrektor ZOSiP.
     Dyrektor Lorek apelował do radnych z komisji oświaty, by podejść do tematu niżu demograficznego oraz jego skutków bardzo poważnie.
     Radni nie mieli jednak żadnych pomysłów.
     Radna Sarnowska zaproponowała żartem, że może dyrektorzy przyjmą taktykę rektorów wyższych uczelni, którzy jeżdżą do Chin, żeby sprowadzić trochę dzieci, to może się polepszy. Na sali rozległ się śmiech.
     - Będzie subwencja na chińskie dziecko? - pytał dyrektor Lorek
     - Dziecko to dziecko - tłumaczyła prowadząca obrady Alina Dobersztyn. Nie przekonało to dyrektora Lorka: - No właśnie nie wiem, bo chodzi o otrzymanie obywatelstwa.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1060 (23/2012)

Reklama



Komentarz

     W uścisku chińskiego smoka

     Dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek mówi, że sytuacja mogileńskich szkół jest tragiczna, jeżeli chodzi o liczbę dzieci, a co za tym idzie - przyszłość nauczycielskich etatów. Przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa, jak przystało na członka lewicowej partii, odwołuje się do Boga i tylko tam już widzi ratunek. Zaś szefowa poprzedniej kadencji Elżbieta Sarnowska wysyła dyrektorów do Chin, by tam rozejrzeli się za dziećmi.
     Wiem, że to, co powiedziała radna Platformy Obywatelskiej Elżbieta Sarnowska, miało być żartem. Można, by to tak potraktować, gdyby komisja oświaty swą pracę zakończyła całą paletą wniosków i rozwiązań w sprawie sieci szkół skierowanych do burmistrza i do dyrektora ZOSiP. Tak się nie stało. Komisja swe prace zakończyła niczym. Jak zwykle w tej kadencji. Dlatego ten chiński wniosek ja przynajmniej traktuję poważnie, chociażby dlatego, że żaden inny nie padł.
     Komisja pod przewodnictwem Aliny Dobersztyn nie ma żadnego pomysłu na uzdrowienie oświaty w gminie Mogilno. Nie wypracowała żadnych wniosków. Dobrze byłoby, gdyby ta informacja w końcu dotarła do nauczycieli.
     Nie liczę już na to, że mogileńscy samorządowcy zdecydują się na jakieś radykalne, powtarzam RADYKALNE zmiany w mogileńskiej oświacie. Radni, dyrektor ZOSiP i burmistrz nawzajem się zaklinowali. Są w takim uścisku politycznych zależności, że nikt pierwszy nie zdecyduje się na jakikolwiek ruch. Wszyscy, cała mogileńska klasa polityczna boi się w ogóle dotykać problemu oświaty. Wszyscy boją się rodziców, ich gniewu przy urnach wyborczych. Boją się nauczycieli, to też duży elektorat. Nikt nie chce mieć przypiętej łatki likwidatora szkół.
     W tym roku niż demograficzny uderzył w szkoły gminy Mogilno wyjątkowo boleśnie.
     Stało się tak dlatego, że od 1998 r. nic w sieci mogileńskich szkół się nie dzieje. Od likwidacji szkoły w Niestronnie i w Twierdziniu przez 14 lat nie ma żadnych reform. Były jakieś drobne kosmetyczne zmiany, jak powołanie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Padniewie, ale ten ruch nic nie zmienia w szkołach.
     Dyrektor Lorek cieszy się, że w 2008 r. trafił idealnie z liczbą dzieci, jaka teraz jest w gimnazjum. Nie trafił za bardzo z wiejskimi szkołami, bo tam straty osobowe są dużo bardziej dotkliwe.
     Nie rozumiem tej radości. Gdyby za to trafienie miał jeszcze wypłaconą szóstkę w Totka. Proszę zwrócić uwagę na datę. Mówimy o 2008 r. Nie sztuką jest przy obecnych zaawansowanych badaniach statystycznych trafić z liczbą dzieci. Sztuką jest podjąć na tyle wcześniej działania, by zapobiec skutkom niżu demograficznego.
     A to się w Mogilnie nie stało.
     Dziś mamy oto taką sytuację, że wypowiedzenia z pracy zostały wręczone 14 pierwszym nauczycielom, a kolejna 14 ma zmienione warunki umowy. Do 2015 r. zagrożonych jest kolejnych 12 nauczycieli w gimnazjum. W dalszej perspektywie nie będzie lepiej, a tylko gorzej. Liczba dzieci będzie maleć. Nauczyciele nie będą mieli pracy.
     Nie wiem, co jeszcze miałbym napisać, żeby ktoś w Mogilnie w końcu się obudził. Po cichu liczę na nauczycieli. Jeżeli niż demograficzny uderzył w nich bezpośrednio, to mam nadzieję, że się teraz obudzą. Wcześniej zachowywali się obojętnie, bo wydawało się im, że to ich nie dotyczy. Jakaś sieć szkół, jakieś zwolnienia - odpychali od siebie te problemy. Dziś tak naprawdę na zaniechaniu reform w mogileńskiej oświacie jak na razie stracili tylko nauczyciele.
     Być może to z ich strony pójdzie sygnał dla radnych i burmistrza, by jednak na poważniej zabrać się za reformowanie oświaty. Nauczyciele, którzy zostali na swoich etatach, dziś mogą się cieszyć. Jutro mogą jednak płakać. Może ich spotkać to samo, co dziś ich kolegów.
     Chyba że wszyscy są w uścisku chińskiego smoka, że tak po prostu to funkcjonuje. Nauczyciele są w uścisku dyrektora szkoły, dyrektor szkoły - dyrektora ZOSiP. On jest w uścisku burmistrza, a burmistrz nie zrobi ruchu bez radnych.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1060 (23/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości