Także w tej szkole szefowa ZNP Irena Pułkownik nie znalazła sprzymierzeńców dla solidarności nauczycielskiej i ratowania wszystkich etatów nauczycielskich w gminie.
Aleksandra Jankowiak mówiła, że popiera zdania wypowiadane na zebraniach w innych szkołach, iż nauczyciele w wieku emerytalnym powinni zwolnić miejsca dla młodych pedagogów fot. Paweł Lachowicz Ostatnie konsultacyjne spotkanie burmistrza Ewarysta Matczaka z rodzicami i nauczycielami w sprawie reformy oświaty na terenie gminy Strzelno odbyło się 14 lutego w Szkole Podstawowej w Stodołach. Zebranie prowadziła dyrektor placówki Bogumiła Nadzieja-Wijaszka. Burmistrz obiecał mieszkańcom, że nie zlikwiduje szkoły w Stodołach i poszerzona ona zostanie o klasy VII i VIII. Zapowiedział, że nie zlikwiduje żadnej wiejskiej szkoły na terenie gminy i taką propozycję uchwały przedstawi radnym.
Do szkoły w Stodołach uczęszcza 41 dzieci. Odpowiedzialny za oświatę, sekretarz gminy Jarosław Marek wyliczył, że w 2016 r. łączne utrzymanie placówki kosztowało 869.810,09 zł, bez oddziału przedszkolnego 815.045,17 zł. Ilość etatów nauczycielskich rocznie to 11,31 i 3 etaty obsługowe. Roczny koszt utrzymania ucznia w placówce to 17.341 zł. - To jest ponad 10.000 zł dopłaty rocznie na jednego ucznia w placówce w Stodołach - mówił.
Aleksandra Jankowiak, która przez 25 lat była przewodniczącą Rady Rodziców w szkole w Stodołach mówiła, że mieszkańcy pamiętają, jaką modernizację przeszła ich szkoła. - Bo ja do niej chodziłam, moja mama była tutaj woźną. Wiem, jak szkoła wyglądała kiedyś, a jak dzisiaj. Przez 25 lat pracowałam w tej szkole jako przewodnicząca Rady Rodziców i wiem, jak było ciężko zdobyć pieniążki. Nie wyobrażam sobie, jak ten budynek musiałby być zamknięty. A dzieci będzie coraz mniej - mówiła.
Burmistrz wtrącił, że ma nadzieję, iż rządowy program 500+ zrobi swoje i za kilka lat dzieci będzie więcej. Jego zdaniem, gmina musi przetrwać niż demograficzny. - Wasza szkoła najwięcej kosztuje, ale i tak nie mówimy o jej zamykaniu, mówimy jedynie o łączeniu klas - dodał burmistrz.
Aleksandra Jankowiak pytała, co będzie, jak radni podejmą inną decyzję. Burmistrz odpowiedział, że radni muszą zaproponować inne rozwiązanie. - Nie ukrywam - radni mają troszeczkę skrępowane ręce. Ustawa mówi, że aby zamknąć szkołę wiejską, musimy rozmawiać z kuratorem oświaty. Nie wiem, czy kurator w tej chwili wyda zgodę na zamykanie szkół - powiedział burmistrz.
Gminna szefowa ZNP Irena Pułkownik mówiła, że jej zadaniem, jako związkowca jest chronić i bronić wszystkie etaty nauczycieli. Ale jako człowiek, rodzic, nauczyciel rozumie dążenie rodziców do tego, aby szkoła istniała. - Niestety przyszedł czas niżu i ja uważam, że jeżeli nie będzie jakiegoś porozumienia w skali gminy, a każdy sobie będzie rzepkę skrobał, to ja widzę w czarnych kolorach etaty nauczycieli z kl. I-III. Ja liczyłam na to, że dojdziemy do jakiegoś porozumienia, że będzie swego rodzaju wymiana, żeby nauczyciele przetrwali. Chcemy, aby wszystkie szkoły przetrwały. Tylko mnie boli jeden fakt, jako nauczyciela związkowca, co zrobić z nauczycielami jak nie będzie tych klas. Patrząc na wszystkie placówki w gminie Strzelno myślałam, że uda się nam to jakoś pomieszać, wymienić. Przeraża jeden fakt, że nie widać woli porozumienia i tu się boję, że w małych szkołach niektórzy nauczyciele stracą pracę. Ktoś mi zarzucił, a gdzie tu dobro dziecka. Właśnie dla dobra dziecka chronić etaty, żeby klasy nie były łączone. Myślałam, że będzie solidarność, ale niestety nie ma tej solidarności. Więc lepiej nie zabierać głosu w ogóle. Tutaj niewiele związek może zadziałać. Jedynie będę prosiła i błagała pana burmistrza i kierownika referatu oświaty, żeby jednak dać nam zestawienie etatów. Żeby nie było tak, że w jednej szkole opływają w etaty i mają dostatek, a w drugiej szkole nic. Ktoś może powiedzieć, że powinnam chronić gimnazjum, ale nie mogę pozwolić na to, żeby wszyscy gimnazjaliści poszli na trawkę. Musimy widzieć wspólnie dobro nauczycieli i bardzo mnie martwi, że jednak nie ma wśród nauczycieli tej solidarności - mówiła Irena Pułkownik.
Aleksandra Jankowiak uważała, że tak jak rozmawiano w innych szkołach, grono pedagogiczne w wieku emerytalnym powinno zwolnić miejsca pracy młodym nauczycielom. - Nie wiem, czy nauczyciele nie wypalają się zawodowo. W innych zawodach już dużo przed osiągnięciem wieku emerytalnego człowiek chciałby odpocząć - dodała. Jarosław Marek wraz z burmistrzem zgodnie stwierdzili, że wiek emerytalny jest przywilejem i nic w tej kwestii nie mogą zrobić.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1305 (7/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze