Reklama

Ze strażackiego protokołu

Rok 2010 Rokiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Strzelnie
     Ze strażackiego protokołu
     Zachowane protokolarze kryją wiele interesujących faktów, których próżno szukać na łamach ówczesnej prasy czy w jubileuszowych wydawnictwach. Na przykład w czerwcu 1932 r. podjęto decyzję o odebraniu mundurów kilkunastu strażakom ze względu na zupełne opuszczanie ćwiczeń, jak również i zebrań.

    NIELUBIANE ĆWICZENIA
    Podstawą skuteczności straży pożarnej było i jest odpowiednie wyposażenie oraz dobre wyszkolenie strażaków. W strzeleńskiej OSP od zawsze były organizowane różnego rodzaju ćwiczenia i konkursy. Strzeleńscy ochotnicy byli dobrze przygotowani, o czym świadczą sukcesy, jak np. pierwsze miejsce na zawodach w Kościanie w 1934 r. (w zawodach brało udział dziewięć jednostek strażackich). Poza tym ćwiczenia były niewątpliwie sporym lokalnym wydarzeniem, które dodawało strażakom splendoru. Wrażenie na mieszkańcach Ostrowa musiały zrobić manewry rejonowe, zorganizowane w tej miejscowości z udziałem kilkudziesięciu strażaków (1937 r.). Zapewne podobnie było również w Strzelnie, gdy w czerwcu 1934 r., w ramach Tygodnia Strażackiego, strażacy zaprezentowali swoje umiejętności. (...) odbywa się alarm i wyjazd O.S.P. z całym taborem na pokaz, na Rynek miasta, który odbył się przy domu pani Gutorskiej i tak: sprawienie hakówek i wora ratunkowego przez 3-ch strażaków zaopatrzonych w maski gazowe na 2-gie piętro oraz uratowanie 1-go człowieka, sprawienie drabin „Szczerbowskiego”, „Mechanicznej” i „Przystawnej”, oraz sprawienie linii wężowej z 2-ch wózków hydrantowych, z sikawki motorowej i konnej oraz złożenie sprzętu do odjazdu. Po pokazach druh Naczelnik przeprowadza musztrę (...) - czytamy w jednym z protokołów.
    W latach trzydziestych XX w. OSP w Strzelnie często organizowała ćwiczenia, wykłady i szkolenia. Podobnie było trzydzieści lat później. Nie wszyscy strzeleńscy strażacy wykazywali jednak ochotę do podnoszenia swoich umiejętności. W 1967 r. frekwencja na ćwiczeniach wahała się w granicach 60-70%. Stałym punktem programu spotkań zarządów i walnych zebrań było nawoływanie do systematycznego udziału w ćwiczeniach. Dotyczyło to zarówno szeregowych strażaków, jak i dowódców. W 1930 r. postanowiono, że trzykrotne niestawanie na ćwiczenia bez uniewinnienia pociąga za sobą wykluczenie z drużyny. Uchwała nie odniosła pożądanego skutku, choć należy przypuszczać, że ówczesny zarząd nigdy nie wprowadził jej w życie. Problem jednak pozostał. W czerwcu 1932 r. podjęto decyzję o odebraniu mundurów (ze względu na zupełne opuszczanie ćwiczeń jak również i zebrań) kilkunastu strażakom, w tym: Stanisławowi Trzeckiemu, Stanisławowi Milakowi, Janowi Perlikowskiemu, Adamowi Wachulskiemu, Leonowi Rybskiemu, Janowi Koncikowskiemu, Ignacemu Wiśniewskiemu, Janowi Koteckiemu i Edwardowi Gintherowi.
    Podobny pomysł wykluczania z szeregów OSP tych członków, którzy trzykrotnie opuścili zbiórki, został poddany pod dyskusję w przededniu obchodów 65-lecia OSP w Strzelnie (1965 r.). Tematem przewodnim zabrania z 6 marca tego roku było właśnie przystąpienie do normalnego szkolenia wszystkich członków z okazji przygotowań do jubileuszu, co wskazuje, że ówczesny system szkolenia w miejscowej jednostce pozostawiał jednak wiele do życzenia. Kiedy jeden z uczestników spotkania próbował dyskutować z postulatem skreślania z listy członków za wspomnianą nieobecność, usłyszał od prezesa Henryka Wrzesińskiego dobitną i słuszną ripostę: (...) jeżeli się jest członkiem i chce się nosić mundur strażacki to trzeba brać udział w ćwiczeniach a nie uważać się za wielkiego (...) strażaka; w rzeczywistości to nic się nie umie, co to znaczy że jest członkiem OSP od roku 1945 a raz w roku pokaże się na świetlicy lub 1 Maja; taki strażak jest nic nie wart.
    KONKURS W MOGILNIE
    W 1934 r. ochotnicy zwyciężyli nie tylko w Kościanie. Odnieśli także sukces na zjeździe w Mogilnie, zorganizowanym 8 lipca z okazji jubileuszu 45-lecia tamtejszej OSP. Dla większości to zwycięstwo nie było jednak tak oczywiste.
    W czasie zjazdu odbył się konkurs o tzw. premie. Wzięło w nim udział 30 ochotniczych straży pożarnych, podzielonych na dwie grupy - straże miejskie oraz wiejskie. W pierwszej do walki o punkty stanęły: Gębice, Kruszwica, Mogilno, Mogilno - drużyna straży kolejowej, Pakość, Strzelno i Trzemeszno. Pierwsze miejsce wywalczyła OSP Strzelno (111 pkt), na drugim uplasowała się OSP Mogilno (104 pkt). Z braku czasu wyników nie ogłoszono tuż po zawodach, a dopiero na łamach czasopisma Strażak Wielkopolski. Z werdyktem zgodzili się tylko strzelnianie. W protokole z grudniowego zebrania Zarządu Powiatowego OSP w Mogilnie czytamy m.in.: Zarząd Oddziału (...) jest mocno przekonany, że nie straż strzelińska (pisownia oryginalna, tak wówczas była odmieniana nazwa miejscowości - Roman Budny), a straż mogileńska uzyskała I (pierwsze) miejsce w konkursie (...) wynik ostatniego konkursu podziałał na wszystkich strażach bardzo ujemnie, (tak), że straże miejskie z wyjątkiem strzelińskiej wyrażają swoje oburzenie do tego stopnia, że wyrzekają się udziału w konkursach o premie. Podobną opinię mieli podzielać obserwatorzy zawodów, w tym gen. Taczak. Zarządu nie przekonały tłumaczenia, obecnego na zebraniu, delegata Wojewódzkiego Związku Straży Pożarnych w Poznaniu i jednocześnie byłego burmistrza Strzelna Tadeusza Buszy, który stwierdził, że sprzeczność wyniku powstała przez użycie fałszywej drabiny przez straż mogileńską. 
    Podczas konkursu w Mogilnie miało miejsce jeszcze jedno zdarzenie, które dobitnie pokazuje, że strażak... to też człowiek i ma swoje słabości. Otóż w trakcie samych zawodów jeden z członków OSP w Strzelnie, będąc pod wpływem alkoholu, namawiał drugich druhów, aby nie starali się dobrze ćwiczyć, mówiąc: tam gdzie mnie nie ma, tam też i I-go miejsca drużyna osiągnąć nie musi. Ów strażak został oczywiście wykluczony z szeregów strzeleńskiej jednostki.
    W dostępnych protokołach można odnaleźć jeszcze co najmniej kilka przykładów z alkoholem w tle. W pewnym okresie doszło nawet do wypadku samochodowego, który spowodował pijany kierowca wozu strażackiego, jadącego do pożaru. Oddajmy teraz głos przedwojennemu naczelnikowi strzeleńskiej OSP Wiktorowi Piątkowskiemu, który na jednym z zebrań zarządu w 1929 r. stwierdził dyplomatycznie, że od pewnego czasu daje się zauważyć pewne rozluźnienie w drużynie, zalecając druhom dowódcom dać na to specjalną uwagę.
    DRUH ODZNACZONY
    Odznaczenia, medale i dyplomy to stałe elementy strażackiego życia. Ofiarna służba była zawsze nagradzana, choć i tutaj nie brakowało pewnych kontrowersji. Kiedy w 1934 r. gospodarz strzeleńskiej remizy Wincenty Graczyk odbierał brązowy medal zasługi, przyznany przez Związek Straży Pożarnych RP, wyraził ubolewanie, że sam ponosi koszty odznaczenia a nie zasłużył sobie na to, aby organizacja koszty te poniosła. Za odznaczenie jednak zapłacił, ponieważ taka była wówczas ogólnie stosowana zasada.
    Sprawy związane z wyróżnieniami były często omawiane na spotkaniach powiatowych struktur OSP. W 1937 r. sekretarz Zarządu Powiatowego Jan Meier z Mogilna nie przyjął brązowego medalu zasługi. Uzasadnienie jego decyzji było następujące: (...) za 9-letnią nieprzerwaną chętną i pilną oraz pełną poświęcenia pracę na stanowisku sekretarza Zarządu Oddziału Powiatowego jego zdaniem dosłużył się innej nagrody.
    Władze powiatowe OSP różnie odnosiły się do wniosków o odznaczenia, składanych przez podległe ochotnicze straże pożarne. W latach 1934-1939 zostały oddalone wnioski o uhonorowanie członków OSP we Wróblach i Wylatowie. Powód: niewystarczające zasługi na polu strażackiej działalności. Odrzucono również wniosek OSP Młynice o nadanie jej członkom odznaki związkowej za 10-letnią pracę. Uzasadnienie było bardzo przekonujące: ...należy go przedłożyć po faktycznym upływie 10 lat istnienia straży ochotniczej.
    W latach sześćdziesiątych XX w. wręczanie odznaczeń było jednym z ważniejszych punktów kilku walnych zebrań OSP. W 1964 r. odznaki za wysługę lat otrzymało dwudziestu jeden druhów, a w 1970 r. dwudziestu czterech; w 1965 r. medalami, odznakami, dyplomami oraz listami pochwalnymi uhonorowano łącznie 37 osób. Jednak i w tym okresie pojawił się jeden medalowy zgrzyt. Otóż w 1964 r. zarząd wycofał uchwałę o nadaniu jednemu z druhów srebrnego medalu zasługi. Jako uzasadnienie - czytamy w uchwale z 24 maja - zarząd wziął pod uwagę jego pracę w pożarnictwie: jako członek czynny w ogóle nie bierze udziału w szkoleniu, w żadnych akcjach pożarowych, jak również wzięto pod uwagę, że jako stary strażak winien pomagać młodszym strażakom to na odwrót rozrabia i robi ferment wśród naszej jednostki. Dalsza sprawa to mimo, że był powiadomiony po odbiór medalu w ogóle nie raczył stawić się (...). Nie wiadomo, ile w tym prawdy, a ile personalnej niechęci członków zarządu do odznaczonego. Dwa miesiące wcześniej ten sam druh został uhonorowany odznaką za wysługę lat (30 lat w strażackich szeregach).
    W REMIZIE
    Na koniec zajrzyjmy do strzeleńskiej remizy strażackiej. W latach sześćdziesiątych XX w. popularnością cieszyła się świetlica, wyposażona m.in. w telewizor i radioodbiornik. Była czynna od 17:00 do 22:00, a mogli z niej korzystać członkowie OSP i ich rodziny. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się telewizor, co było uciążliwe dla mieszkającej w strażnicy rodziny Graczyków. Dyżurowanie przy telefonie - czytamy w sprawozdaniu naczelnika OSP za 1964 r. - oraz zamykanie obiektu naraża niejednokrotnie Obywatelkę Graczyk na stałe przebywanie w domu oraz wyczekiwanie do późnych godzin z uwagi na korzystanie członków OSP z świetlicy i „Telewizora”.
    Strażacy nie zawsze potrafili odpowiednio korzystać ze świetlicowych dobrodziejstw. Na walnym zebraniu członków w 1971 r. zarzut kulturalnego marazmu w remizie prezes Wrzesiński odparował słowami: jeden z druhów popsuł radio a sprzęt jest nas wszystkich którego musimy szanować, a ponieważ niejedni nie umieją się odpowiednio zachować wobec czego musimy z tego zrezygnować, żeby nie płacić za zniszczony sprzęt rozrywkowy.
    Dodatkowym problemem w remizie były pozasłużbowe zajęcia kierowców OSP, którzy m.in. naprawiali prywatne motocykle oraz ładowali różne akumulatory. W 1972 r. ówczesny kierowca tłumaczył: kiedy byłem przyjmowany do pracy to była mowa, że mogę sobie trochę dorobić dlatego, że jest mała pensja; trochę dorobić to nie jest przestępstwo (...). Zarząd zgodził się z tym argumentem. Pozwolono mu dorabiać, jednak bez uszczerbku dla jednostki OSP.

Rafał Budny
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 962 (29/2010)

Reklama

 


Źródła:
- Archiwum Państwowe w Bydgoszczy Oddział w Inowrocławiu: Akta Miasta Strzelna, sygn. 897 i 899,
- W jedności siła. Książka protokólarna posiedzeń Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej w Strzelnie (1925-1934), w zbiorach OSP Strzelno,
- Księga protokołów Zarządu Oddziału Związku Straży Pożarnych R.P. w Mogilnie (1934-1939), w zbiorach OSP Strzelno,
- Protokoły z zebrań OSP w Strzelnie z lat 1964-1972 (zebrania zarządów, spotkania ogólne, walne zebrania członków), w zbiorach OSP Strzelno,
- Strażak Wielkopolski, 1934, nr 7.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości