Reklama

Zaczyna od budowy plebanii

Kolejna zmiana strategii w parafii św. Faustyny w Mogilnie
     Zaczyna od budowy plebanii
     Najpierw ksiądz zbierał latami pieniądze na budowę kościoła. Po rezygnacji z budowy podjął decyzję o rozbudowie istniejącej kaplicy. Dziś odkłada ten pomysł na przyszłość i na działkach otrzymanych w 2003 r. od gminy chce jeszcze w tym roku wylać fundamenty plebanii.

    - Czy to się komuś podoba czy nie, zaczynam w tym roku budowę plebanii - w taki sposób informował parafian o swej decyzji na niedzielnych mszach 20 czerwca św. proboszcz parafii św. Faustyny w Mogilnie ks. Tomasz Walterbach.
    Tłumaczył to tym, że właściciele mieszkania przy ul. Dworcowej, którzy dotychczas wynajmowali je ks. wikariuszowi Arkadiuszowi Wzięchowi (odchodzi z parafii) - wymówili wynajem i ks. Walterbach musiał szukać mieszkania dla nowego wikariusza, który 28 czerwca zaczyna w parafii swą pierwszą posługę kapłańską. Znalazł ostatecznie mieszkanie na Sójczym Wzgórzu. Będzie ono kosztowało parafię miesięcznie 800 zł. Proboszcz tłumaczył, że on sam nie może czekać na dzień, w którym usłyszy, że też ma poszukać sobie nowego lokum (w tej chwili plebania mieści się w domku jednorodzinnym niedaleko kaplicy), dlatego podjął decyzję o budowie plebanii. W tym roku chciałby uporać się z jej fundamentami.
    - Wiem, że będą teraz komentarze - tak mówił o swej decyzji. Ale zaraz dodał, że swego zdania nie zmieni.
    DZIAŁKI POD KOŚCIÓŁ
    Przypomnijmy, że ksiądz początkowo zamierzał budować w parafii istniejącej od 25 marca 2003 r. nowy kościół. W tym celu parafia kupiła od gminy 2 działki wzdłuż ul. Kausa. Jedną o powierzchni 1.500 m2 za 1.000 zł. Zaś drugą o powierzchni około 830 m2 gmina sprzedała w 2003 r. za przysłowiową złotówkę na wniosek parafianina, dobrego znajomego księdza, radnego Pawła Molendy z Padniewka.
Od samego początku raz w miesiącu ksiądz zbierał datki na tzw. tacę budowlaną. W 2006 r. proboszcz prezentował już parafianom wizualizację nowego kościoła. Wizualizacja była częścią projektu nowego kościoła, który dla parafii za darmo przygotowała Barbara Łukomska-Napierała. Projekt ten zatwierdziła Kuria Metropolitalna w Gnieźnie
    W 2007 r. planował wylanie fundamentów kościoła. Utrzymywał cały czas, że kaplica to tylko przejściowe pomieszczenie dla parafii. Mijały kolejne miesiące i lata, a budowa nowego kościoła przesuwała się w czasie.
    NOWEGO KOŚCIOŁA NIE BĘDZIE
    Niespodziewanie 24 kwietnia 2009 r. w liście do przewodniczącej Rady Miejskiej Elżbiety Sarnowskiej i burmistrza Leszka Duszyńskiego proboszcz poinformował o odstąpieniu w ogóle od budowy nowego kościoła i planie rozbudowy istniejącej kaplicy. Trzy dni wcześniej Rada Ekonomiczna parafii idąc za głosem arcybiskupa Henryka Muszyńskiego uznała, że: (...) rozbudowa parafii w kierunku wschodnim byłaby w chwili obecnej najbardziej optymalnym z punktu widzenia potrzeb i możliwości parafii, rozwiązaniem. Ksiądz rozpoczął wtedy zakończone sukcesem wielomiesięczne starania o kupno od gminy kolejnej działki (części ul. Kaussa), tym razem na rozbudowę właśnie kaplicy w kierunku wschodnim. Kaplica po rozbudowie miała stać się kościołem parafialnym. Na dzień dzisiejszy gmina nie podpisała jeszcze aktu notarialnego z parafią w sprawie sprzedaży działki.
    KAPLICA MA CZAS
    Dziś, gdy ks. Walterbach jest praktycznie na ukończeniu wszelkich procedur związanych z kupnem działki od gminy, mówi, że właściwie to rozbudowa kaplicy może poczekać i można ją odłożyć. Zwracał uwagę wiernym, że właściwie to wszyscy spokojnie mieszczą się we wnętrzu kaplicy i nie ma powodów dla jej szybkiej rozbudowy. Mówił na niedzielnych mszach, że nawet gdyby wszyscy stojący na zewnątrz weszli do kaplicy, spokojnie byłyby jeszcze wolne miejsca.
    Przypomnijmy, co mówił parafianin księdza, radny PiS Jerzy Łaganowski kilka miesięcy temu podczas komisji Rady: - Jako parafianin uważam, że funkcjonalność kościoła powinna zostać poprawiona, żebym wreszcie mógł sobie usiąść w tym kościele.
    WAŻNIEJSZA PLEBANIA
    Plebania będzie budowana  wzdłuż ul. Kausa, na 2 działkach kupionych od gminy. Ksiądz zadeklarował w ubiegłym roku radnym, że na części tej działki, którą kupił za przysłowiową złotówkę (teren około 650 m2), leżącej od deptaka do mniej więcej wysokości krzyża, parafia przygotuje ogólnodostępny parking.
    Przypomnijmy, że radny PO Grzegorz Stochliński optował w ubiegłym roku za innym rozwiązaniem. Chciał, by parafia - skoro nie buduje nowego kościoła - sprzedała gminie otrzymaną wcześniej działkę o powierzchni 830 m2, także za złotówkę. Radny był zdania, że gmina błyskawicznie wykona tam parking na potrzeby budowanego wtedy Orlika. - Będzie to parking ogólnodostępny i dla parafii i dla miasta. Nikt na tym nie straci, a działka będzie własnością miasta - mówił wtedy radny Platformy.
Dziś radny mówi reporterowi Pałuk, że doskonale widać, jak w okolicy Orlika potrzebny jest duży parking. Samochody grających na boisku często blokują ul. 11 listopada, stanowiąc duże zagrożenie dla ruchu.
    Wtedy Paweł Molenda bronił księdza przed pomysłami radnego Stochlińskiego. Mówił: - Jak odbierzemy parafii 650 m2 na parking, to jak parafia ma się pomieścić. Paweł Molenda myślał o plebanii, parkanie, ogrodzeniu i o zamiarze pobudowania dzwonnicy. - To ma być wszystko tam ściśnięte. To jak ta parafia ma funkcjonować? - pytał w ubiegłym roku radny PSL. Radny Molenda uważał, że niepotrzebnie tak wcześnie ks. Walterbach wyszedł z propozycją parkingu. - Proszę was, abyście zastanowili się, jak inne parafie funkcjonują. Przecież to są hektary. A my mówimy o terenie 2.200 m2 - apelował radny Molenda.
    PO 10 ZŁOTYCH
    Przy okazji poinformowania o decyzji budowy plebanii, ksiądz głośno zastanawiał się także, jak spowodować, by wszyscy parafianie łożyli datki na budowę plebanii. Mówił, że wielu parafian nie chodzi do kościoła albo zagląda tam rzadko, ale z biura parafialnego, jak przychodzi potrzeba, chce skorzystać każdy.
    Ks. Walterbach mówił, że w parafii jest 1.000 rodzin i gdyby każda miesięcznie dała po 10 zł, to na miesiąc miałby 10.000 zł. Pytał się parafian na mszach, jak to zrobić. Czy ma wysłać panie, by chodziły po kolejnych ulicach i zbierały pieniądze. - Ale czy znajdą się chętne, by tak chodzić? i I jeszcze się pewno nasłuchają od ludzi - mówił. Dodał, że oczywiście są rodziny, które nie stać na datek w kwocie 10 zł, ale większość - jak uważał - stać na taki wydatek na rzecz parafii.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 958 (25/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości