Reklama

Zignorowali wolę mieszkańców, Płaczkowo nie będzie sołectwem

Decyzja radnych trzemeszeńskich
     Zignorowali wolę mieszkańców, Płaczkowo nie będzie sołectwem
     Mieszkańcy Płaczkowa podczas konsultacji społecznych opowiedzieli się jednogłośnie za odłączeniem ich miejscowości od sołectwa Szydłowo i utworzeniem odrębnego sołectwa. Trzemeszeńscy radni nie wyrazili zgody na podział sołectwa.

     NIE CHCIELI BYĆ RAZEM
     Cała sprawa zaczęła się od wystosowania przez mieszkańców Płaczkowa petycji do burmistrza Trzemeszna Krzysztofa Derezińskiego oraz Rady Miejskiej w sprawie utworzenia w ich miejscowości odrębnego sołectwa. Wnioskodawcy argumentowali, że obydwie miejscowości zamieszkuje mniej więcej po 150 osób. Zwracali uwagę, że w Szydłowie mieszkają głównie rolnicy indywidualni, a w Płaczkowie ludność nierolnicza mieszka przede wszystkim w blokach popegeerowskich i w obydwu tych miejscowościach są inne problemy a także zachodzą rozbieżności: interesów, postaw, mentalności i potrzeb społecznych. Pod pismem tym podpisało się 95 mieszkańców Płaczkowa. Zostało ono wręczone burmistrzowi 25 stycznia przez jednego z mieszkańców Płaczkowa, inicjatora podziału sołectwa Jacka Kaszubę podczas zebrania wiejskiego w Szydłowie.
      W związku z tym wnioskiem trzemeszeńscy radni 20 kwietnia podjęli uchwałę o zarządzeniu konsultacji społecznych.

      DUŻO RÓŻNIC
      Krótko przed konsultacjami Jacek Kaszuba przesłał do Rady Miejskiej pismo, w którym szczegółowo uzasadniał przyczyny podjęcia przez mieszkańców Płaczkowa próby podziału sołectwa. Podał w nim 4 główne powody: rozbieżność interesów, rozbieżność mentalności, potrzeby społeczne, inne czynniki.
      Rozbieżności interesów - według Jacka Kaszuby - polegają na tym, że mieszkańcy Szydłowa, jako wsi typowo chłopskiej, są zainteresowani głównie prowadzeniem gospodarstw i nie interesują się w ogóle sprawami sąsiedniej popegeerowskiej wsi. Natomiast mieszkańcy Płaczkowa to głównie byli pracownicy PGR, obecnie nie związani z rolnictwem i nie interesujący się problemami rolników z Szydłowa.
      Rozbieżność mentalności mieszkaniec Płaczkowa tłumaczył, opisując na czym według niego polega mentalność chłopska. Wyjaśnia, że rolnik uważa się za osobę bogatą, bo posiada wartościowy majątek, wyolbrzymia swoją rolę w społeczeństwie uważając, że jego praca jest najważniejsza oraz traktuje ludzi innych profesji jako gorszych. Natomiast byli pracownicy PGR-ów nie mają nic prócz mieszkania oraz przydomowej działki, czasem samochodu oraz niekiedy pracy najemnej.
      Uzasadniając trzeci powód podziału sołectwa, czyli potrzeby społeczne, mieszkaniec Płaczkowa argumentował, że nie wie, jakie potrzeby mają mieszkańcy Szydłowa, gdyż nie zna tego środowiska, natomiast problemy Płaczkowa to: rozpadające się drogi, kanalizacja oraz brak boiska sportowego, placu zabaw i kąpieliska.

Reklama
Sołtys Szydłowa Barbara Pisuła odczytała podczas sesji pismo, w którym odnosiła się do argumentów Jacka Kaszuby zawartych w jego wniosku do Rady Miejskiej
                     fot. Roman Wolek

      NIE CHCĄ BYĆ PAROBKAMI
      Odnośnie innych czynników Jacek Kaszuba opisuje niektóre wydarzenia, jakie - według niego - pozwalają wyrobić sobie właściwy pogląd na sprawę podziału sołectwa.
      Między innymi wskazuje na nieporozumienia pomiędzy tymi dwoma wsiami, do których dochodziło przy okazji podziału środków z funduszu sołeckiego.
      Inne nieporozumienia dotyczą podjęcia działań w celu utworzenia kąpieliska.
      Jako kolejny czynnik Jacek Kaszuba wskazał fakt, iż płaczkowska część rady sołeckiej była powiadamiana o zebraniach, gdy trzeba było rozstrzygnąć jakąś trudną sprawę, np. przy okazji konfliktu związanego z korzystaniem z wiejskiej świetlicy. Tę część rady - według autora pisma - pomijano jednak w innych działaniach sołeckich związanych z korzyściami dla mieszkańców. - My mamy być potulnymi parobkami od roboty, oni zaś będą zbierać laury i korzyści. W takiej realnie istniejącej rzeczywistości nie ma najmniejszego sensu utrzymywać dalej istniejące sołectwo - argumentował w swoim piśmie Jacek Kaszuba.
      POPARLI PODZIAŁ
      Konsultacje dotyczące podziału sołectwa Szydłowo przeprowadzone zostały 12 maja podczas zebrania wiejskiego. Na zebranie przybyło 42 mieszkańców sołectwa na 293 uprawnionych, w tym: 38 z Płaczkowa i 4 z Szydłowa. W głosowaniu jawnym za podziałem sołectwa i utworzeniem odrębnego sołectwa Płaczkowo głosowało 38 osób, czyli wszyscy mieszkańcy Płaczkowa, którzy przybyli na zebranie. Nikt nie był przeciw, a od głosu wstrzymało się 4 mieszkańców Szydłowa, w tym m.in. sołtys Barbara Pisuła.
      MAJĄ WĄTPLIWOŚCI
      Ostateczna decyzja w sprawie podziału sołectwa Szydłowo miała zapaść na ostatniej sesji Rady Miejskiej w środę 29 czerwca. W programie sesji znalazło się podjęcie uchwały w sprawie podziału sołectwa Szydłowo na sołectwa: Szydłowo i Płaczkowo. 
      Podczas dyskusji powrócono do treści pisma skierowanego do RM przez Jacka Kaszubę. Eleonora Mądra komentowała, iż dla niej jest trochę niezrozumiałe, że jedna osoba podpisała się pod nim w imieniu wszystkich mieszkańców. Michał Michalak zaznaczył, że jednak mieszkańcy przyszli na konsultacje i zapoznali się z tą wypowiedzią. Radny z Mijanowa proponował, by dać szansę mieszkańcom Płaczkowa, skoro chcą się oni wykazać.
      Mikołaj Ostrowski mówił, że ma kłopot jak się zachować podczas głosowania. Zastanawiał się czy sprawy interpersonalne nie są przyczyną całego sporu, bo w takim przypadku nie trzeba byłoby rozdzielać sołectwa, żeby to rozstrzygnąć. Przeciwko podziałowi opowiedziała się Maria Dziel, która komentowała, że powstaną dwa małe sołectwa. Cześć radnych obawiała się, że za przykładem Płaczkowa mogą także pójść inne miejscowości, które będą chciały stać się sołectwem.
      W obradach sesji uczestniczyła sołtys Szydłowa Barbara Pisuła. Na sesji nie było Jacka Kaszuby, ani też żadnego innego mieszkańca Płaczkowa.
      Sołtys Szydłowa mówiła, że być może należy dać szansę mieszkańcom Płaczkowa, żeby jak się wyraziła - wypłynęli na głęboką wodę. Komentowała, że nie widzi celowości w treści pisma Jacka Kaszuby. Odczytała też swoje pismo, w którym odnosiła się do treści zawartej w piśmie mieszkańca Płaczkowa.
      Jak stwierdziła w nim, Szydłowo nie jest wcale wsią typowo chłopską, gdyż rolnicy stanowią mały procent mieszkańców. Według sołtys Szydłowa, rolnik to wcale nie człowiek uważający się za osobę bogatą, lecz ktoś kto ukochał ziemię, pracuje na niej, uprawia ją i czerpie z niej korzyści. Argumentowała również, że fakty przedstawione w piśmie Jacka Kaszuby są nieprawdziwe.
     WBREW WOLI MIESZKAŃCÓW
     Podczas środowej sesji w głosowaniu za podjęciem uchwały w sprawie podziału sołectwa Szydłowo opowiedziało się tylko 4 radnych: Wiesław Pokorski, Michał Michalak, Tadeusz Kostka i Teresa Maćkowiak. Przeciw głosowało aż 9 radnych: Krzysztof Szapował, Ludwik Macioł, Mikołaj Ostrowski, Leszek Figaj, Eleonora Mądra, Maria Dziel, Grzegorz Koperski, Maciej Adamski, Zbigniew Matelski. Od głosu wstrzymali się: Przemysław Woźny i Tomasz Bauza. Tym samym, decyzją radnych, nie dojdzie do podziału sołectwa Szydłowo na dwa odrębne sołectwa: Szydłowo i Płaczkowo.
      Wynikiem głosowania radnych zaskoczony Jacek Kaszuba, inicjator oddzielenia się Płaczkowa od sołectwa Szydłowo. Jak nam powiedział, nie był w ogóle poinformowany o terminie sesji, na której podejmowana była interesująca go uchwała.
      - Celowo mnie pominięto - uważa mieszkaniec Płaczkowa i dodaje, że o decyzji radnych dowiedział się z ogłoszenia wywieszonego na tablicy informacyjnej w Płaczkowie, przez sołtys Szydłowa.
      - Uważam, że decyzja radnych jest niedemokratyczna, bo radni podjęli ją wbrew woli mieszkańców Szydłowa i Płaczkowa wyrażonej na zebraniu wiejskim, podczas konsultacji. Decyzja radych jest odwrotna niż wola mieszkańców. Mieszkańcy Płaczkowa zapamiętają to do następnych wyborów do Rady Miejskiej - mówi Jacek Kaszuba.
      Zapewnił także reportera Pałuk, iż rezygnuje z podejmowania dalszych działań w tej sprawie, w związku z tym, iż sołtys Szydłowa stawia mu zarzut szantażowania mieszkańców Płaczkowa, aby zmusić ich do głosowania za secesją. Jacek Kaszuba powiedział nam jednak, że z rozmowy z innymi mieszkańcami Płaczkowa wynika, że chcą oni zapoznać się z treścią uchwały dotyczącej podziału sołectwa, aby dowiedzieć się do jakiej instytucji mogą się odwołać od decyzji Rady Miejskiej.
      - Na tej podstawie zamierzają więc odwołać się od decyzji Rady Miejskiej do wyższej instancji - twierdzi Jacek Kaszuba.

Roman Wolek

Reklama

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1012 (27/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości