Reklama

Zabłyśnie do sylwestra

W listopadzie, po artykule w „Pałukach” w Bławatkach pojawiły się 4 nowe lampy ledowe. Takiej lampy nie zamontowano na drodze wiodącej do posesji Czesławy Mleczko. fot. Magdalena Lachowicz

Bławatki, burmistrz, mieszkańcy, lampy
     Zabłyśnie do sylwestra
    Tak zapewnia burmistrz Ewaryst Matczak i uspokaja Czesławę Mleczko, że lampa u niej zostanie naprawiona. Wcześniej zostały naprawione 4 lampy przy przystanku, ale dlatego, że należały do gminy. Ta natomiast należy do Enei.

     WŁĄCZYLI LEDOWE LAMPY
     Przez oddaloną o 3 km od Strzelna wieś Bławatki biegnie wapienna droga gminna, przy której w dużej odległości od siebie umieszczonych jest kilka gospodarstw. Wzdłuż tej drogi stoją słupy z linią wysokiego napięcia. Około 200 m przed drogą wojewódzką linia energetyczna skierowana jest na pobliskie pole. Dlatego właśnie mieszkańcy wioski kilka lat temu monitowali w Urzędzie Miejskim w Strzelnie o zamontowanie oświetlenia na pozostałym odcinku drogi, gdyż prowadzi ona również do przystanku na rozwidleniu dróg przy drodze wojewódzkiej. Kilka lat temu słupy z lampami stanęły, cóż z tego skoro nie świeciły. Mieszkańcy w trosce o własne bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo przyjezdnych chcieli, aby lampy te ponownie oświetlały drogę.
     Pisaliśmy o tym w numerze 42/2012 naszego tygodnika z dnia 18 października, w artykule Lampy są, ale żadna nie świeci, po tym, jak zgłosiła się do naszego reportera mieszkanka Bławatek Irena Kubiak.
     Burmistrz Ewaryst Matczak zdziwiony był wówczas tym, że w całych Bławatkach nie świecą lampy. Twierdził, że problem oświetlenia został przez niego zgłoszony do kierownika strzeleńskiego ZEC Krzysztofa Szarzyńskiego. Burmistrz Matczak potwierdził, że lampy w Bławatkach, o których mówiła Irena Kubiak należą do gminy Strzelno i zamontowane zostały kilka lat temu na stojących już tam słupach Enei. Zdaniem burmistrza, Krzysztof Szarzyński otrzymał zlecenie na naprawę tych lamp. Było to w październiku. Ostatecznie po naszym artykule pod koniec listopada zamontowano w Bławatkach 4 lampy ledowe i od tego czasu wydawałoby się, że problem w wiosce został rozwiązany. A jednak nie został.

Czesława Mleczko nie może pogodzić się z tym, że jeszcze nie wiadomo, jak długo będzie musiała chodzić po drodze w ciemnościach, podczas gdy lampa przy drodze stoi, lecz nie świeci fot. Magdalena Lachowicz

Reklama

     BURMISTRZ ZAPOMNIAŁ O MLECZCE
     Krótko po włączeniu zamontowanych lamp ledowych skontaktowała się z nami mieszkanka Bławatek Czesława Mleczko. Była bardzo rozgoryczona. Mówiła, że bardzo cieszyła się, że problem oświetlenia w Bławatkach został poruszony na łamach naszej gazety. Liczyła, że dzięki temu mieszkańcy szybciej będą mieli wioskę oświetloną. Jednak po naprawie i włączeniu pod koniec listopada lamp w Bławatkach okazało się, że lampy świecą tylko w okolicach przystanku autobusowego i gospodarstw Ireny Kubiak i Emilii Walkowiak, czyli przy gospodarstwach położonych tuż przy przystanku autobusowym. Jednak około 200 m od przystanku oddalone są jeszcze dwa inne gospodarstwa. W jednym z nich mieszka Czesława Mleczko z synem i jego rodziną, a w drugim dwie rodziny państwa Wojewodów. Przy drodze biegnącej do ich zabudowań na jednym z istniejących tam słupów umieszczona jest jedna lampa. Od długiego czasu zamiast oświetlać drogę, służy jako przystań dla ptaków.
     Pani Czesława dzwoniąc do naszego reportera nie mogła zrozumieć, dlaczego tak postąpiono, że modernizowano oświetlenie w wiosce, ale tylko na wybranym fragmencie, o drodze do jej posesji nawet nie pomyślano.
     - Pan burmistrz to tylko nas poróżnił, założyli lampy tylko od przystanku do Kubiaków, a u nas lampa nadal nie świeci. Koło pani Kubiakowej świecą 4 lampy, a tutaj nic nie świeci. Od zabudowań Emilki są gołe słupy, dopiero koło nas jest lampa, ale nie świeci. Tutaj są dwa gospodarstwa, u sąsiadów są dwie rodziny, w sumie 6 osób, u nas są 4 osoby. Dzieci są tutaj małe jeszcze, do szkoły nie chodzą, ale kiedyś zaczną. Ja jestem wdowa, samochodu nie mam. Syn ma i jeździ nim do pracy. A jak tutaj przyjdą śnieżyce, to śniegu nawieje na wysokość płotu, na półtora metra. Jeszcze trudno jest się doprosić, żeby odśnieżyli drogę. Droga jest wtedy nieprzejezdna, a po ciemku nic nie możemy zrobić. Często muszę iść polami na pieszo po śniegu i jeszcze po ciemku - opowiada pani Czesława.
     Dodaje także, że 10 grudnia pierwszy raz rozmawiała z burmistrzem Matczakiem w sprawie lamp. Opowiada, że spytała burmistrza, dlaczego dzieli mieszkańców.
     - Nie na takiego burmistrza głosowałam. Powiedziałam, że na 200 metrach są cztery lampy, a u nas też na 200 metrach nie ma ani jednej. Dzwoniłam do pana Szarzyńskiego, bo obiecywali, że do 10 grudnia lampa będzie. Teraz burmistrz powiedział, że do końca grudnia może zaświeci. Dzwoniła do mnie bratowa (mama radnego Krzysztofa Mleczko przyp. mal), lampa też tam nie świeciła, a ona powiedziała do mnie, „wiesz co, w nocy mi się zaświeciła lampa”. To ja powiedziałam burmistrzowi: „podczas nocy tam gdzie mieszka radny zaświeciliście lampę, a u nas nic, nawet w dzień”. Trochę mu przygryzłam, ale tak trzeba. A co mnie to obchodzi, jest ustawa i lampy powinny świecić wszędzie - dodała pani Czesława.
     - To mój mąż i pan Sierota w 1966 r. jeździli po urzędach i starali się o założenie prądu we wsi, a teraz dla mnie nie ma lampy - mówi rozżalona pani Czesława.
      DO KOŃCA GRUDNIA ZAŚWIECI
     Burmistrz Matczak powiedział reporterowi, że sprawa naprawy oświetlenia tej części Bławatek zlecona jest do Enei, bo to ona jest właścicielem lampy stojącej na drodze dojazdowej do posesji Czesławy Mleczko. Lampy, które należały do gminy, były jej własnością, ZEC na zlecenie gminy wymienił na nowe lampy ledowe.
     - Nic nie wiem o lampie, która rzekomo miała zaświecić się nocą (przy posesji mamy Krzysztofa Mleczko przyp. mal), czasami zdarzało się, że lampy samoistnie się załączały. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że do końca roku powinny być już naprawione wszystkie lampy, na terenie całej gminy. Takie są uzgodnienia. My też chcielibyśmy, aby wszystkie lampy zostały naprawione. Nie było moją intencją, żeby ludzi różnicować. Te lampy, które były nasze naprawiliśmy, wymieniliśmy na ledowe, bo w ogóle wszędzie chcemy nasze lampy powymieniać na ledowe, a tam, gdzie lampy nie są nasze, zleciliśmy ich naprawę - mówi burmistrz Matczak.  
     Wymiana jednej zwykłej lampy na ledową kosztuje gminę 1.200 zł. Jej koszt zwróci się, jak mówi burmistrz, w ciągu 4 lub 5 lat. Jeżeli roczny koszt zużycia energii jednej lampy w gminie kosztuje średnio 500 zł, to są oszczędności dla gminy, gdyż lampa ledowa zużywa 50% mniej energii niż lampy zwykłe - Ponadto lampy ledowe są trwalsze niż te lampy pomarańczowe - dodał burmistrz.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1088 (51/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości