Zofia Gąsior twierdzi, że w czasie, gdy komisja rewizyjna z nią rozmawiała, radnej Iwony Golis nie było podczas obrad. Zastanawia się, czy kolega partyjny radnej Łukasz Drzazgowski jej wyjaśnień nie wysłuchał przez telefon. Nadal twierdzi, że radna Golis nie miała prawa ubiegać się o 400 zł z alkoholówki na festyn z okazji otwarcia boiska. Upiera się również przy tym, że odbioru boiska dokonała Iwona Golis, a dokumenty zaginęły.
26 czerwca podczas festynu z okazji otwarcia boiska nie było widać, by obie panie, sołtys Zofię Gąsior i radną Iwonę Golis, coś dzieliło i różniło, by obie nie mogły ze sobą współpracować. Wchodziły w skład komisji konkursu plastycznego „Nie piję, nie biję. Wybieram sport”. fot. Joanna Świetnicka Dwa tygodnie temu w artykule Oskarżenia Zofii Gąsior wyssane z palca pisaliśmy o opinii komisji rewizyjnej Rady Miejskiej w Mogilnie dotyczącej skargi złożonej podczas sesji 21 czerwca przez sołtys sołectwa Wyrobki Zofię Gąsior na nieetyczne zachowanie, nieprzestrzeganie zasad współżycia społecznego oraz łamania przepisów finansowych przez radną Iwonę Golis. Sołtys Gąsior zarzuca radnej, że ta przypisuje sobie sukcesy w realizacji inwestycji w sołectwie i przekroczyła uprawnienia m.in. przy odbiorze boiska w Stawiskach oraz przy wybraniu pieniędzy z budżetu tzw. alkoholówki na imprezę z okazji otwarcia boiska w Stawiskach. Komisja rewizyjna w składzie przewodniczący Łukasz Drzazgowski, członkowie Janusz Myszkowski i Michał Jakubowski storpedowali jednak te zarzuty. Żadne zarzuty przedstawione przez panią Sołtys Zofię Gąsior nie mają odzwierciedlenia w dostępnych dokumentach (...) Pomiędzy obiema paniami widać wyraźny brak porozumienia, czy nawet konflikt, którego Rada Miejska nie jest w stanie rozstrzygnąć i nie leży to w jej kompetencjach, a komisja rewizyjna skontrolowała tylko dokumenty, które mogły mieć związek z przedstawionymi zarzutami - napisali w opinii.
Zofia Gąsior z kilkoma kwestiami umieszczonymi w opinii jednak nie zgadza się i postanowiła się do nich odnieść na łamach Pałuk. Poruszyła również nowe, nieznane nam kwestie.
NIE SPOTKAŁY SIĘ
Na wstępie opinii komisji rewizyjnej widniało zdanie: w posiedzeniu brali udział wszyscy członkowie komisji rewizyjnej, a także osobno pani sołtys Zofia Gąsior i radna Iwona Golis.
Jak jednak twierdziła sołtys Zofia Gąsior, w posiedzeniu komisji rewizyjnej Iwona Golis nie brała udziału. Jak twierdziła, poprosiła nawet o listę obecności z posiedzenia komisji, jaka miała miejsce 25 lipca. Nie było na niej podpisu radnej Iwony Golis. Listę tą Zofia Gąsior pokazała reporterowi.
- Chciałam uczestniczyć w tej komisji co Iwona Golis i ustosunkować się do jej słów. Dowiadywałam się później i podobno żadnej dodatkowej komisji nie było. 25 lipca w urzędzie byłam po 8:00. Gdy złożyłam wyjaśnienia, przewodniczący poinformował mnie o jej zakończeniu - mówi Zofia Gąsior. W opinii komisji rewizyjnej wyjaśnienia Iwony Golis do wszystkich spraw jednak były i tego Zofia Gąsior nie potrafiła zrozumieć. - Nie wiem, czy wyjaśnienia składała przewodniczącemu telefonicznie? - pyta retorycznie pani sołtys.
Jak rzeczywiście było dowiedzieliśmy się od członka komisji rewizyjnej Janusza Myszkowskiego. Jak się okazało Iwona Golis nie chciała się widzieć i spotkać oko w oko z Zofią Gąsior i przewodniczący Drzazgowski na to przystał.
- Iwona Golis była po pani Gąsior - mówi Janusz Myszkowski. Reporter zapytał więc, jak to się stało, że panie były osobno i nie było ich konfrontacji. - Tak zdecydował przewodniczący. Pani Golis nie chciała się z panią Gąsior spotkać. Tyle wiem od pana przewodniczącego. Nie chciała się spotkać i poprosiliśmy ją, aby przyjechała później. Jak pani Gąsior udzieliła wyjaśnień, to po 15 minutach przyjechała pani Golis - dodał radny.
Przy rozmowie reportera z Zofią Gąsior obecny był Marek Żelazny. Twierdził, że pół godziny po zakończeniu komisji na pewno Iwona Golis do Urzędu Miejskiego w Mogilnie nie wchodziła.
BUDNIAK WIEDZIAŁ, ŻE JEST NA WNIOSKU
Kolejna kwestia, do której odniosła się sołtys Gąsior dotyczyła 400 zł z budżetu alkoholówki.
Przypomnijmy, że 16 maja 2015 r. radna i jednocześnie członek Rady Sołeckiej w Wyrobkach Iwona Golis oraz dwóch innych członków Rady Sołeckiej Roman Owczarzak i Przemysław Budniak złożyli wniosek o dofinansowanie w kwocie 400 zł turnieju piłki nożnej dzieci i młodzieży z okazji otwarcia boiska w Stawiskach. Jak twierdzi sołtys Gąsior, radna Iwona Golis nie była osobą upoważnioną do wystąpienia o taki wniosek. Tymczasem, jak stwierdzi Kancelaria Prawna Ostrowski i Wspólnicy spółka komandytowa, Iwona Golis miała prawo złożyć wniosek o środki z GKRPA i robiła to jako osoba prywatna.
Sołtys jednak miała swoją interpretację. - Jeżeli występowała jako osoba prywatna, powinna podać swój adres. Adresem we wniosku do „alkoholówki” jest sołectwo, Wyrobki. A jeżeli jako sołectwo to przepisy jasno mówią, że to sołtys jest organem wykonawczym sołectwa - tłumaczy Zofia Gąsior. Poprosiła również o opinię w tej sprawie innego radcę prawnego. Adwokat Alfred Wojciechowski uznał w opinii: Powyższe osoby występowały z wnioskiem (...) jako przedstawiciele Rady Sołeckiej, powołując się na pełnione funkcje i w związku z realizacją zadań społecznie użytecznych, a nie jako osoby prywatne.
Sołtys poruszyła jeszcze inną kwestię. Pokazała reporterowi jeden z wpisów Przemysława Budniaka na Facebook-u na stronie sołectwa Wyrobki, którą Przemysław Budniak sam prowadził. Dostęp do strony jest jednak zamknięty, nie każdy widzi jego treści. Wpisu Przemysława Budniaka jednak nie możemy udostępnić z tego powodu, że Przemysław Budniak od takich sytuacji się zabezpieczył i udostępnienie treści, jakie publikuje, wymagają jego pisemnej zgody. We wpisie z 18 czerwca 2015 r. pisze jednak o politycznym lansowaniu się Iwony Golis i brakiem konsultacji w działaniach z innymi członkami Rady Sołeckiej, w mocnych słowach atakował radną. Zofia Gąsior na tej podstawie stwierdziła, że Przemysław Budniak wypisując takie rzeczy w tamtym właśnie okresie mógł nawet wtedy nie wiedzieć, że widnieje na wniosku o pieniądze z alkoholówki. Dzisiaj jednak, jak twierdziła sołtys potwierdzi, że o wszystkim wiedział, bo już jest sojusznikiem Iwony Golis.
Poprosiliśmy Przemysława Budniaka, by się do sprawy wpisu odniósł.
- Ja o wniosku wiedziałem. Ja po prostu nie pozwolę, żeby ktoś czyimś kosztem zbijał sobie kapitał wyborczy i rzeczywiście wtedy wjechałem na Iwonę. Nic więcej w tej treści nie jest zawarte, nie ma słowa o „alkoholówce”. Prawda była taka, że rzeczywiście byłem wtedy skonfliktowany z Iwoną. Jednak dla dobra dzieciaków i dla ich dobrej zabawy się pod tym podpisałem. Dla takich spraw chyba jasne, że sentymenty idą na bok i ważniejszy jest ogół, a prywatne wycieczki między sobą się zostawia - stwierdził Przemysław Budniak.
Dodał jeszcze, że nie rozumie podejścia Zofii Gąsior o podnoszenia tych wszystkich spraw na łamach gazety.
- Takie sprawy powinno wyjaśniać się między sobą przy kawie - dodał mieszkaniec Stawisk. Warto dodać, że Przemysław Budniak jest też asystentem posła Kukiz 15 Pawła Skuteckiego.
26 czerwca podczas festynu z okazji otwarcia boiska nie było widać, by obie panie, sołtys Zofię Gąsior i radną Iwonę Golis, coś dzieliło i różniło, by obie nie mogły ze sobą współpracować. Wchodziły w skład komisji konkursu plastycznego „Nie piję, nie biję. Wybieram sport”. fot. Joanna Świetnicka UPIERA SIĘ, ŻE ODBIÓR BOISKA BYŁ
Podczas posiedzenia 25 lipca komisja rewizyjna stwierdziła również, że nieprawdziwa jest przekazywana przez Zofię Gąsior informacja, jakoby odbioru boiska w Stawiskach dokonała radna Iwona Golis. Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że takiego odbioru dokonała Zofia Gąsior, jest to jednak informacja nieprawdziwa. Pomyliliśmy po prostu odbiór częściowy z odbiorem całej inwestycji. Zofia Gąsior dokonała bowiem wraz z dyrektorem Arkadiuszem Grobelskim odbioru prac ziemnych na boisku. Faktura za wykonanie robót koparką i traktorem została również potwierdzona przez sołtys. Nastąpiło to 4 maja 2015 r. Odbioru boiska nie było w ogóle.
Pytaliśmy sekretarza gminy Teodora Prykę, jak do tego mogło dojść. Ten nie potrafił jednak odpowiedzieć. - Nie wiem, jak to się stało. Wiem, że projekt boiska robiła pani była dyrektor Beata Motyka. Wydaje mi się, że taki odbiór powinna w gminie zgłosić pani sołtys - stwierdził sekretarz.
Mimo to dalej sołtys Zofia Gąsior upiera się przy tym, że odbioru boiska dokonała Iwona Golis, a dokumenty zaginęły. Jak przekazała Zofia Gąsior komisji rewizyjnej już po jej posiedzeniu, jest w posiadaniu dokumentu potwierdzającego złożoną informację przez Iwonę Golis na zebraniu sołeckim, w którym poinformowała członków Rady Sołeckiej, że takiego odbioru dokonała wraz z dyrektor Beatą Motyką. Jaki to dokument? Było to pismo, pod którym podpisała się sołtys i wszyscy członkowie Rady Sołeckiej z wyjątkiem Iwony Golis i Przemysława Budniaka, w którym stwierdzili, że rzeczywiście Iwona Golis taką informację przekazała.
Jak mówił Przemysław Budniak na zebraniu sołeckim było mówione co innego. - Iwona Golis powiedziała, że zrobi odbiór boiska, a sołtysowa powiedziała, że w żadnym wypadku ty rób swoje, ja robię swoje. Taka była dyskusja na Radzie Sołeckiej - mówił Przemysław Budniak. Odnośnie odbioru boiska z kolei ma takie samo zdanie co Teodor Pryka.
- Kwestia zgłoszenia odbioru boiska leży w gestii sołtysowej, tylko jej - mówił członek Rady Sołeckiej.
NIE CZUŁA WSPARCIA W KOMISJI
Na koniec Zofia Gąsior tłumaczy reporterowi, że nie czuła ze strony komisji rewizyjnej woli wyjaśnienia tej sprawy. Dodała, że nikt nie zainteresował się, co to za dokument potwierdzający, że Iwona Golis miała dokonać odbioru boiska. Od jednego z radnych miała usłyszeć takie słowa: - Ta komisja jest po to, żeby wybielić panią Golis. Sołtys nie chciała jednak zdradzić od kogo to usłyszała. Najbardziej jednak źle nastawiony do niej miał być przewodniczący Łukasz Drzazgowski. - Pachniało mi to stronniczością - mówiła. Dodała, że oboje radni są przecież z jednego klubu, a to przecież przewodniczący ma decydujący głos w komisji rewizyjnej. - Będę wnioskowała o ponowne zwołanie komisji rewizyjnej. Nie wykluczam wniosku o wyłączenie z posiedzenia Łukasza Drzazgowskiego.
Na koniec również wytłumaczyła, dlaczego odnosi się do opinii komisji poprzez gazetę.
- Powinien być protokół z posiedzenia komisji. Do protokołu można się odwołać - skwitowała Zofia Gąsior.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1331 (33/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze