Reklama

Za bezczynność burmistrz Matczak zapłaci

Po złożeniu przez Pawła Kaszkowiaka skargi, Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, że Ewaryst Matczak dopuścił się przewlekłego prowadzenia postępowania w sprawie wydania warunków zabudowy, doszło także do rażącego naruszenia prawa. Sąd wymierzył burmistrzowi grzywnę w kwocie 1.000 zł oraz zwrot 597 zł kosztów postępowania sądowego na rzecz inwestora.

Paweł Kaszkowiak (z lewej) i Jarosław Kaszkowiak poprosili o pomoc radnego powiatowego Dariusza Chudzińskiego w zorganizowaniu spotkania z radnymi i burmistrzem i omówienia sprawy budowy chlewni lub wskazania ewentualnego innego miejsca na terenie gminy dla tej inwestycji fot. Magdalena Lachowicz

     BLOKUJE BUDOWĘ CHLEWNI
     Paweł Kaszkowiak z Łąkiego chce wybudować w tej miejscowości chlewnię, zbiornik na gnojowicę z przepompownią, kotłownię z pomieszczeniem kwarantanny, rozbudować paszarnię, wybudować 6 silosów zbożowych, 4 silosy paszowe oraz zmienić funkcję części pomieszczeń tuczarni i budynku gospodarczego.
     Dlatego 27 marca 2014 r. wystąpił do burmistrza Ewarysta Matczaka o ustalenie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. Do dnia dzisiejszego takiej decyzji nie otrzymał, a minęło już 3,5 roku od złożenia wniosku. O sprawie pisaliśmy w gazecie wielokrotnie.
     Przypomnijmy, że planom budowy chlewni sprzeciwili się mieszkańcy Strzelna, Łąkiego i Ziemowit. By ją zablokować zaproponowali burmistrzowi opracowanie planu zagospodarowania przestrzennego terenów w Łąkiem i Jeziorkach, obejmujących także działkę, na której miała być zlokalizowana chlewnia.
     Burmistrz Matczak zawiesił 29 stycznia 2016 r. postępowanie administracyjne w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla chlewni, a radni zadecydowali o przystąpieniu gminy do opracowania planu zagospodarowania przestrzennego.
     Pomimo, że przed podjęciem uchwały Paweł Kaszkowiak tłumaczył radnym, że działania burmistrza są spowodowane tylko i wyłącznie chęcią zablokowania inwestycji budowy chlewni. Mówił także, że złożył zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego na decyzję o zawieszeniu postępowania.
     Radni nie zareagowali, a tymczasem okazało się, że to inwestor miał rację.
     SKO w całości uchyliło zaskarżoną decyzję burmistrza Matczaka i przekazało mu sprawę do ponownego rozpatrzenia. Decyzję SKO otrzymali także wszyscy protestujący mieszkańcy.
     - My się nie odwołujemy, nadal robimy swoje i opracowujemy plan - burmistrz Matczak nie zamierzał reagować na decyzję SKO.
     Potem jeszcze dwukrotnie Paweł Kaszkowiak składał zażalenie do SKO i za każdym razem wygrywał. SKO zajmowało się także jego zażaleniem dotyczącym przewlekłości prowadzenia postępowania przez burmistrza Matczaka. SKO to zażalenie także uznało za uzasadnione.
     SĄD UKARAŁ BURMISTRZA
     Jako, że burmistrz przeciągał cały czas wydanie decyzji o warunkach zabudowy 7 listopada 2016 r. Paweł Kaszkowiak złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy skargę na przewlekłe prowadzenie sprawy i bezczynność burmistrza.
     26 lipca tego roku WSA w składzie: sędzia Leszek Tyliński (przewodniczący) oraz Renata Owczarzak i Elżbieta Piechowak (sędziowie WSA) stwierdził, że burmistrz Strzelna dopuścił się przewlekłego prowadzenia postępowania. Sąd stwierdził ponadto, że miało ono miejsce z rażącym naruszeniem prawa.
     Tym samym sąd wymierzył burmistrzowi Ewarystowi Matczakowi grzywnę w kwocie 1.000 zł oraz zasądził wobec niego na rzecz Pawła Kaszkowiaka 597 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego.
     26 lipca w WSA w Bydgoszczy odbyły się jeszcze dwie rozprawy z powództwa osób protestujących przeciwko budowie chlewni. Obydwie przez Sąd uznane zostały za bezzasadne i zostały oddalone.
     WYCIĄGAJĄ RĘKĘ
     - Czy pan burmistrz przewiduje jakieś działania ugodowe z państwem Kaszkowiak, żeby uniknąć ewentualnych sankcji finansowych dla gminy - pytał radny powiatowy Dariusz Chudziński na sesji 29 sierpnia. Burmistrz odpowiedział, że jak na razie to on poniesie konsekwencje.
     - To ja zostałem ukarany grzywną - tłumaczył burmistrz. Dodał także, że odwołał się od wyroku.
     Radny Dariusz Chudziński nie odpuszczał: - Namawiam pana do wszczęcia rozmów z tymi rolnikami. Oni są otwarci na współpracę. Proszę pana, panie burmistrzu o to, żeby pan wyciągnął rękę i nie eskalował tego problemu. - Jeżeli państwo złożą taki wniosek, to będziemy szukać możliwości wybudowania tego w innym miejscu - mówił burmistrz Matczak.
     Na sesji obecni byli Paweł i Jarosław Kaszkowiak. Jednak sesja została przerwana (chodziło o sporną sprawę zakupu autobusu szkolnego), dlatego nie mogli zabrać głosu. Przyszli na wznowione obrady następnego dnia, 30 sierpnia. Na tę sesję jednak burmistrz już nie dotarł.
     WSKAZAĆ INNĄ LOKALIZACJĘ
     Paweł Kaszkowiak pytał, czy gmina jest już w posiadaniu odpisu wyroku. Radczyni Justyna Jarzynowska i sekretarz gminy Jarosław Marek zaprzeczyli. Wówczas Paweł Kaszkowiak przypomniał, że dzień wcześniej burmistrz powiedział, że już odwołał się od wyroku.
     - Nie, to się przejęzyczył. Musiałaby być skarga kasacyjna, którą ja osobiście musiałbym podpisać - powiedziała Justyna Jarzynowska.
     Paweł Kaszkowiak przybliżył też radnym rozmowę, która odbyła się w kuluarach sądu po lipcowej rozprawie w Bydgoszczy.
     - Pan sekretarz był świadkiem i pan radny Kazimierz Łojewski też, jak z ust burmistrza padły takie słowa, że są jakieś działki gminne, na których mogłaby powstać nasza inwestycja. My się nie zamykamy i nie mówimy, że to ma powstać konkretnie w naszej miejscowości, ale też żeby nie było tak, że zaproponujecie nam jakąś działkę 25 km od naszego miejsca zamieszkania. Ja muszę mieć działkę z prawomocnym pozwoleniem na budowę, muszę mieć możliwość natychmiastowego wejścia z maszynami do budowy, musi być woda, prąd, wtedy my będziemy mogli odstąpić od tego postępowania związanego z lokalizacją w miejscu naszego zamieszkania i odstąpienia od ewentualnego w przyszłości procesu o odszkodowanie, które na tę chwilę jeszcze nie wiemy, ale istnieje taka możliwość, że będziemy dochodzić swoich praw na drodze cywilnej. My ponieśliśmy już konkretne koszty związane z budową w Łąkiem i nie chcemy ponosić kolejnych z przygotowaniem ewentualnej działki pod budowę - mówił Paweł Kaszkowiak.
     Przewodniczący komisji rolnej Rady Miejskiej, sołtys Łąkiego Kazimierz Łojewski zaproponował, by Paweł Kaszkowiak złożył jednak pisemny wniosek do gminy o wskazanie działki pod budowę.
     Jarosław Kaszkowiak obawiał się, że może dojść do sytuacji, iż oni napiszą wniosek, a burmistrz zaproponuje im np. dwie działki, które nie będą spełniały wymogów pod taką lokalizację.
     - Burmistrz potem powie, że zaproponował, a my odmawiamy i powie, że nie chcemy współpracować. My chcemy dokładnie wszystko określić i wypracować jakiś kompromis, także z radnymi - tłumaczył Jarosław Kaszkowiak.
     Paweł Kaszkowiak w rozmowie z reporterem Pałuk powiedział, że nie do końca wierzy w zapewnienia burmistrza, które złożył podczas rozprawy przed sędziami WSA, że gmina ma inne działki, które jest w stanie wskazać inwestorowi.
     - Gdy po rozprawie na korytarzu w sądzie podszedł do niego mój mecenas, to burmistrz powiedział, że my mu na złość robimy, bo chcemy udowodnić, że chlewnia będzie tutaj i nigdzie indziej. Burmistrz niby twierdził, że mają gminne działki gdzieś w okolicach Wronowych, że się wiele gospodarstw sprzedaje. Ale jak powiedziałem, że jeśli ma pan takie informacje, to czekam na propozycje i oferty, to mi powiedzieli, że gmina mi działek i lokalizacji szukać nie będzie - mówi Paweł Kaszkowiak.
     Przewodniczący Piotr Pieszak uznał, iż sprawa jest na tyle poważna, że jak ustali termin spotkania bracia Kaszkowiakowie zostaną o tym poinformowani.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1335 (37/2017)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Wskaże inną lokalizację dla chlewni

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości