Gmina Mogilno w tym roku dołoży do gospodarki śmieciowej 1.600.000 złotych. - "To jest kwota, na którą nie możemy sobie pozwolić, bo gminy Mogilno po prostu na to nie stać" - tłumaczył burmistrz Karol Nawrot. Podwyżka z 29 złotych obecnie do 38 złotych - jak tłumaczył burmistrz - spowodowałaby, że system bilansowałby się. Z opinii, jakie wyrazili podczas komisji radni Leszek Duszyński i Łukasz Drzazgowski wynika, że opozycja na pewno nie poprze na sesji 23 października takiej skali podwyżki. Burmistrz Nawrot poprosił Kluby Radnych, by do środy 16 października przedstawiły swoje stanowiska w sprawie proponowanej podwyżki opłat za odbiór śmieci.
We wtorek, 15 października w ratuszu odbyło się wspólne posiedzenie komisji budżetu i finansów oraz komisji rewizyjnej Rady Miejskiej w Mogilnie. Jedynym punktem obrad była sprawa podwyżki opłat za śmieci. W środę, 23 października na sesji Rady Miejskiej głosowana będzie w tej sprawie uchwała. W czwartek 17 października wysyłane są do radnych projekty uchwał, dlatego burmistrz Karol Nawrot chciał jeszcze zasięgnąć u radnych opinii na temat podwyżki i jej skali.
Przez ostatnie 2 lata za śmieci segregowane płacimy od osoby 29 zł, a za śmieci zmieszane 58 złotych.

fot. Marek Holak
PROPOZYCJA BURMISTRZA
- Nadszedł ten moment, w którym musimy ustalić stawkę za odbiór nieczystości. Wiadomo, że każdy z nas, nieważne czy jest burmistrzem, radnym, czy z punktu widzenia mieszkańca - chciałby płacić jak najmniej. Myślę, że jest to oplata, która najbardziej denerwuje każdego, także mnie jako mieszkańca Mogilna. Z obliczeń, które my tu mamy wychodzi nam, że musiałaby być to kwota w okolicach 38 złotych - tłumaczył radnym burmistrz Karol Nawrot.
Według szacunków, na koniec 2024 roku kwota, którą będziemy musieli dopłacić rocznie do śmieci z budżetu gminy, by się bilansowały wyniesie 1.600.000 złotych. - To jest kwota, na którą nie możemy sobie pozwolić, bo gminy Mogilno po prostu na to nie stać - tłumaczył burmistrz Nawrot. Podwyżka do 38 złotych, jak tłumaczył burmistrz spowodowałaby, że system bilansowałby się.
Są też dwie propozycje upustów od tej kwoty. Osoby, które będą miały kompostownik do odpadów zielonych, miałyby zniżkę w opłacie o 3 złote. W tej chwili jest to 1 złoty. - 3 złote myślę, że jest to kwota rozsądna - mówił burmistrz. - Chcemy też iść w tą stronę, by emeryci i renciści, którzy prowadzą jednoosobowe gospodarstwo i mają najniższe uposażenie (według GUS około 1.800 złotych), także mieli upust i byłoby to 3-4 złote - mówił Karol Nawrot.
Jeżeli te dwie propozycje przeszłyby, wtedy z budżetu, gmina dokładałaby do śmieci ponad 300.000 złotych rocznie, ale jak zauważył burmistrz to już nie jest 1.600.000 złotych.
- Szanowni państwo. Możemy zakłamywać rzeczywistość i zostawić 29 złotych, tylko myślę, że nie o to nam chodzi, bo w przyszłym roku musielibyśmy dopłacać do śmieci z budżetu już 3.200.000 złotych - tłumaczył burmistrz. Dodał: - Cokolwiek zrobimy, będzie to decyzja odbierana przez społeczeństwo w sposób pewnie negatywny, bo jest to opłata, która wywołuje najwięcej kontrowersji.

fot. Marek Holak
ŚCIĄGALNOŚĆ OPŁATY
Na tę chwilę ściągalność opłaty za śmieci jest na poziomie 80 kilku procent. - 1/5 nie płaci to jest dramat - mówił radny Przemysław Majcherkiewicz. Zaległości w tej chwili wynoszą 793.000 złotych. Burmistrz Nawrot mówił, że wysyłane są do dłużników monity, w ostateczności sprawy oddawane są do sądu i trafiają do komornika.
Gdyby ten procent płacących za śmieci był wyższy, dzisiaj nie byłoby konieczności tak dużej podwyżki opłaty za śmieci.

fot. Marek Holak
PYTANIA RADNYCH
Radny Radzym Jankiewicz pytał retorycznie, czy to oznacza, że teraz wzrost opłaty może spowodować, iż więcej osób nie będzie płaciło za odbiór śmieci.
Radny Łukasz Goździcki w związku z planowaną podwyżką obawiał się niebezpieczeństwa powstania tzw. szarej strefy śmieciowej. Pytał, co w poprzednich latach zrobiła gmina, by ta skala podwyżki dzisiaj nie musiała być tak duża. - Czy coś się działo, czy teraz tych naszych mieszkańców postawimy przed faktem dokonanym - pytał. W sumie odpowiedzi na to pytanie nie otrzymał. Radny mówił, że strata 1.600.000 zł na śmieciach, to jest nic w stosunku na przykład do strat spółek gminnych. - Troszkę za nasze błędy, będą płacić mieszkańcy. Tak mi się wydaje (...) 18 mln złotych wydajemy na balon, a my się będziemy kłócić o 9 złotych za śmieci - mówił radny Goździcki.
Radni zwracali uwagę na brak bio kompostownika w Mogilnie, o czym o wielu lat mówił na komisjach i sesjach Przemysław Majcherkiewicz. On także zwrócił uwagę na brak rębaka na PSZOK-u w Szerzawach.

fot. Marek Holak
Radny Robert Maćkowiak apelował, by do śmieci podejść globalnie. - Pokazać społeczeństwu, że z jednej strony podnosimy cenę za śmieci, a z drugiej strony na czym innym oszczędzamy - mówił. Jako przykład dał konieczną reformę oświaty. Radny zwracał uwagę, że za chwilę będą podnoszone podatki lokalne, które też nie były ruszane w ubiegłym roku. I powtórzy się ta sama sytuacja, co przy śmieciach.
Radny opozycji Leszek Duszyński proponował, aby nie głosować nad podwyżką śmieci i zostawić ją na takim poziomie jak obecnie 29 złotych, ewentualnie zrobić minimalną korektę.
Zdaniem innego radnego opozycji Łukasza Drzazgowskiego, wielu radnych nie tylko opozycji może uznać podczas głosowania, że ta stawka 38 złotych jest za wysoka. Radny mówił, iż spodziewał się podwyżki w granicach do 34-35 złotych, a nie 38 złotych.
Na koniec burmistrz Karol Nawrot poprosił Kluby Radnych, by do dzisiaj, 16 października przedstawili swoje stanowiska w sprawie proponowanej podwyżki opłat za odbiór śmieci.

fot. Marek Holak
TAK PODWYŻSZANO OPŁATY ZA ŚMIECI
Od 2020 roku były w gminie Mogilno dwie podwyżki opłat za śmieci:
* 16 grudnia 2020 roku radni przegłosowali podwyżkę za odbiór śmieci z 18 złotych na 24 złote i stawka obowiązywała przez 2 lata.
* 24 listopada 2022 roku radni przegłosowali podwyżkę za odbiór śmieci z 24 złotych na 29 złotych i aktualnie od prawie 2 lat ta stawka obowiązuje.
* W 2023 roku nie było żadnych podwyżek opłat i podatków lokalnych ze względu na to, że 2024 rok był rokiem wyborczym, dlatego zarówno ówczesny burmistrz Leszek Duszyński, jak i radni bez względu na opcję polityczną mieli wspólny interes w tym, by nie drażnić wyborców podwyżkami.
Marek Holak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze