Motocykl fire bike przerobiony z ukraińskiego dniepra przez Jarosława Milczarka ze Stawisk i Tomasza Kozłowskiego z Parlina zdobył tytuł mistrzowski podczas najbardziej prestiżowych targów motocyklowych Polish Custom Show. W targach brały udział także dwa motocykle Rafała Popka z Żabna, co również jest ogromnym sukcesem.
Przypominamy archiwalny artykuł opublikowany w tygodniku Pałuki i Ziemia Mogileńska.
OGNIOWY MOTOCYKL
Ziemia mogileńska jest szczególnym miejscem dla fanów motoryzacji - organizowany jest tutaj co roku Rajd Weteranów Szos. Jest także wyjątkowym miejscem dla fanów dwóch motocyklowych kółek, szczególnie tych zabytkowych. Mieszka tu wiele osób, które interesują się starymi, zabytkowymi motocyklami, składają je, poszukują oryginalnych części, przerabiają je i mają w tej dziedzinie liczące się osiągnięcia.
Ogromny sukces w Warszawie na targach Polish Custom Show 2018 odnieśli Jarosław Milczarek ze Stawisk (gm. Mogilno) oraz Tomasz Kozłowski z Parlina (gm. Dąbrowa). Motocyklami zajmują się od kilkunastu lat, sami na nich jeżdżą. Custom oznacza coś przerobionego, zrobionego na własne potrzeby. Tak było też z motocyklem, który stworzyli obaj na potrzeby targów.
![]() |
| Rafał Popek z Żabna wraz ze swoimi motocyklami „bmw R80” fot. Damian Stawski |
Celem, jaki sobie postawili, było znalezienie się w największym w Polsce magazynie motocyklowym dla indywidualistów o nazwie Custom. Aby jednak tak się stało, motocykl Jarosława Milczarka i Tomasza Kozłowskiego musiał zakwalifikować się na warszawskie targi Polish Custom Show. Musieli przebrnąć kwalifikacje i wyeliminować kilkadziesiąt innych wyjątkowych motocykli. Stworzony przez nich pojazd zadowolił jury organizujące konkurs. Początkowo wystarczyło tylko dostarczenie zdjęcia. Udało się.
Pomysł stworzenia wyjątkowego jednośladu zrodził się w głowie Jarosława Milczarka ze Stawisk, zawodowego strażaka. Motocyklem, który miał zostać przez nich przerobiony, był ukraiński dniepr K-650 z 1970 r. Przerabianie motocykla zajęło bohaterom artykułu ponad rok. Powstał zupełnie nowy motocykl. Inspiracją była praca zawodowa Jarosława Milczarka. Motocykl był poświęcony i dedykowany polskim strażakom.
- Motocykl robiony był z myślą o nich i dla nich. Został przebudowany w całości. Przeszedł całościowy remont, zmodyfikowany został silnik, zawieszenie, oświetlenie, itd. Dodane zostały różne elementy związane z wyposażeniem strażackim - opowiada Jarosław Milczarek.
![]() |
| Elementem wyposażenia motocykla była imitacja drabiny strażackiej wraz z toporkiem z lat 50. XX wieku fot. Damian Stawski |
Jakie gadżety można znaleźć na ich motocyklu? Są to m.in. mała gaśnica pożarnicza z 1915 r., imitacja drabiny pożarniczej, a do niej dołączony oryginalny toporek z lat 50. XX wieku, dodatkowo z racji tego, że był to motocykl strażacki, zamontowano w nim sygnały dźwiękowe (syrenę strażacką), jak również niebieskie oświetlenie dla służb ratunkowych. Na baku paliwa został umieszczony powojenny pas strażacki. Patrząc na motocykl, widać zdecydowaną dbałość o szczegóły. Został pomalowany w Poznaniu lakierem w kolorze czerwonym, takim samym kolorem, jak wozy strażackie. Wybrano taki lakier, aby uzyskać efekt postarzenia motocykla. Prace typowo remontowe przeprowadzali w wolnym czasie w Parlinie u Tomasza Kozłowskiego.
- Dłubanina trwała popołudniami, robiliśmy to w wolnym czasie. Obaj pracujemy. Wymagało to też dużej cierpliwości, naprawdę dużej, jaką wykazały nasze żony i warto im za to podziękować - mówił Jarosław Milczarek.
Czas spędzony nad przebudową pojazdu przyniósł efekt. Zakwalifikowanie na targi w Warszawie wydawało się dla nich Mount Everestem. Okazało się jednak, że to nie wszystko. Wśród 72 motocykli w kategorii Gwiazdy PRL-u ich pomysł okazał się najlepszy i uzyskali tym samym tytuł Mistrzów Polski. Wyżej w naszym kraju w tej dziedzinie nie da się dostać.
- Nadal do nas to nie dociera, cały czas oswajamy się z tą myślą - mówił Jarosław Milczarek. W zawodach pod uwagę brano staranność, ale przede wszystkim pomysł na stworzenie nowego motocykla i oczywiście to, czy da się nim jeździć. Ich strażacki motocykl, którego nazwali fire bike nie miał sobie równych.
Oprócz poświęconego czasu, poświęcili sporo swoich pieniędzy. Nie tylko swoich, pomogli im znajomi i koledzy z firm Galwatech, Witex oraz Mac-Met. Za wygraną w prestiżowych zawodach organizowanych przez magazyn Custom nie otrzymali bowiem ani grosza. Ważniejszy jednak od pieniędzy jest dla nich sam prestiż.
![]() |
| Na motocyklu zamontowana została gaśnica strażacka z 1915 r. fot. Damian Stawski |
BYŁA JESZCZE SZYBKA KAWA
Jarosław Milczarek i Tomasz Kozłowski nie byli jedynymi fanami dwóch kółek, którzy z naszego terenu wzięli udział podczas warszawskich targów. Był jeszcze Rafał Popek z Żabna (gm. Mogilno), który swój start potraktował bardziej na luzie. Przygotował dwa motory, które wystartowały w kategorii Cafe Race, a Cafe to nic innego jak kawa - mała, szybka kawa. Jednak motor Rafała Popka nie bazował na szczegółach i wielu dodatkach, jak w przypadku motocykla fire bike.
- Moje motocykle to przeróbki, rama, koła i silnik zostały bez zmian. Bazuje na minimalizmie. Mój motor jest bardziej nowoczesny, chodzi przede wszystkim o to, żebym mógł nim jeździć - mówił Rafał Popek. Oba modele jego motorów to bmw R80. Jeden z motocykli miał dołączony wózek boczny od motocykla paroni (model węgierski). Ten sam motor został nieco obniżony i dostosowany właśnie do tego wózka. Ile zajęło mu przygotowanie obu motorów na targi?
- Zajęło mi to pół roku. Jarek mnie namówił i musiałem przyspieszyć z pracami. Zarywałem nocki, ale było warto, chociaż nie wiem, czy jeszcze raz zdecydowałbym się wziąć w tym udział. To pochłania dużo czasu, a ja nie chcę robić motorów pod wystawy, ale pod jeżdżenie. Mimo wszystko było to coś fajnego - mówił Rafał Popek.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1361 (11/2018)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze