Reklama

Zemsta czy bezprawie

Orchowo
     Zemsta czy bezprawie
     Dwoje właścicieli działek protestuje przeciwko budowie bez ich zgody i wiedzy sieci kanalizacyjnej na należącym do nich terenie. Chcą, żeby wójt Pryka poniósł za to karę. Według wójta, działania tych ludzi to zemsta.

     POLICJA WSTRZYMAŁA PRACE
     Sprawa ma swój początek pod koniec lipca bieżącego roku. Wtedy to pracownicy konińskiej firmy Instal budującej kanalizację na terenie gminy Orchowo realizowali kolejny etap inwestycji. Problem jednak w tym, że weszli na teren działek, a o pracach nie zostali poinformowani ich właściciele. Nikt też nie zapytał ich, czy wyrażają na to zgodę. Byli więc zaskoczeni, gdy zobaczyli, że sprzęt budowlany wjeżdża na ich działki i pracownicy kontynuują budowę sieci kanalizacyjnej na ich terenie.
      Jak opowiada Pałukom właściciel jednej z działek, nic nie dała jego rozmowa z pracownikami i urzędnikami z Urzędu Gminy w Orchowie. Mimo protestów i żądań przerwania pracy robotnicy kontynuowali swoje czynności. Jak wspomina, mieli oni także odgrażać się, że wójt Teodor Pryka go załatwi. Właściciele działek wezwali policję. Funkcjonariusz policji po zapoznaniu się z okolicznościami sprawy nakazał wstrzymać prace. - Ale policja odjechała, a oni dalej robili swoje - relacjonuje właściciel działki.
      Wspomina, że na jego telefon zadzwonił mężczyzna przedstawiając się nazwiskiem Krygier, mówiąc, że jest głównym wykonawcą. Według właściciela działki, mężczyzna ten także miał mu powiedzieć, że będzie on miał kłopoty, i że wójt go załatwi. - Czyżby wójt czuł się bezkarnie i uważał, że dla niego prawo nie istnieje i może robić wszystko - mówi Pałukom właściciel działki. Uważa także, że jest oszukany, bo kilka lat temu sprzedając te działki w akcie notarialnym wójt nie podał, że planuje się w tym miejscu jakieś inwestycje.
      TO WINA WYKONAWCY
      Próbowaliśmy ustalić, jak mogło dojść do tego, że budowa kanalizacji w Orchowie była przeprowadzana bez wiedzy i zgody niektórych właścicieli działek, na których ta inwestycja jest realizowana. Zgodnie z prawem budowlanym inwestor, czyli w tym przypadku gmina, do wniosku o pozwolenie na budowę powinien dołączyć m.in. oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania daną nieruchomością na cele budowlane. Jak wyjaśnił nam wójt Pryka, działki, które są przedmiotem sporu, zostały sprzedane kilka miesięcy po uzyskaniu przez gminę pozwolenia na budowę. Dlatego też nie poczyniono uzgodnień dotyczących tej inwestycji z nowymi właścicielami tego terenu. Wójt za zaistniałą sprawę obarcza winą wykonawcę, czyli firmę budującą kanalizację. - Wykonawca zawalił sprawę. Bo tylko z dzierżawcą to uzgadniał - uważa wójt.
      - My wykonywaliśmy wszystko zgodnie z dokumentacją. Nie będę komentował słów wójta - mówi Pałukom Ireneusz Krygier, właściciel firmy Instal.
      Ostatecznie prace na tym terenie zostały wstrzymane i do dziś nie są kontynuowane. Sprawa ta ma jednak swój dalszy ciąg.
      IMPREZY W GMINIE
      Dwoje właścicieli działek napisało zawiadomienia o podejrzeniu dokonaniu przestępstwa głównie przez wójta Prykę, ale także przez osoby mu podległe oraz przez właściciela firmy budującej kanalizację i jego pracowników. Pisma z  zawiadomieniami o takiej samej treści zostały wysłane do Komendy Powiatowej Policji w Słupcy, Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, Prokuratury Rejonowej w Słupcy, Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Biura Spraw Wewnętrznych w Poznaniu, Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Poznaniu oraz Ministerstwa Sprawiedliwości, Komendy Głównej Policji i Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie. W piśmie padają bardzo poważne zarzuty. Autorzy pisma podają, że wójt ma bardzo dobre kontakty z policją i sugerują, że może to mieć związek z tym, iż w Orchowie odbywają się imprezy alkoholowe z wysoko postawionymi policjantami ze Słupcy. Zarzucają też, że wójt  działając w zorganizowanej grupie przestępczej dokonał najścia i dewastacji ich posesji wydając pozwolenie na budowę kanalizacji bez uzgodnień z właścicielami terenu.
      - Wnosimy o ściganie i ukaranie tych osób za fałszowanie dokumentacji, poświadczenie nieprawdy w aktach notarialnych, zniszczenie gruntów działek budowlanych, naruszenie naszych dóbr osobistych, naruszenie naszej godności osobistej, nie wykonanie poleceń policji, używanie gróźb karalnych, zastraszanie. Uprzejmie prosimy o podjęcie stosowanych działań w tej sprawie, a w szczególności o zabezpieczenie naszego bezpieczeństwa przed tymi osobami. Wnosimy o wyłączenie z tej sprawy Komendy Powiatowej Policji w Słupcy i jej podległych, a także Prokuratury Powiatowej w Słupcy, ponieważ jak wynika z tej sprawy, układy wójta Pryki tam sięgają, co dała nam do zrozumienia jego postawa i innych wobec tak rażącego łamania prawa - napisano w zawiadomieniu.
      TO JEST ZEMSTA
      W rozmowie z Pałukami wójt Teodor Pryka odpiera stawiane mu w tym zawiadomieniu zarzuty. Według wójta, reakcja właścicieli działek to zemsta. - Mszczą się za to, że muszą płacić odsetki podatku od środków transportowych, i że w ogóle gminie należy się ten podatek (jeden z właścicieli prowadzi taką działalność gospodarczą, przy. wol) - twierdzi wójt i dodaje, że znając te osoby nie kazałby wykonawcy kanalizacji wchodzić na teren do nich należący. Teodor Pryka uważa, że wcale nie ma dobrych kontaktów z policją i oczekuje, że autorzy pisma udowodnią, iż w gminie dochodziło do spotkań z przedstawicielami policji ze Słupcy.
      - Nie jestem w żadnej grupie przestępczej. Wykonuję tylko swoje obowiązki - wyjaśnia wójt. Zaprzecza także zarzutom, iż pracownicy firmy wykonującej sieć kanalizacyjną nie przerwali pracy po interwencji policji. Według wójta, pracownicy ci zasypali później tylko wykonane wykopy zabezpieczając teren i po tym przerwali pracę.
      NIESMACZNY ŻART
      Z zarzutami kierowanymi w zawiadomieniu nie zgadza się także Ireneusz Krygier, właściciel firmy Instal. Powiedział on Pałukom, że dzwonił tylko do właściciela działki z prośbą, by ten nie wstrzymywał prac i zapewnia, iż nie kierował w czasie tej rozmowy żadnych gróźb. - To była grzeczna rozmowa - dodaje.
      Na pismo właścicieli działek zareagowała Komenda Powiatowa Policji w Słupcy. Jak powiedziała nam  mł. asp. Marlena Kukawka, rzecznik prasowy KPP Słupca, policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Słupcy bada sprawę wkroczenia pracowników firmy wykonującej kanalizację na teren działek bez zgody właścicieli tego terenu. Policja odmówiła jednak zajęcia się innymi sprawami wskazanymi w skardze. Informuje o tym mł. insp. Zbigniew Malina, zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Słupcy, w piśmie nadesłanym do jednego z autorów zawiadomienia. Wyjaśnia w nim, że groźby kierowane przez jednego z pracowników Urzędu i właściciela firmy wykonującej inwestycje pod adresem jednego z właścicieli działek nie wyczerpują przesłanek określonych w artykułach 190 i 191 kodeksu karnego i w związku z tym nie są naruszeniem prawa.
      Oskarżanie wójta gminy Orchowo o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i bezkarność, ponieważ bierze udział w imprezach alkoholowych z udziałem wysoko postawionych funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Słupcy (przypuszczam że również z moim udziałem), uznałem za niesmaczny żart - wyjaśnia w piśmie mł. insp. Zbigniew Malina.
      Sprawą zainteresował się także Wiesław Skweres, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Słupcy. - Wszcząłem postępowanie w tej sprawie. Zażądam wyjaśnień od wójta i właścicieli działek. W przeciągu miesiąca powinno to zostać wyjaśnione - mówi Wiesław Skweres.
      SAMI STRACĄ
      W związku z tym, że dwoje właścicieli działek nie zgadza się na budowę sieci kanalizacyjnej przez ich teren, gmina musi zmienić projekt przebiegu sieci w tym miejscu. Według nowego projektu, sieć ominie sporne działki i będzie przechodzić przez teren należący do gminy. Zmiany te zostaną naniesione wraz z korektami dotyczącymi innych miejsc, gdzie ma przechodzić sieć kanalizacyjna. W sumie zmiana projektu dotycząca tych wszystkich zmian będzie kosztować gminę kilka tysięcy złotych.
      Budowa kanalizacji na terenie gminyOrchowo ma  być w dużym stopniu dofinansowana z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Zapytaliśmy więc wójta, czy zmiana projektów w czasie realizacji inwestycji nie niesie ze sobą ryzyka utraty tego dofinansowania. Wójt Pryka zapewnił nas jednak, że zmiana projektu nie będzie miała wpływu na dofinansowanie tej inwestycji ze środków zewnętrznych. Wójt zaznacza, że właściciele działek, którzy protestują przeciwko budowie kanalizacji bez ich zgody, sami na tym stracą, gdyż gdy będą chcieli doprowadzić w przyszłości kanalizację do swoich działek, będą musieli realizować to na własny koszt.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 923 (42/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości