Reklama

Wyższy ekwiwalent dla strażaków ochotników

Podczas ostatniej sesji jeziorańscy radni większością głosów podnieśli stawki ekwiwalentu dla strażaków ochotników z terenu gminy. Po podwyżce za udział w akcjach stawka wynosi 30 złotych, a za udział w szkoleniach 15 złotych.

Ekwiwalent zmieniany jest co dwa lata. Uchwała podejmowana była w 2022 r. i wysokość ekwiwalentu wynosiła wówczas 20 złotych za udział w akcjach ratowniczych oraz 10 złotych za udział w szkoleniach. Zmieniła się również w 2023 r. ustawa o strażach. Ekwiwalent mieli wypłacany strażacy ratownicy, obecnie ekwiwalent przyznawany jest także dla strażaka, który odbywa przeszkolenie. Wysokość ekwiwalentu dla kandydatów na strażaka ratownika za udział w szkoleniach i kandydatów za każdą godzinę wynosi 15 złotych. Obecnie za udział w akcjach będzie stawka 30 złotych, za udział w szkoleniach 15 złotych.

Radny Paweł Glanc pytał, jakie gmina ponosi koszty z tego tytułu na straż pożarną. Skarbnik Jolanta Szydłowska tłumaczyła, że jest to uzależnione od ilości akcji. - Trudno porównywać, ale jest to w granicach 50.000 złotych za wyjazdy i za szkolenia – poinformowała Jolanta Szydłowska.

Reklama

Paweł Glanc pytał jak to jest, że gmina ponosi koszty a jednostkami względem wyjazdów na akcje ratownicze dysponuje Państwowa Straż Pożarna w Mogilnie. - O wyjazdach nie my decydujemy, oni sami też nie decydują. Więc ja mam takie pytanie. Była interwencja w Rzeszynku. Przewrócił się koń. Były 3 jednostki straży. Wóz bojowy z Mogilna, wóz bojowy z Jezior i wóz bojowy z Wójcina. 12 osób i my za to płacimy i chyba nie na tym rzecz polega, czy my mamy jakiś wpływ na to. Jest dyspozytor z Mogilna co to nadzoruje. Moim zdaniem są sprawy ważne i ważniejsze. Zwierzaka ratować też trzeba, tylko nie takimi środkami. Ponadto strażacy z Jezior zdjęcia robią, między innymi ja tam byłem i moje imię i nazwisko się pojawiło, pytam jest gdzie jest RODO. Ja byłem pomóc, strażacy powinni pomagać, a nie robić zdjęcia i na fejsa zamieszczać, że brali udział w akcji. To jest troszeczkę wydaje mi się nie na miejscu - mówił radny Paweł Glanc.

 

Reklama

Konia udało się podnieść za pomocą ładowarki, którą przyjechał na miejsce radny gminy Jeziora Wielkie Paweł Glanc fot arch. OSP Jeziora Wielkie

 

Wójt Dariusz Ciesielczyk tłumaczył, że jeśli chodzi o ujawnione dane personalne, to nie wie dlaczego strażacy je udostępnili, natomiast wykonywania zdjęć podczas akcji i umieszczania ich na stronach internetowych straży nie można strażakom zabronić. - O ilości ludzi kierowanych do akcji, to ja to przerabiałem i prosiłem, aby nie nadużywali tego. Jeżeli dostali dyspozycję od dyżurnego z PSP, to pojechali, a to nie jest taka prosta sprawa. Z tymi jednostkami jest tak, że często padają pytania dlaczego nie zostały zadysponowane Jeziora, a nie Wójcin, albo dlaczego Wójcin, a nie Jeziora. Taki dyżurny nie jest w stanie ocenić co tam się stało. Dysponuje jednostki, a dlaczego jednostka Mogilno przyjechała, to ja tego nie rozumiem. Jak będę na najbliższym spotkaniu strażackim, to ten temat poruszę, bo nie tylko chodzi o akcję do tego konia, ale drobne jakieś kolizje, a są 3 czy 4 zastępy dysponowane. Ktoś wpadł do rowu, a tu są 3 zastępy straży. No pytam po co to. Jedna jednostka, która jest specjalistyczna do usuwania tych wszystkich wycieków i tak dalej i ratownik medyczny wystarczy – mówił Dariusz Ciesielczyk.

Reklama

Paweł Glanc utrzymywał, że jeżeli przyjęto zgłoszenie do ratowania konia, to bezzasadne było, aby na miejsce przyjeżdżały 3 jednostki. - Przyjmuje zgłoszenie do ratowania konia i jak z Jezior wyjadą 4 osoby, to i tak jest 30 zł po 2 godziny każdy, a my wszyscy za to płacimy - wyliczał Paweł Glanc.

W rozmowę włączył się radny Marek Wysocki, który próbował wytłumaczyć zasadę działań służb ratowniczych. Jego zdaniem osoba, która przyjmuje zgłoszenie siedzi za biurkiem i nie zna sytuacji. - Ja się wypowiem za strażakami. Strażacy nie wiedzą, co tam się dzieje. Muszą zabezpieczyć miejsce, żeby nic tam się nie stało. W zeszłym roku nie wiem, czy państwo wiecie na czas remontu samochody bojowe, były u mnie garażowane i żeby straż wyjechała do zgłoszenia muszą być minimum 3 osoby. Były 3 auta i do każdego auta jeżeli nie ma 3 osób, oni nie mogą wyjechać. Stąd tyle osób. Jeżeli nie jest oceniona sytuacja, to ewentualnie jak dojadą, to można powiedzieć, że wy jesteście niepotrzebni, to możecie odjechać, ale dlaczego jeden drugiego ma wyganiać. Ponadto do każdego zgłoszenia musi przyjechać Państwowa Straż Pożarna - mówił radny Wysocki.

Reklama

 

Konia udało się podnieść za pomocą ładowarki, którą przyjechał na miejsce radny gminy Jeziora Wielkie Paweł Glanc fot arch. OSP Jeziora Wielkie

 

Radna Joanna Jędraszczak mówiła, że być może w przypadku wezwania do ratowania konia, osoba zgłaszająca przedstawiła to w sposób bardzo dramatyczny i dyspozytor zza biurka wysłał takie a nie inne powiadomienia do jednostek.

Zdaniem radnej Haliny Płachcińskiej każdy, kto zgłasza zdarzenie opisuje je z własnego punktu widzenia. Jej zdaniem wystarczy, że powie w zgłoszeniu, że są tam ludzie, a jeżeli chodzi o ludzi jest to sprawa nadrzędna i nie przelicza się tego na pieniądze. - Być może był tam pan, może się przewrócił, a może nie wiadomo gdzie jest. Paweł nie wiesz, jak brzmiało zgłoszenie. Tam, gdzie jest zagrożenia życia ludzkiego wysyła się więcej zastępów. Dla mnie o jeden człowiek więcej wysłany, to czasem życie uratowane. Ja wiem, że to są pieniądze, ale życia nie przeliczamy na pieniądze. Jak jest samochód w rowie, to jeżeli przyjedzie samochód tylko z trójką strażaków, to jeden nie wyciągnie tego człowieka, drugi nie zatamuje ruchu, więc to jest za mało ludzi. Być może jechała jedna osoba i wysiadła, ale dyspozytor tego nie wie. Z jednym się tylko zgodzę, że jest dowódca na takiej akcji i on może powiedzieć i bez jakiś sympatii w jedną, czy drugą stronę. Wasz zastęp odjeżdża, bo nas starczy. Strażacy mogą myśleć dlaczego my, a nie tamci. Dowódca podejmuje decyzje i koniec jest dyskusji. Nad tym by trzeba popracować – powiedziała radna Płachcińska.

Reklama

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy, radni podjęli uchwałę o podwyższeniu ekwiwalentu dla strażaków ochotników na terenie gminy. Na obecnych 13 radnych, 12 było za podjęciem uchwały: Aneta Barczak, Jerzy Burzyński, Cezary Cichocki, Joanna Jędraszczak, Jerzy Kamelski, Agnieszka Kowalska, Wanda Krzesińska, Elżbieta Krzewina, Halina Płachcińska, Lidia Sucharska, Anna Winiecka, Marek Wysocki. Od głosu wstrzymał się Paweł Glanc. W sesji nie uczestniczyli radni: Marcin Czaplicki i Jolanta Toda.

Paweł Lachowicz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości