Reklama

Zaczynają się rozstrzeliwania

Na tę kamienicę Niemki Grety Heinrich spadła jedna z pierwszych bomb we wrześniu 1939 r. Niemiecki lotnik pomylił się, miał zbombardować linię kolejową. Bomba, co ciekawe, nie wybuchła.     fot. Paweł Lachowicz

Dzień po dniu, od 2 do 11 września 1939 roku
   Zaczynają się rozstrzeliwania
     Niemcy wchodzą do Mogilna o 10.00. Do 15.00 trwają rozstrzeliwania. Burmistrzem miasta zostaje mogileński Niemiec Alfred Meister. Od 18.00 okupant wprowadza policyjną godzinę. Na miasto zostaje nałożona kontrybucja w wysokości 70.000 zł.

     2 WRZEŚNIA, SOBOTA
     Starosta mogileński Wiktor Suszyński skierował do burmistrzów i wójtów powiatu mogileńskiego polecenie bezzwłocznego rozplakatowania na podległych im terenach: odezwy prezydenta RP, odezwy dowódcy armii, ogłoszenia o straceniu osób uprawiających sabotaż oraz ogłoszenia o wojskowych sądach doraźnych nad ludnością cywilną.
     Ogłoszenia zostały wywieszone w Mogilnie w 51 miejscach.
     Wśród zapisków urzędowych Zarządu Miejskiego w Mogilnie znajdujemy jeszcze odręczną notatkę podpisaną W. Driesen: Samoloty niemieckie zrzuciły pierwsze bomby na teren miasta Mogilna po wschodniej stronie miasta, nie czyniąc większych szkód.
     3 WRZEŚNIA, NIEDZIELA
     Już o 2:20 posłańcy miejscy wywiesili 10 obwieszczeń urzędowych o wprowadzeniu postępowania doraźnego przed sądami powszechnymi. Prawo miało obowiązywać od 4 września.
     Zachowane dokumenty Zarządu Miasta z tego dnia to przede wszystkim potwierdzenia odbiorów odbiorników radiowych. Odbiornik Elektrik z akumulatorem i anodówką na potrzeby służby przeciwgazowej odebrał Leon Niewiadomski, dla służby przeciwpożarowej odbiornik odebrał Franciszek Ramisch, dla służby sanitarnej Fritzkowski, dla Związku Inwalidów Wojennych Nowak. W dokumentach jest ciekawe pismo od Fritzkowskiego do burmistrza Mogilna Kazimierza Czyszewskiego: Uprzejmie proszę o zamienienie anody na silniejszą, ponieważ ta jest wyczerpana.
     Ciekawą informację przynosi także notatka z Posterunku Policji Państwowej. Otóż 3 września o 18:00 przesłuchani zostali kierownik Spółdzielni Mleczarskiej Fryderyk Wilke wraz z świadkami Willi Johnem i Fryderykiem Meiertonsem. Kierownik Wilk zeznał, że tego dnia o 11:30 do mleczarni weszło dwóch uzbrojonych żołnierzy i zagrozili mu, że jeżeli nie wyda im masła to oni go aresztują. - Nazwiska tych żołnierzy są mi znane - mówił policjantom Wilk i dalej zeznawał: Żołnierzom tym wydałem 4 funty masła, które to masło zostało rozdzielone przez tychże żołnierzy wśród uchodźców. Później jeszcze wydał 30 funtów masła dla junaków w tym samym celu.
     Tego dnia ponownie pojawia się w luźnych zapiskach Zarządu Miasta informacja, że na Mogilno w różnych jego punktach (jezioro, bagna) spadło kilka bomb z samolotów nieprzyjaciela. Nie wyrządziły jednak większych szkód. Bombardowano przede wszystkim linię kolejową Gniezno-Inowrocław. Jedna z pierwszych bomb, jakie spadły na miasto wpadła do kamienicy domu przy ul. Kościuszki, której właścicielką była Niemka Greta Heinrich. Mieszkańcy Mogilna mówili pospolicie -  to jeszcze długo po wojnie - na ten dom U Grety. Kamienica Niemki na pewno nie była celem pilota. Miał on bombardować pobliską linię kolejową, ale bomba spadła o kilkaset metrów w bok.

W widocznej na wprost bramie domu Kosiaków zostali rozstrzelani strażacy z Chojnic, którzy bronili także Mogilna
                 fot. Paweł Lachowicz

     4 WRZEŚNIA, PONIEDZIAŁEK
     Tego dnia burmistrz Czyszewski wystąpił do starostwa o wydanie dla służby opl. miasta 5 sztuk krótkiej broni palnej (browning) z odpowiednią ilością amunicji, gdyż jak to ujął takowej nie można na miejscu nabyć. Jest też w dokumentach potwierdzenie odbioru broni i amunicji.
     Jedna z pierwszych bomb, która przyniosła śmiertelne ofiary spadła między budynkiem dzisiejszego ratusza a budynkiem ośrodka zdrowia (wtedy był to budynek Kasy Chorych). Śmierć wtedy ponieśli: Felicjan Nowicki z Mogilna, Kazimierz Martek z Mogilna, Jan Wojciechowski z Parlina oraz ranny został 16-letni Zdzisław Waliszewski, który zmarł w szpitalu z odniesionych ran.

Reklama
Oryginalny dokument o ekwiwalencie za pracę przy robotach wojskowych w Mogilnie

     5 WRZEŚNIA, WTOREK
     Najważniejszym wydarzeniem tego dnia jest otrzymanie przez władze administracyjne miasta i powiatu w nocy 5 września w tajemnicy przed ludnością polecenia opuszczenia miasta.
     Tego dnia nadal trwały w Mogilnie naloty i spadały na miasto pojedyncze bomby. Mieszkańcy Mogilna mogli również na własne oczy zobaczyć uciekinierów z terenów już zajętych przez hitlerowców oraz nasłuchać się o tym, jak bestialsko są traktowani Polacy przez Niemców na terenach już okupowanych.
     6 WRZEŚNIA, ŚRODA
     Z miasta nazajutrz, 6 września wyjechali starosta Suszyński i burmistrz Czyszewski. Z władzy samorządowej został tylko wiceburmistrz Giezek, który odmówił wyjazdu. Starosta i burmistrz otrzymali polecenie zabrania ze sobą dokumentów, pieczęci miejskich oraz kasy miejskiej. W mieście w tym momencie faktycznie władzę administracyjną i funkcje policyjno-porządkowe przejęła Straż Obywatelska.

Goniec Straży Pożarnej w Mogilnie kwituje odbiór roweru 3 września 1939 r.

     7 WRZEŚNIA, CZWARTEK
     Wiceburmistrz Giezek, który nie wyjechał z Mogilna, wydał tego dnia zaświadczenie o śmierci w wyniku wybuchu bomby 4 września Jana Wojciechowskiego z Parlina.
     8 WRZEŚNIA, PIĄTEK
     Tego dnia doszło do pierwszych starć obrońców Mogilna z nacierającym od strony zachodniej, od strony Padniewka wrogiem. Skończyło się na strzałach. Niemcy nie podjęli próby wejścia tego dnia do miasta. Do mogilnian dotarły także informacje o grasujących w okolicy dywersantach i spadochroniarzach. Tego też dnia niemiecki lotnik miał ostrzeliwać miasto z karabinu maszynowego.
     9 WRZEŚNIA, SOBOTA
     Od rana formowano w Mogilnie Straż Obywatelską. Każdy mógł do niej wstąpić, w efekcie zgłosiło się kilkudziesięciu mężczyzn. Wyróżniali się tym, że nosili na rękawach opaski biało-czerwone. Z zebranych przez historyka, pracownika muzeum w Chabsku informacji wynika, że ich uzbrojenie stanowiły karabiny, fuzje, krótka broń i tylko po 5 ostrych naboi. Mogli ją wykorzystać tylko w przypadku osobistego zagrożenia życia.
     Straż została podzielona na 3 plutony i zostały one wysłane na przedpola miasta. Dowodził obroną miasta kpt. rezerwy Brochwicz-Trębecki. Natomiast por. Kazimierz Nowicki obejmuje dowodzenie plutonem, który kieruje się w stronę Wylatowa.
     Brochwicz-Trębecki zostaje ranny, gdy jedzie do Gniezna po amunicję i trafia do szpitala w Strzelnie. Obrońcy miasta ponoszą w tym dniu pierwsze straty, gdyż kilkuosobowa grupa Straży Obywatelskiej skierowana na Duszno i Niestronno nie wraca z rozpoznania.
     Podjęta została wtedy decyzja, że nowym dowódcą będzie Franciszek Konieczka. Decyzja nie dociera jednak do niego na czas. Poszczególne plutony działają teraz na własną rękę. Tego wieczoru dochodzi także około 22:00 do odparcia uzbrojonej grupy Niemców, którzy próbowali wedrzeć się do Mogilna od strony Padniewka.
     10 WRZEŚNIA, NIEDZIELA
     Tego dnia są wśród mieszkańców miasta pierwsze ofiary działań wojennych. Obrońcy miasta muszą kilka razy odpierać ataki Niemców. Okupantowi nie udaje się opanować miasta. Obrońców wzmacnia dodatkowo bojowy wóz strażacki z Chojnic. W lesie babskim ginie Leonard Łaniecki, a w walce pod Padniewkiem polegli: Leon Wojtecki, Alojzy Wojtczak, Sylwester Bekanowski, Szczepan Bekanowski, Kazimierz Ciesielski i Walenty Fabiszewski.
     11 WRZEŚNIA, PONIEDZIAŁEK
     Jak się później okazało był to ostatni dzień obrony miasta. Już około 8:00 batalion niemiecki mjr. Geringera zaatakował miasto z południa i z zachodu. Mogilnianie bronili się przez około 2 godziny. Bronili się na ul. Hallera i obok klasztoru, gdzie zbudowana została barykada. W mieście od wewnątrz też było słychać strzały. Padały m.in. z domu Niemca Bindra (na skrzyżowaniu ul. Hallera i pl. Wolności).
     Po wejściu, Niemcy kazali natychmiast spędzić wszystkich mężczyzn na Rynek i pl. Wolności.
Miejscowi Niemcy sami zaczęli wskazywać, kogo rozstrzelać, a najbardziej aktywni byli: Max Dietrich, Erich Harmeka, Ludwik Zachariasz czy Adolf Kremer. Grupa wskazana liczyła około 30 osób. Niektórych rozstrzeliwano w bramach na pl. Wolności. Młodego chłopca Edmunda Kuczmę zastrzelono w bramie domu Bosiackiego. Na pl. Wolności zginęli: Jakub Mularczyk, Stanisław Janowski, Władysław Jasnos, Adam Karow, Jan Paprotny. Bracia Władysław i Sylwester Grześkowiakowie zostali zabici w uliczce prowadzącej od Rynku do jeziora. Na rynku zginęli: Jan Krokos i Herman Gotlib. Natomiast strażaków z Chojnic rozstrzelano w bramie domu Kosiaków przy pl. Wolności 1.
     Grupę rozstrzelano również pod płotem Szymańskiego (dzisiejsza ul. 900-lecia), naprzeciwko domu pocztowca. Zginęli tam: Józef Jopp, Franciszek Konieczka, Wacław Przybylski, Józef Czechowski, Bolesław Gembiak i Kazimierz Wichłacz.
     Około 15:00 w tym dniu zakończyli Niemcy czystki. Burmistrzem został mogileński Niemiec Alfred Meister. Od 18:00 wprowadzono godzinę policyjną. Na miasto okupant nałożył także kontrybucję w wysokości 70.000 zł.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 917 (36/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości