Reklama

Znalazł zwłoki kuzyna

Ciało Sławomira D. leżące w zaroślach niedaleko kolejowej wieży ciśnień było w takim stopniu rozkładu, że pracownicy zakładu pogrzebowego z Mogilna mieli olbrzymi problem z umieszczeniem go w worku, a potem na noszach. Wpływ na tak szybkie gnicie ciała miała niewątpliwie pogoda, czyli panujące w ubiegłym tygodniu upały. Wokół roznosił się przeraźliwy fetor. fot. Joanna Świetnicka

Mogilno, Sławomir D., poszukiwanie, cukrzyca
   Znalazł zwłoki kuzyna
     Niespełna tydzień trwała akcja poszukiwawcza Sławomira D. z Mogilna. Ostatni raz widziany był wieczorem 28 lipca. W dniu zaginięcia na własną odpowiedzialność opuścił szpital (chorował na cukrzycę) i ślad po nim zaginął. Mężczyzny szukała rodzina, znajomi i policja. W piątkowe przedpołudnie 3 sierpnia zaginionego znalazł w zaroślach niedaleko torów kolejowych jego kuzyn. Ciało było w znacznym stopniu rozkładu. Śledczy pod nadzorem prokuratora wyjaśniają okoliczności sprawy.

     ZASŁABŁ NA ULICY
     Sławomir D. był cukrzykiem, ostatnio bez stałego miejsca zamieszkania. Nie stronił też od alkoholu. Od krewnych 44-latka dowiedzieliśmy się, że 26 lipca zasłabł na ulicy. Trafił do mogileńskiego szpitala, z którego wyszedł 28 lipca na własną odpowiedzialność. Tego samego dnia około 17.45 dyżurny mogileńskiej komendy odebrał zgłoszenie od dyspozytorki Pogotowia Ratunkowego w Mogilnie z prośbą o interwencję wobec leżącego na parkingu na pl. Wolności (na wysokości kamienicy nr 14) Sławomira D. Kobieta poinformowała, że uciekł wcześniej z oddziału szpitalnego, na którym przebywał. Zasugerowała też, że może być pijany. Na miejscu pomocy mężczyźnie próbował udzielić zespół Pogotowia Ratunkowego. Z informacji, które otrzymaliśmy od członków rodziny wynika, że mogilnianin miał rozciętą głowę. Ubrany był wtedy w siwy podkoszulek w białe paski (na naramkach) i granatowe spodnie dresowe. Rodzina zapamiętała też, że na nogach miał jasne adidasy. W związku z tym, że 44-latek awanturował się - krzyczał m.in., że nie chce się leczyć - ratownicy postanowili poprosili o pomoc mundurowych. Ostatecznie Sławomir D. trafił do KPP w Mogilnie. Był trzeźwy. Dwukrotne badanie policyjnym alkotestem wskazało u niego wynik 0,00 promila alkoholu. Funkcjonariusze nie mieli więc podstaw do jego zatrzymania.

Poszukiwania ciała Sławomira D. na Jeziorze Mogileńskim nie przyniosły żadnego rezultatu fot. Joanna Świetnicka

     Z KOMENDY DO WIEŻY CIŚNIEŃ
     Od rzecznika prasowego mogileńskiej komendy kom. Tomasza Rybczyńskiego dowiedzieliśmy się, że po pouczeniu mężczyzny policjanci zapytali, gdzie go odwieźć do rodziny, czy w jakieś inne miejsce. 44-latek odpowiedział, że do rodziny nie chce jechać. Stróże prawa pojechali więc do Schroniska dla Bezdomnych w Mogilnie. Tu jednak mężczyzna także nie chciał zostać. Ostatecznie poprosił o odwiezienie go na mogileńską spedycję przy ul. Dworcowej, postanowił bowiem odwiedzić przebywającego na terenie nieczynnej wieży ciśnień (za składnicą węgla) kolegę Sławomira M., bez stałego miejsca zamieszkania.
     Co od tej pory działo się z 44-latkiem, nie wiadomo. Wszelki ślad po nim zaginął. Kontaktu z rodziną nie nawiązał. Jego telefon zamilkł 28 lipca. Rodzina w rozmowie z reporterem Pałuk przyznała, że do tej pory nie został odnaleziony.
     Krewni uważają, iż niewykluczone, że ze względu na chorobę mężczyzna nie był świadomy do końca, co mówi i robi. Dlatego też mają żal do zespołu Pogotowia Ratunkowego i policjantów, że wiedząc, iż jest cukrzykiem nie udzielili mu wystarczającej pomocy.

Reklama
W zaroślach, gdzie znaleziono ciało Sławomira D. pracują służby operacyjno-kryminalne mogileńskiej komendy policji fot. Joanna Świetnicka

     POSZUKIWANIA KREWNYCH
     W związku z tym, że chorował na cukrzycę, rodzina 30 lipca (poniedziałek) na własną rękę rozpoczęła poszukiwania zaginionego. Szukali go też znajomi. Rzecznik prasowy powiedział nam, że córka poszukiwanego mężczyzny pojawiła się w siedzibie KPP Mogilno 30 lipca około 19.05. Młoda kobieta poinformowała wówczas dyżurnego, że od dwóch dni nie ma kontaktu z ojcem. Julita D. wiedziała, że 28 lipca policjanci podejmowali wobec jej ojca interwencję na pl. Wolności. W związku z czym pomyślała, że być może jest w policyjnym areszcie. Córka zaginionego została wtedy poinformowana, gdzie i kiedy policjanci zawieźli jej ojca.
     Gdy poszukiwania krewnych nie przyniosły żadnego skutku, najbliżsi zdecydowali się oficjalnie zgłosić zaginięcie mężczyzny. Zaginięcie 44-latka osobiście, 1 sierpnia około 20.00 dyżurnemu KPP Mogilno zgłosiły Danuta D. z Mogilna (matka Sławomira D.) i Julita D. z Mogilna (córka mężczyzny).
Od tej chwili, jak dowiedzieliśmy się od kom. Rybczyńskiego, policjanci bezzwłocznie podjęli czynności zgodnie z procedurami związanymi z poszukiwaniami osób zaginionych. Sprawdzali wszelkie tropy, które mogły doprowadzić do zaginionego. Mundurowi nie tylko sprawdzali miejsca, w których mogilnianin przebywał, rozpytywali też jego znajomych. Niestety nie przyniosło to żadnych rezultatów
     POMOC JASNOWIDZA
     2 lipca w centrum Mogilna na słupach ogłoszeniowych pojawiły się ulotki ze zdjęciem zaginionego Sławomira D. przygotowane przez krewnych. W tym czasie rodzina nie czekając na efekty pracy policji poprosiła o pomoc jasnowidza, który stwierdził, że ma słabą wizję, ale mężczyzna na pewno nie żyje. Mówił, że ciało znajduje się gdzieś w zaroślach, niedaleko wody. 3 sierpnia zapadła w KPP decyzja o przeszukaniu brzegów Jeziora Mogileńskiego. Funkcjonariusze nie wykluczali bowiem, że mogło dojść do utonięcia.
     - W tego typu przypadkach, czyli poszukiwaniu osób zaginionych, badamy różne okoliczności i stawiamy hipotezy, które staramy się potwierdzić albo wykluczyć - powiedział kom. Tomasz Rybczyński.
Teren mogileńskiego akwenu przy użyciu specjalistycznego sprzętu wspólnie przeczesywali strażacy z KP PSP w Mogilnie oraz policjanci. Działania na jeziorze trwały 2 godziny, od około 9.00 do 11.00.

Nad ciałem zaginionego stoją kuzynka i córka Sławomira D. Kuzyn Leszek O. płacze. fot. Joanna Świetnicka

     ZNALAZŁ GO KUZYN
     Niespełna godzinę po zakończeniu akcji ratowniczo-poszukiwawczej na jeziorze, dyżurny mogileńskiej komendy (około 11.50) otrzymał zgłoszenie o znalezieniu zwłok mężczyzny. Denat leżał w zaroślach, w pobliżu torowiska za ul. Dworcową w Mogilnie. Miejsce to jest znane w Mogilnie z tego, że znajdującą się tam nieczynną wieżę ciśnień okupują bezdomni.
     Odkrycia zwłok dokonał kuzyn zaginionego Leszek O. z Mogilna. Mężczyzna, podobnie jak inni członkowie rodziny, od kilku dni szukał 44-latka. W pobliżu wstrząsającego znaleziska był nie raz. Okoliczny teren sprawdzali również stróże prawa. Bezskutecznie. Tego dnia Leszek O. ubrany w spodniobuty postanowił wejść w głąb znajdujących się w pobliżu nieczynnej wieży zarośli. Tam czekał na niego wstrząsający widok. 44-letni Sławomir D. nie żył. Mężczyzna leżał w zaroślach na plecach, z uniesionymi rękami do góry. Ciało było napuchnięte, w znacznym stopniu rozkładu, oblężone przez przeróżne robactwo. Wpływ na tak szybkie gnicie ciała miała niewątpliwie pogoda, czyli panujące w ubiegłym tygodniu upały. Wokół roznosił się przeraźliwy fetor.
Leszek O. miał pewne trudności w rozpoznaniu zaginionego. Ostatecznie denat rozpoznany został po ubiorze (spodniach i podkoszulku) oraz tatuażu na lewym przedramieniu.
     WĄTPLIWOŚCI KREWNYCH
     Ciekawostką jest fakt, że nie miał butów (jak twierdzi rodzina jasnych adidasów), których do chwili oddania tego numeru Pałuk do druku nie odnaleziono. Innego zdania są funkcjonariusze, którzy mówią że mężczyzna miał na nogach laczki. Zostały one zlokalizowane przez krewnych w pobliżu wieży ciśnień. Zdaniem rodziny nie należały do 44-latka. Krewni nie są ponadto pewni, czy zgon nastąpił w miejscu znalezienia zwłok, zauważyli tam bowiem widoczne ślady wleczenia. Twierdzą poza tym, że mundurowi nie zabezpieczyli odpowiednio miejsca zdarzenia. Gdy oni pojechali do siedziby mogileńskiej komendy złożyć zeznania, ciała 44-latka zamiast policjantów pilnował ich kolega. Członkowie rodziny Sławomira D. w rozmowie z gazetą przyznali, że mają żal do policji o to, że ta nie prowadziła poszukiwań zakrojonych na szeroką skalę. - Apelujemy do służb mundurowych o rzetelne wyjaśnienie okoliczności śmierci Sławka - usłyszeliśmy z ust najbliższych zmarłego.
     Rzecznik prasowy mogileńskiej komendy kom. Tomasz Rybczyński komentuje to w ten sposób: - Bardzo mi przykro z powodu tragicznej śmierci mężczyzny. Zawsze trzeba pamiętać, że odszedł człowiek. Jednocześnie trzeba też zwrócić uwagę na to, że polem do wymiany informacji i próby podjęcia szerokiej polemiki z organami ścigania na temat okoliczności tego tragicznego zdarzenia nie może być gazeta. Ta aktywność winna mieć miejsce na kanwie prowadzonego w tej sprawie postępowania, zarówno tego związanego z zaginięciem osoby, jak i odnalezieniem zwłok. Rodzina miała i ma możliwość złożenia swoich zastrzeżeń w prokuraturze. Odnosząc się do kwestii zapewnienia pomocy przez poszczególne służby, chciałbym zauważyć, że to właśnie najbliższa rodzina miała największe możliwości faktyczne i prawne aby zapewnić taką wszechstronną pomoc. Chciałbym zauważyć, że Policja musi działać zgodnie z literą prawa i w granicach prawa. Policjanci nie mogli bezpodstawnie izolować i pozbawiać wolności człowieka, który nie oczekiwał i nie żądał żadnej pomocy - nie tylko od funkcjonariuszy. Jeżeli chodzi o pozostawienie zwłok, to od momentu kiedy zostały one przekazane rodzinie, nie było już konieczności ich nadzorowania ze strony funkcjonariuszy.  
     Przybyły na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził zgon bez podania bezpośredniej przyczyny. Nie określił też czasu śmierci. Czynności na miejscu zdarzenia podjęła grupa operacyjno-procesowa pod nadzorem prokuratury mogileńskiej. Na podstawie wstępnych czynności funkcjonariusze mogileńskiej komendy przychylają się do tezy, że był to zgon naturalny. Wykluczono działanie osób trzecich w tym zdarzeniu.
     Krewni denata mają także żal do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie o to, że prokurator nie przyjechał na miejsce zdarzenia. Uważają, że skoro zwłoki Sławomira D. zostały znalezione w miejscu publicznym, to obowiązkiem prokuratora jest przyjechać na miejsce zdarzenia.
     PROKURATOR NIE BYŁ POTRZEBNY
     Prokurator Rejonowa w Mogilnie Rita Kubiak zapytana przez nas o powód braku udziału na miejscu prokuratora odpowiedziała: - Prokurator nie stwierdził potrzeby udziału w tych czynnościach. Na miejscu byli funkcjonariusze policji i oni wszelkie niezbędne ustalenia poczynili w tej sprawie.
     Rita Kubiak wyjaśniła, że w przypadku, gdy ujawnione zostają zwłoki jakiejś osoby, prowadzone jest postępowanie tzw. sprawdzające. To znaczy szereg czynności robionych w kierunku ustalenia, czy do zgonu danej osoby doszło w wyniku przestępstwa. Jest to rutynowe postępowanie.
     - Jeżeli są to czynności, w których wyniku poczynione są ustalenia, które pozwalają wykluczyć jakby przestępcze spowodowanie śmierci, to na tym etapie możemy postępowanie zakończyć. I tak było w tym przypadku. Te dane, które ustalono w sprawie tej osoby, której zwłoki znaleziono, pozwoliły na ustalenie, że takiego przyczynienia się przestępczego do zgonu nie było. Nie jest zasadą, że w przypadku ujawnienia zwłok prokurator bierze udział w czynnościach. Policja robi pełne czynności dochodzeniowo-śledcze pod nadzorem prokuratora. Jest to nadzór niekoniecznie osobisty, ale również i telefoniczny i tutaj kontaktujemy się na bieżąco. Po zgromadzeniu tych wszystkich danych odstąpiono od dalszych czynności w sprawie. Prokuratura zajmuje się przestępstwami. Jeżeli już dane wstępne wykluczają, że dane zdarzenie, nie tylko czyjaś śmierć, nastąpiło w wyniku przestępstwa, to kończymy postępowanie sprawdzające tzw. odmową wszczęcia dochodzenia, bądź śledztwa. Prokuratura nie jest generalnie od ustalania przyczyny zgonu - dodała prokurator rejonowa Rita Kubiak.
     Prokurator rejonowa zapytana, o to, w jakim stanie było ciało mężczyzny przyznała, że rozpoczął się proces przeobrażeń pośmiertnych.
     Zagadką pozostaje niewątpliwie fakt, co Sławomir D. robił w tym miejscu i jak się tam znalazł. Ciało denata wydano rodzinie. Ze względu na zaawansowany stan rozkładu, zwłoki nie trafiły do chłodni tylko na mogileński cmentarz, gdzie do czasu pogrzebu (6 sierpnia), w miejscu pochówku przesypane zostały mniejszą ilością ziemi.
     Bliższe okoliczności i przyczyny tragedii pod nadzorem prokuratora wyjaśniają mogileńscy policjanci, którzy ustalają m.in. ostatnie chwile życia zmarłego.

Reklama

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1069 (32/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości