Mogilno, Radomscy, działka, dekret, Jacek Kraśny
Zasiedzenie czy zawłaszczenie
Pierwszy podniósł rękę na własność Wandy Radomskiej okupant hitlerowski, zabierając w czasie wojny część działki na poszerzenie ul. Hallera i na trawniki. Reżim stalinowski w 1951 r. podpierając się dekretem o wywłaszczeniu z 1948 r. dążył do zalegalizowania działań okupanta hitlerowskiego i przejęcia działki. Po 55 latach burmistrz Jacek Kraśny kontynuuje dzieło, starając się w sądzie uzyskać działkę na własność gminy Mogilno przez zasiedzenie.
Orzeczenie Wydziału Społeczno-Administracyjnego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy z 31 maja 1951 r. o wywłaszczeniu nieruchomości należącej do Wandy Radomskiej. Między innymi ten dokument został dostarczony do Sądu Rejonowego w Mogilnie razem z wnioskiem o zasiedzenie. Warto zwrócić uwagę na przerwę między "Uzasadnieniem" a pouczeniem o odwołaniu. Wyraźnie widać, że ktoś nieudolnie starał się zamazać treść zapisu, jaka tam była. Być może, że była to treść mówiąca właśnie o konieczności wypłacenia odszkodowania i wysokości tego odszkodowania RADNI UCHWALILI PIENIĄDZE
Trzy tygodnie temu pisaliśmy w Pałukach o walce spadkobierców rodziny Wandy Radomskiej o działkę przy ul. Hallera w Mogilnie. Półhektarowa działka o pow. 5.814 m2 zajmowana jest od początku od 1952 r. przez miasto na ogródek jordanowski. Z księgi wieczystej nr 542/Mgl wynika, że właścicielem terenu od 4 kwietnia 1924 r. jest Wanda Radomska z Bilskich. W ubiegłym roku sprawa roszczeń rodziny Radomskich do tego terenu miała szansę być definitywnie załatwiona. 28 listopada 2005 r. radni mogileńscy na sesji Rady Miejskiej przeznaczyli na wykup działki 52.000 zł. 48.000 zł miało być zapłatą za teren zajmowany prze ogródek jordanowski, a 4.000 zł miało iść na wszelkie związane z tą operacją opłaty (VAT, koszty sądowe i inne). Burmistrz Jacek Kraśny tłumaczył wtedy radnym, że cena za działkę wzięła się z ustaleń zawartych 7 listopada 2005 r., w wyniku negocjacji gminy z pełnomocnikiem rodziny Radomskich Witoldem Tomaszewskim z Warszawy. Kwota 52.000 zł wzięła się z ustaleń między stronami. Rzeczoznawca nie wyceniał wartości działki.
PROTOKÓŁ DO KOSZA
Do kupna działki przez gminę nie doszło. Miesiąc po spisaniu protokołu negocjacyjnego 7 grudnia 2005 r. spadkobiercy uznali, że negocjacje listopadowe nie są dla nich wiążące. - Protokół nie rozwiązuje kwestii należnego nam odszkodowania za bezumowne korzystanie z tej nieruchomości przez miasto Mogilno bez przerwy od 1952 r. do chwili obecnej - uważa Witold Tomaszewski. Spadkobiercy uznali także, że: - Negocjacje odbywały się bez zachowania partnerstwa stron, a ustalona w ich wyniku zaniżona cena nieruchomości została przyjęta pod presją drugiej strony bez uzasadnienia wyceną, co nie spełnia podstawowych warunków negocjacji i jest niezgodne z zasadami życia społecznego. Mogileńscy radni nigdy nie poznali treści tego pisma. Burmistrz Kraśny przestrzegał publicznie na komisjach Rady, że teraz można się już tylko spodziewać cen warszawskich za teren ogródka, zamiast mogileńskich.
WYCENA 8 RAZY WIĘKSZA
30 stycznia 2006 r. Biuro Rzeczoznawstwa Majątkowego Server z Bydgoszczy na zlecenie spadkobierców rodziny Radomskich dokonało wyceny rynkowej wartości działki. Nieruchomości przy ul. Hallera szacunkowo wyceniono na 398.300 zł.
18 lutego Witold Tomaszewski poinformował burmistrza Mogilna, że spadkobiercy chcą od gminy za działkę 250.000 zł. Zapewnili również, że w chwili podpisywania aktu notarialnego zrzekną się jakichkolwiek roszczeń za bezprawne użytkowanie terenu przez gminę Mogilno od 1952 r. Na te propozycje pełnomocnik rodziny Radomskich nie otrzymał do dziś żadnej odpowiedzi. Radni mogileńscy dowiedzieli się o propozycji z kwietniowego artykułu w Pałukach.
POMYLONE DZIAŁKI
Po otrzymaniu konkretnej propozycji ze strony Witolda Tomaszewskiego, gminni urzędnicy zaczęli gorączkowo szukać dokumentów, które potwierdzałyby, że tak naprawdę teren ten należy prawomocnie do miasta, i że za ten teren Wanda Radomska otrzymała odszkodowanie. Tym bardziej, że w Księdze Wieczystej, w dziale III znajduje się zapis: Ostrzeżenie o wszczęciu postępowania wywłaszczeniowego na rzecz Skarbu Państwa z 1951 r.
Pojawiła się wtedy w jednej z gazet regionalnych informacja, jakoby miasto za tą działkę zapłaciło już w 1964 r. 93.000 zł. Gmina nie mogła jednak znaleźć potwierdzenia w dokumentach tej informacji. - Teren jest użytkowany przez miasto i jeśli dokumenty się nie znajdą wystąpimy z wnioskiem o zasiedzenie gruntu - mówił regionalnej prasie rzecznik prasowy Urzędu Gminy Rafał Lukstaedt. Gminny urzędnicy pomylili jednak dwie działki. Pałuki dotarły do aktu notarialnego spisanego 17 września 1964 r. w Państwowym Biurze Notarialnym w Mogilnie przed notariuszem Urszulą Streńską-Szczygłowską. Jak się okazało akt notarialny dotyczył sąsiedniej działki o pow. 2,3742 ha, leżącej między ul. Kościuszki a ówczesnymi Alejami Odrodzenia i osoby właściciela Tadeusza Radomskiego z Zakopanego. Gmina Mogilno kupiła od niego tę działkę za 89.546,94 zł, a Tadeusz Radomski przeznaczył pieniądze na budowę domu jednorodzinnego w Zakopanem.
WNIOSEK O ZASIEDZENIE
Gmina Mogilno nie odpowiedziała rodzinie Radomskich na propozycję z 18 lutego kupna działki za 250.000 zł. Skierowała za to 3 marca sprawę cywilną do Sądu Rejonowego w Mogilnie o stwierdzenie zasiedzenia. Jak się dowiedzieliśmy gmina wpłaciła żądane przez sąd 2.000 zł. Z pisma radcy prawnego Jolanty Sitek do sądu wynika, że stroną pozwaną są spadkobiercy Radomskich: Wiesława Kempa Radomska z Gdyni, Lidia Radomska z Poznania i Witold Tomaszewski z Warszawy.
Radca prawny gminy wniósł o uznanie przez sąd, że gmina Mogilno nabyła z dniem 10 maja 1975 r. prawo własności nieruchomości zajmowanej przez ogródek jordanowski przez zasiedzenie. W uzasadnieniu wniosku czytamy m.in.: - Przedmiotowa nieruchomość (...) pozostaje w nieprzerwanym władaniu gminy Mogilno od czasu drugiej wojny światowej do dnia dzisiejszego i jest użytkowana przez gminę jak plac zabaw dla dzieci (tzw. ogródek jordanowski) zgodnie z zapisami w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Mogilno. Znajdujące się na tej nieruchomości zieleń, urządzenia małej architektury oraz budynki powstały z funduszy gminnych.
OKUPANT HITLEROWSKI ZACZĄŁ
Pałuki dotarły do dokumentów, na podstawie których gmina stara się o zasiedzenie terenu. Pierwszym z nich jest wniosek z 20 grudnia 1949 r. gminy miejskiej miasta Mogilna do wojewody poznańskiego o przeprowadzenie wywłaszczenia gruntu należącego do Wandy Radomskiej. Taką uchwałę podjęli radni Miejskiej Rady Narodowej 9 sierpnia 1949 r. Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej Stefan Wesołowski uzasadniał wniosek o wywłaszczenie tym, że: (...) grunt ten został już w czasie okupacji niemieckiej przebudowany przez nawiezienie ziemi i zajęty na rozszerzenie ulicy, noszącej obecnie nazwę ulica J. Hallera oraz został zużyty na stworzenie trawników. Radni mogileńscy starając się o wywłaszczenie powoływali się na dekret z 7 kwietnia 1948 r. o wywłaszczeniu majątków zajętych na cele użyteczności publicznej w okresie II wojny światowej 1939-1945. Przewodniczący Wesołowski wnosił również o przesłanie pisemnego wniosku do Sądu Grodzkiego w Mogilnie i wpisanie w księdze wieczystej ostrzeżenia o postępowaniu wywłaszczeniowym.
REŻIM STALINOWSKI KONTYNUOWAŁ
Orzeczenie o wywłaszczeniu terenu podjęte zostało 31 maja 1951 r. przez Wydział Społeczno-Administracyjny Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. W uzasadnieniu orzeczenia czytamy: - Wyżej wymieniony grunt został zajęty przez okupanta i odpowiednio przystosowany na rozszerzenie ulicy Hallera oraz na trawnik. Po wyparciu okupanta grunt ten służy tym samym celom i został zagospodarowany z funduszów publicznych.
SAME ZNAKI ZAPYTANIA
Nie wiadomo na dzień dzisiejszy, czy decyzja o wywłaszczeniu jest prawomocną. Nie wiadomo, czy Wanda Radomska została poinformowana o wywłaszczeniu. Nie wiadomo wreszcie czy mogła - jeśli została poinformowana - się odwołać od tej decyzji (według orzeczenia strony miały na to 14 dni). Nie wiadomo także, czy wypłacono jej odszkodowanie za wywłaszczenie. Odszkodowanie takie należało się jej zgodnie z rozporządzeniem prezydenta RP z dnia 22 marca 1928 r. oraz dekretem o wywłaszczeniu majątków zajętych na cele użyteczności publicznej w okresie wojny 1939-1945 z 7 kwietnia 1948 r.
Jedno jest pewne, w księdze wieczystej właścicielem jest nadal Wanda Radomska. Nie ma żadnych wpisów, świadczących o tym, że wywłaszczenie uprawomocniło się i w jego wyniku zmienił się właściciel działki. Sąd w Mogilnie będzie musiał dojść do tego, czy wywłaszczenie było prawomocne, a brak wpisu jest niechlujstwem ze strony urzędników ówczesnej władzy komunistycznej. Czy wywłaszczenie nie ma mocy prawnej i działka nadal należy do rodziny Radomskich. Tym samym należy im się odszkodowanie za 54 lata bezprawnego użytkowania terenu przez gminę Mogilno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze