Reklama

Zabytkowe gałęzie ważniejsze od bezpieczeństwa

Widać wyraźnie, że dla kierowcy jadącego ulicą w centrum Orchowa, znak „stop” nie jest widoczny, gdyż zasłaniają go gałęzie drzewa sąsiedniej posesji

         fot. Roman Wolek

Orchowo, znak, posesja, drzewo, obiekt
     Zabytkowe gałęzie ważniejsze od bezpieczeństwa
     Stojący przed głównym skrzyżowaniem w centrum Orchowa znak stop zasłonięty jest przez gałęzie drzewa. Właściciel posesji, na której znajduje się drzewo, tłumaczy, że jest ono częścią zabytkowego obiektu i może być przycięte dopiero wiosną przyszłego roku.

     GROZI WYPADKIEM
     W ostatnim czasie duże zagrożenie dla kierowców stanowić może główne skrzyżowanie w centrum Orchowa, łączące ulice: Kościuszki, Wyzwolenia, Powstańców Wielkopolskich i Lipowej. Kilka metrów od wjazdu na to skrzyżowanie od strony ul. Lipowej znajduje się znak Stop informujący o konieczności zatrzymania się. Jednak gałęzie drzewa znajdującego się na sąsiedniej posesji zasłaniają go częściowo. Mieszkańcy gminy dobrze wiedzą, od jakiej strony wjeżdżając na to skrzyżowanie trzeba ustąpić pierwszeństwa przejazdu. Gorzej jednak, jeśli na skrzyżowanie wjechałby ktoś spoza tego terenu, kto nie zauważyłby znaku stop. Mówiła o tym przewodnicząca Rady Gminy Janina Nowak na sesji 17 sierpnia. W związku z tym wójt Teodor Pryka wystąpił z pismem do Lechosława Majewskiego, właściciela posesji przy drodze, w którym przedstawił interpelację przewodniczącej Rada Gminy w sprawie przycięcia gałęzi drzew zasłaniających znak drogowy.
     TO JEST ZABYTEK
     W odpowiedzi Lechosław Majewski przesłał pismo, w którym poinformował, że dom wraz z nieruchomością przy ul. Lipowej jest wpisany do rejestru zabytków województwa wielkopolskiego, więc wraz z otoczeniem podlega ochronie prawnej. Wyjaśnił, że elementami integralnie związanymi z otoczeniem zabytku są krzewy i drzewa tworzące ogród, które podobnie jak dom podlegają ochronie prawnej zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i jakiekolwiek działania dotyczące zieleni mogą być prowadzone wyłącznie po uzyskaniu pozwolenia konserwatora zabytków.
     Mając na uwadze trwałe zachowanie we właściwym stanie zdrowotnym drzew i krzewów znajdujących się w obrębie ogrodu, a stanowiących zabytkowy element zieleni komponowanej, nie można o tej porze roku dokonywać cięć fitosanitarnych. Można jedynie podwiązać i odciągnąć gałęzie zasłaniające rzekomo znak - uzasadnił swoją odpowiedź mieszkaniec ul. Lipowej.
     POCZEKAĆ DO WIOSNY
     Zapewnił również, że przycięcie korygujące zostanie wykonane, jak co roku, wiosną 2013 r. pod warunkiem uzyskania stosownego zezwolenia od Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu. Poradził także, iż na skrzyżowaniu jest dość miejsca na to, by znak umieścić w innym miejscu, gdzie widoczny byłby z większej odległości i nigdy nie był przesłaniany przez gałęzie. Lechosław Majewski w swoim piśmie ostrzegł wójta, że dokonanie na jego polecenie lub innych służb wycięcia gałęzi drzew i krzewów z terenu zabytkowego otoczenia domu przy ul. Lipowej stanowić będzie rażące naruszenie prawa wywołujące sankcje przewidziane w ustawie o ochronie zabytków.
     WÓJT NIE DOTKNIE
     Treść pisma odczytana została na ostatniej sesji Rady Gminy 20 września. Przewodnicząca Rady Gminy Janina Nowak pytała, co w takim razie będzie dalej z tą sprawą, bo gałęzie nadal zasłaniają kierowcą znak.
     - Jak ja dotknę, to prokuratura mnie czeka - odpowiadał wójt Pryka, przypominając, że takie ostrzeżenie zawarto w piśmie.
Janina Nowak wyjaśniała, że składając swoją interpelację nie miała zamiaru targnąć się na zabytkowe drzewo, ale chciała jedynie, by znak drogowy był widoczny, żeby uniknąć wypadku.
     POTRZEBNA DOBRA WOLA
     Lechosława Majewskiego zapytaliśmy, czy nie boi się, że słabo widoczny znak, zasłaniany przez gałęzie z jego posesji, może przyczynić się do powstania wypadku.
     - Ten znak stoi w złym miejscu. Powinien być przy krawężniku. Wszystkie znaki stoją przy krawężniku, a tylko ten jeden na złość jest postawiony pod płotem - odpowiada mieszkaniec ul. Lipowej i dodaje, że nie może nic zrobić z gałęziami drzewa bez zgody konserwatora zabytków, bo w innym przypadku czekałby go za to bardzo wysokie kary.
     Janusz Tomala, kierownik konińskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu przyznaje, że jeśli gałęzie drzewa powodują zagrożenie drogowe, to nie ma problemu, aby uzyskać pozwolenie na ich wycinkę. Odbywa się to na wniosek właściciela danego terenu.
    - Wtedy robimy wizję lokalną w terenie i jeśli to zagraża bezpieczeństwu to wydajemy zgodę na przycinkę. Tylko trzeba mieć dobrą wolę - wyjaśnia Janusz Tomala.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1076 (39/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości