Mogilno, interpelacje, sesja, Rada Miejska
Zawłaszcza, żeby błyszczeć
Burmistrz Duszyński uważa, że radny Majcherkiewicz to uzurpator: - Ma skłonności przypisywania sobie rzeczy, które już są realizowane. Były wiceburmistrz odpierał zarzuty: Ja sobie niczego nie uzurpuję..., potrafię docenić..., to nie tak jest panie burmistrzu..., ale już zostawmy, panie burmistrzu... ja pana proszę.
DLACZEGO NIE JUŻ
Radny Przemysław Majcherkiewicz, jak co miesiąc, odniósł się podczas sesji Rady Miejskiej w Mogilnie 28 marca do wielu spraw, jakimi zajmuje się mogileński ratusz. Nie były to interpelacje, a raczej ocena pracy, zaawansowania inwestycji, która prawie zawsze odnosi się do burmistrza Leszka Duszyńskiego.
Radny ubolewał, że przy podziale nadwyżki budżetowej nie znalazły się żadne środki na budowę parkingu przy ul. Sądowej, chociażby na nawiezienie materiału i utwardzenie tego placu. Zwracał uwagę, że ani grosz nie został przeznaczony na kontynuację budowy mieszkań komunalnych w gminie Mogilno. - Czy w tegorocznym budżecie doczekamy się zwiększenia środków chociażby na to, żeby kontynuować budowę 6-rodzinnego bloku w Marcinkowie? - pytał radny PSL.
Prawda jest taka, że pieniądze z nadwyżki nie będą przejedzone. Część poszła na spłatę długu. Reszta na inwestycje: odbudowę ul. Ogrodowej wokół budynku starostwa powiatowego, na budowę ronda przy zbiegu ul. Grobla, ul. Polnej i ul. Niezłomnych, na opracowanie dokumentacji projektowej Rewitalizacja Rynku w Gębicach, na modernizację świetlicy w Wylatowie, na wykonanie projektów placów zabaw przy ul. Konopnickiej i ul. Jana Pawła II w Mogilnie, budowę przyłączy kanalizacyjnych, budowę sieci kanalizacji deszczowej i wodociągowej oraz zakup pieca centralnego ogrzewania do schroniska dla bezdomnych.
Po raz kolejny radny Majcherkiewicz chciał, aby burmistrz na sesji jeszcze raz przy sołtysach i zaproszonych gościach zapewniał, że ma zabezpieczone pieniądze na majowe obchody Dni Mogilna. Radnemu nie przeszkadzało to, że mówił o tym już po raz trzeci w ciągu kilku dni. Pierwszy raz podczas wizytacji przez komisję rewizyjną Mogileńskiego Domu Kultury. Tam usłyszał po raz pierwszy, że takie pieniądze są, a Dni Mogilna odbędą się. Drugi raz mówił o tym podczas komisji 26 marca. Chciał, by burmistrz zapewnił, że Dni Mogilna się odbędą i są na to pieniądze. Choć usłyszał po raz kolejny zapewnienie, tym razem z ust burmistrza Leszka Duszyńskiego, że impreza będzie, a pieniądze są zarówno w budżecie MDK, jak i wydziału promocji, trzeci raz mówił o tym samym na sesji.
Kolejną sprawą była troska radnego o obecność inspektora nadzoru przy budowie hali widowiskowo-sportowej. - Bo ciągle się słyszy, że musi tego pilnować dyrektor Robert Michalski. Chylę czoło i jestem naprawdę dumny, że mamy takiego dyrektora, który dba o swój warsztat pracy, o swoje miejsce pracy. Niedługo ta hala przejdzie pod gestię pana Roberta i cieszy mnie to, że pan się czuje jako gospodarz i chce, żeby ten obiekt był przygotowany jak najlepiej do przejęcia. Gdzie są inspektorzy nadzoru? - pytał.
Radny pytał, kiedy nastąpi w ul. Prusa wymiana rur wodociągowych z azbestowych na PVC. Ulica ta jest jedną z tych, na której nastąpi odbudowa nawierzchni po budowanym kolektorze.
Za chwilę komentował: - Daleka od prawdy według mnie jest gdzieś przeczytana informacja, że odbudowa wszystkich ulic po kolektorze wyniesie około 10 mln zł. Informację tę podaliśmy w Pałukach. Kwota około 10 mln zł to zsumowanie kosztów odbudowy wszystkich ulic po kolektorze. Radny tym samym publicznie podważał kosztorysy inwestorskie, jakie wraz z projektami odbudowy ulic przygotowała firma MTB Projekt z Poznania.
DZIWNE SKŁONNOŚCI
Burmistrz Duszyński tak podsumował komentarze radnego: - Ja zauważyłem ostatnio, że pan Majcherkiewicz ma takie skłonności do przypisywania sobie rzeczy, które już są realizowane. Duszyński tłumaczył radnemu sprawującemu przez 16 lat funkcję wiceburmistrza, że każda prowadzona inwestycja to nie są tylko konkretne już roboty, które widzi mieszkaniec, ale przygotowanie dokumentacji, projekt, wszelkie uzgodnienia i pozwolenia. - Ta praca to także decyzje środowiskowe, o których pan Majcherkiewicz nie ma pojęcia, bo kiedy on był wiceburmistrzem, jeszcze ich nie było - mówił. Najczęściej jest tak w Polsce, że cała biurokracja, która towarzyszy inwestycji trwa dłużej, niż potem sama inwestycja.
Burmistrz Duszyński wskazał, że najlepszym przykładem przypisywania sobie nie swoich zasług jest budowa parkingu przy ul. Sądowej. Przypomnijmy, że jest to autorski pomysł Duszyńskiego, który zatwierdziła Rada Miejska, przeznaczając pieniądze na wykup działki. Ta inwestycja cały czas trwa. Działka została wykupiona, gmina uzyskała zgodę na rozbiórkę znajdujących się tam budynków. Na teren parkingu jest zwożony gruz i ziemia dla wyrównania terenu. Parking już teraz służy jako miejsce do parkowania dla kilkudziesięciu aut.
- My chcemy go robić, tylko nie na wszystko starczy - tłumaczył Duszyński. - Obecny stan to nie jest stan, który nas zadowala. Ważne, że zachowaliśmy to miejsce i trzymamy to miejsce - mówił. - Oczywiście pan Majcherkiewicz będzie wykorzystywał, że już teraz ma być. Też trzeba mieć jakąś wizję, i nie od razu da się wszystko zrobić - uważa burmistrz.
Następnym przykładem, jaki przedstawił Leszek Duszyński, była modernizacja ul. Ogrodowej. - Pan Majcherkiewicz wiedział, że trwa budowa kanalizacji i wiedział, że po wybudowaniu będziemy projektować drogi. To pytał. Dlaczego? Widocznie chciał błyszczeć wśród mieszkańców. Mimo że my to robimy - uważa burmistrz. Przy okazji zaznaczył, że nie stać gminy, żeby za 10 mln zł odbudować w ciągu roku wszystkie ulice. - To będzie proces kilkuletni, ale jest to priorytet w mieście - zapewnia burmistrz.
Kolejnym przykładem, według burmistrza, przypisywania sobie przez radnego inwestycji, które od jakiegoś czasu trwają, jest wymiana wodociągu w ul. Prusa, który przed położeniem nowej nawierzchni zostanie wymieniony. - Tam już jest dokumentacja, jest pozwolenie na budowę. Jest już wszystko zrobione, a pan Majcherkiewicz dzisiaj znowu stara się przypisać sobie, że to on jest tą osobą, która... .
Leszek Duszyński nie dokończył zdania, bo w obronie radnego Majcherkiewicza stanęła przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa: - Ale panie burmistrzu, proszę nie oceniać radnego. Ocenią go wyborcy.
Bronił się także sam zainteresowany, ale był wyraźnie wybity z rytmu. Majcherkiewicz mówił: - Ja sobie niczego nie uzurpuję..., potrafię docenić..., to nie tak jest, panie burmistrzu..., natomiast jeżeli się czyta w mediach, że w 2011 będzie parking na Sądowej oddany do użytku, to ja się mam prawo pytać..., ale już zostawmy panie burmistrzu..., ja pana proszę.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1052 (15/2012)
Komentarz
Kompleks Duszyńskiego
To stan, który towarzyszy od początku tej kadencji politykowi PSL Przemysławowi Majcherkiewiczowi. Nie jest to klasyczny radny opozycji, jakich poznaliśmy wielu przez ostatnie 22 lata, patrzących na ręce władzy. Nie będę tu wymieniał nazwisk, bo w obecnej rzeczywistości dla wielu z nich mogłoby to być po prostu niewygodne.
Przemysław Majcherkiewicz to polityk, który jak cień podąża za burmistrzem Duszyńskim. Moim zdaniem ma na jego punkcie obsesję. Burmistrz jest niedoścignionym wzorem dla radnego, dlatego ten próbuje zaistnieć przy każdej sprawie, z którą związany jest Duszyński.
Wypacza to ideę bycia radnym patrzącym władzy na ręce. Majcherkiewicz nie lubi słowa opozycja, bo wie, że nigdy nie był i nie będzie żadną opozycją. Po prostu nie potrafi tego robić.
To funkcjonowanie przy okazji, przy Duszyńskim jest cały czas próbą udowodnienia rządzącemu w mieście burmistrzowi, że on, były wiceburmistrz, wie lepiej, daną rzecz wykonałby lepiej, sprawniej, szybciej. Tylko Majcherkiewicz zna jak nikt potrzeby mieszkańców, numery działek, ma w jednym palcu plany zagospodarowania przestrzennego poszczególnych kwartałów miasta. Wie wszystko i na każdy temat. Zna potrzeby mieszkańców miasta odnośnie wyglądu flagi, wie gdzie powinna być ul. Dmowskiego, a gdzie Półwiejska. Wie, kto kocha Poznań. Oczywiście burmistrz kocha Poznań. I kto jeszcze? No jakby inaczej - Przemysław Majcherkiewicz.
Podziwiam czasami radnego, że tak można, jak on. Całe tyrady na każdej sesji nic niewnoszących do rozwoju miasta i gminy interpelacji. I tak co miesiąc.
Ma rację burmistrz Duszyński, mówiąc, że Majcherkiewicz opanował do perfekcji patent na przypięcie się do różnych inwestycji.
Duszyński ogłasza, że robi kanalizację w ul. Ogrodowej, a radny Majcherkiewicz zaczyna kampanię. Prowadzi ją przez kilkadziesiąt miesięcy pod hasłem konieczności odbudowy nawierzchni ulicy. Doskonale wie, jakie są procedury. Że najpierw trzeba kanalizację położyć, potem trzeba wykonać projekt, uzyskać pozwolenia i zezwolenia, a potem trzeba mieć pieniądze na odbudowę ulicy. Gdy w końcu do niej za kilka tygodni dojdzie, radny ogłasza wszem i wobec swój życiowy sukces. Burmistrz robi wreszcie ulicę, bo ten go gnębił tak długo, że w końcu tę sprawę załatwił. Mieszkańcy mają być wdzięczni, że jest taki radny, któremu tyle zawdzięczają.
Przy okazji każdej inwestycji, którą robi Duszyński w Mogilnie, on się do niej przypina i tak długo publicznie powtarza i zadaje pytania na dany temat, że w końcu ludzie zaczynają wierzyć, że tę i tę sprawę zawdzięczają Majcherkiewiczowi.
Bardzo charakterystyczne jest również zachowanie radnego Majcherkiewicza, gdy ktoś zwraca mu publicznie uwagę. Stosuje wtedy także jeden ograny patent. Mówi, że mu nikt ust nie zamknie, on nadal będzie wygłaszał swoje zdanie na każdy temat.
Problem polega tylko na tym, że nikt mu ust nie chce zamykać. To dziwaczne zachowanie bierze się raczej z przekonania o własnej nieomylności, z pewnej wyniosłości, jaką reprezentuje radny. A może po prostu z wyrzutów sumienia, że nigdy nie było się w opozycji do komunistycznej władzy, nie uciekało przed gazem łzawiącym i pałkami ZOMO w ukochanym Poznaniu.
Z podobnym stylem zachowania spotkałem się już w Mogilnie w 1990 r., w gabinecie dentystycznym przy ul. Kościuszki. Usłyszałem wtedy z ust pani lekarz dentysty: A co wy macie tyle pieniędzy, że chcecie rządzić Mogilnem. Tę charakterystyczną wyniosłość zapamiętam na zawsze. Wtedy rozpoczynałem działalność publiczną w Komitecie Obywatelskim Solidarność i były to pierwsze słowa, jakie usłyszałem od człowieka, któremu w Mogilnie po prostu dobrze się powodziło. Żadnej opozycji w mieście nie chcieli mieć.
Jest jeszcze jedno charakterystyczne zachowanie Majcherkiewicza w tej kadencji. Powtarzanie do znudzenia, że on jest kolegą burmistrza Duszyńskiego. Radny robi wszystko, by w powszechnej opinii ludzie właśnie tak myśleli. Czepianie się wszystkiego, przypinanie się do każdej inwestycji i dobrego pomysłu, nazywanie się kolegą burmistrza, mędrkowanie na każdy temat - to pomysł na publiczne funkcjonowanie Przemysława Majcherkiewicza w tej kadencji.
Ja nazywam to kompleksem Duszyńskiego.
Majcherkiewicz nigdy nie mógł tak naprawdę rządzić w Mogilnie. Zawsze był tym drugim. Przez 12 lat za czasów burmistrza Łaganowskiego był zawsze od spraw tych mniej ważnych. Za czasów burmistrza Kraśnego miał do powiedzenia jeszcze mniej, gdyż nadburmistrzem by wtedy sekretarz gminy Rafał Lukstaedt.
Dziś radny Przemysław Majcherkiewicz patrzy w burmistrza jak w obrazek. Jest nim zafascynowany. Nawet, gdy mówi kpiąco o obwodnicy i hali sportowej - megainwestycje, to tak naprawdę zazdrości Leszkowi Duszyńskiemu umiejętności rządzenia i pozyskiwania środków zewnętrznych.
Śmiem twierdzić, że kompleks Duszyńskiego to stan, który zatacza coraz szersze kręgi wśród polityków PSL i SLD. Gdy obserwuję postępowanie starosty Tomasza Barczaka, wicestarosty Tadeusza Szymańskiego to wiem, że oni także mają kompleks Duszyńskiego.
A propos zawdzięczania. Jak tylko Duszyński został wybrany burmistrzem w 2006 r., od razu w jego gabinecie pojawił się nie kto inny, tylko Przemysław Majcherkiewicz. Mówił, że burmistrz musi mu dać pracę w ratuszu, bo on jest zasłużony dla Mogilna. Pracy nie dostał.
Potem przychodził i pukał w okno starosty Barczaka za pracą. A wszystko to działo się kilka miesięcy po tym, gdy w 2006 r. rozstał się z nim burmistrz Jacek Kraśny. Koledzy partyjni ze starostwa powiatowego mieli wakaty, czy to na stanowisku szefa Powiatowego Urzędu Pracy czy to na stanowisku sekretarza powiatu. Tej pracy Majcherkiewicz od kolegów nie otrzymał. Dostał skromne stanowisko do spraw kryzysowych.
Mógł się nabawić kompleksów.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1052 (15/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze