Reklama

Dach nad głową straciło 17 rodzin

11 marca w Strzelnie doszło do potężnego pożaru dwóch budynków komunalnych przy ul. Inowrocławskiej i ul. Lipowej. Mieszkania straciło 17 rodzin.

          fot. Paweł Lachowicz  

Pożar, budynek komunalny, Strzelno, rodziny, mieszkańcy
     Dach nad głową straciło 17 rodzin
    - Stoję, patrzę i nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Właśnie pali się moje mieszkanie. Ten wielki ogień trawi mój pokój. Zostałam tylko w tym co stoję - mówiła na miejscu zdarzenia wracająca z pracy dyrektor Przedszkola nr 2 w Strzelnie Mirosława Kosmowska.

 Strażacy walczyli z ogniem, który objął swym zasięgiem dwa budynki komunalne, przy ul. Inowrocławskiej i przy ul. Lipowej, trawiąc poszycia dachowe, strychy i mieszkania 

       fot. Paweł Lachowicz

 Strażacy gaszą ogień w mieszkaniu szczytowym należącym do pani dyrektor Przedszkola nr 2
w Strzelnie. Mieszkanie doszczętnie spłonęło

      fot. Paweł Lachowicz

 Na miejsce pożaru przyszło mnóstwo mieszkańców zaniepokojonych rozwojem sytuacji

       fot. Paweł Lachowicz

     PO POWROCIE Z PRACY
     Do zdarzenia doszło około 15:00, w środę 11 marca. Nikt z mieszkańców wychodząc rano do pracy nie spodziewał się, że po południu nie będzie miał już do czego wracać. Dyrektor Przedszkola nr 2 w Strzelnie Mirosława Kosmowska mieszkała wraz z rodziną na piętrze budynku przy ul. Lipowej 1. Na parterze mieszkała jej mama, którą karetka zabrała do szpitala na obserwację. Starsza pani, gdy pojawił się ogień, opuściła swoje mieszkanie, jednak po chwili zdecydowała się wrócić, chciała ocalić chociaż dokumenty.
     W dwóch sąsiadujących z sobą budynkach komunalnych przy ul. Inowrocławskiej 21 i Lipowej 1 mieszkało 17 rodzin. W sumie zameldowanych było tam 40 osób, mieszkało 31. Trzy rodziny zamieszkiwały w parterowym budynku i 14 rodzin w piętrowym. Nikt nie został ranny, jednak wszyscy pozbawieni zostali dachu nad głową.
     AKCJA TRWAŁA DOBĘ
     By gasić płomienie, przyjechało aż 17 zastępów strażaków, w tym 3 zastępy z Inowrocławia, reszta z terenu powiatu mogileńskiego, a płomienie widać było w odległości kilku kilometrów. Akcję utrudniał z jednej strony trudny dostęp do wody, z drugiej niekorzystne położenie budynków w tzw. zwartej zabudowie oraz wąska ulica dojazdowa. Dodatkowo w hydrantach nie było odpowiedniego ciśnienia wody. - Te hydranty są zapchane i nieczyszczone od wielu lat. Na tej ulicy był już niejeden pożar i zawsze były problemy z wodą. Pomimo to i tak osoby odpowiedzialne nie wyciągnęły wniosków i nie dbają o hydranty - mówił jeden ze starszych mieszkańców Strzelna przyglądający się akcji gaśniczej. Strażacy ratowali się wodą dostarczaną cysternami. Na miejscu pożogi pojawił się też burmistrz Ewaryst Matczak, który przy akcji był do 22:00.
     Akcja strażaków trwała całą dobę. Jeszcze nad ranem dogaszano miejsce pożaru. Dziś już wiadomo, że 5 lokali zostało całkowicie zniszczonych. Resztę najprawdopodobniej będzie można odbudować. - Sytuacja nas zaskoczyła. Staramy się wszystko opanować. Problemy będą trwały jeszcze przynajmniej kilka miesięcy. Mieszkańcy przeżyli szok i ja też byłem tym, co się stało zszokowany - powiedział burmistrz Matczak.
     KŁADLI PAPĘ NA DACHU
     Znawca z dziedziny pożarnictwa bada przyczynę pożaru. Z naszych informacji wynika, że najprawdopodobniej przyczyną było zarzewie ognia, które powstało po pracach wykonywanych przez pracowników interwencyjnych Urzędu Miejskiego na dachu budynku. Pracownicy kładli na dachu papę termozgrzewalną. - Jak o 13:00 schodziliśmy z dachu, wszystko było dobrze - mówił jeden z pracowników interwencyjnych, przyglądający się akcji gaśniczej, do swojego przełożonego Jana Kapicy.
     Papę termozgrzewalną kładzie się przy pomocy palnika gazowego, czyli przy użyciu ognia. Kłaść ją można na dwa sposoby: pierwszy z nich polega na rozgrzewaniu całej powierzchni papy i jej dociskaniu do podłoża, w drugim palnikiem rozgrzewa się tylko brzegi papy. Fachowiec od kładzenia dachów (nazwisko znane redakcji) powiedział, że zarzewie ognia mogło być pod warstwą papy, a konstrukcja dachu cały czas mogła się tlić. - Wystarczyło, że na przykład ktoś otworzył drzwi na strych, dostało się powietrze i pożar gotowy. Papę metodą termozgrzewalną powinny kłaść tylko osoby odpowiednio przeszkolone, a nie takie z przypadku - usłyszeliśmy.
     Spytaliśmy burmistrza, czy tego dnia pracownicy interwencyjni kładli papę metodą termozgrzewalną na dachu jednego z budynków. Okazało się, że rzeczywiście pracownicy brygady remontowej Urzędu Miejskiego szykowali mieszkanie dla rodziny z listy oczekującej na przydział lokalu komunalnego po zmarłych panach Wikaryczakach. - Strażacy przekazując mi budynek po przeprowadzonej akcji gaśniczej powiedzieli, że przypuszczalna przyczyna pożaru to zaprószenie ognia. Ale tam mieszkańcy mówili mi, że w tym dniu ktoś sobie mieszkanie remontował w tym budynku, bo słychać było kucie i wiercenie. Być może to od tego mieszkania się pożar zaczął. Trudno jest teraz mi to ocenić. Są od tego organy, które może to ustalą, a może nie. Owszem, pracownicy interwencyjni wykonywali prace na dachu budynku, ale po zakończonej pracy nic się tam nie działo. Ktoś mówił, że najpierw był wybuch, eksplozja i wszystko zaczęło się palić, ale jak do tego doszło nie wiem - powiedział burmistrz Matczak. Pytaliśmy, czy pracownik interwencyjny miał uprawnienia do kładzenia papy termozgrzewalnej, odpowiedział: - Tyle co on dachów położył i nigdy takiego zdarzenia nie było. Większość dachów na naszych budynkach kładł papą, kilkadziesiąt i nigdy nic się nie stało. On nie jest w tej dziedzinie nowicjuszem, to nie był jakiś tam praktykant, tylko doświadczony w tej dziedzinie człowiek. Ale czy konkretne papiery dekarza ma, tego nie wiem - dodał burmistrz.
     EKSPERTYZA WYKAŻE
     Jeśli chodzi o spalone budynki na Inowrocławskiej i Lipowej, to w najbliższych dniach ma być przeprowadzona ekspertyza budowlana i okaże się wówczas, czy będzie można je remontować, czy nie. Po tej ekspertyzie, jeśli będzie ona pozytywna, gmina przystąpi do opracowania dokumentacji projektowej odbudowy budynków. Burmistrz wskazał jednak, że w tym przypadku istnieje dodatkowy problem, gdyż budynki znajdują się w strefie konserwatorskiej i zgromadzenie całej dokumentacji projektowej może zająć dobre pół roku.
     - Postaramy się budynki zabezpieczyć przed zamakaniem, ale czy zdążymy w tym roku podejść do remontu tych budynków, nie wiem. Chcielibyśmy uzyskać dokumentację projektową wraz z pozwoleniem na budowę do końca września, wówczas też mamy szansę na dotację z Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości 40% tych remontów. Będziemy starali się tą dokumentację uzyskać do końca września. Takie uzgodnienia są na dzień dzisiejszy. Bank ma 3 miesiące na rozpatrzenie wniosku. W naszym przypadku ze względu na tragedie tych ludzi, może bank szybciej rozpatrzy wniosek gminy. Mam nadzieję, że w czerwcu będziemy mogli ruszyć z przetargiem i może uda się, by rodziny do końca roku tam zamieszkały. Sprawa jest cały czas trudna, bo osoby poszkodowane mieszkają u rodzin, niektóre osoby mówią nam, że mogą u rodziny mieszkać dwa tygodnie, inni, że tydzień. My musimy dla tych rodzin szukać nadal lokali. My z tymi rodzinami będziemy się często spotykali i będziemy istotne dla nich rzeczy uzgadniać. Na poniedziałek musimy przygotować lokal dla jednej z rodzin, za dwa tygodnie dla kolejnej - mówi burmistrz.
     Dodaje, że wojewoda Ewa Mes jest zainteresowana sytuacją pogorzelców, kilka razy już dzwoniła do burmistrza i miała obiecać, że postara się jeszcze dodatkowo w jakiś sposób pomóc, że podpowie, gdzie uderzyć po pieniądze na remont spalonych budynków.
     NIE DO ZAMIESZKANIA, DO REMONTÓW
     Na miejscu zniszczenia oceniał też Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. W tym dniu decyzją Macieja Matuszkiewicza mieszkańcy spalonych budynków w obecności strażaków mogli pojedynczo wchodzić do swoich mieszkań i zabrać z nich przedmioty, które ocalały w pożarze. Z kosztownych rzeczy dużo zostało uratowanych. Teraz potrzebne są meble. Dla starszych mieszkańców problemem są spalone dokumenty, umowy. Prawnik Urzędu Miejskiego będzie pomagał tym ludziom w stworzeniu odpowiednich pism do operatorów i banków.
     Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Maciej Matuszkiewicz powiedział, że na ten moment został powołany przez burmistrza rzeczoznawca, który ma ocenić stan techniczny budynków. Chodzi o zakres remontów.

Reklama

Pracownik brygady remontowej UM (z lewej) tłumaczył brygadziście Janowi Kapicy (z prawej), że jak schodził z dachu po położeniu papy wszystko było w porządku. W środku komendant Straży Miejskiej Paweł Namieśnik.

      fot. Paweł Lachowicz

     - Istnieje takie pojęcie, czy remont budynku jest ekonomicznie opłacalny. Rzeczoznawca określi, co trzeba wymienić, co trzeba zrobić, z jego oceny będzie określony zakres remontów i wtedy burmistrz podejmie decyzję, bo za niego nikt tego nie zrobi. Ja zadecydowałem o odblokowaniu części drogi i po przeglądzie reszty dalsze decyzje miał podjąć rzeczoznawca. Na dzień dzisiejszy ruch na całej szerokości drogi został całkowicie odblokowany. Ludzie, to co mogli, to jeszcze pozabierali, ale domy pozbawione są dachów. Rozmawiałem z rzeczoznawcą, bo może okazać się, że remont będzie można przeprowadzić na zgłoszenie, a może być tak, że konieczne będzie pozwolenie na budowę. Ja prosiłem, żeby tak to poprowadzić, żeby jednoznacznie wynikało, co tam trzeba będzie zrobić i wtedy już karty będzie rozdawał burmistrz - powiedział Maciej Matuszkiewicz.
     Dodał, że z oględzin wynika, że na dzień dzisiejszy budynki są nie do zamieszkania, ale raczej nie trzeba tych budynków całkowicie rozebrać ze względów technicznych, natomiast iść w kierunku remontów. - Burmistrz prosił, by wpuścić tam mieszkańców, by mogli pozabierać cenne rzeczy, które tam pozostały. Ja na początku się temu sprzeciwiłem, bo przy wejściach była taka sytuacja, że mogło w danej chwili coś spaść z dachu i osoby mogły zostać poszkodowane. Dopiero po zabezpieczeniu obiektu za zgodą rzeczoznawcy pojedynczo w obecności strażaków, w kaskach wpuszczaliśmy tam mieszkańców, ale to dopiero po uprzątnięciu niebezpiecznych elementów - powiedział inspektor Matuszkiewicz.
     Stwierdził, że w budynkach naruszona została więźba dachowa i elementy konstrukcji dachu i jeszcze czas może pokazać, co dalej się będzie działo. Jego zdaniem właśnie od tego jest rzeczoznawca, żeby wszedł w każdy zakamarek i sytuację ocenił. Na dzień dzisiejszy obiekt jest nie do zamieszkania. - Potrzebna tam jest całkowita odbudowa budynków. Finansowo jest to duże zadanie. To jest nie pierwszy mój pożar, ja sobie zdaję sprawę, że tragedia ludzka jest oczywista, ale nie można życia ludzkiego przedkładać nad rzeczy materialne - dodał Maciej Matuszkiewicz.
     BYŁY UBEZPIECZONE
     Przyczynę pożaru, jak powiedział burmistrz Ewaryst Matczak, ustalają organy ścigania, prokuratura, bądź policja. Budynki były ubezpieczone, wszystkie przeglądy zarówno kominiarskie, jak i energetyczne dokonywane są na bieżąco. W tym tygodniu ma się pojawić rzeczoznawca z firmy ubezpieczeniowej, żeby wycenić straty. - Tylko, że to są budynki wiekowe i jakie odszkodowanie otrzymamy trudno przewidzieć - powiedział burmistrz.
     MIESZKANIA ZASTĘPCZE
     Zapewnienie mieszkań zastępczych i pomoc dla rodzin poszkodowanych w środowym pożarze kamienic - na tym skupia się teraz samorząd Strzelna.
     Na dzień dzisiejszy lokatorzy, którzy nie mogą wrócić do swoich mieszkań, zamieszkali bezpośrednio po pożarze u swoich rodzin. Dwie rodziny są już ulokowane w mieszkaniach komunalnych, jedna z osób ma szansę wykupić mieszkanie w bloku. Dla 13 rodzin gmina musi zagwarantować jeszcze mieszkania, z tej trzynastki jedna rodzina nie przebywa w Strzelnie, tylko za granicą. Dwie rodziny otrzymały schronienie na plebanii u ks. proboszcza Ottona Szymków. Burmistrz Ewaryst Matczak powiedział, że gmina ma do dyspozycji tylko 5 mieszkań zastępczych, 2 z nich na terenie miasta i 3 na wioskach.
     Następnego dnia po pożarze,
     12 marca przed 8:00 w Urzędzie Miejskim odbyło się spotkanie z poszkodowanymi rodzinami. Z gminy osoby otrzymały zasiłki jednorazowe w kwocie 500 zł, na co burmistrz z budżetu przeznaczył ponad 20.000 zł. - Już w dniu pożaru wiedzieliśmy mniej więcej ile osób tam zamieszkuje, natomiast nie wszystkie osoby, które są tam zameldowane tam zamieszkiwały. Zameldowanych jest tam 40 osób, natomiast przebywa 31 osób. Te osoby otrzymały od nas wsparcie finansowe - mówi burmistrz Matczak.
Dodał, że w czwartek spotkał się wojewodą Ewą Mes, z którą uzgodnił, że osoby poszkodowane otrzymają wsparcie z Wydziału Polityki Społecznej, gdzie wojewoda wystąpi do minister administracji i cyfryzacji o dotację na rodzinę do 6.000 zł. - Taki wniosek złożyliśmy i oczekujemy, że pieniążki niebawem przyjdą - mówi burmistrz.
     W tej chwili przydziały osób z listy na mieszkania komunalne zostały wstrzymane. Komisja rolna i mieszkalnictwa, która zajmuje się przydziałem mieszkań komunalnych, w pierwszej kolejności proponuje te mieszkania, które gmina na dzień dzisiejszy posiada, pogorzelcom. Na terenie miasta są 2 mieszkania, które trzeba jeszcze wyremontować, na wioskach 3. Z tym, że na teren wiejski pogorzelcy nie chcą pójść. Dużą pomoc, jak mówi burmistrz, okazali prywatni właściciele, którzy deklarują swoje mieszkania na wynajem.
     - Spontaniczność pomocy mieszkańców Strzelna zawsze budziła mój podziw. Już w nocy po pożarze pojawiały się informacje, gdzie zbierana jest odzież i pieniążki - mówi Ewaryst Matczak.
     MOŻE W KOŃCU MICHELSONA
     Ponadto burmistrz wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Pieszakiem podjęli decyzję, że na najbliższej sesji Rady Miejskiej 26 marca dokonane zostaną zmiany w budżecie i przygotowana zostanie uchwała o wyremontowaniu w pierwszej kolejności budynku przy ul. Michelsona, gdzie docelowo powstanie 14 mieszkań komunalnych. W czwartek po pożarze burmistrz przeprowadził rozmowy w Banku Gospodarstwa Krajowego w Toruniu i jest szansa na dotację bezzwrotną dla gminy w wysokości 40% kosztów remontu mieszkań w tym budynku. Do końca marca gmina musi złożyć wniosek. Udział własny, jaki musi zapewnić gmina, wynosi około 1.100.000 zł. Jest szansa, że dotacja BGK wyniesie około 800.000 zł.
     - Jest taka szansa, ale nie wiem, czy taką dotację dostaniemy. Wniosek musi być poparty faktem, że mamy zagwarantowane na ten cel środki w budżecie. Na remont budynku przy Michelsona gmina ma skompletowaną pełną dokumentację wraz z pozwoleniem na budowę. Tak, że jak byśmy tylko dostali dotację z banku, to możemy przystąpić do przetargu i jest szansa, że wyremontujemy ten budynek do końca roku i mieszkania pogorzelcy otrzymaliby do końca roku - informuje burmistrz Matczak.
     UTRUDNIENIA W RUCHU
     Pożar i akcja gaśnicza spowodowały utrudnienia na drodze krajowej nr 15 i 25. Ruchem i koniecznymi objazdami kierowali policjanci i straż miejska. Policja wyznaczyła objazdy. W kierunku Inowrocławia wyznaczono objazdy z drogi krajowej numer 15 ul. Tadeusza Kościuszki. Ruch od strony Inowrocławia był bez utrudnień. Jeszcze następnego dnia przejazd ul. Inowrocławską i Lipową był niemożliwy. Strażacy rozbierali spalone elementy konstrukcji budynków.
     Film w zakładce Filmy.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1205 (11/2015)

 

Potrzebne pieniądze oraz dary rzeczowe
     Uruchomiono trzy konta
     Pierwsze uruchomił M-GOPS, drugie Stowarzyszenie Pomocna Dłoń a trzecie gmina - i na to konto można wpłacać pieniądze na odbudowę spalonych budynków.

     W ubiegły czwartek ruszyła szeroka pomoc dla pogorzelców. Mieszkańcy Strzelna i okolic nie zawiedli. Akcje rodziły się spontanicznie. Ludzie zaczęli znosić różne potrzebne artykuły oraz odzież do Urzędu Gminy oraz do siedziby Opieki Społecznej. Dzwoniono również do naszej redakcji, oferując zakwaterowanie dla poszkodowanych rodzin. Apel do mieszkańców wystosował M-GOPS, który prosi o udzielenie pomocy rzeczowej i finansowej dla rodzin poszkodowanych w wyniku pożaru. W apelu informowano, że pożar strawił dorobek całego życia wielu rodzin. W jednej chwili zostali pozbawieni dachu nad głową, podstawowych sprzętów gospodarstwa domowego oraz rzeczy codziennego użytku. - Dlatego gorąco apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą i mają możliwość przyjścia z pomocą poszkodowanym, zarówno w formie rzeczowej jak i finansowej, aby nie pozostali obojętni na los ludzi dotkniętych nieszczęściem - mówi kierownik Małgorzata Nowak. W sprawie pomocy rzeczowej można kontaktować się z M-GOPS na ul. Sportowej 6 pod nr. telefonu 52-569-14-47. Pomoc finansowa może zostać przekazana na specjalnie utworzony rachunek bankowy w Banku Spółdzielczym w Strzelnie nr konta 16 8159 0003 2001 0008 4488 0004 z dopiskiem Dla ofiar pożaru.
     Jak mówi burmistrz Ewaryst Matczak, konto uruchomiła także gmina, gdzie można wpłacać pieniądze na odbudowę spalonych budynków. Numer konta na odbudowę zniszczonych kamienic 02 8159 0003 2001 0000 0101 0035 Bank Spółdzielczy w Strzelnie. Ponadto, jak dodaje, gmina występuje do różnych fundacji i prywatnych właścicieli firm o pomoc finansową na odbudowę mieszkań komunalnych.
     Ponadto w akcję pomocy włączyło się także Stowarzyszenie Pomocna Dłoń działające przy SOSW w Strzelnie, które wystosowało apel do wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe bądź materialne dla 17 poszkodowanych rodzin. - W jednej chwili rodziny te pozbawione zostały dachu nad głową, podstawowych rzeczy gospodarstwa domowego oraz rzeczy codziennego użytku. Gorąco apelujemy o pomoc dla tych rodzin. Nie stójmy obojętni obok tragedii, która ich dotknęła - mówi prezes stowarzyszenia Paweł Jankowski. Wszelakie wsparcie materialne należy kierować do siedziby stowarzyszenia przy ul. Parkowej 10. Natomiast pomoc finansową chętni mogą przekazywać na konto stowarzyszenia z dopiskiem Na rzecz poszkodowanych w pożarze kamienic w Strzelnie. Bank Spółdzielczy w Strzelnie nr rachunku: 75 8159 0003 2001 0009 9567 0001. Ponadto zarząd stowarzyszenia postanowił wystąpić do firm budowlanych o pomoc materialną i finansową. Planuje też po uzyskaniu zezwolenia na przeprowadzenie w miejscowych marketach zbiórki żywności i artykułów chemicznych dla poszkodowanych.
     We wszystkich parafiach dekanatu strzeleńskiego w niedzielę, 22 marca po mszach prowadzona będzie zbiórka do puszek na pomoc poszkodowanym w pożarze. Ponadto strzeleńska parafia pw. św. Trójcy w minionym tygodniu przekazała jednorazową pomoc finansową dla poszkodowanych oraz zagwarantowała zakwaterowanie na plebanii dwóm rodzinom.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1205 (11/2015)

 

 

 

Komentarz

     Paraliżem - brak mieszkań

     Wielki pożar dwóch budynków komunalnych w Strzelnie, podczas którego dach nad głową straciło 17 rodzin odkrył smutną rzeczywistość gminy. Uwidocznił się tutaj szczególnie brak mieszkań rotacyjnych, czyli takich, które gmina w swoich zasobach powinna mieć, by zabezpieczyć dach nad głową mieszkańcom w sytuacji niespodziewanych kataklizmów, w tym pożarów, czy powodzi.
     Sytuacja związana z pożarem pokazała, że mieszkańcy tego miasta potrafią się zorganizować i nie patrzą na tragedię drugiego człowieka obojętnie. Widząc tragedię sąsiadów zmobilizowali się i jak tylko umieli oraz w miarę swoich możliwości ruszyli im z pomocą.
     Nie inaczej zrobił burmistrz Matczak, ale on, pomimo że staje na wysokości zadania, i za wszelką cenę chce pomóc pogorzelcom, nic konkretnego w sprawie mieszkań zastępczych zrobić nie może.
     Nie ma gdzie ulokować 12 rodzin. Pięć mieszkań wygospodaruje w zasobach gminnych, 2 na terenie miasta i 3 na wioskach.
     Nie dziwię się ofiarom pożaru, że nie chcą iść mieszkać na wioskę. Są to w większości ludzie starsi, którzy całe swoje życie mieszkali w mieście. Nie mają samochodów, by dojechać do miasta w celu załatwienia rożnych spraw np. urzędowych. Nie ich wina, że gminne kamienice są w opłakanym stanie. Cóż z tego, że mieszkańcy remontują mieszkania na własny koszt, a gmina nie wykonuje potrzebnych remontów, które są w jej obowiązkach.
     Przy okazji tragedii 17 rodzin pojawił się wałkowany od 2008 roku konieczny remont zakupionej przez gminę kamienicy przy ul. Michelsona 59, gdzie docelowo ma powstać 14 mieszkań. Gdyby burmistrz zabrał się za remont tej kamienicy w poprzedniej kadencji, lub jeszcze wcześniej, gdy monitowali o to ówcześni radni Marian Mikołajczak czy Dariusz Chudziński, dzisiaj nie byłoby problemu, albo byłby, ale mniejszego kalibru.
     Przecież burmistrz obiecał remont kamienicy już w 2011 roku. Teraz pozostaje cierpliwie czekać, czy plany burmistrza odnośnie zmian w budżecie i uchwaleniu pieniędzy na remont kamienicy przy Michelsona zostaną spełnione. Pogorzelcom pozostaje tylko życzyć wielkiej wytrwałości, być może z końcem roku zamieszkają w wyremontowanych mieszkaniach. Burmistrzowi natomiast spełnienia obietnicy, oby nie skończyło się, jak w większości przypadków, tylko na planach.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1205 (11/2015)

 

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

Pomoc dla pogorzelców

Dopiero pożar wymusił decyzję

10.000 zł teraz, dalsza pomoc w maju

Charytatywny koncert

Trzech pracowników Urzędu, trzy akty oskarżenia

Pogorzelcy mogą nie wrócić do swoich mieszkań

Rozebrać do fundamentów

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości