Trzemeszno, paliwo, kradzież, Marek C.
Żużlowiec kradł paliwo
Marek C. był kiedyś utalentowanym i znanym sportowcem. Jednak ciągłe konflikty z prawem i prowadzony przez niego mało sportowy tryb życia spowodowały, że nie zrobił on kariery, którą wróżyli mu fachowcy.
USZKODZIŁ ZBIORNIK
16 czerwca po 4:00 trzemeszeńscy policjanci otrzymali zgłoszenie, iż na przystanku PKS w centrum Trzemeszna ktoś kradnie paliwo z zaparkowanego tam autobusu. Szybko udali się na wskazane miejsce. Gdy mężczyzna dokonujący kradzieży zauważył funkcjonariuszy, zaczął uciekać w kierunku Szkoły Podstawowej nr 1. Na ul. Śniadeckich przeskoczył przez płot na teren jednej z posesji. Tam został schwytany przez mundurowych. Był to 29-letni Marek C. z Trzemeszna.
Po uszkodzeniu zbiornika paliwa przelał do kanistra około 35 litrów paliwa na szkodę PKS Inowrocław. Część paliwa udało się odzyskać. Część rozlała się podczas kradzieży.
UCIEKAŁ W BIELIŹNIE
Marek C. jest znaną postacią. To były żużlowiec. Jego największy sukces to VIII miejsce w zawodach Brązowego Kasku w 2001 r. w Gorzowie Wlkp. Był wychowankiem Startu Gniezno. Występował także w klubach: Wybrzeże Gdańsk, Polonia Bydgoszcz i GTŻ Grudziądz.
W ciągu ostatnich kilku lat to drugi przypadek, kiedy został złapany przez policjantów w czasie pościgu. 26 października 2009 r., gdy poszukujący go funkcjonariusze zapukali rano do jego mieszkania, Marek C. na bosaka, ubrany tylko w koszulkę i spodenki, wyskoczył przez okno i zaczął uciekać. Udało mu się jednak uciec tylko około 100 m. Został schwytany przez policjantów na jednej z pobliskich posesji. Były żużlowiec poszukiwany był wtedy 5 listami gończymi za posiadanie narkotyków, przywłaszczenie mienia, kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości oraz niezapłacenie dwóch kar grzywny, które zostały później zamienione na kary pozbawienia wolności. Przed wymiarem sprawiedliwości początkowo ukrywał się za granicą.
WIELKI TALENT
Marek C., który kiedyś był uznawany za wielki sportowy talent, ma już bardzo bogatą kartotekę policyjną. Pierwszy wyrok otrzymał w 2002 r. za włamanie się wraz z dwoma kolegami do mieszkania w Kruchowie (gm. Trzemeszno). Skradli dwa telewizory oraz wieżę stereo. Za ten czyn Marek C. skazany został na 1 rok więzienia w zawieszeniu na okres 3 lat i karę grzywny w wysokości 500 zł.
Dwa lata później po raz kolejny wszedł w konflikt z prawem. Udowodniono mu wtedy wiele zarzutów związanych z posiadaniem i udostępnianiem narkotyków innym osobom. Posiadał i zażywał głównie amfetaminę, a także marihuanę i ekstasy. Mimo zażywania narkotyków był wtedy czynnym sportowcem i brał udział w zawodach żużlowych. Skazany został na karę 1 roku i 2 miesięcy więzienia w zawieszeniu na okres 4 lat oraz 1.000 zł grzywny.
PRZYWŁASZCZYŁ MOTOCYKLE
Kolejnego przestępstwa dokonał jeszcze przed zapadnięciem wyroku w sprawie narkotykowej. W 2003 r. w Gdańsku przywłaszczył sobie dwa motocykle żużlowe GM o wartości 60.000 zł na szkodę klubu Wybrzeże Gdańsk. Za czyn ten Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał go na 1 rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz zarządził zapłatę 23.781,90 zł na rzecz klubu w terminie 2 lat od uprawomocnienia się wyroku. W związku z tym, iż Marek C. popełnił przestępstwo przywłaszczenia 2 motocykli w niecały rok od uprawomocnienia się pierwszego wyroku, czyli w okresie 3 lat, na które warunkowo zawieszono mu wykonanie kary więzienia, sąd zarządził wobec niego wykonanie kary 1 roku pozbawienia wolności orzeczonego w 2002 r. za kradzież z włamaniem. Marek C. nie stawił się jednak w Zakładzie Karnym w Gębarzewie w celu odbycia kary, tak więc sąd wystawił nakaz doprowadzenia go przez policję. Został zatrzymany 1 maja 2006 r. i wtedy trafił po raz pierwszy do więzienia.
POMOC KLUBU
Wyszedł na wolność po odsiedzeniu 7 miesięcy. Wtedy pomocną dłoń wyciągnął do niego jego macierzysty klub Start Gniezno. Pod koniec 2006 r. klub podpisał z nim 2-letni kontrakt. Zawodnik z Trzemeszna nie wykorzystał jednak tej szansy. Jeździł bardzo słabo lub leczył kontuzje.
Znany był już tylko z powodów pozasportowych. Latem 2007 r. przed meczem w Grudziądzu lekarz zawodów nie chciał go dopuścić do uczestniczenia w zawodach, gdyż podejrzewał, że może on być pod wpływem niedozwolonych środków. Trzy tygodnie później Marek C. nie wystąpił w meczu w Gdańsku, mimo że był awizowany w składzie, przez co trener musiał szybko zastąpić go innym zawodnikiem. Cierpliwość klubu skończyła się 31 lipca 2007 r. i Start zawiesił Marka C. w prawach zawodnika. Powodem zawieszenia było wydarzenie z nocy z 14 na 15 lipca. Wtedy to Marek C. został zatrzymany w Trzemesznie przez policję za jazdę po pijanemu samochodem bmw. Żużlowiec miał w organizmie 1,8 promila alkoholu.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1115 (26/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze