Reklama

Wytnijcie 21 drzew, bo nam zagrażają

Wit Wełniak podczas osiedlowego zebrania mieszkańców pokazywał duże, suche kawałki kasztanowców, które spadają na drogę podczas wiatru, stwarzając niebezpieczeństwo dla samochodów i pieszych korzystających
z ul. Sportowej w Mogilnie

     fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, mieszkańcy, drzewo, osiedle, kasztanowiec, burmistrz, gmina
     Wytnijcie 21 drzew, bo nam zagrażają
     93 mieszkańców osiedla chce wycinki 21 kasztanowców. Wniosek w ich imieniu złożył do burmistrza Wit Wełniak. Na terenie należącym do gminy rośnie z tej liczby tylko 7 kasztanowców, i w ich sprawie wniosek trafił z gminy do starostwa, a stamtąd do zaopiniowania przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Pozostałych 15 drzew rośnie na terenie należącym do Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie.

     WYCIĘTO 9 DRZEW
     Sprawa kasztanowców przy ul. Sportowej w Mogilnie (odcinek od ul. 900-lecia w głąb osiedla) na osiedlu nazywanym potocznie przez mieszkańców niemieckim cmentarzem, ma swój początek 5 lat temu. 15 marca 2009 r. złożony został do Urzędu Miejskiego wniosek o wycięcie 9 kasztanowców, złożył go wówczas Bronisław Warkoczyński. We wniosku zaznaczył, że drzewa rosną w pobliżu fundamentu budynku w odległości 1 m. Korzeniami uszkadzają fundamenty i kanalizację, z kolei konary uszkadzają dach budynku. Bronisław Warkoczyński pisał wówczas, że podczas wiatru łatwo w tym miejscu o uszkodzenie ciała, inwalidztwo, a nawet śmierć. Jego zdaniem, kasztanowce były stare, chore i suche. Sugerował również, że wycięcie drzew zwiększy bezpieczeństwo przechodzącym tą ulicą mieszkańców. Wniosek został wówczas rozpatrzony i drzewa wycięto na koszt Spółdzielni Mieszkaniowej. Przy ul. Sportowej 2 mogileńscy strażacy wycięli wtedy 5 kasztanowców.

Mieszkaniec osiedla Andrzej Graczyk twierdził, że nie jest tak łatwo wyciąć kasztanowce, gdyż znajdują się one pod ochroną

Reklama

       fot. Paweł Lachowicz

     93 PODPISY
     Sprawa się jednak nie zakończyła, gdyż zdaniem mieszkańców osiedla do wycięcia jest jeszcze 21 innych kasztanowców.
     W październiku Wit Wełniak złożył pismo z 93 podpisami mieszkańców do burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego i wydziału gospodarki przestrzennej i architektury Urzędu Miejskiego w Mogilnie, w którym zaznaczył, że ponawia pismo z 2009 r. i prosi w imieniu swoim własnym i mieszkańców osiedla o wycinkę kolejnych drzew. We wniosku podkreślił, że rośnie tam jeszcze 6 chorych kasztanowców z jednej strony drogi i 15 z drugiej strony. Drzewa, jak dodał, rosną blisko fundamentów budynków. Korzenie uszkadzają kanalizację wodną i ściekową prowadzącą do bloków mieszkalnych. Suche konary podczas wiatrów spadają na ulicę, która jest pieszojezdnią. We wniosku nadmienił, że Spółdzielnia Mieszkaniowa w ciągu 35 lat przy ul. Sportowej i ul. 3 Maja wykonała nasadzenia drzew i krzewów w ilości około 100 sztuk.
     Wit Wełniak zgromadził również dokumentację zdjęciową opisująca stan drzew.
     CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO
     19 listopada w tej sprawie odbyło się zebranie zarządu osiedla nr 2 w Mogilnie i chętnych mieszkańców osiedla. Uczestniczyło w nim wielu zainteresowanych sprawą drzew: Zofia Michalska, Krystyna Ciesielska, Janina Lesiak, Halina Twarużek, Jadwiga Koplińska, Elżbieta Czubachowska, Józef Kopyciński, Wit Wełniak, Ryszard Jania, Andrzej Graczyk, Jerzy Lipiński, Andrzej Lisiak, Krystyna Lewandowska, Janina Woźniak, Helena Bojaruniec. Mieszkańcy domagają się wycinki drzew, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu.
     Obecny na zebraniu mieszkaniec osiedla Andrzej Graczyk twierdził, że to nie jest takie proste - wyciąć kasztanowce. Tłumaczył to też dyrektor wydziału ochrony środowiska z ratusza Arkadiusz Grobelski. - Kasztanowce są pod ochroną i nie decyduje o tym starosta, tylko województwo. Nie wiem, po ile lat mają te kasztany, ale na pewno więcej jak 100 lat - mówił Andrzej Graczyk.
     Zdaniem Wita Wełniaka, kasztanowce były sadzone 400 lat temu przy drodze, która wówczas prowadziła do cmentarza ewangelickiego. - Starsi ludzie pamiętają, że te drzewa jak wyglądały, tak wyglądają. Przez ostatnie 100 lat nie były leczone i są zaniedbane, i są takie jakie są - mówił Wit Wełniak.
     W trakcie zebrania przewodnicząca osiedla Zofia Michalska poinformowała też, że zarząd osiedla już 7 marca 2013 r. również składał wniosek o wycięcie drzew. Treść wniosku mówiła o wycince kasztanowców przy ul. Sportowej oraz planach budowy chodnika w miejscu, gdzie one rosną. - Ten wniosek został złożony do gminy i nic się nie działo. Teraz dzięki panu Wełniakowi sprawa ruszyła do przodu. Mieszkańcy, którzy tą drogą poruszają się wiedzą, że jest tam niebezpiecznie - mówiła Zofia Michalska.
     GMINY DOTYCZY 7 DRZEW, RESZTA TO SPÓŁDZIELNIA
     Leśnik gminy Mogilno Olga Cierzniewska powiedziała, że gmina jest właścicielem drogi wraz z poboczem, gdzie rośnie 7 z 21 wnioskowanych o wycięcie kasztanowców. Natomiast 15 sztuk tych drzew rosnących po drugiej stronie ulicy jest na terenie należącym do Spółdzielni Mieszkaniowej w Mogilnie.
     Pani leśnik powiedziała, że w 2010 r. na długości ul. Sportowej zostały wycięte 2 drzewa, które zagrażały bezpieczeństwu oraz zostały podcięte gałęzie reszty drzew. Dodała również, że wniosek 93 mieszkańców został przekazany do Starostwa Powiatowego z prośbą o wydane decyzji zezwalającej na wycinkę drzew rosnących, ale tylko na terenie będącym własnością gminy - czyli wniosek obejmuje łącznie 7 sztuk kasztanowców.
     CHRONIĆ, A NIE WYCINAĆ
     Naczelnik wydziału ochrony środowiska, architektury i budownictwa oraz rolnictwa Starostwa Powiatowego w Mogilnie Andrzej Stachowiak, powiedział: - Jaki finał będzie miała ta sprawa nie odpowiem, bo jest to droga, a zgodnie z przepisami tego typu drzewa podlegają opiniowania przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Bydgoszczy i oni wydadzą ostateczną decyzję. Jest to pewna procedura, my im wysyłamy projekt decyzji, oni to opiniują. Jadą w teren lub nie, zgodnie ze swoimi wytycznymi. I musi to potrwać. Okres uzgodnienia z dyrekcją regionalną to jest okres 30 dni. Ze starostwa wniosek do RDOŚ wysłany został tuż po przekazaniu wniosku do starostwa przez Urząd Miejski.
     Zdaniem naczelnika Stachowiaka, kasztanowce te mają wiek około 40-50 lat, a nie jak mówią mieszkańcy 400 lat. Jego zdaniem nic złego się z nimi nie dzieje.
     - Nie bardzo rozumiem zainteresowanie, czy włączanie w tę akcję prasy, bo jest to normalna procedura. Składa się wniosek do burmistrza, a starosta dla gruntów gminnych wydaje takie decyzje. Nic złego się nie wydarzyło, żadna procedura nie została złamana, ani termin nie został przekroczony. A sprawa leczenia, to sprawa pana burmistrza, bo to jest w jego gestii, bo ochroną drzew zajmuje się właściciel. Te dwa pierwsze drzewa od strony 900-lecia rzeczywiście wyglądają nieciekawie, natomiast pozostałe dla osoby postronnej nie budzą wielkich zastrzeżeń co do zdrowotności. Stan zdrowotności nie jest taki, jak opisują go mieszkańcy - dodał Andrzej Stachowiak.
     Jego zdaniem, kilka lat temu takie sprawy uzgadniane były na miejscu, nie było wówczas powołanej do życia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Obecnie to właśnie RDOŚ musi potwierdzić zasadność wycinki drzew.
     - Wątpię w to, żeby RDOŚ ustosunkowała się do wniosku pozytywnie. Dziś nie wycina się drzew, kiedy są zdrowe, a jak są chore, to często po odpowiednich zabiegach wracają do zdrowia. Mogę dodać jedną rzecz. Ustawa nazywa się „Ustawą o Ochronie Przyrody”, a nie o wycince drzew. Więc mamy te drzewa chronić - dodał Andrzej Stachowiak.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1189 (48/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości