Reklama

Z Bielic była tylko jedna osoba

Nie ma żadnych szans na budowę nowej siedziby świetlicy, gmina nie kupi także na ten cel budynku byłej zlewni mleka od prywatnego właściciela. Burmistrz Duszyński unikał także jak ognia jakiejkolwiek deklaracji, odnośnie terminu remontu biegnącej w dół gminnej drogi przy świniarni.

Marta Baczyńska pokazuje jakiej wielkości wyrwy można napotkać przy drodze przebiegającej w dół obok świniarni w Marcinkowie fot. Damian Stawski

    8 września w Szkole Podstawowej w Gębicach odbyło się zebranie sołectwa Marcinkowo. Jest to największe sołectwo w gminie Mogilno, liczy 979 mieszkańców, a na zebranie przyszło tylko 25.
     Do podziału była kwota 36.036,88 zł. Sołtys Małgorzata Źrałka podzieliła ją proporcjonalnie w stosunku do liczby mieszkańców dwóch miejscowości - Marcinkowa i Bielic.
     Marcinkowo liczy 739 mieszkańców i jest to kwota 27.202,51 zł, z kolei Bielice liczą 240 osób i jest to kwota 8.834,37 zł.
     W dniu zebrania sołtys odebrała pismo od 15 mieszkańców Bielic, aby ująć w funduszu sołeckim pieniądze na budowę 71 m chodnika na drodze gminnej przy wyjeździe z Bielic w stronę Gozdanina (od posesji p. Wojtasińskiego do posesji p. Bednarza). Co ciekawe na zebraniu był obecny tylko jeden mieszkaniec Bielic, członek Rady Sołeckiej Zbigniew Wiewióra.
     Ostatecznie mieszkańcy Marcinkowa zachowali się fair wobec mieszkańców Bielic i pieniądze na chodnik przegłosowali. Była to kwota 8.936,88 zł. Jak mówiła sołtys Małgorzata Źrałka, koszt budowy chodnika szacuje się na około 12.000 zł. Resztę pieniędzy do jego budowy ma dołożyć burmistrz Leszek Duszyński. W planach było również przeznaczenie 1.000 zł na jednostkę OSP Bielice. Ostatecznie jednak tej kwoty mieszkańcy w budżecie sołectwa na 2018 r. nie zarezerwowali.
     Podział funduszu w sołectwie Marcinkowo prezentuje się następująco: 12.000 zł - siłownia napowietrzna na placu zabaw w Marcinkowie (prawdopodobnie dwa urządzenia); 2.000 zł - dofinansowanie dla szkoły w Gębicach na remont łazienki; 9.000 zł - kamień na drogę do Mikołaja Dolaty (odcinek 150 m); 500 zł - działalność Stowarzyszenia Wspólna Droga; 3.000 zł - integracja mieszkańców; 600 zł - utrzymanie świetlicy oraz kwota 8.936,88 zł - budowa chodnika w Bielicach.
     CHCĄ ŚWIETLICY
     W tej chwili siedziba świetlicy wiejskiej znajduje się w części budynku szkoły od strony boiska wielofunkcyjnego. Jerzy Paternoga dziwił się, że największe z sołectw w gminie Mogilno nie doczekało się jeszcze porządnej świetlicy. Jego zdaniem, świetlica powinna być w innym miejscu niż szkoła.
     - Takie małe miejscowości jak na przykład Kamionek świetlice mają. Szkoła będzie się rozbudowywała, bo przecież będzie 8-klasowa. Raz byśmy musieli się odciąć. Prośba jest do burmistrza, żeby w swoich planach ujął budowę świetlicy nawet w tym miejscu, gdzie jest nasz plac zabaw - proponował mieszkaniec.
     Przypomniał, że jeszcze za czasów burmistrza Stanisława Łaganowskiego sołectwo miało ładną świetlicę w miejscu, gdzie była wcześniej rozlewnia mleka. Budynek został jednak sprzedany za bezcen. - Sprzedano ją za grosze, a dzisiaj ten właściciel znów chce ją sprzedać. To jest kpina jakaś. Ja nie rozumiem, czy nie można by zaplanować w budżecie gminy i odkupić to? Po co budować jak tam jest taki ładny budynek ogrodzony - zwracał się do burmistrza mieszkaniec.
     Z kolei sołtys Małgorzata Źrałka mówiła: - Miło, że mieszkańcy widzą potrzebę budowy świetlicy bądź rozbudowy. Nam się marzy przy tej szkole rozbudować świetlicę.
     Jerzy Paternoga jeszcze raz podkreślał: - Przy szkole to nie pasuje, szkoła powinna być oddzielnie, wszędzie jest taka zasada. Oddzielna świetlica dla takiej dużej wsi jest potrzebna.
     Burmistrz Duszyński pozbawił mieszkańców jakichkolwiek złudzeń. - Macie piękną szkołę, jest to wizytówka gminy. Pan dyrektor nigdy nie odmówił, żeby spotkać się, mamy jeszcze do wyremontowania 5 świetlic na terenie całej gminy. W najbliższych latach nie widzę możliwości rozbudowy świetlicy wiejskiej u was (...) Nie łudźmy się, że gmina odkupi od prywatnego właściciela byłą rozlewnię mleka. Nie mamy tego w planach i nie odkupimy tego. Najszybciej o czym możemy myśleć to ewentualna rozbudowa (...) Mieć szkołę na terenie danego sołectwa to jest wartość bezwzględna - mówił burmistrz Duszyński.

Jerzy Paternoga zaproponował, aby gmina odkupiła od obecnego właściciela budynek po byłej rozlewni mleka. Wtedy w sołectwie rozwiązany zostałby problem lokalizacji własnej świetlicy z prawdziwego zdarzenia. fot. Damian Stawski

     NIE CHCĄ CZEKAĆ DO 2020 ROKU
     O fatalnym stanie drogi przebiegającej przy świniarni w Marcinkowie pisaliśmy dwa tygodnie temu. Marta Baczyńska na zebraniu ostro komentowała brak działań gminy w tej sprawie.
     Przypomnijmy, że w pismach do mieszkańców dyrektor Arkadiusz Grobelski poinformował, że gmina przygotuje projekt tej drogi nie wcześniej niż w 2020 r. Co ciekawe drogą tą w dół boją się nawet zjeżdżać po śmieci pracownicy MPGK.
     - Ignoruje się nas pod każdym względem. Są małe dzieci, są starsze osoby, a drogi z takimi wyrwami. Jak my mamy tam zjeżdżać, śmieci nie odbierane, powiedzieli nam, że pojemniki mamy do góry pod garaże wynosić. Tam jest tragedia. Po prostu gmina nas ignoruje - krzyczała Marta Baczyńska.
     Małgorzata Źrałka pytała z kolei burmistrza czy jest szansa, aby wykonać projekt remontu drogi.
     Wtedy odezwała się jedna z mieszkanek: - Wstyd. Ten projekt powinien być 20 lat temu zrobiony.
     Wtedy sołtys Źrałka odniosła się do przeszłości. Jak się okazało wcześniej droga gminna przebiegała przez teren świniarni Piotra Konieczki, a nawet była oznaczona w mapkach pod jednym z budynków świniarni. Piotr Konieczka dogadał się jednak z gminą i przy terenie świniarni została wydzielona inna droga, z którą aktualnie mieszkańcy mają problem.
     - Wiedzieliście jak ta droga wygląda. Jeżeli nie jesteście w stanie tej drogi zrobić nie trzeba było tej drogi przejmować - mówiła sołtys.
     Wtedy burmistrz Duszyński zapewniał mieszkańców: - W przyszłym roku będziemy się starali więcej środków przeznaczyć na remonty. Wtedy znów zaatakowała go Marta Baczyńska: - No słyszymy, ale my dostaliśmy w odpowiedzi w pismach, że projekt będzie zrobiony nie szybciej niż w 2020 roku. Do tego roku mamy czekać? To ta droga sama spłynie. Wszystko remontujemy na własny koszt. Przede wszystkim tam też odpływy wody muszą być zrobione. Burmistrz wtedy się wtrącił: - Tam jest też problem z wodą. Marta Baczyńska kontynuowała dalej: - Sami zrobiliśmy odpływy, a gmina nas ignoruje. Niech mi pan burmistrz uwierzy, że jakbyśmy nie zrobili tych odpływów to w domu mamy po kolana wodę.
     Później już burmistrz spuścił głowę i pod nosem mówił: - Rozumiem. Żadnej deklaracji jednak odnośnie terminu modernizacji drogi przy świniarni nie złożył.

Reklama

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1335 (37/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości